netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

51 odpowiedzi5 094 wyświetleniazałożony przez Teo, 27.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 52 ]

1

Temat: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Kochane NetKobiety. Jestem na forum już wystarczającą ilość czasu, żeby zorientować się, że jesteście naprawdę pomocnymi przyjaciółkami w potrzebie. Mój problem może nie jest specjalnie poważny, ale gryzę się z myślami i zastanawiam się jak Wy to widzicie.

Jestem z chłopakiem już ponad 5 lat. Mieliśmy swoje wzloty i upadki, ale ogólnie mogę uznać, że nasz związek jest udany. Po takim czasie bycia razem moja wyobraźnia wybiega naprzód i tworzy jakąś wspólną przyszłość. Z resztą on nigdy nie ukrywał, że również wiąże swoje plany ze mną. Przyszedł więc taki moment w naszym życiu, że powinniśmy zamieszkać razem ja nazywam to "ostatecznym sprawdzianem". Problem polega na tym, że nie bardzo możemy razem coś zorganizować ponieważ on za trzy miesiące wyjeżdża za granicę. W związku z jego wyjazdem zaczęłam trochę nalegać, żebyśmy coś postanowili, coś zorganizowali, ponieważ przez wyjazd  moment, w którym zaczniemy żyć razem znów się przedłuży. I oto pewnego dnia pojawiła się propozycja, żeby wprowadził się na te trzy miesiące do mnie. Wprawdzie mieszkam z rodzicami, ale miejsca wystarczy dla wszystkich. On stwierdził, że pomysł nie jest głupi i poważnie to przemyśli i nie wyklucza, że tak się stanie. Kiedy minęła moja euforia zaczęłam się zastanawiać czy to dobry pomysł. Wprowadziłby się tak jakby do mojego pokoju, przytargał swój sprzęt, zajął moją przestrzeń. Zaczynam myśleć czy wytrzymam z nim 3 miesiące? Ale jeśli nie sprawdzę to nie będę tego nigdy wiedzieć. Ogólnie problemu by nie było, gdyby ie fakt, że na czas mieszkania u mnie on zrezygnuje z pracy i na te trzy miesiące podejmie się pracy dorywczej, bo to do wyjazdu mu w zupełności wystarczy. Ale jak nam się nie ułoży to co będzie? Zostanie bez pracy, ja go wyrzucę, pokrzyżuję mu plany? Mam głowę pełną sprzecznych myśli. Raz chcę, raz nie chcę. Z jednej strony cieszę się na życie z nim, ponieważ będę mogła się upewnić, że to ten jedyny, a z drugiej boję się, że jak nam nie wyjdzie to będę musiała zakończyć ten związek. Wydaje mi się, że trochę panikuję... Ten post jest chyba dość chaotycznie napisany, ale mam wrażenie, że znajdziecie w nim sens tongue

2 Ostatnio edytowany przez vanila (2011-06-27 17:25:19)

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

doskonale rozumiem Twoje watpliwosci i moim zdaniem, decyzja o wspolnym zamieszkaniu powinna wyplywac w wiekszej mierze z rozsadku niz checi spedzania jak najwiekszej ilosci czasu razem. nie jestem wcale tradycjonalistka ale sadze, ze zamieszkanie razem przed slubem wplywa raczej destrukcyjnie na zwiazki. piszesz, ze jestescie razem juz 5 lat, moim zdaniem to wystarczajacy czas, by sie dobrze poznac, a mieszkanie razem to wedlug mnie wcale nie sprawdzian. na to jeszcze przyjdzie czas. uwazam wiec, ze nie ma co na sile przyspieszac wydarzen. chlopak musialby zrezygnowac z pracy, jego wyjazd za granice, mieszkanie nie tylko z Toba ale takze z Twoimi rodzicami- to wszystko sa spore argumenty przeciw.
bazujac na moim doswiadczeniu postanowilam, ze juz nigdy nie zamieszkam ze swoim chlopakiem. moje zycie tak sie ulozylo, ze przez rok mieszkalam z chlopakiem, teraz juz bylym. mieszkalo nam sie razem super. to byl jeden z  lepszych okresow w moim zyciu, jak do tej pory przynajmniej. potem jednak sytuacja na nas wymusila, ze musialismy sie wyprowadzic i zamieszklismy oddzielnie. po kilku miesiacach sie rozstalismy.

