Poznaliśmy się w pracy, ja po ciężkich przejściach , świeżym rozstaniu, on ma żonę,dziecko... Czyli- tak standard. Oczywiście było czerwone światełko- nie rób tego dziewczyno, ale... Z drugiej strony pomyślałam- co mi szkodzi? Gorzej byc nie może , więc w końcu zgodziłam się na jedno spotkanie. Na tym się nie skończyło, jest fajnie, znów zaczynam się uśmiechać, robimy to ,czego nie robiłam z eks. Na pewno mam większe wyrzuty sumienia niż on, tłumaczę się sama przed sobą - przecież to nie ja zdradzam, choć wiem, że jestem nie w porządku.Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, nie wyobrażam sobie,żeby ktoś mi takie świństwo robił jak on żonie, dziecku. NIe wiem już co robić. Zaczynam się zakochiwać, z jednej strony chcę sie wycofac,z drugiej liczę na to , że odejdzie od niej. (nie wierzę ,że to piszę ) . Ktoś z Was był w takiej sytuacji?
Podobne tematy
Nie bylam w takiej sytuacji i nie zmaierzam byc, dla mnie czerwonym swiatlem juz jest to ze on ma zone i dziecko a ty swiadomie rozbijasz malzenstwo i rodzine! Jak myslisz moze nie jestes jedyna jego kochanka? Bo tak to musze nazwac. Mozlwie, ze on szuka rozrywki bo przeciez tyle lat z zona juz dziecko on szuka jakiejs nowosci w swoim zyciu i znalazl sobie, nie sadze aby odszedl od zony. Jak dlugo juz trwa ten romans?
2 miesiące.
2 miesiące.
Czy mowil Ci on o swoich planach? Co zamerza zrobic? Chodi mi o to czy dalej ma zamiar tkwic w tym romansie? Gdy on Cie "zostawi" bedzies bardo Cie to bolalo, zdajesz sobie z tego sprawe? tej sytuacji jest Ci teraz dobrze? Gdy juz go pokochasz bedziesz potrzebowala jego bliskoci i czulosci na codzien a nie zapominaj ze on ma wlasna rodzine.
Gdy mowi o nas, mowi o tym co np. bedziemu robic za miesiac, w zimie... Jesli chodzi o żonę, ma skomplikowana sprawę, ale z teog co mowi zastanawia sie nad rozwodem, od lat im sie nie uklada.
Po tym co przeżyłam juz w swoim zyciu, raczej nie bede cierpieć.
Sama nie wiem co robić,jest mi dobrze,tak jak jest,jasne,ze to nie jest apogeum szczescia, bo nie mam go na wylacznosc,wtedy gdy chce,ale mimo to wolę opcję z nim, niż czarną dziurę. Nie sadzilam,ze kiedykolwiek jeszczde spojrzę na mężczyznę, no to teraz mam i mężczyznę i jego żonę i dziecko;/
Jedna zasada - rzadko który facet zostawia bezpieczną przystań (dom, żonę, dziecko) dla innej, kochanki... Chcesz naprawdę nią być? Po co? Aby zapomnieć o EX? Aby nie być samotną? Sorry ale stać Cię na kogoś lepszego... A tak będziesz czekać aż on szanownie się odezwie i zaproponuje spotkanie - będzie tak jak on chce. Zakochujesz się - to źle wróży, bo to z rodziną będzie spędzał wieczory, weekendy i święta a nie z Tobą. To z nimi będzie jeździł na wakacje a nie z Tobą...
Zastanów się, jeszcze nie jest za późno. Przeczytaj inne wątki na ten temat. Pomyśl, czy chciałabyś być na miejscu jego zony? Bo ja nie...
Nieodoceniona ma rację - on ma własną rodzinę i nie będzie miał czasu na Ciebie. Pomyśl jeszcze o czymś - jak żony nie szanuje, bo romansuje z Tobą, to jak będziesz jego żoną, to przecież może romansować z następną. Tak z perspektywy męzczyzny.
Musisz sie zastanowic czego pragniesz od niego od zycia. Znudzila mu sie zona, jestes pewna, ze ty mu sie nie znudzisz? Tego nigdy nie mozesz byc pewna. Z tego co piszesz wiaze z Toba plany ale tylko niedalekiej przyszlosci. A co zrobisz jak zona sie dowie o tym romansie? Mozna spytac o wiek was i jego dziecka ?
Nieodoceniona ma rację - on ma własną rodzinę i nie będzie miał czasu na Ciebie. Pomyśl jeszcze o czymś - jak żony nie szanuje, bo romansuje z Tobą, to jak będziesz jego żoną, to przecież może romansować z następną. Tak z perspektywy męzczyzny.
Wyjales mi to z ust
Skoro teraz zdradza zone, to dlaczego niby jej by nie mial zdrazdac. Niestety tak tez sie moze stac.
gdybym weszła na jakieś forum i przeczytała swoj post, radziłabym to samo co Wy . I pomyślałabym - jak ona może? A teraz soję i patrzę z mojej perspektywy - rozkładam ręce i nie wiem co robić. Dla odmiany staram się nic nie planowac,nie myśleć co będzie w przyszłości, o ile dewizie carpe diem mówię nie, tak teraz mówię : chrzanić to, dziś jest ok.
Niedoceniona - Oboje mamy ok. 30-stki, oboje dzieci w wieku 3 lat...
gdybym weszła na jakieś forum i przeczytała swoj post, radziłabym to samo co Wy . I pomyślałabym - jak ona może? A teraz soję i patrzę z mojej perspektywy - rozkładam ręce i nie wiem co robić. Dla odmiany staram się nic nie planowac,nie myśleć co będzie w przyszłości, o ile dewizie carpe diem mówię nie, tak teraz mówię : chrzanić to, dziś jest ok.
Niedoceniona - Oboje mamy ok. 30-stki, oboje dzieci w wieku 3 lat...
