netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy jest nadzieja

18 odpowiedzi2 441 wyświetleńzałożony przez Lesotho, 28.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: Czy jest nadzieja

Witam, pisze to na forum dla kobiet ponieważ interesuje mnie opinia kobiet
Jestem 24 letnim facetem, byłem z dziewczyną przez 4 lata. Byliśmy prawie nie rozłączni, uczucie było mocne, mielismy wspólne plany na przyszłość. Poznaliśmy się przed maturą, myśle że jeszcze jako dzieci ale nasza miłość dojrzewała. Przeżyliśmy razem bardzo wiele. Ona przepiękna, wspaniała, urocza i kontaktowa, człowiek skazany na sukces, obecnie kończy magisterke, przy okazji pracując za dobre pieniądze w dobrej firmie. Ja robie licencjat -ledwo , mam słabo opłacaną prace i jestem typem samotnika, nigdy nie interesowałem się kobietami, wiadomo tylko fizycznie i nic ponadto. A gdy ją poznałem to miałem wrażenie że znamy się od zawsze, nie mogliśmy się sobą nacieszyć, czas strasznie nam uciekał w swoim towarzystwie. Nie tylko na początku związku ale nawet w tym roku tak było. Wszystko się zmieniło w zeszłym miesiącu, coraz mniej się widywaliśmy, coraz więcej kłótni, dosłownie o wszystko. Często ja prowokowałem kłotnie, mimo że mowiła że się oddalamy , myślałem że nasza miłość to przetrwa. Ona pracuje w firmie gdzie ma młodych szefów, ludzi sukcesu, i często prosiła bym zachowywał się troche inaczej. Lepsza praca, ambicje. Miałem to do siebie że często się obrażałem o pierdoły. Miesiąc temu oznajmiła po naszej kłótni ( 4 w jednym miesiącu) że coś w niej pękło i potrzebuje czasu. Wyglądało to jak normalne spotaknie nasze, śmiech, rozmowa, trzymanie się za ręce, aż do momentu gdy padło " nie powinniśmy być ze sobą". Ja zmieniałem się dla niej coraz bardziej , przez te 4 lata , oderwałem się od znajomych, mojej pasji i sam zaczynałem się zachowywać inaczej. Po zerwaniu, dzwoniłem, pisałem, jeździłem do niej ale zawsze byłem zbywany. Pisałem 20 sms, odpisywała 1 ... po 2 tygodniach napisała że podjeła decyxje i nie chce ze mna być. Ale jestem kimś wyjątkowym i chce mieć ze mna normalny kontakt. Chciałem się z nią zobaczyć ale mowiła że to za wcześnie. Czy ona do mnie wróci ? czy zabiliśmy tą miłość ? może wróci do mnie ale za 3-4 miesiące. Ja to strasznie przeżywam, mało śpie, nic prawie nie jem, straciłem jakąkolwiek motywacje. A ona, na początku było widać przygnębienie a teraz jest obojetna na mnie, żyje normalnie. Nigdy nie byłem człowiekem ceniącym życie,myślałem o samobójstwie. Ona mnie zaczarowała sprawiła że robiłem wszystko byle była chociaż troche szczęśliwa. Teraz gdy jej nie mam od miesiąca, czuje jakbym zgubił gdzieś dusze. Oddałem swoje serce i już spowrotem go nie chce. Pomyślicie pewnie że co ze mnie za facet. Ale nie mam pomysłu na życie, nic mnie nie cieszy. Przemyślałem wszystko i jeżeli do mnie nie wróci do końca sierpnia to zrobie to o czym planowałem  kiedyś. Wiem już nawet gdzie i jak.