3

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Mi się wydaje , że w tobie jest zbyt wiele obaw. Z drugiej strony fajnie , że bierzesz pod uwagę wszystkie aspekty , ja bym poczekała aż ukochany wróci z za granicy

4

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Trochę rozbawiło mnie jak napisałaś, że on też łączy swoje plany z Tobą , Ty z Nmi. Dla mnie to naturalne, tym bardziej, że tyle lat razem, przecież chyba nie bylibyście razem chyba po to, by czekać na lepszą okazję - choć wiadomo i takie przypadki się zdarzają smile Jednak jeśli ludzie łączą się ze sobą na stałe, to raczej chcą być razem na zawsze i zależy im na sobie, chcą razem mieszkać ,miec dzieci itp.
Moim zdaniem mieszkanie razem nie powinno być ostatecznym sprawdzeniem, tylko po prostu chęcią bycia razem na zawsze, budowania wspólnej rodziny, nie jest tak netkobietki ?:)

Jeżeli nie jesteś pewna, to poczekaj, bo faktycznie taka mała przestrzeń zajmowana z rodzicami może wpłynąć destrukcyjnie, zamieszkajcie razem jak będziecie mieć lepse warunki.

5

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.
z_głowa_w_chmurach napisał/a:

Mi się wydaje , że w tobie jest zbyt wiele obaw. Z drugiej strony fajnie , że bierzesz pod uwagę wszystkie aspekty , ja bym poczekała aż ukochany wróci z za granicy

Problem w tym, że ukochany za szybko nie wróci, ponieważ jedzie tak jakby na stałe, a na pewno na kilka lat. Przyszłościowy plan jest taki, że prawdopodobnie dojadę do niego tylko nie chcę tego wspólnego życia testować dopiero tam, daleko od domu. Mój chłopak ma dość trudny charakter i, może to źle zabrzmi, ale chciałabym go "przetestować" na znanym mi gruncie smile

vanila -
nie zgodzę się z Tobą, wydaje mi się, że człowieka poznaje się dobrze dopiero wtedy jak się z nim mieszka. Oczywiście są wyjątki, ale z obserwacji wiem, że właśnie tak jest smile Dlatego chciałabym sprawdzić, czy my na pewno damy sobie rade w każdej, albo w prawie każdej sytuacji życia razem. Jak się będziemy dogadywać, jak szybko wejdzie rutyna. Może się okazać, że jesteśmy dobrą parą, ale tylko na odległość, bo z bliska na dłuższą metę byśmy sie pozagryzali. Lub odwrotnie - może się okazać, że żyć bez siebie nie możemy. To jest dla mnie ważne by tego się dowiedzieć, aby móc sobie zaplanować przyszłe życie.

truskaweczka19-
To że dziewczyna wyobraża sobie przyszłość z chłopakiem nie znaczy, że ten chłopak wyobraża sobie przyszłość z dziewczyną tongue No właśnie mieszkanie ze sobą jest chęcią budowania wspólnej przyszłości i rodziny i właśnie wg mnie jest to sprawdzian, ponieważ może się okazać, że ten człowiek tak fajny i cudowny raz na tydzień może okazać się nie do zniesienia na co dzień tongue

6

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Tylko przez 3 miesiące raczej nie zdążysz go sprawdzić. Pytanie jak w ogóle dalej wyobrażacie sobie ten związek na odległość.

7

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.
z_głowa_w_chmurach napisał/a:

Tylko przez 3 miesiące raczej nie zdążysz go sprawdzić. Pytanie jak w ogóle dalej wyobrażacie sobie ten związek na odległość.