Probuje Cie zrozumiec bo przeciez jestes z nim zwiazana emocjonalnie czujesz cos do niego uczucie tutaj decyduje ze Ciebie trudno by bylo Ci sie z tym wszytskim rozstac. On Cie kocha? Badz mowi o swoich uczuciach? Tutaj najbardziej bedzie cierpialo dziecko ale skoro jestes jego kochanka i nadal jest z zona to jednak on czuje to cieplo domowe, napisalas rowniez o jego rozwodzie, a czy on tylko o tym wspomnial czy planuje zrobic krok do przodu?
Nie umiem postawic sie w Twojej sytuacji ale staram sie Ciebie zrozumiec.
O święta naiwności ...
Ona już wie, już zna tę historię,
że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią,
ona na pamięć to umie.
Jakże o tym zapomnieć? Jak w pamięci to zatrzeć?
Lepiej milczeć przytomnie i patrzeć.
Czy te oczy mogą kłamać? Chyba nie!
Czy ja mógłbym serce złamać? I te pe...
Gdy się farsa zmienia w dramat, nie gnam w kąt.
Czy te oczy mogą kłamać? Ależ skąd!
Ogarnij się dziewczyno, zanim będziesz wyć w poduszkę, jak się okaże, że z tego nie układania się w domu, żonka kochanego zajdzie w drugą ciążę ![]()
Witam...kochana ja jestem w tej samej sytuacji co Ty ale nikt tego nie zrozumie.Przeczytaj mój post"Romans...chwila przyjemności i dużo bólu i cierpienia"tam jest cala moja historia.Powiem Ci tyle że faceci to tchórze i po co komplikowac sobie życie odejściem od żony.W moim przypadku żadne z nas nie miałoby odwagi żeby zostawić rodzine dlatego teraz cierpimy...lepiej my niz nasze rodziny
Wydaje mi się, że żeby wiązać się świadomie z żonatym mężczyzną trzeba mieć mocny charakter i coś z zimnej suki. Są kobiety, które mają to w nosie i cieszą się tylko swoją przyjemnością. Jak zadzwoni do nich zapłakana żona to obojętnie odpowiedzą, że to ich mąż zaczął, a w ogóle to żeby nie zawracała im głowy, bo nie mają czasu. To jest rozbijanie rodziny, nie będzie na każde Twoje zawołanie, nie będzie spontaniczności i zawsze gdzieś w kącie schowa się stres, lęk i wielkie poczucie winy. Jak nie jesteś zimną suką to nie brnij w to, bo z tego wszystkiego najbardziej będziesz poszkodowana właśnie Ty.
Wszystko co zostalo tutaj napisane jest prawdą Justawoman.Jaka pójdziesz droga to już zalezy tylko od ciebie.Jeśli nie mialas łatwego życia to nie rań się jeszcze bardziej tą sytuacją!Nie masz gwarancji że on zostawi swoją rodzinę,chyba że ci to obiecywał.Jednak obietnice a czyny to nie to samo.Zaangazujesz się a poźniej może sie okazac że on stwierdzi że jednak się nie rozwiedzie.Co wtedy zrobisz?Czarna rozpacz,bo narobisz sobie tylko nadziei.Pomysl co dalej...rozstanie,ból...wiele już bylo tutaj kobiet ktore popadały w taką rozpacz ze nie widzialy juz dla siebie szans na dalsze życie.Wszystko zależy od indywidualnego podejścia.Jedna osoba się z tym faktem pogodzi a druga pogrąza się i zycie jak w żałobie.Czy tak chcialabys spędzic swoje dalsze życie?wiem coś na ten temat,więc pisze z własnego doświadczenia.
Moja rada...postaw ultimatum...albo żona i rodzina albo Ty...
Pamiętaj tez o jeszcze jednej bardzo ważnej kwestii,że rozwoj dziecka ,3-latka jest bardzo ważny w tym momencie.to co się wydazy w jego życiu w tym momencie,może mieć bardzo wazny wpływ na przyszłość...
Nie nie byłam, zajęci faceci nigdy mnie nie kręcili. Nie rób tego nawet jak jesteś zimną suką heeeh i nie przemawia do Ciebie, że to brak szacunku do jego rodziny i do samej siebie.
Nie byłoby Ci chociaż dziecka szkoda?
On ma żonę, dziecko, wątpię, by poszedł do Ciebie. A Tobie chyba zależy na czymś więcej, masz ochotę się dowartościować, a po romansie z nim znienawidzisz pewnie siebie i on Cię kopnie w tyłek i wtedy będziesz mogła zbierać psychikę z podłogi. Nie pchaj łapek w ogień, lepiej daj sobie spokój, znajdź sobie wolnego faceta.
a mnie smiesza juz takie kobiety, najpierw daja sie soba zabawic a pozniej rozpacz bo mnie oszukal... Jestes dorosla, doskonale zdajesz sobie sprawe, ze facet jest zajety, ''od lat mysli o rozwodzie''? wiec bedzie myslal nad nim przez nastepne lata. Jezeli ktos chce sie rozwodu to sie o niego stara, wyprowadza od wspolmazonka i go dostaje w koncu. I tu nie ma tlumaczenia, ze dzieci. Wez sie w garsc, a nie zyj nadzieja. Chcesz sie bawic w naiwna masochistke? To baw, ale pozniej nie placz, ze zycie Ci ucieklo przez palce w oczekiwaniu na jego rozwod, ktory prawdopodobnie nigdy nie nastapi.