2

Odp: Czy jest nadzieja

W każdym związku bywają chwile wzlotów i upadków. Decyzja Twojej partnerki może być wyjaśniona tym, że miała dość kłótni i Twoich pretensji (sam przyznałeś że prowokowałeś kłótnie, Twoje fochy również mogły sięgnąć zenitu jej cierpliwości). Panna potrzebowała czasu, a Ty zamiast uszanować jej wolę narzucałeś się jej wszelkimi możliwymi sposobami. Nie uważasz, że gdybyś przystopował, ona odpoczęła by i wrócilibyście do siebie? A tak...
Myśl o samobójstwie nie jest dobra (ja już jedną próbe miałam - nie jest to nic przyjemnego, wstydzę się, że przez faceta chciałam się zabić, zranić tyle ludzi, złamać serce matce). Chcesz by miała Cię na sumieniu??
Szantaż typu "jeżeli do mnie nie wróci do końca sierpnia to zrobie to o czym planowałem  kiedyś" niczego dobrego nie zdziała. Jeśli ona nie będzie chciała z Tobą być, to znaczy NIE. Chciałabyś aby ona była z Tobą z litości? Do miłości i związku nikogo nie zmusisz... No chyba, że właśnie chcesz ją mieć na siłę i tylko liczysz się Ty. Bo będąc z Tobą z litości ona nie będzie szczęsliwa - tego chcesz dla niej i siebie? Wątpie...
Czy nadzieja jest? tego nie wiem... Musiałbyś się jej zapytać... Ale głowa do góry... Wiesz ja wychodzę z założenia, że jeśli w związku się nie układa, to zawsze znajomość pozostaje. To zawsze lepsze wyjście niż traktowac drugą osobę jak wroga - prawda? Sama przyznała, że chce mieć z Tobą kontakt, więc zależy jej na znajomości - to pewne. A co dalej - tylko poważna rozmowa da Ci odpowiedź na to pytanie...

3

Odp: Czy jest nadzieja

Nie ona nie wie o moim planie, i sie nie dowie. Szczera rozmowa ? Powiedziala NIE i tyle. Nie chodzi tez o to ze sie narzucałem podczas rozłąki , ale rzeczywiscie mialem wkład w to że już nie jestesmy razem. Aczkolwiek pytałem o to czy sa szanse... czy sporo ludzi wraca do siebie po dluzszym czasie ? Co do samobojstwa... przykro mi ale ty to tak widzisz, mnie tu nic nie trzyma.

4 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-06-28 18:22:36)

Odp: Czy jest nadzieja
Lesotho napisał/a:

Nie ona nie wie o moim planie, i sie nie dowie.

Ale ona nie musi wiedzieć... Wystarczy że zobaczy klepsydrę, albo ktoś jej powie,że nie żyjesz i dziękujemy - ona ma wyrzuty sumienia do końca, bo będzie myslała, ze to przez nią...

Lesotho napisał/a:

Po zerwaniu, dzwoniłem, pisałem, jeździłem do niej ale zawsze byłem zbywany.

Nie narzucałeś się??

Czy jest szansa? Nie wiem... nie siedzę w jej głowie, nie wiem co myśli i jaki ma stosunek do tego wszystkiego... Zaskoczona jestem, że nie chce zgodzić się na szczerą rozmowę - no chyba, że Ty nalegasz, a nie prosisz...
Myśl o samobójstwie nie jest dobra... Nic Cię nie trzyma... Mnie też nie trzymało... I zrobiłam to... On uratował mnie... Czy jestem szczęśliwa? teraz dochodzę do wniosku, ze tak. Sięgnęłam dna żeby pomyśleć o próbie samobójczej... Złamałabym mamie serce, ona ma tylko mnie. A co z Twoimi rodzicami? zaczęli by się zastanawiać gdzie popełnili błąd? No bo co da Ci ten plan? To działanie?

5 Ostatnio edytowany przez Lesotho (2011-06-28 18:52:01)

Odp: Czy jest nadzieja

Moje życie to właśnie ta dziewczyna, nie wiem co mógłbym robić w życiu. Miałem plany z nią, pierwszy raz wszystko było pod kontrolą. Narazie nie chce się ze mną zobaczyć, prosiłem też ale mówiła że nie chce bo to za wcześnie. Nie rozumiem czemu to zrobiła, może chciała być szczęśliwa a ja jej tego nie dawałem. Ona potrzebuje dużo miłości i wsparcia. Łatwo jej będzie mnie zastąpić kimś lepszym. A ja ? to nie będzie to... miłości się nie wybiera. Moi rodzice , oczywiście że ich Kocham, boję się ich reakcji, to mądrzy i wspaniali ludzie ... dlatego wmówie wszystkim że wyjechałem i poprostu przestane się odzywać. Przykro mi że tak to się skończy ale tak poprostu musi być. Dziewczyna pisała że dzieki temu stane sie silniejszy itp... mowila ze wie ze mnie rani ale cos w niej peklo... we mnie tez ...