3 miesiące to jednak dużo. Wystarczy, żeby zobaczyć jak naprawdę jesteśmy dopasowani.
Jeżeli okaże się, że nie wytrzymujemy ze sobą, albo jest ciężko to myślę, że nie będzie sensu kontynuować już tej znajomości dalej. Jeżeli natomiast okazę się się wszystko się układa to dojadę do niego i będziemy razem żyć tylko juz tam smile

8

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Ja uważam że powinnaś w miarę szybko dojechać do niego.. moim zdaniem to nawet lepiej jak będzie to nowy grunt, dużo ciekawiej, i nie będziecie mysleć o głupotach tak na początek. i razem wpakowalibyście się na nowy grunt. a tak on wpakuje ci się do pokoju, jak sama juz pomyslałaś nie wiesz czy tego chcesz..Twoja przestrzeń.

9

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

No tak, ale nie chce nas testować na obcym gruncie, ponieważ wiem, że na początku nie będzie łatwo i będzie dużo stresu w związku z tym chciałabym zrobić rozeznanie wcześniej smile
Jak już wcześniej pisałam on ma dość ciężki charakter i czasem proste sprawy stają się niebotycznym problemem dla niego. Dlatego chciałabym wiedzieć czy są to tylko przypadki sporadyczne czy jednak jest ich dużo więcej. Poza tym sprawdzilibyśmy się oboje w życiu w rodzinie, zobaczylibyśmy jak u nas z kompromisami i ustępstwami, to wszystko jest bardzo pomocne na przyszłość smile

10

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Trochę dziwne, że jesteście ze sobą pięć lat i nie jesteś pewna, czy 3 miesiące wspólnego mieszkania nie zakończą Waszego związku. Po takim czasie razem na ogół zna się drugą osobę na tyle dobrze, żeby umieć to określić.

11

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Sprawdzanie ... nie sprawdzanie .... Teo:
Czasami zdarza się, że chłopak "do rany przyłóż" dostaje korby w najmniej oczekiwanym momencie. Przeszłość mogła być piękna i nagle ... zdrada ... nałóg komputerowy ... alkohol ...
Czasami jest zupełnie inaczej ... chłopak z którym bała byś się zaryzykować po decyzji o wspolnym mieszkaniu staje sie odpowiedzialnym mężczyzną ...
Nic tu nie przewidzisz ... nic nie wywróżysz z kart, bo na to nie ma reguły. Musisz zdecydować sama - czego naprawde chcesz ... by później za nic nikogo nie obwiniać. Ja Ci życzę trafnych decyzji i powodzenia ...

12

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Masz rację The_devil, nie wszystko da się przewidzieć, ale nie znaczy, że nie można próbować smile

Domatorka

nawet po 10 latach nie jest się w stanie czasem kogoś dobrze poznać. Wiem czego mniej wiecej sie po  nim spodziewać, brakuje mi tylko elementu mieszkania razem smile

13

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Trzeba próbować - jeśli wiecej argumentów będzie przemawiać na "TAK" smile

14

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.
The_devil napisał/a:

Trzeba próbować - jeśli wiecej argumentów będzie przemawiać na "TAK" smile

No i to, to właśnie smile Jak Ty mnie rozumiesz smile

15

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Do usług teo .....

16

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Co z tego że 5 lat, ja jestem już prawie 6 i co..i także mam wątpliwości.

Napisałam tak bo uważam że to właśnie nawet lepiej że to obcy grunt smile
Ale decyzja należy do Ciebie. I mam podobnie trzeba sprawdzic to i owo tongue Niektórzy podchodza do tego zupełnie inaczej ale to nieważne , ważne jak Ty to widzisz smile

17

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.
Teo napisał/a:

Z jednej strony cieszę się na życie z nim, ponieważ będę mogła się upewnić, że to ten jedyny, a z drugiej boję się, że jak nam nie wyjdzie to będę musiała zakończyć ten związek.

Tutaj przyznam Ci rację, dopóki nie zamieszkacie razem to tak naprawdę nie poznacie się na tyle żeby stwierdzić czy nie przeszkadzają wam nawzajem wasze nawyki i zachowania. Myślę że warto spróbować.