Zakoncz ten zwiazek, a im szybciej to zrobisz, tym bedzie lepiej dla ciebie. Jestes mloda i na pewno spotkasz mezczyzne, dla ktorego nie bedziesz kochanka, a partnerka. Nie warto wchodzic emocjonalnie w taki zwiazek, gdyz bedziesz cierpiec. Zastanow sie, czy juz nie cierpisz majac swiadosc tego, ze on wraca do domu, w ktorym ma zone i dziecko, ze on spedza z nimi wieksza czesc czasu, ze wiekszosc nocy sypia z zona. Jestes pewna, ze nie kocha sie z nia??? Nie boli cie to??? No, chyba, ze ci to nie przeszkadza.....
"Czego się spodziewać po romansie z żonatym?"
Już czujesz niepokój i obawy, już uwiera Cię ta sytuacja. Co będzie dalej? Prędzej czy później będzie ból i rozpacz - jak nie twoje to jego dzieci i żony.
Czy warto z zimną krwią i bezwzględnością w to iść?
To już zależy tylko od twojego poczucia godności i systemu wartości ![]()
Piszecie, że nie warto w to brnąć, że pewnie nie zostawi żony i dziecka. To naprawdę zaskakujące, jak łatwo przychodzi Wam ocenianie drugiej osoby, której kompletnie nie znacie, bo skąd wiecie, że od żony nie odejdzie i nie weźmie rozwodu? Przecież ten facet obecnie nie jest szczęśliwy ze swoją współmażonką, skoro zdradza. Wiem, że często zdarza się, że facet szuka przygody, przychodzi do domu i pod nosem ma ciepły obiadek, ale tutaj sytuacja wygląda inaczej, jak napisała założycielka tematu. Wakacje z żoną i dzieckiem? Nie wydaje mi się, aby tutaj takie wyjazdy miały miejsce, skoro mąż chce odejść. Choć faktycznie zdanie, że chciał odejść od niej w ciąglu kilku lat nie wróży niczego dobrego...
Przede wszystkim rozmowa, co będzie za rok, dwa, pięć, a nie miesiąc. Rady większości osób tutaj raczej nie dały Ci pocieszenia, zimny kubeł wody i ocenianie. Sama musisz z nim porozmawiać, nikt Ci tutaj nie pomoże... Bycie w związku tylko dlatego, że ma sie dziecko nie jest dobre... Napisz, jeśli nie bedziesz się wstydziła, bała (?), jak potoczyło się dalej... i życzę powodzenia.
witam
potrzebuje porady
od dwóch lat mam romans z zonatym starszym mężczyzną a wczoraj doznałam szoku
dowiedziałam sie bowiem że jego 24 letnia córka paraduje półnaga po mieszakniu, pokazuje mu swoje piersi
on nie widzi w tym nic dziwnego wręcz przeciwnie uważa powinna szulać potwierdzenia swej seksualności u ojca i nawet cieszy się że nie ma chłopaka
czy to jest normalne
z tego powodu doszlo między nami do kłótni
odnoszę wrażenie że nie uda się nam już odbudować relacji
witam
potrzebuje porady
od dwóch lat mam romans z zonatym starszym mężczyzną a wczoraj doznałam szoku
dowiedziałam sie bowiem że jego 24 letnia córka paraduje półnaga po mieszakniu, pokazuje mu swoje piersi
(...)
odnoszę wrażenie że nie uda się nam już odbudować relacji
Zszokowałaś mnie tym postem.
Może i ich zachowanie jest chore. Ale czy to jest twój największy problem? Nie widzisz, że cała TA sytuacja nie jest normalna? Kochanka zazdrosna o córkę, mająca zastrzeżenia do zachowania rodziny kochanka we własnym domu?
może i chora
ale nie wiem jak powinnam się zachowac
po prostu zrobiło mi się niedobrze gdy mi o tym powiedział
24 2011-07-13 09:12:45 Ostatnio edytowany przez nikaa1982 (2011-07-13 09:23:36)
Piszecie, że nie warto w to brnąć, że pewnie nie zostawi żony i dziecka. To naprawdę zaskakujące, jak łatwo przychodzi Wam ocenianie drugiej osoby, której kompletnie nie znacie, bo skąd wiecie, że od żony nie odejdzie i nie weźmie rozwodu?
Tak znamy go, to zwykły łajdak i kłamca.
Przecież ten facet obecnie nie jest szczęśliwy ze swoją współmażonką, skoro zdradza.
A nie lepiej rozwieść się skoro taki nieszczęśliwy i dopiero zabierać się za kochankę? Nie uważasz, ze to byłoby uczciwe? Poza tym zapomniałaś już jak sama zdradziłaś swojego chłopaka, którego tak bardzo kochałaś?
Wiem, że często zdarza się, że facet szuka przygody, przychodzi do domu i pod nosem ma ciepły obiadek, ale tutaj sytuacja wygląda inaczej, jak napisała założycielka tematu. Wakacje z żoną i dzieckiem? Nie wydaje mi się, aby tutaj takie wyjazdy miały miejsce, skoro mąż chce odejść.
Skąd Ty wiesz, jak un nich wygląda sytuacja? Pytałaś żony, czy co?
Rady większości osób tutaj raczej nie dały Ci pocieszenia, zimny kubeł wody i ocenianie.
No jeśli spodziewała się pogłaskania po główce to faktycznie źle trafiła
czarnamadzia widać że jesteś jeszcze młodziutka.
Odnośnie autorki wątki. Nie zamierzam Ci mówić co masz robić. Jeśli masz ochotę włożyć rękę do wrzątku to już Twoja sprawa.
Do autorki!
Własnie przez taką wyrachowaną, zimną (i tu powinnam wstawić b.brzydkie słowo) osobę jak Ty moje małżeństwo wisi na włosku!
Czego się spodziewasz ? Peanów na swoją cześć?
Poczytaj sobie moją historię!
