po rozwodzie z coreczka juz 13 letnia
uwiklana w paskudny zwiazek z alkoholikiem, (z deszczu pod rynne), brak mi juz sil do walki, nie umiem kolejny raz wziac zycia za bary, poddalam sie, bo nie mam gdzie zamieszkac jak odejde... nie stac mnie na wynajem, moja zdolnosc kredytowa pomimo pracy w instytucji panstwowej jest zalosna...
czuje jak w chwilach tych ciezkich, coraz bardziej trzesa mi sie rece...
pragne ciepla, milosci, szacunku
Domu...
Jego...
jestes?...