18

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Tak, coraz bardziej jestem przekonana i zdecydowana na ten ruch. 2-3 miesiące to nie tak długo, a uważam, że warto smile Nawet już zaczęłam sprzątać porządnie pokój i sprawdzać, które półki w szafie i szuflady będę mogła zluzować smile

19

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Ja byłam z moim facetem razem jakieś pół roku i ze sobą zamieszkaliśmy smile i się ułożyło. Myślę, że skoro do jego wyjazdu zostały tylko 3 miesiące a później chcesz do niego wyjechać, to on powinien wprowadzić się do ciebie jak najszybciej. Sprawdzisz czy nie przeszkadza ci pranie jego skarpetek i inne podstawowe rzeczy codzienne. Myślę że daleki wyjazd i dopiero wspólne zamieszkanie razem może być dla ciebie zbyt dużym krokiem. Uważam, że powinniśce teraz sprawdzić czy potraficie spędzać ze sobą 24h/dobę smile Owocnej decyzji życzę smile

20

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Dzięki ruda26 smile Właśnie z takiego założenia wychodzę. Nie ma co rzucać się na głęboką wodę i do wyjazdu należy sprawdzić czy umie się pływać ^^

21

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.
Teo napisał/a:
z_głowa_w_chmurach napisał/a:

Tylko przez 3 miesiące raczej nie zdążysz go sprawdzić. Pytanie jak w ogóle dalej wyobrażacie sobie ten związek na odległość.

3 miesiące to jednak dużo. Wystarczy, żeby zobaczyć jak naprawdę jesteśmy dopasowani.
Jeżeli okaże się, że nie wytrzymujemy ze sobą, albo jest ciężko to myślę, że nie będzie sensu kontynuować już tej znajomości dalej. Jeżeli natomiast okazę się się wszystko się układa to dojadę do niego i będziemy razem żyć tylko juz tam smile

Nie zawsze jest kolorowo o związek trzeba walczyć , jeśli Ci naprawdę zależy , nie wiem jak jest u was, ale po tym co napisałaś , można by wnioskować , że nie za bardzo Ci zależy stwierdzenie "Jeżeli okaże się, że nie wytrzymujemy ze sobą, albo jest ciężko to myślę, że nie będzie sensu kontynuować już tej znajomości"
Nie przekonuje mnie wcale , dla tego moje zdanie jest takie , że z takim nastawieniem , po co w ogóle cokolwiek zaczynać

22

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.
z_głowa_w_chmurach napisał/a:

Nie zawsze jest kolorowo o związek trzeba walczyć , jeśli Ci naprawdę zależy , nie wiem jak jest u was, ale po tym co napisałaś , można by wnioskować , że nie za bardzo Ci zależy stwierdzenie "Jeżeli okaże się, że nie wytrzymujemy ze sobą, albo jest ciężko to myślę, że nie będzie sensu kontynuować już tej znajomości"
Nie przekonuje mnie wcale , dla tego moje zdanie jest takie , że z takim nastawieniem , po co w ogóle cokolwiek zaczynać

Owszem, bardzo mi zależy, ale nie jestem męczennicą i nie zamierzam walczyć o coś co nie będzie miało przyszłości. Jeżeli okaże się, że przez 3 miesiące się nie dogadujemy to wiadomo będzie, że i przez najbliższe 30 lat się nie dogadamy, więc nie rozumiem po co się męczyć nawzajem? Walczyć trzeba, ale rozsądnie i z głową, a nie po to żeby tylko walczyć, żeby mieć tego chłopaka.

23

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Test  się uda !! Bo jak wytrzymałaś 5 lat to wytrzymasz 3 miesiące na pewno !!
Ale powiem nie siedź tu a on tam bo to może się rozpaść sad:( Albo mu nie pozwól wyjechać albo jedz z nim smile
Pozdrawiam

24

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.
dobryduszek napisał/a:

Test  się uda !! Bo jak wytrzymałaś 5 lat to wytrzymasz 3 miesiące na pewno !!
Ale powiem nie siedź tu a on tam bo to może się rozpaść sad:( Albo mu nie pozwól wyjechać albo jedz z nim smile
Pozdrawiam

