Hmm tak bardzo cieszę się że jestem w ciąży że już niebawem będę mamą tego słodkiego malucha...że będzie to najlepsze co spotkało mnie w życiu...Jednak ostatnio popełniłam błąd i obejrzałam filmik w internecie z porodu naturalnego- to było chyba najgorsze co zobaczyłam do tej pory, to była jakaś rzeźnia:( Wierze w to że emocje i hormony biorą górę w tej sytuacji i wygląda to całkiem inaczej...Strasznie się boję:(!!! aa Wy co o tym myślicie?? Czy to rzeczywiście jest takie straszne??;>
Podobne tematy
to nie jest takie straszne,
oczywiście nie można wykluczyć bólu jaki towarzyszy w trakcie porodu, ale to nie jest tragedia
mogę ci tylko dodać, że co kobieta to poród
nawet jeśli w czasie będziesz myślała, że to najgorsza rzecz i ból, to jak zobaczysz swoje maleństwo wszystko minie
pomyślisz, że warto było tak się męczyć
gdy maleństwo będzie już z tobą zapomnisz ten ból
widziałaś napewno poród od strony położnej, więc nie dziwię się reakcji
bedzie dobrze
Nie martw się zawsze możesz rozpatrzyc opcje znieczulenia ja miałam takie znieczulenia choc dodam że nie wiele dało bo bóle parte odczówałam jednak zaraz po od razu mi mineło gdy zobaczyłam synka ![]()
Pamiętam jak miałam praktyki i miałyśmy okazję byc przy porodzie. Po pierwszym razie wyszłyśmy i oświadczyłyśmy z kumpelą ŻADNYCH DZIECI !!!
minęły 2 lata i same byłyśmy w ciąży. Aga rodziła pierwsza i stwierdziła,że 17 godzin to za długo. Martwiłam się jak to będzie, czy zniosę ból,czy dam radę przeć itd. Poród miałam szybciutki, 3.45 min i córcia była już na świecie.
. Nie miałam czasu mysleć,że się boje . Najwspanialsze uczucie bylo wtedy ,gdy usłyszałam Jej krzyk . Zapomniałam o wszystkim Liczyła się tylko Ona.
Najlepiej nie słuchac o porodach,bo Babki juz tak mają ,że lubia troszkę dodać , a po co się stresować. Każda z nas to przejdzie i od nas samych zależy czy będzie to trwać długo czy krótko. Trzeba słuchać poleceń, nie drzeć się ile sił, tylko dac z siebie wszystko . Mi położna pokazała główke małej w lusterku i to było mabilizacja. Trzymam kciuki i życze szybkiego porodu .
Witam ![]()
Jak każda z mam bardzo bałam się porodu i związanego z nim bólu. Ale tak jak dziewczyny już napisały zapominasz o bólu gdy widzisz już dziecko. Ja nadal ze łzami w oczach wspominam momenty gdy moje maleństwa kładli mi na brzuchu. Tylko to jest póżniej ważne
Pozdrawiam i napewno wszystko będzie dobrze.
Nadiia22 ja cie rozumie
w pewnym sensie oczywiście,bo jeszcze nie rodziłam. ale jak sie nasłuchałam o porodach to od razu znikły moje instynkty macierzyńskie i nikt w najblizszym czasie nie namówi mnie na ciąże
chociaż mój narzeczony ma juz instynkty tatusiowe i stasznie chce miec dziecko. najgorsze to jest sie własnie wypytywac jak to jest,bo ja od jednej kolezanki słyszałam że rodziła 25 godzin, druga zaś wspomina ze najgorzej wspomina rozcięcie a trzecia zaś że córke urodziła w kilka minut ale za to meczyła się z urodzeniem łożyska. ale każda z tych koleżanek tak samo powiedziala-zapomina się o całym bólu jak Ci kłada dziecko na piersi
i chyba to jest najważniejsze
ale ja nadal jestem na etapie cesarki jakby co ![]()
hmmm...pewnie macie racje:) i w zasadzie za każdym razem kiedy rozmawiam z kimś na ten temat mówi dokładnie tak samo...i jestem pewna że w moim przypadku tak właśnie będzie:) Zobaczę maleństwo i wszystko minie, tym bardziej że to mój upragniony dzidziuś:) Na początku nie byłam zadowolona że zaszłam w ciąże same wiecie, mieliśmy inne plany i w jednym dniu musieliśmy je diametralnie zmienić aaa teraz hmmm teraz nie wyobrażam sobie że mogłoby być inaczej:P Dziękuję za odpowiedzi, szczerze powiem że dodałyście mi otuchy:) Pozdrowienia i Buziaki;):*
Hmm tak bardzo cieszę się że jestem w ciąży że już niebawem będę mamą tego słodkiego malucha...że będzie to najlepsze co spotkało mnie w życiu...Jednak ostatnio popełniłam błąd i obejrzałam filmik w internecie z porodu naturalnego- to było chyba najgorsze co zobaczyłam do tej pory, to była jakaś rzeźnia:( Wierze w to że emocje i hormony biorą górę w tej sytuacji i wygląda to całkiem inaczej...Strasznie się boję:(!!! aa Wy co o tym myślicie?? Czy to rzeczywiście jest takie straszne??;>
Radze poczytać o porodzie i prawach kobiet na stronie Fundacji "Rodzić po ludzku".