Ja byłam kiedyś kochanką obecnie jestem żoną. Można powiedzieć , że mi się udało, ale to nie jest takie proste... Czasem łatwo oceniać, a tak naprawdę każda historia jest inna. Kurcze- przecież ludzie się zmieniają, przestają do siebie pasować, kłócą się, rozwodzą... tak już jest. W dzisiejszych czasach niewiele osób decyduje się kochać do końca życia bo tak przysięgało. Po prostu- po co się męczyć. Wszystko tak naprawdę zależy od osoby zdradzającej- ja ona podejdzie do całej sytuacji- czy naprawdę chce zmiany, czy tylko przygody? To zwykle szybko da się wyczuć... naprawdę nieszczęśliwy facet szybko poszuka sobie nowego mieszkania, wniesie sprawę o rozwód, nie będzie szukał głupich wymówek. U mnie wyprowadzka nastąpiła szybko, rozwód również, bo facet był w naprawdę toksycznym związku.
Powinnaś obserwować jego zachowanie- czy jesteś dla niego tylko zabawką i odskocznią, czy motorem do zmian. Tylko Ty jesteś w stanie to zaobserwować. . .
27 2011-07-13 11:50:34 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2011-07-13 15:34:24)
do autorki,
zadziwia mnie zawsze jak to mozliwe, ze KOBIETA nie widzi , ze mezczyzna ,ktory nie szanuje tej , z ktora jest w zwiazku,nie bedzie szanowal tak samo JEJ.
Mezczyzna, ktory szuka przygod " na boku" , bedzie to robil i wtedy , kiedy to TY bedziesz z nim. Naprawde nie masz takiej czerwonej lampki, ktory sie zapala ?
Ja bym miala.
Ja po prostu odpowiem na pytanie,które jest w temacie. Możesz oczekiwać TYLKO tego, że końcem końców ta sytuacja unieszczęśliwi minimum 4 osoby.
Ciebie bo będziesz się cały czas zadręczać, przez co do końca nigdy nie będziesz szczęśliwa w tym "związku".
Jego bo zniszczy to jego relacje z żoną, a co za tym idzie z jego dzieckiem i o ile żona dla niego jest nieważna to dziecko jednak jest znaczącym elementem życia rodzica (chyba, że rodzic jest socjopatą itp)
Jego żonę, bo cały świat legnie jej w gruzach, jak mają małe dziecko to zapewne ona jest z nim w domu, a on utrzymuje rodzinę, poza tym po rozstaniu to ona pewnie zostanie z dzieckiem i ona będzie musiała się o wszystko martwić
No i jego dziecko- tutaj chyba nie muszę pisać jakie konsekwencje psychiczne może mieć wychowywanie się bez ojca
Ewentualnie pokrzywdzone może być też Twoje dziecko- nieszczęśliwa mama= nieszczęśliwe dziecko
dla mnie facet który ma żonę i dziecko to facet nie do ruszenia. po co niszczyć Jego rodzinę? nie chciałabym spotkać się za kilka lat z jego córką i usłyszeć od mniej że zniszczyłam jej rodzinę, życie... wiadomo jak facet chce zdradzić to i tak to zrobi... ale nigdy nie wepchałabym się w taką sytuację... zresztą jak żonę zdradza to pewnie kochanki szybko zmienia... heh... szczerze nie umiem Cię pocieszać czy on będzie z Tobą czy nie... najlepiej go zostaw w końcu ma rodzinę... ewentualnie jeśli chcesz zniszczyć jakiejś kobiecie z dzieckiem życie.... zresztą jakby był z żoną nieszczęśliwy to byłby w separacji albo dawno po rozwodzie...
Osobom, które nie przeżyły czegoś takiego, nie życzę wplątania się w romans,ale nigdy nie mówcie nigdy. Ja też sądziłam ,że moja moralność i zasady by mi na to nie pozwoliły. Z kolei wiem po własnych doświadczeniach,że ktoś może krzywdzić wiele lat, dla dziecka trwając w związku , choć nie kocha drugiej osoby. Ja osobiście wolałabym by faceci mieli na tyle uczcciwości w sobie by odejść w momencie ,gdy już wiedzą , że żyją osobno , są dla dziecka,bo to jeszcze bardziej krzywdzi . Próbuję uświadomić to osobie , z którą się spotykam. Wiele razy tez namawiałam go na próby naprawy relacji z żoną, poprosilam go by wziął urlop, porozmawiał szczerze z nią, spędzał czas i starał się maksymalnie. Oczywiście ,że nie wiem jak wygląda to wszystko z perspektywy jego żony,moze ona nie widzi problemu? Może żyje w nieświadomości i myśli że on ją kocha? Współczuję jej , dlatego namawiam go, by ratował małżeństwo, dużo o tym rozmawiamy. On nie widzi w tym sensu już, twierdzi,że bardziej już starać sie nie potrafi i tak to nic nie daje.
My, te zimne dla niektórych z was , s... robimy to z różnych powodów - ja zwyczajnie byłam zauroczona i jestem nadal. Nareszcie mam pokrewną duszę, której brakowało mi od lat. Ja go do niczego nie zmusiłam,wręcz przeciwnie - on za mną latał , prosił żebym się spotkała. Zrobiłam to i zaczęliśmy się spotykać częściej , łączy nas wiele , mamy wspólne zainteresowania. Tu nie chodzi o seks. 80% tego co nas łączy,to pokrewieństwo dusz.
Nie wiem sama czego się spodziewam,czego oczekiwać,bo jest na to za wcześnie. Dobrze by było mieć jasność sytuacji, ale nie moge za kazdym razem gdy się spotykamy wypytywać o nas, o żonę, o to co dalej.
Nie spodziewaj się niczego dobrego, przynajmniej na dłuższą metę:((
Znałam trzy kobitki, które były kochankami, żadna z nich nie była szczęśliwa i żadna nie ułożyła sobie życia ze swoim kochankiem. Życie to nie bajka, nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe...
Cześć, przeczytałam tylko post autorki, odpowiedzi już nie, bo wiem co tam znajdę...
