Witajcie
Uprzedzam ze moja historia jest długa i skomplikowana niestety. Otóz;Odwolalismy slub 2 tyg przed. Moj narzeczony w sumie z dnia na dzien powiedzial ze mamy silne charaktery i boji sie tego ze bedziemy sie rozwodzic... Powtarzal ze cos go przeroslo ze nie da rady po czym sie uspokoil przepraszal mowil ze kocha i nie wiedzial ze takie emocje sa przed slubem Na nastepny dzien syt sie powtorzyla ze zdwojona sila zadzwonila kolezanka z zapytaniem jak ja sie czuje poniewaz byłam wtedy na l4 - on zrobil awanture ze mi przestal ufac bo upatrywal sie w tym ze ja opowiadam kolezankom o naszych problemach i smiejemy sie z niego itd...nigdy nie otaczałam sie wainuszkiem kolezaneczk i nigdy nic nikomu nie mowiłm o nas czy naszych spr. Było to na domiar złego na naszej sali weselnej przy rodzicach jego i mojej mamie. Wieczorem probowałam jeszcze z nim na spokojnie porozmawiac ale rekacja jego byla taka sama jak na sali.
Slub zostal odwolany u ksiedza na nast dzien ... to byla jego decyzja. Jego zachowanie w kancelarii parafialnej; zabrał mi tel polozył na schodach nie wiem czemu.... przyniosł na prosbe ksiedza, ale polozył kolo drzwi .... ksiadz w szoku ja tez. Nic mu nie powiedział tylko tyle ze nie chodzi o kogos trzeciego i on chce zakonczyc ten zwiazek bo mamy silne charaktery mysłałm ze snie... jak wyszłismy stamtad powiedział ze kocha ale bal sie bo moze bysmy sie rozwiedli!
Nie ma w tym sensu logiki... nie wiem co w niego wstapiló /jak ksiadz powiedział szatan.../ tym bardziej ze caly czas dbal o nas o mnie okazywal uczucia. Zachowywał sie w tych dwóch dniach nieracjonalnie ... widziałam w nim innego czlowieka... mial nagle zmiany nastrojów co sam wczesniej zauwazył... zaczelam sie zastanawiac czy to nie choroba... Po 2 dniach od tej syt on wyjechał na 3 tygodnie w gory jego kuzyn ksiadz go gdzies ulokował zostawił wyl telefon w domu nie mielismy kontaktu. Jak wrocił a było to ponad juz m-c temu nie odrazu wlaczył telefon dopiero po kilku dniach. W moje imieniny wysłał sms zyczenia. Nie odpisałam mu miałam juz na ten dzien zaplanowana wizyte u niego nie moglam dluzej czekac na rozmowe... pojechałam byl badzo zaskoczony. Powiedział ze juz rozmawialismy o tym.... Powody ktore usłyszałam;
1. Nie byl do konca szczesliwy bo rzekomo ja nie lubiłam zabardzo swiadka naszego i kilka razy prosiłam zeby jak maja sie spotkac to zeby nie robili tego o 24 tylko wczesniej.... raz jak u niego byl pojechałam po niego tak wczesniej sie umowilismy byla zima mroz a on teraz mi mowi ze czuł sie osaczony przez ta sytuacje..... rece mi opadły....
2. Kilka dni przed awantura byłam na badaniach w szpitalu siedział ze mna cały dzien ja chwaliłam go ze taki kochany itd. powiedział teraz z czuł sie nie doceniony i jak przyjechałam do domu poprosił na bok moja mame i powiedział ze jak tak sie denerwowałam tym szpitalem balam sie i tak narzekał podobno a moja mama sie zdenerwowała i powiedziała ze jak on sie boi ze ja jestem chora to juz jego spr czy cos w tym stylu. On sie poczuł wtedy bardzo dotkniety ze jest nikim ze jest niepotrzebny z ja napewno narzekałam na niego ze zle sie mna zajmował..........A ja chwaliłam jak glupia i złego slowa na niego nigdy nikomu nie powiedziałam i to mnie bardzo zabolało bo on ma swoje teorie..... jak mi wtedy opowiedział to zdarzenie chciałam zeby sobie z mama sami wyjasnili bo pewnie zle sie zrozumieli on nie chciał.
To były powody ktore usłyszałam od niego podczas naszych 3 spotkan ktore do tej pory odbylismy. Powiedział mi ze ma swoj honor ze czuje sie niedoceniony. Bardzo mnie i moja rodzine to boli bo bylismy 8 lat ze soba i nigdy nie bylo konfliktow mial bardzo dobre realcje z moja rodzina oni go za wszystko chwalili. I jak powiedzieli niektorzy teraz - za bardzo .... brzmi tak jak by cala rodzina uwzieła sie na dobrym chlopaku a on nie wytrzymał. ALe wlasnie tak nie było .........
Czy to sa powody do odwołania slubu ktorego sam chciał ? i tak sie starał zeby wszystko było ok. Przeciez nawet jakby miał jakis konflikt z kims z mojej rodziny to nie powinno to rzutowac na nasze zycie... Jakas nagła zmiana frontu jakby wylazł z niego inny czlowiek dla wszystkich jest to szokujace. Powiedział mi jeszcze ze to nie jego wina..sam podjał taka decyzje bez checi jakiejkolwiek rozmowy pozniej zwiał wrocił i mowi ze to nie jego wina tak najlepiej i najłatwiej... Przypomniałam mu kilka syt ze str jego znajomych czy rodziny, ktore tez by mnie uprawniały do odwołania slubu jakbym szła tym jego tropem ale co mnie to obchodziło przeciez my powinnismy byc najwazniejsi ! a nie wszyscy wokoł a miedzy nami było naprawde dobrze. Nic z tej syt nie rozumiem od naszego ost spotkania mija 2 tydzien i mysle ze kontaktu jakiegos nie bedzie bo o czym mowic on mi mowi te swoje zalosne powody a ja mu odpowiadam argumentami wiec i on sam chyba zrozumiał ze ja tego nie kupuje. Boli wszystko strasznie, nie mielismy zadnych problemów, relacje super , rodziców tez a tu taka niespodzianka..... Jak z waszego p widzenia to wyglada? ja juz zaczełam miec wyrzuty sumienia ze poszłam na te badania moze jakby nie one byłoby ok....? doszły mnie słuchy ze z naszym swaidkiem spotkał sie dopiero 2 razy od swego powrotu raptem po godzinie .Unikał tematu powiedział tylko ze w sumie o nic takiego namnie poszło tylko czasem charaktery sie rozniły. Jak to usłyszałam nie wiedziałam czy smiac sie czy plakac... zycze kazdemu takiej "niezgodnosci" charakterów. Dodam ze bylismy razem 8 lat i byłamjego pierwsza dziewczyna co widze ze ma wpływ ...