Proszę wyszukać tam odpowiednie wątki o porodach.
Interesuję się porodami, mam duża wiedzę na ten temat. Mam nadzieję, że wybrała już Pani położną i wie Pani o zabiegach, które ciąży towarzyszą rutynowo, a których można, a nawet należy uniknąć (mówię tu o nacinaniu krocza na przykład)
Niech Pani ogląda filmy o porodach, tez na początku byłam przerażona, ale z każdym kolejnym filmem będzie Pani kształtowała swoje wyobrażenia o porodzie.
Chce pani rodzić w domu, czy w szpitalu?
Gdyby miała Pani ochotę porozmawiac to proszę napisac
pozdrawiam ![]()
Panno Katarzyno,
no ja będę rodzić w szpitalu w którym moja Pani doktor jest ordynatorem
Filmy ?? hmmm cóż nie jestem przekonana do ich oglądania hehe i w zasadzie jedynym co mnie martwi to jest właśnie to nacinanie krocza
bo reszta heh cóż... każda z Nas to przechodzi i nie dzieje się nic nadzwyczajnego
wierze w to że moje szczęście w tym momencie będzie tak ogromne że ból odjedzie w kąt - boje się ale tak samo nie umiem sie tego doczekać a szczególnie wtedy kiedy czuje mojego maluszka w brzuszku jak kopie jak się wierci hehe to chciałabym wziąć tego szkraba w ramiona i mocno przytulić hehehe...Dziękuję za zainteresowanie
jeśli chcesz to odezwij się do mnie prywatnie...
Pozdrawiam
Tak jak ktoś wcześniej napisał, że co kobieta to inny poród. Podpisuję się pod tym rękami i nogami
Jedne kobiety mają bardzo lekkie porody, inne męczą się godzinami i cierpią niesamowicie. Uważam, że nie ma sensu straszyć nikogo jaki to ból. Bo i po co? Każda z nas jest inna, ma inną budowę ciała i każdy poród jest inny.
Pierwszy poród miałam naturalny, siłąmi natury. Zarówno miałam nacinane krocze, jak również popękałam w jednym miejscu gdyż biodra nie rozsunęły się wystarczająco. Ani jednego ani drugiego nie czułam. Ani jak mnie położna nacinała ani jak popękałam.
Poród trwał w sumie 5 godzin. Dziś mam cudowną córeczkę, a drugie maleństwo w drodze, przyjdzie na świat w kwietniu.
Mimo, że cierpiałam w połogu, kiedy wszystko się goiło to nie chcę mieć cesarskiego cięcia, chyba że będzie to konieczność. Myślę, że każda z nas jest znieść ból porodu i jeszcze więcej dla takiej słodkiej małej kruszynki.
Panno Katarzyno,
no ja będę rodzić w szpitalu w którym moja Pani doktor jest ordynatoremFilmy ?? hmmm cóż nie jestem przekonana do ich oglądania hehe i w zasadzie jedynym co mnie martwi to jest właśnie to nacinanie krocza
bo reszta heh cóż... każda z Nas to przechodzi i nie dzieje się nic nadzwyczajnego
wierze w to że moje szczęście w tym momencie będzie tak ogromne że ból odjedzie w kąt - boje się ale tak samo nie umiem sie tego doczekać a szczególnie wtedy kiedy czuje mojego maluszka w brzuszku jak kopie jak się wierci hehe to chciałabym wziąć tego szkraba w ramiona i mocno przytulić hehehe...Dziękuję za zainteresowanie
![]()
![]()
jeśli chcesz to odezwij się do mnie prywatnie...