Mimo wszystko czekam jak glupi przy telefonie... na sms, chociaz sygnal... wiem ze nie napisze ale i tak czekam
A gdy cos napisze... robi mi sie gorąco w srodku, dla niej to tylko sms a dla mnie znak od Boga...
Dlaczego ona to wszystko tak dobrze znosi. Moze juz nic do mnie nie czuje ? wiem

6

Odp: Czy jest nadzieja

Ale ja zadałam Ci pytanie co Ci to da, że popełnisz samobójstwo? Zapomnisz o niej, ale zranisz wielu ludzi. Swoich wspaniałych rodziców, którzy każdego dnia będą Cię opłakiwać i zadawać sobie pytanie "gdzie popełnili błąd". Ona będzie miała Cię na sumieniu i nigdy nie będzie szczęśliwa - chcesz tego, chcesz by cierpiała z Twojego powodu? Twierdzisz, ze potrzebuje miłości, ale właśnie nie będzie umiała jej przyjąć ani Ciebie kimś zastąpić, bo będzie siebie obwiniała za to.
Tak po prostu nie musi być... Zrozum, że żadna dziewczyna nie jest warta takiego poświęcenia. Życie to najcenniejszy dar, jaki został Ci dany. Rozumiem, że cierpisz, rozumiem, że Cię boli. Bo miałeś plany, marzenia. Zastanawiasz się gdzie popełniłeś błąd. Ale nigdy nie jest za późno aby wyprostować to wszystko... Skoro nie możecie być razem jako para możecie zostać znajomymi, co potem może wykiełkować na wspaniałą przyjaźń. No przyznaj, lepiej mieć ją obok siebie jako przyjaciółkę niż w ogóle ma jej zabraknąć w Twoim świecie... Czyż nie? Ja tam zawsze wychodziłam z takiego założenia i nigdy nie przekreślałam żadnego z moich byłych. Jednakże każdy chciał wolności i rozpoczęcia życia beze mnie. Ja mówiłam - OK, droga wolna. Nie mam prawa nikogo trzymać przy sobie, zatrzymywać na siłę, zmuszać aby dana osoba mnie kochała i była ze mną. To byłoby okropne. Nikt nie jest niczyją właśnością.
Ludzie odchodzą i wracają. Jest takie mądre przysłowie "Jeśli kochasz - puść to wolno. Jeśli wróci - jest Twoje. Jeśli nie - nigdy Twoje nie było."

7 Ostatnio edytowany przez Lesotho (2011-06-28 19:10:48)

Odp: Czy jest nadzieja

A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść.? - spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. - Co wtedy.? - Nic wielkiego. - zapewnił go Puchatek. - Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.

Pozwól że tak Ci odpowiem.

Przyjaźń ? to tak jakby ktoś ugryzł mnie w palec a później chciał na niego podmuchać...
Ona kogoś znajdzie szybko , to pewne... ja nie dam rady tego wytrzymać...
Ja odciołem się od znajomych już dawno temu... rodzine nie interesuje moja sytuacja a ona była moim najlepszym przyjacielem...

8

Odp: Czy jest nadzieja
Lesotho napisał/a:

Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.

Więc Ty również nie znikaj, bo ona przecież nie odeszła na tamten lepszy świat. Ona nie wyjechała. Jest nadal...

Lesotho napisał/a:

ona była moim najlepszym przyjacielem...

TE Twoje słowa przemilczę, ale zauważę, że sam już nadałeś jej przydomek przyjaciółki...

9

Odp: Czy jest nadzieja

Osoba która myśli o samobójstwie jest strasznym EGOISTĄ. Wogóle nie myślisz ani o swojej rodzinie, ani o swojej dziewczynie (byłej). Gdybyś ich kochał nawet nie pomyślałbyś o tym by ich tak okropnie skrzywdzić. Bo co myślisz, że ona ot tak sobie będzie żyła szczęśliwie? Człowieku pokazałeś, że kochasz tak i owszem ale siebie. Bo liczy się tylko Twoje szczęście. Uważasz, że to w porządku? Człowieku całe życie przed Tobą. Możesz jeszcze robić takie rzeczy w życiu, że nawet Ci się nie śniło. Znajdź jakąś pasję, poświęć się jej, pokarz swojej dziewczynie, że straciła przebojowego faceta a nie wpatrzonego w nią nudziarza bez żadnych pasji i marzeń.

10

Odp: Czy jest nadzieja

To jest najprostsza droga... ale nie jedyna...

11

Odp: Czy jest nadzieja
Lesotho napisał/a:

To jest najprostsza droga... ale nie jedyna...

