Jest dosc pozno, a ja nie moge spac. Poszperalam wiec w necie i znalazlam to forum, postanowilam napisac o tym, co czuje.
Od roku mieszkam z facetem. Jestem po rozwodzie i dlugo bylam sama. On pojawil sie nagle i zawirowalo wszystko to, co udalo mi sie wypracowac. Cudowny sex, taki, o jakim marzylam. Wow, jaka bylam szczesliwa. Niewazne to, ze jestem starsza od niego o 13 lat.....
Z kazdym miesiacem bycia razem/mieszkania razem, sex przestawal byc dla niego potrzebny. Zaczelismy rozmawiac na ten temat, a wlasciwie ja zaczelam. Dla mnie jest dziwne, ze 32 latek, ktory byl wulkanem na poczatku znajomosci, nagle zmienil sie o 360 stopni. Kiedy kochamy sie, to nie ma nic z tych pieszczot, ktore byly na poczatku. On twierdzi, ze juz tyle jestesmy razem i dobrze sie znamy, wiec to nie jest nam potrzebne. Co do sexu, to nie czuje potrzeby tak czestego kochania sie jak ja. ... Nie wiem, czy kochanie sie raz w tygodniu lub raz na 2 tygodnie mozna okreslic mianem "czestego kochania"???
Jest mi z tym zle.
Dzis mialam dzien wolny, nie musialam byc w robocie, on zreszta tez nie. Wolal jednak siedziec przy kompie nic pojsc do lozka ze mna......
Dlatego wlasnie tu, wylalam swoje zale, moze bedzie latwiej???