![]()
![]()
Pozdrawiam
Nie musi mieć Pani nacięcia
To zabieg rutynowy, zupełnie niepotrzebny.
"Powszechne stosowanie nacięcia krocza wprowadzono do praktyki położniczej w latach 20. XX wieku. Jest to najczęściej stosowany zabieg chirurgiczny, pomimo tego, że od wielu lat znane są dowody na jego szkodliwość. Polska jest teraz już jednym z niewielu krajów europejskich, w których rutynowe nacięcie krocza stanowi niekwestionowany element prowadzenia porodu. Co druga rodząca ma nacinane krocze, w tym prawie każda kobieta rodząca po raz pierwszy. Ponad połowa kobiet nie jest pytana o zgodę na ten zabieg. Tymczasem w Wielkiej Brytanii i Danii odsetek nacięć wynosi 12 %, w USA ok. 33%, w Szwecji 9,7 %, w Nowej Zelandii 11%.
Zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia rekomendują ograniczenie stosowania tego zabiegu, ponieważ udowodniono ponad wszelką wątpliwość szkodliwość jego rutynowego stosowania".
"Istnieje wiele obiegowych opinii o profilaktycznej funkcji nacięcia krocza - że chroni pochwę przed pęknięciami i nadmiernym rozciągnięciem, że zapobiega wypadaniu narządów rodnych i urazom główki dziecka. Badania naukowe jednak nie potwierdzają słuszności tych twierdzeń:
* Nacięcie krocza nie zapobiega dalszym, poważnym uszkodzeniom.
Aby rozerwać mocno napiętą tkaninę, wystarczy naciąć jej brzeg. Podobnie jest z tkankami krocza - ich nacięcie sprzyja dalszym pęknięciom i poważnym obrażeniom, sięgającym odbytu.
* Nacięcie krocza nie zapobiega obniżeniu napięcia mięśni dna miednicy, wypadaniu narządów oraz wysiłkowemu nietrzymaniu moczu.
Główne czynniki ich powstawania to predyspozycje genetyczne, ciąża, poród oraz nacięcie krocza.
* Nacięcie krocza nie zapobiega urazom główki dziecka.
W szpitalach, w których znacznie spadł odsetek nacięć krocza, nie stwierdzono wzrostu przypadków niedotlenienia lub uszkodzenia mózgu u noworodków. Krocze zbudowane jest z tkanek miękkich, więc napieranie główki dziecka nie powoduje jej urazów.
* Nacięcie krocza nie jest łatwiejsze do opatrzenia i nie goi się łatwiej niż pęknięcie.
Nacięcie odpowiada pęknięciu II stopnia i obejmuje również mięśnie krocza i pochwy, jest więc uszkodzeniem głębszym niż fizjologiczne pęknięcie.
* Nacięcie krocza nie zapobiega rozluźnieniu pochwy po porodzie i pogorszeniu się jakości współżycia seksualnego.
Dzieje się tak, ponieważ nacięcie osłabia mięśnie i utrudnia ich powrót do stanu przed porodem".
Tego nacięcia się nawet nie czuje i to nie dlatego jak niektórze mysla, że ból jest tak ogromny, poprostu mieśnie krocza są wtedy bardzo naciagnięte i w ten sposób naturalnie znieczulone... poczujesz to jako lekkie zadrapanie, co do reszty to nie przejmuj się jak ktos ci będzie opowiadał, że rodził 25 godzin. W tym wypadku te pierwsze 20 godzin to lekkie skurcze co 10 - 5 minut (ale to ju z poród!), następne 4 godziny bolesne (lecz do przeżycia) skurcze co 1-3 minuty trwajace ok 45 s, dopiero ta ostatnia godzina... przerwy miedzy skurczami są już prawie niezauważalne, bedziesz zmeczona i zdolowana, powiesz sobie że juz masz dość, że to pewnie potrwa jeszcze wieki, ale wtedy nastąpi koniec.. skurcze parte, nagły przypływ sił, adrenalina szalejąca w twojej krwi, ogromna moc! Nie panikuj wtedy, czeka Cię ważne zadanie wymagajace sporego wysilku, ale to juz będzie koniec. Jeśli się postarasz i skupisz na tym to po 10 minutach twoje dziecko bedzie już na świecie. Tak to mniej więcej wygląda z drobnymi różnicami. Nie bój sie!!!