No wiesz jak się czasem zastanawiam to nie wiem czy wytrzymałabym z nim 5 lat gdybym z nim mieszkała tongue Jeżeli damy rade teraz i on pojedzie to się nie rozpadnie to wiem na pewno smile A dojadę do niego w swoim czasie smile

25

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Kochane netKobietki postanowione, jutro się wprowadza tongue Nie wiem jak to będzie, bo jednego dnia cieszę się, że go będę miała, a drugiego dostaję dreszczy na myśl, że będzie mi się plątał pod nogami... Noale tak już jest. Wiem, że nie będzie się plątał cały dzień dlatego już mi lżej tongue Może założę osobny wątek i będę opisywać wszystkie spostrzeżenia? Będzie pomocny w ostatecznym rozrachunku, a może ktoś skorzysta jeszcze big_smile

26

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Bedzie dobrze, kochacie się, to chyba chcecie być obok siebie jak najczęściej smile

27

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Teo, zrozumiałam, że żyjecie cały czas w związku na odległość?
Tak, to nigdy byście się do końca 'nie poznali', bo przecież wiadomo, że nie ma to jak mieszkanie ze sobą, przebywanie 24h/dobę, problemy życia codziennego itd.
Dobrze, że zamieszkacie razem, bo wtedy 'wszystko wyjdzie' i będziesz wiedziała na czym stoisz.
Powodzenia wink

28

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

bedzie dobrze, choc badz przygotowana ze mozesz cos nowego dowiedziec sie o swoim fazem, bycia racecie, tak, mimo 5lat
wedlog mnie mieszkanie razem zmienia wszystko, spedzanie codziennosci razem pokazuje nature faceta(wogole drugiego czlowieka) pamietaj ze on tez sie stresuje-podwojnie, ma mieszkac z toba w nowym miejscu i na dodatek z twoimi rodzicami.
ale zalezy wam na sobie wiec napewno bedzie ok.
chodzi ci o sprawdzenie jak to bedzie, jaki jest i to swietny pomysl, mysle ze nie masz zalowac, bedziesz miala jasna sytulacje.
jest milo gdy zrobi sniadanie, gdy przytula w nocy, gdy caluje rano i otwiera ci drzwi od domu, ale jest i jego muzyka ktora tobie nie musi pasowac, jego porzadki, jego rytm dnia(nie koniecznie zgrany z twoim)....
trzeba sie dotrzec....tylko aby nie zetrzec
powodzenia

29

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Dzięki dziewczyny ^^ To forum naprawdę jest pomocne big_smile syla135 zgadzam się z Tobą. Właśnie o to chodzi, żeby poznać kogoś dogłębnie, albo na tyle na ile się da. Nie chce potem pluć sobie w brodę, że zmarnowała okazję. Nie chce się dowiedzieć dopiero po ślubie jaki on jest, kiedy już specjalnie nie będzie odwrotu, albo też nie chce się rozstawać i zastanawiać się potem jakby to  było. Dlatego myślę, że to dobra decyzja i ostateczny sprawdzian dla nas dwojga smile

Juliette Nie nazwałabym tego związkiem na odległość, bo dzieli nas jakieś 20 km tongue Po prostu nie mieszkaliśmy jeszcze ze sobą nigdy dłużej niż 2 tygodnie smile

30

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Teo, moim zdaniem podjełaś słuszną decyzję. smile Pewnie postąpiłabym tak samo w Twojej sytuacji. Pomysł z założeniem wątku i opisywaniem wspólnego "pożycia" - REWELKA smile Sama mam dylemat czy zamieszkać z chłopakiem od października, więc myślę, że byłby dla mnie bardzo pomocny. Jesteśmy ze sobą dopiero 15 miesięcy, mieszkam z koleżanką i on sypia u mnie zazwyczaj 3-4 dni w tyg więc ranne przepychanki do łazienki mamy już za sobą i taki mały obraz jakby to wyglądało mam, chciałabym jednak spróbowac chyba pomieszkać z nim na codzień. A z drugiej strony.. obawiam się też tego "plątania" pod nogami i jakoś przeraża mnie wizja bycia ze sobą non-stop, cenię sobie tę swoją małą przestrzeń, lubię czasem posiedzieć sama, pomyśleć chociażby o Nim. Stęsknić się za sobą po np. dwóch dniach niewidzenia też fajna rzecz. Całe szczęscie mam jescze 2 miesiące na zastanowienie.
A co do Was, mam nadzieję, że przejdziecie pomyślnie przez tę próbę, powodzenia! smile i w wolnej chwili napisz jak tam się Wam pomieszkuje smile