Zawsze reagowałam oburzeniem na zdradę i sądziłam, że w tej sprawie jest tylko czarne i białe. Ale to prawda, że jak się samemu nie znajdzie w tej sytuacji, to teoretyzować sobie można. Mi się wydawało, że mam zasady, moralność itp, ale w obliczu uczucia czy też raczej w moim przypadku poczucia, że trafiło się na swoją bratnią duszę, wszystko inne jst mgliste. Natomiast rozwiązanie i tak jest jedno - odcięcie się od tego. W moim przypadku nie można mówić o klasycznym romansie, z moim charakterem nie nadaję się do wiecznego czekania (polecam film "Pestka"), ale i tak jest ciężko. To co mnie otrzeźwia, to świadomość, że brnąc w to stracę tylko czas, a na końcu będę tylko parę miesięcy, lat... starsza i znów będę musiała zaczynać od nowa, sama...
czego sie spodziewac po romansie z zonatym?
A jak to czego? Seksu do upadlego, flirtu, nic zobowiazujacego.
A jak sie zestarzejesz i bedziesz wygladac jak pomarancza, to kopnie Cie w tylek, znajdzie mlodszą i powie, że juz Cie nie potrzebuje.
Poza tym wszyscy faceci mowia tak jak on.A to ze nie sypia z zona, ze dawno sie nie uklada, ze sie chce rozwiesc.
Wszyscy tak gadaja.A wiesz czemu??? Bo wiedza,ze takie naiwne dziewuszki jak Ty uwierzą. I dlatego plotą takie baje.
Taki jest nieszczesliwy z zona? O biedulek jedny. Normalnie szkoda mi go strasznie.
Cześć, przeczytałam tylko post autorki, odpowiedzi już nie, bo wiem co tam znajdę...
Zawsze reagowałam oburzeniem na zdradę i sądziłam, że w tej sprawie jest tylko czarne i białe. Ale to prawda, że jak się samemu nie znajdzie w tej sytuacji, to teoretyzować sobie można. Mi się wydawało, że mam zasady, moralność itp, ale w obliczu uczucia czy też raczej w moim przypadku poczucia, że trafiło się na swoją bratnią duszę, wszystko inne jst mgliste. Natomiast rozwiązanie i tak jest jedno - odcięcie się od tego. W moim przypadku nie można mówić o klasycznym romansie, z moim charakterem nie nadaję się do wiecznego czekania (polecam film "Pestka"), ale i tak jest ciężko. To co mnie otrzeźwia, to świadomość, że brnąc w to stracę tylko czas, a na końcu będę tylko parę miesięcy, lat... starsza i znów będę musiała zaczynać od nowa, sama...
Ja mam takie same odczucia i również tak reagowałam dopóki nie pojawił się on. Macie racje, pewnie niczego się nie moge spodziewać.
Mam 2 wyjścia- wyplątać się z tego albo grać w tą grę z ustalonymi przez niego zasadami. Jest też trzecie wyjście- zawsze może pojawić się ktoś wspanialy,bez bagażu w postaci rodziny ;)hehe
I którą opcje wybierasz ??
bramka nr 3
póki co wyjeżdzam na 2 tygodnie, z dala od niego przemyślę sobie wszystko.
bramka nr 3
póki co wyjeżdzam na 2 tygodnie, z dala od niego przemyślę sobie wszystko.
No ok, ale tu napisałaś, że opcja numer 3 to że może spotkasz kogoś wolnego, To czemu nie zerwiesz teraz skoro nie widzisz w tym przyszłości ? Wierzę, że kogoś poznasz, ale nawet jak teraz chwilowo będziesz sama, to nic się nie stanie i lepsze to niż żebranie o cokolwiek od żonatego..
justawoman napisał/a:bramka nr 3
póki co wyjeżdzam na 2 tygodnie, z dala od niego przemyślę sobie wszystko.
No ok, ale tu napisałaś, że opcja numer 3 to że może spotkasz kogoś wolnego, To czemu nie zerwiesz teraz skoro nie widzisz w tym przyszłości ? Wierzę, że kogoś poznasz, ale nawet jak teraz chwilowo będziesz sama, to nic się nie stanie i lepsze to niż żebranie o cokolwiek od żonatego..
po to wyjeżdzam, żeby przemyśleć sytuację, ze względu na pracę jako oboje wykonujemy, taki układ po częsci mi odpowiada, zwłaszcza czasowo;) hmmm... trudno mówić o czymś, o czym się nie chce za wiele powiedzieć,ale wierz mi na słowo - w kwestii czasu i zainteresowań jest idealnie. Minusem są wyrzuty sumienia i nasze skomplikowane życia .
To dobrze, że wyjedziesz. Tam przemyśl to dokładnie.
Justawoman, w naszej sytuacji możemy się zdecydować jedynie na tzw. mniejsze zło
pytanie brzmi : mniejsze zło dla nas? dla nich? dla rodzin? ;d
Justawoman, w naszej sytuacji możemy się zdecydować jedynie na tzw. mniejsze zło
Nieprawda. Jeśli zakończycie to i on nadal będzie z żonką, to nie ma co płakać, to nie ten, jeszcze spotka się tego jedynego. Jego wybór, jego strata.
Jednak jeżeli naprawdę Was kocha, to i w końcu bylibyście razem, rozwiódłby się, to logiczne. Same sobie pokomplikowałyście życie, taka prawda.
43 2011-07-13 22:33:40 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-07-13 22:35:38)
Ja niestety nie myślę wcale o jego żonie, ale o dzieciach nie mogę się nawet zająknąć... Zresztą w ogóle nic nie chcę wiedzieć, co w moim przypadku jest niezrozumiałe, bo zawsze drążę do bólu. U mnie nie ma opowieści jak mu źle w związku, nie ma też pustego bajerowania mojej osoby. Jest jasne postawienie sprawy, że on już kiedyś decyzję podjął i musi ponieść jej konsekwencje. Jest szczerość maksymalna, ale jest też obopólne poczucie, że spotkały się dwa kawałki czegoś (nie mylić z połówkami jabłka
) I dlatego to jest takie trudne, cholernie tego nie ogarniam.