Tego nacięcia się nawet nie czuje i to nie dlatego jak niektórze mysla, że ból jest tak ogromny, poprostu mieśnie krocza są wtedy bardzo naciagnięte i w ten sposób naturalnie znieczulone... poczujesz to jako lekkie zadrapanie, co do reszty to nie przejmuj się jak ktos ci będzie opowiadał, że rodził 25 godzin. W tym wypadku te pierwsze 20 godzin to lekkie skurcze co 10 - 5 minut (ale to ju z poród!), następne 4 godziny bolesne (lecz do przeżycia) skurcze co 1-3 minuty trwajace ok 45 s, dopiero ta ostatnia godzina... przerwy miedzy skurczami są już prawie niezauważalne, bedziesz zmeczona i zdolowana, powiesz sobie że juz masz dość, że to pewnie potrwa jeszcze wieki, ale wtedy nastąpi koniec.. skurcze parte, nagły przypływ sił, adrenalina szalejąca w twojej krwi, ogromna moc! Nie panikuj wtedy, czeka Cię ważne zadanie wymagajace sporego wysilku, ale to juz będzie koniec. Jeśli się postarasz i skupisz na tym to po 10 minutach twoje dziecko bedzie już na świecie. Tak to mniej więcej wygląda z drobnymi różnicami. Nie bój sie!!!
Cała prawda:) A w końcu " Człowiek nie sznurek wszystko wytrzyma
"
mój poród był lekki i krótki, nie byłam nacinana, bo nikt się nie spodziewał dużego dziecka (na usg synek zawsze był malutki), ale "pękłam", szycie tego pęknięcia bardziej mnie bolało niż poród.... ogólnie nie ma się czego bac ![]()
tez rodziłam. pierwsze dziecko mając 28 lat i pewnie z tego powodu nie omineły mnie bóle krzyżowe. przyjemne to nie było. ale na pocieszenie powiem ci tyle,że tego co na filmie widziałaś nie zobaczysz na porodówce:) to duży plus, po drugie ja nie miałam znieczulenia i żyję:) mam się nawet dobrze
i po prawie 2 latach od urodzenia - mimo że pamiętam ten ból cieszę się że mam córkę:)
a ponadto w czasie porodu tyle się dzieje że tak naprawdę nie masz czasu myśleć jak bardzo cię boli:) gorzej jest jak czeka się na odpowiednie rozwarcie.
a co do szycia to różne opinie słyszałam. ja byłam cięta i szyta. tną nas podobno po to, aby nam macica się później nie obniżała - wersja lekarza ginekologa. samego cięcia nie czułam. wiedziałam że coś tam robią, ale z pozycji leżącej nie dojdziesz co:) a szycie gorzej wspominam, ale wtedy już głównie myślałam kiedy zobaczę moje maleństwo.
tak wiec uszy do góry:) my to przeżyłyśmy to i ty dasz radę:)
hehe dziękuję kobietki
2-3 maj już niebawem, aa ja mam coraz bardziej pozytywne emocje związane z porodem
i tak szczerze powiedziawszy to strach jest nadal chociaż już nie tak ogromny jak na początku i nie umiem się już doczekać aż zobaczę moją córeczkę i będę ją mogła przytulić
hehe...aż mi się łezka w oku zakręciła
Beksa ze mnie hehe ![]()
Podobnie jak Nadiia22 oglądałam filmiki z porodu w internecie. Również wiele czytam na ten temat, z tego też wiem że każdy poród jest inny. Oczywiście nie liczę na to że mój akurat będzie szybki i bezbolesny. Ale wiem, że będzie mój - jedyny w swoim rodzaju i przeżyje go na swój indywidualny sposób. Staram się myśleć optymistycznie, jednak czasami dopadają mnie chwile zwątpienia i boje się że nie wytrzymam tego bólu, że tylko sobie wmawiam swoją siłę a w rzeczywistości ból mnie przerośnie. Na szczęście szybko otrząsam się z takich myśli. Wiem, że i tak będzie co ma być, tylko trzeba zachować rozsądek, nie panikować i myśleć o tym jaka nagroda jest na końcu tego wyzwania.