Jasne, najlepiej iść na skróty, zamiast pokazać wszystkim,że jesteś silny, że potrafisz przeżyć takie ciosy, że co Cię nie zabije to wzmocni  Ty wolisz się zabić... Zgadzam się z nikaa1982 EGOISTA z Ciebie...
Masz gdzieś uczucia innych, najważniejszy w tym momencie jesteś Ty. Ba nie tylko w tym momencie, ale podczas związku również byłeś - inaczej skąd te kłótnie i fochy?
Człowieku ogarnij się, bo takim sposobem myślenia przekreślasz najlepsze lata swojego życia... A nie warto... Zdecydowanie nie warto

12 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-06-28 19:38:27)

Odp: Czy jest nadzieja
Lesotho napisał/a:

Moje życie to właśnie ta dziewczyna, nie wiem co mógłbym robić w życiu.(...) Moi rodzice , oczywiście że ich Kocham, boję się ich reakcji, to mądrzy i wspaniali ludzie ...

Jeżeli Ci nie zależy na ludziach, którzy Cię kochają bezwarunkowo - to czym się różnisz od dziewczyny, która się od Ciebie odwróciła?
To miłość czy obsesja?
Z tą dziewczyną czy bez i tak COŚ musiałbyś w życiu robić... Zacznij myśleć NIE TYLKO o sobie. Sam napisałeś:"Ona przepiękna, wspaniała, urocza i kontaktowa, człowiek skazany na sukces, obecnie kończy magisterke, przy okazji pracując za dobre pieniądze w dobrej firmie. Ja robie licencjat -ledwo , mam słabo opłacaną prace
(...)często prosiła bym zachowywał się troche inaczej. Lepsza praca, ambicje. Miałem to do siebie że często się obrażałem o pierdoły."

Może czas poszukać winy w sobie i udowodnić, że zmądrzałeś i dojrzałeś. Obrażaniem się wiele nie osiągnąłeś. Co zatem postanowiłeś zmienić W SOBIE, aby ją do siebie przekonać? Szantaż emocjonalny ma pomóc? Bo jakoś rozwiązań w tym kierunku nie wymyślasz, tylko się nad sobą rozczulasz.
Czy jest nadzieja? JEST o ile masz zamiar COKOLWIEK zrobić.
Powodzenia smile

13

Odp: Czy jest nadzieja

Masz racje , zdecydowanie to moja wina...

14

Odp: Czy jest nadzieja

A co za różnica czyja to wina? Jeśli o winie w ogóle można mówić. Doszło do rozstania. Ty twierdzisz, że ją kochasz nad życie. Chcesz, aby do Ciebie wróciła. Co zamierzasz z tym zrobić?
Jest problem - trzeba go rozwiązać! Jak zamierzasz się za to zabrać?

15

Odp: Czy jest nadzieja

hmm... Zrozumialem swoj błąd już tydzień po fakcie... teraz pytanie co mogę zrobić by wszystko uratować? czy napisac maila ze sie zmienilem i itp ? czy zostawic wszystko same sobie... Przepraszałem już za swoje zachowanie itp. bez skutku, bez odzewu

16

Odp: Czy jest nadzieja

Ale Ty się jeszcze nie zmieniłeś. Narazie tylko zrozumiałeś jakie błędy popełniłeś. Zamiast pisać  meile POKAŻ jej że się zmieniłeś.

17

Odp: Czy jest nadzieja

jak mam to zrobic skoro nie widzimy sie codziennie, wspolnych znajomych tez nie mamy...

18 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-06-28 21:13:11)

Odp: Czy jest nadzieja
Lesotho napisał/a:

jak mam to zrobic

Udowodnić zamiast gadać, bo w gadanie to ona już nie wierzy chyba.
Krok po kroku rozwiązuj sprawy, które budziły jej zastrzeżenia smile
1. licencjat - powiadom ją że szczęśliwie zakończyłeś kolejny rok/obroniłeś dyplom
2. praca - zacznij szukać bardziej ambitnej, a kiedy ją znajdziesz, poinformuj dziewczynę - ewentualnie na bieżąco dawaj znać, że właśnie idziesz na rozmowę do firmy XYZ
itd. itp. Krótkie treściwe maile zamiast nic nie mówiącego "zmieniłem się", zrozumiałem". Czytać będzie, a w którymś momencie może również zechce pogratulować Ci kolejnego sukcesu big_smile

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026