A odpowiadając na pytanie... musimy ratować siebie! Mam 31 lat, chcę mieć dziecko, rodzinę - on już jedną ma... Nie chcę za kilka lat zostać z niczym. A nawet jeśli on odszedłby od rodziny, to oboje nie moglibyśmy z tym żyć.
kolejne doświadczenie,człowiek uczy się całe życie.
Zaczynam się cieszyć, ze odważyłam sie wejść na forum i radzić się obcych babek
jestem coraz bliższa podjęcia decyzji,za co dziękuję wszystkim
45 2011-07-13 22:36:13 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-07-13 22:36:27)
Ja niestety nie myślę wcale o jego żonie, ale o dzieciach nie mogę się nawet zająknąć... Zresztą w ogóle nic nie chcę wiedzieć, co w moim przypadku jest niezrozumiałe, bo zawsze drążę do bólu. U mnie nie ma opowieści jak mu źle w związku, nie ma też pustego bajerowania mojej osoby. Jest jasne postawienie sprawy, że on już kiedyś decyzję podjął i musi ponieść jej konsekwencje. Jest szczerość maksymalna, ale jest też obopólne poczucie, że spotkały się dwa kawałki czegoś (nie mylić z połówkami jabłka
) I dlatego to jest takie trudne, cholernie tego nie ogarniam.
A odpowiadając na pytanie... musimy ratować siebie! Mam 31 lat, chcę mieć dziecko, rodzinę - on już jedną ma... Nie chcę za kilka lat zostać z niczym.
Tzn, że Ty też romansujesz z żonatym ?
Tobie jeszcze bardziej się dziwię - jesteś kobieta młoda, lecz taką, która powinna myśleć rozsądnie, szukać kogoś z kim może stworzyć trwały związek, a wikłasz się w coś, co wiesz, że nie ma sensu i nie odejdzie od żony. Po co , dlaczego ?
Masz pewnie chwile spełnienia, bo może długo kogoś nie miałaś, ale tak naprawdę tkwisz w prózni. Moim zdaniem w tej sytuacji jest TYLKO jedna słuszna decyzja i Ty chyba dobrze wiesz już jaka.
Ja też się cieszę, że ktoś w końcu mnie nie potępia i rozumie moje rozterki. Ja już decyzję podjęłam, on jeszcze trochę "walczy", ale u nas to wszystko trwało chwilę, szybko się zatrze w jego pamięci...
A gdy się żaliłam przyjacielowi, że serce mnie boli, że On cierpi, to usłyszałam, że Jego ma kto pocieszyć, a ja wracamm do pustego domu. Od razu wtedy wiem co jest słuszne.
Ja niestety nie myślę wcale o jego żonie, ale o dzieciach nie mogę się nawet zająknąć... Zresztą w ogóle nic nie chcę wiedzieć, co w moim przypadku jest niezrozumiałe, bo zawsze drążę do bólu. U mnie nie ma opowieści jak mu źle w związku, nie ma też pustego bajerowania mojej osoby. Jest jasne postawienie sprawy, że on już kiedyś decyzję podjął i musi ponieść jej konsekwencje. Jest szczerość maksymalna, ale jest też obopólne poczucie, że spotkały się dwa kawałki czegoś (nie mylić z połówkami jabłka
) I dlatego to jest takie trudne, cholernie tego nie ogarniam.
A odpowiadając na pytanie... musimy ratować siebie! Mam 31 lat, chcę mieć dziecko, rodzinę - on już jedną ma... Nie chcę za kilka lat zostać z niczym. A nawet jeśli on odszedłby od rodziny, to oboje nie moglibyśmy z tym żyć.
trzeba byc na tyle silnym by podjąć decyzję i byc konsekwentną . Skoro sama chcesz rodziny, powinnaś z nim szczerze porozmawiać. Ja jestem na etapie, gdzie sama nie wiem czego chcę, gdy dojdę do tego, wtedy się wszystko rozjaśni i na pewno zadam pytanie : ja czy ona?
p.s. łatwiej madrzyć sie gdy chodzi o kogoś innego;)
Ja też się cieszę, że ktoś w końcu mnie nie potępia i rozumie moje rozterki. Ja już decyzję podjęłam, on jeszcze trochę "walczy", ale u nas to wszystko trwało chwilę, szybko się zatrze w jego pamięci...
A gdy się żaliłam przyjacielowi, że serce mnie boli, że On cierpi, to usłyszałam, że Jego ma kto pocieszyć, a ja wracamm do pustego domu. Od razu wtedy wiem co jest słuszne.
znam ten ból
u nas opcja jest taka, że przez pracę dosłownie nikt nie moze się dowiedzieć. Więc nawet przyjaciółka najlepsza nie wie. Dzieki ci boże za stałe łącze. Anonimowo jest raźniej ![]()
Ja już to skończyłam i zrobiłam to wyłącznie dla siebie.
lepiej CI teraz?