Czesc;) doskonale cie rozumiem... Znajdz moje posty... Mialam ten sam problem moja droga! Nie potrafie opisac jak bardzo csie balam... A tym bardziej ze jestem wrazliwa na widok krwi itp... Ja codziennie, pary raze na dzień ogladalam te filmiki... To bylo moja obsesja... Nie moglam spac ze strachu po nocach... Gdy czytalam o porodzie i ogladalam te ''okropne filmiki" to automatycznie robilo mi sie slabo... A czas lecial.. Miesiac za miesiacem blizej porodu no i stalo sie;) Jak pojechalam na porodowke i slyszalam krzyki kobiety ktora rodzila przede mna to myslalam ze umre ze strachu.. Na dodatek wiedzialam ze ten 'koszmar'' cze4ka mnie za pare godzin... No i nadaszła moja chwila;) Nie bolało wcale tak mocno jak myślałam! Nie byłam nacinana, a widok krwi mimo ze bylo jej sporo wcale mnie nie przerażal;) A jak juz dzidzia wyszla to nie czyulam juz nic.. Zadnego bolu... Wszystko czego tak okropnie sie balam ominelo mnie szerokim łukiem.. No ale szkoda moich nerwow ktore spowodowane były strachem;) Spokojnie , teraz wiem ze kazda da rade, choc sama w siebie nie wierzyłam... Bol naprawde jest do zniesienia i jak sie rodzi samemu to nie jest tak przerazajace jak na tych filmikach;) Naprawde nie ma czego się bac, zycze Ci szczesliwego rozwiazania i dobrej opieki poloznych bo to bardzo wazne! Skoro ja , taka okropna panikara przezyłam to wierz mi ze i Ty przezyjesz! Gorsze sa nieprzespane noce jak juz dzidzka bedzie;)
Podczas porodu najważniejsze to myśleć o tym co się w danej chwili dzieje-jest skurcz oddychamy, po skurczu odpoczywamy, rozluźniamy się,ważne jest też rozluźnianie na skurczu-to trudne ale jak ktoś przy Tobie jest to Co o tym przypomni:). Wszelka analiza co będzie,jak będzie,że pewnie źle będzie powoduje wydłużony, trudniejszy poród-jestem położną i często widzę piękne porody, które przebiegają-"jak po maśle".Pamiętaj-liczy się tylko tu i teraz,a dobrze jest z pierwszych-słabych (naprawdę) skurczy po prostu się ucieszyć-nie wpadać w panikę ,na pewno do szpitala zdążycie,a nawet lepiej się nie spieszyć spokojnie wziąć ciepły(nie gorący) prysznic,i powoli się zebrać.Życzę powodzenia.:)
Fakt,że po obejrzeniu takich filmików strach bierze góra,sama takie ogladałam i nic przyjemnego,ale w takiej sytuacji nie mysli sie o tych negatywnych rzeczach,a samych pozytywnych.Mi bardzo pomagało gdy w momencie kiedy przychodził strach zwiazany z porodem,nie myślałam o nim tylko o dziecku,jakie będzie,jak bardzo chce, żeby juz z nami było i że nie jestem pierwsza i ostatnia rodząca i dam rade........w końcu My kobietki jesteśmy do tego stworzone....a jak przychodzi takie maleństwo na swiat to zapomina się o wszyskim,o całym bólu,liczy się tylko ono.
NAdia
Ja tez widzialam taki filmik, po moim porodzie
i sie bardzo wystraszylam:P a bylo juz po wszytskim, to tylko tak zle wyglada ![]()
a z mojej perpektywy to rzeczywiscie najbardziej traumatyczne przeżycie jakiego doznałam i najbardziej bolesne. Nawet dziecko na początku nie jest w stanie zrekompensować tego okropnego przeżycia. Nie straszę tu nikogo, tylko chcialam napisać ze to wcale nie jest takie piękne i cudownie, że dzidzie kladą na brzuch i od razu się o wszystkim zapomina. U mnie zapominanie trwało chyba 2 lata i myślalam że nie zdecyduję się już na drugie.
Wiecie przed pierwszym porodem tez sie bałam, tym bardziej, że o porodach słyszałam od znajomych i kogoś z rodziny, ewentualnie poczytała w gazetach o tym. Nie oglądałam żadnych takich filmów jak Wy w internecie, bo bałam się, ze to mnie negatywnie nastawi do porodu!!! I w sumie miałam rację. Bo jak juz przeżyłam swój poród pierwszy i potem na spokojnie w necie pooglądałam jakieś takie flmiki, to mi się słabo robiło. Moje przeżycia były inne i z innej perspektywy oglądane;) Nie było łatwo, poród mój pierwszy był długi, a jak już się syn urodził, to nawet mi go nie pokazano, tylko od razu biegli z nim do inkubatora. Bo poród był za długi i synek był niedotleniony. Dostałam go dopiero po 4 godzinkach. I to mi w sumie rekompensowało wszystko, pomimo, że porodem byłam tak wymęczona, że urodziłam syna przed 11.00 a ok. 19.00 miałam problem wstac z łóżka. Byłam też nacinana, ale dziękuję położnej za to, bo wolałam by mnie nacięła, niż jakbym sama miała pęknąc.
Przy drugim porodzie już wiedziałam co nie co jak to wygląda, szpital tez już był mi znany, oddziały też, więc troszkę mniej się baąłm wszystkiego. Ale porodu i tak się bałam. Dodatkowo dochodził mi delikatny strach, jak mój pierworodny zniesie rozstanie z mamą na kilka dni. Poród drugi był krótszy, ale w cale nie łatwiejszy od pierwszego. No, ale od razu syna dostałam do piersi i już w 3 godzinki po mogłam chodzi i względnie dobrze siadałam po mimo nacięcia krocza. Dodam, że marzy mi się jeszcze trzecie dziecko, więc porodów wcale strasznie nie wspominam:)
kazda kobieta boi sie swojego pierwszego w zyciu porodu ... i kazda przechodzi przez to inaczej. Dlatego nie ma co sluchac roznych opowiesci od innych juz po "przejsciach" kobiet oraz na ogladanie filikow bo naprawde dziewczyny kazda kiobieta porod przechodzi inaczej
teraz juz podczas porodu mozna otrzymac znieczulenie wiec bol mozna zalagodzic ...
i trzymam kcuki za wszystie przyszle mamusie ktore maja to przeżycie jeszce przed soba, tak jak naprzyklad JA
i przyznam, ze tez sie troszke boje a do porodu zostalo mi jeszce 10 tygodni ![]()
To wcale nie jest takie straszne, te wszystkie opowiadania to są bajki, ludzie koloryzują i przesadzają. Wiadomo że krew się pojawi, ale nie ma co panikować. Ja też się bałam, ale jak już leżałam i czekałam na skurcze, to się rozluźniłam bo wiedziałam że nie ucieknę przed tym. Ja akurat miałam wywoływany poród, rodziłam niecałe dwie godziny, bolało ale nie aż tak jak to inni opowiadają. A jak już zobaczysz te malutkie ciałko, to od razu zapomnisz o bólu jaki był. Nie myśl o bólu tylko o tym że za moment zobaczysz swoje upragnione maleństwo. Trzymaj się i napisz potem, czy naprawdę było tak strasznie.
Każdy poród jest inny i każda kobieta ma inny próg bólu. Jedni zaciskają zęby i mówią że bolało tak sobie a inni że jak cholera. Wiesz co mi się wydaje, że nie powinnaś chodzić na internecie i oglądać takie filmiki, a zamiast to iść do szkoły rodzenia i nauczyć się parę rzeczy jak załagodzić ból i tak obyją Cię z porodem i ze wszystkim co Cię może spotkać. Na internecie pisze dużo ludzi i każdy ma inne przeżycia Ty musisz być wyluzowana do tego czasu a nie spięta bo będzie bolec. WSZYSTKO ZACZYNA SIĘ W NASZEJ PSYCHICE I TAM SIĘ KOŃCZY. Dasz radę, bo jak już się zacznie będziesz tylko chciała żeby się skończyło.
A dodam, że tez staram się o dzidziusia i nie rodziłam jeszcze, ale to kwestia nastawienia. Tego nie da się uniknąć warto w takim razie zapanować nad emocjami.
Dziewczyny te wszystkie opowiesci które wypisuja gazety itd to jedna wielka bzdura, ja sama zostalam mamusia 5 miesiecy temu.. tez sie ogromnie bałam, przeciez kazdy mówił ze to najgorszy ból. Mój poród trwał 26 h (finał : cesarka) troszeczke sie nameczylam ale warto było dla tej chwili gdy dadza Ci Twoje malenstwo do rąk zapomina sie o całym tym bólu.Najwazniejsze zeby nie panikować, ja byłam sama podczas porodu, chłopak uciekł do domu niestety.. musialam dac rade wiedzialam ze robie to dla mojego synka (miala byc dziewczynka tak wychodzilo na USG :d ) kazda z nas ma inne bóle ale kazda znas wychodzi żywa z tego
Pózniej Uśmiech dziecka wynagrodzi wam wlasnie to wszystko ![]()