Cudownie po prostu
Gdy już myślałam, że nie poczuję tak silnych "motyli", to zjawił się ktoś kto obudził dużo więcej niż ex. I co? G... Mam dół, ale z czasem byłoby jeszcze trudniej.
hehehe, ja czasami mam wrażenie ,że w pewnym momencie skonczy sie limit uczuć jakie jestem w stanie dać i pozostanie mi na starosć samotnośc, no chyba że kupie sobie koty ![]()
53 2011-07-13 23:11:51 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-07-13 23:12:47)
Ja mam większy problem, bo kotów nie lubię
Mam nadzieję, że te wszystkie trudne doświadczenia są po to, by docenić prawdziwe szczęście, gdy już ono się zjawi. Dobranoc ![]()
Czego się spodziewać po romansie z żonatym? wiesz ja wychodzę z zalożenia,że jeśli teraz zdradza żonę z toba ,to później ciebie zdradzi z inną-przykre ale bardzo prawdopodobne:(
więc spodziewać się możesz bólu i rozczarowania,bo zawierzasz swoje serce komuś kto nie jest tego wart:(
U mnie nie wygląda to tak do końca stereotypowo. Oboje wiemy, że kontynuowanie tego zaszkodzi wszystkim. On (wiem, że głupio to brzmi) chce być fair, ale jednocześnie chce mnie w swoim życiu. Ja jednak nie radzę sobie z tym - chcę więcej i więcej. Dlatego to skończyłam, on trochę jest oporny, trochę mną manipuluje podkreślając swoje rozżalenie. Jednak nie naciska, a dziś z kolei ja byłam w gorszym stanie, ale wytrwałam jakoś.
Czego sie spodziewac ?
A tego, ze najprawdopodobnie i tak nie zostawi dla ciebie zony i dzieci - bo taki uklad mu odpowiada ![]()
A przed toba wizja samotnie spedzonych weekendow, swiat, wakacji, sylwestra - bo wiadomo w tym czasie bedzie potulnie siedzial przy zonie.
Poza tym nie wyobrazam sobie bycia z zonatym facetem - bo nie tylko zdradza w takim ukladzie zone ale i rowniez kochanke , kiedy potulnie i jakby nigdy nic wraca do zony.
Nie lepiej znalezc sobie normalnego wolnego faceta z czysta karta ???
Ja wiem jedno nie zamienilabym nigdy w zyciu normalnego zwiazku na zwiazek z zonatym facetem.
Za duzo sie traci i za duzo obok nas umyka...
Witam Was opowiem pewne zdarzenie,moze nie powinnam mowic,bo to sa problemy mojej kolezanki,(ja na dzien dzisiejszy nie potrafie jej doradzic, ze wzgledu ze sama ze swoim problem walcze),ale powiem,spotkala fajnego goscia zaczela do niego cos czuc-traf chcial spotkala po latach znajomego jak sie okazalo,ze razem pracuja -tedy nie tedy wyszlo na jaw, zonaty!!!!!!!!!,a on to ukrywal! Przejde do sedna ,by szybciej bylo.Dowiedziala sie opierdzielila go i wybaczyla...Spotykala sie dalej i nadal z tego co wiem spotyka sie.Moze nie wiedziala bym,ale zadzwonila i powiedziala,ze on chyba ja zdardza. Bylam w szoku!!!! To jak to zone zdradza i kochanke? Nie rozumie tego?!!! Kobiety widzicie faceci chyba tacy sa malo im i malo itd... Przykre ale prawdziwe...Pozdrawiam
Witam. Nigdy nie myślałam o sobie "zimna su...", jak niektóre kobiety tu określają te, które romansują z żonatymi. Też myślałam ,że ja nigdy, też potępiałam. Poznałam go 3 lata temu, zupełnie przypadkiem. Okazało się ,że mieszka na drugim końcu Polski, ma troje dzieci, żonę. Najpierw tylko rozmawialiśmy przez telefon, gadu. Wiem, typowe. Potem spotkania. Rzadkie, co kilka miesięcy, pół roku, różnie. On jest obowiązkowy, sumienny, dba o dom i dzieci. Oczywiście twierdzi ,że nie potrafi porozumieć się z zoną.Jak to każdy facet, prawda? Moje małżeństwo jest jednym wielkim fiaskiem.Jestem po 40-stece, pracuję, mamy jedno dziecko, osobne konta, rozliczamy się z każdej rzeczy. On pracuje i dorabia-dla siebie. Nie wiem ile, nie wiem czy odkłada, nie wiem na co wydaje. Razem składamy się na rachunki, potrzeby córki i jakieś tam domowe sprawy. Jego ciągle nie ma w domu. Nie ze względu na pracę. Wraca i biegnie na spotkania z kolegami, by pograć w piłkę, pooglądać mecz, zagrać w pokera. Nie ma go. Jeśli jest nie rozmawiamy. Nie uprawiamy seksu od bardzo dawna. Ani on nie chce, ani ja.Dla mnie to małżeństwo stało się jakąś fikcją. Jest fikcją, w której nie mogę już wytrzymać. I jest On. Ten drugi.Facet, z którym rozmawiam, któremu mogę powiedzieć prawie o wszystkim. Jest przeciwieństwem mojego męża. Rozumiemy się, uzupełniamy. Przeszliśmy wiele ciężkich chwil. Moich kilka miesięcy temu i jego teraz, ponieważ poważnie zachorował. Kocham go i wierzę, że on też mnie kocha. Moje niskie poczucie wartości długo nie pozwalało mi w to uwierzyć, ale teraz prawie w 100% mu wierzę.Wydawało mi się, że dam sobie z tym radę. Że wystarczą mi telefony, smsy i od czasu do czasu spotkania. Ale której kobiecie by nie wystarczyło? Wpadam coraz częściej w jakieś nerwowe depresyjne stany, gdy zbyt popuszczę wodzom wyobraźni. Nie chce, by moje życie było takie jak teraz-wiecznie sama, praca, dom, zero czułości i seksu. Co jakiś czas próbuję zerwać, ale nie udaje się.Za bardzo mnie do niego ciągnie. Jemu też bardzo zależy. Ale wszelkie rozmowy typu" nie dam już tak rady, chciałabym z Tobą być" próbuje załagodzić stwierdzeniem ,że on teraz nie odejdzie od rodziny. Gdy ja mówię, że wiem, że to naturalne, bo ja też teraz nie, ale za kilka lat. Odpowiada, ze on nie wie co będzie za kilka lat, ze tak nie myśli do przodu, ze powinniśmy cieszyć się z tego, co jest. Nie chcę pytać o radę, bo każda z Was udzieli mi innej, a częśc na pewno nie pozostawi na mnie suchej nitki. Chce tylko powiedzieć, że ludzkie losy są naprawdę nieprzewidzialne, a faceci tchórzliwi i zapobiegawczy. Czasami myślę, że zaczynam być Go coraz pewniejsza, a mogę się pomylić. I co ważne, On bardzo mało mówi o żonie. Ani dobrze, ani źle. Jest typem zamkniętego w sobie faceta,przeżywającego problemy samotnie, niezbyt wylewnego, ale wbrew pozorom okazuje mi wiele czułości....I jak tu sobie poradzić z takim uczuciem? A odległość? Rzadkie spotkania?
Pozdrawiam wszystkie dziewczyny, które mają podobne problemy i życzę więcej wyrozumiałości pozostałym paniom. Jak to mówią "nigdy nie mów nigdy"...
dokladnie IGNA "nigdy nie mów nigdy i nigdy nie mow zawsze" Nikt z nas nie wiem z jakimi problemami przyjdzie nam się zmierzyc przed jakimi dylematami staniemy.Jesli nie my,to mozliwe że nasze dzieci...
Wiesz INGA tak sobie mysle że czasami może warto miec faceta tylko jako przyjaciela.Osobe ktora wesprze,da sile do dzialania.Jesli nie można inaczej, to tez bardzo dużo...
60 2011-07-16 21:01:32 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-07-16 21:01:48)
Igna , nie raz wyrażałam opinię o kochankach i o zdradach, nie będę powtarzać, wiadomo, że jest negatywna i można ku temu przywołać wiele argumentów.
Jeżeli chodzi o Twoją historię, to niestety jak większość kochanek jesteś naiwna, zaznałaś znów trochę ciepła, tego było Ci trzeba, ale Twój kochanek nie zaoferuje Ci więcej. Dlaczego uważasz, że po paru latach to się zmieni? Gdyby naprawdę Cię kochał, to nie byłoby gadki, że za parę lat, tylko już by odszedł od żony.
Masz rację Kasandro. Dobrze mieć przyjazną duszę. Ale co zrobić z fantem, gdy się go kocha? Gdy czuje się niemal upływ czasu i żal ogromny ściska serce, że nie mogę być z nim? Każda kobieta potrzebuje przytulenia, dotyku, takiego bycia razem, obok. Ja też bardzo potrzebuję.
Też masz rację. Gdyby był prawdziwym facetem, pewnie by tak zrobił. Widocznie nie jest, a ja go idealizuję.Z drugiej strony rozumiem. Nie jest chyba łatwo zostawić trójkę dzieci. Jak ja miałabym zostawić moją córkę? Nie umiałabym. Może jestem naiwna. A moze i on jest odpowiedzialnym człowiekiem po prostu. Tak trudno jednoznacznie kogoś ocenić.
No tak, ale on by jej nie zostawił. Po prostu byłby z Tobą, do dziecka nadal miałby prawa.
Truskaweczko. Nie wiem ile masz lat.Koło dwudziestu? To bardzo mało jeszcze.Za 10 lat Twoje życie będzie inne, a za następne 10 jeszcze inne....oby zawsze dobre. Ja doskonale wiem ,że to co robię jest godne potępienia.Ale z drugiej strony dlaczego?Dlaczego kochanka to od razu ta najgorsza z najgorszych? Mój mąż też mógłby mnie zdradzać, może to robi zresztą, ale ja chyba nawet nie byłabym wściekła na tę jego kochankę, bo on spotyka się z mojej strony z obojętnością pod każdym względem. Ja nic nie robię, by było lepiej w związku, bo już nie chcę,nie potrafię, więc gdzie tu byłaby wina jakiejś kobiety, której on by odpowiadał? Nikt nie jest niczyją własnością. Jest we mnie rezygnacja. Nie mam jakiejś wielkiej woli do walki. Moje poczucie własnej wartości jest tak niskie ,że nawet nie próbuję postawić Go przed wyborem:ja albo żona, sądząc, ze przecież i tak wybierze żonę. No bo to żona i wybór jest oczywisty.Wiem ,że to ona ma do niego prawo, nie ja. Nie szukam dla siebie usprawiedliwienia, bo go nie ma. Czasami ludzie spotykają się nie w tym momencie, nie w tym czasie i nic nie można już zrobić, ale coś ich do siebie przyciąga. Cierpię ja i cierpi on. Staram się nie naciskać, tym bardziej ,że choruje, ja też mam problemy zdrowotne. Trzymam się złudnej nadziei, że może, że kto wie, życie jest takie nieprzewidywalne.A jeżeli już nie będę mogla trwać w takim związku, po prostu odejdę. Teraz nie mam jeszcze na to siły, chociaż tyle razy byłam zdecydowana, ale w końcu ją znajdę.
65 2011-07-16 22:05:07 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-07-16 22:08:24)
Słuchaj, ale tylu ludzi się rozwodzi. To nie znaczy utraty kontaktu z dziećmi ! To i tak lepsze niż udawanie przed nimi słodkiej rodzinki. Takie są fakty.
Teraz od Ciebie zależy co zrobisz, ale jak widzisz Twoje małżeństwo to od dawna fikcja. Czy na tym ma polegać małżeństwo ? Rozumiem, popełniłaś błąd, życie jest ciężkie, ale to nie znaczy, żeby usprawiedliwiać się i cały czas powielać ten błąd!
A mój wiek nie ma tu nic do rzeczy.
Ja swoje zdanie już wyraziłam, dla mnie w takiej sytuacji jest winna i osoba zdradzająca i kochanek/ kochanka. Jednak Ty możesz to zmienić i wyjść z tego bagna. No i obyś wyszła - i wierz , im szybciej tym lepiej.