31

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Mogłabym stworzyć coś na zasadzie osobnego wątku smile Ale wolałabyś na forum czy oddzielnego bloga np? Mam małą manię blogową więc to dla mnie nie problem, a już mam pewne spostrzeżenia i sądzę, że takie wyrzucanie wszystkich spostrzeżeń lub niepewności pomogłoby mi we wszystkim smile

32

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Może być w formie bloga, nawet chyba lepiej. Myślę, że przyda się wszystkim dziewczynom, które też tak jak my mają problem z podjęciem takiej decyzji. smile Tym bardziej to fajny pomysł jeśli piszesz, że Tobie to pomoże. Tylko uważaj, żeby Luby przypadkiem na ten blog nie trafił, bo jak razem mieszkacie to już ryzyko większe, że przypadkiem zajrzy mu się do Twojego kompa wink

33

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

On omija blogi z daleka ^^ Twierdzi, że jak chcę się w to bawić to mogę się bawić, ale jemu mam nie kazać tego czytać także nie ma problemu myślę smile Dobrze, to jutro w wolnej chwili coś pokombinuję i mam nadzieję, że uda mi się stworzyć coś sensownego smile

34

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

ja mieszkam z chlopakiem prawie 1.5 roku z tym ze 1.5 sie znamy... oprocz tego ze mieszkam z nim to on jeszcze siedzi za granica jestniby dobrze ale samotnosc jaka powstaje po jego wyjezdziejest masakra i trzeba znalesc na ta jakas rade ...

35

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Teo, Teo coś ucichłaś, jak tam się Wam uklada? Może tak Cię wciągneło to wspólne mieszkanie?:) oczywiście w pozytywnym sensie smile

36 Ostatnio edytowany przez Teo (2011-07-09 16:29:08)

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

No ucichłam bo musiałam jakoś wszystko ogarnąć tongue Założyłam bloga, ale jeszcze nie miałam czasu tam nic napisać tongue Postaram się jakoś wszystko nadrobić i naskrobać coś sensownego smile

EDIT:

Ok, naskrobałam tongue Zapraszam zainteresowanych na http://mhroczna-para.blog.onet.pl/

37

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Przeczytałam, widze, że jest ok i oby tak dalej smile

38

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

5 lat wspólnego życia to wystarczający okres, aby się dobrze poznać. Jeżeli masz wątpliwości, czy go znasz, to znaczy, że go nie znasz. OCZYWIŚCIE TRZEBA GO SPRAWDZIĆ POPRZEZ WSPÓLNE ZAMIESZKANIE, ALE TE 3 MIESIĄCE NIE WYSTARCZĄ.

39

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

PM czasami i 10 lat nie wystarczy, żeby kogoś dobrze poznać. Znam go, bardzo dobrze go znam i w związku z tym chcę sprawdzić czy dam radę z tą wiedzą wytrzymać smile 3 miesiące to dobry okres.

40

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

I jak sie razem mieszka? smile

41

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Jeszcze za krótko żeby cokolwiek powiedzieć smile Nawet tygodnia nie ma, ale jest dobrze, jak na razie:) Mam nadzieję, że tak zostanie smile

42

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

No, to nie wiem ile już minęło ale chyba jakieś 2 tygodnie? Czy mi się tak czas dłuży? tongue Tak patrzę na kalendarz, że chyba jeszcze dwa nie minęły...

No i co ja Wam mogę napisać? Rola młodej pseudo żony jest nawet ciekawa smile Myślałam, że będzie gorzej, ale nie jest źle. Nie sądziłam, że jestem w stanie popełnić obiad, taki prawdziwy obiad i co więcej! Sama go wymyślić i właściwie stworzyć coś z niczego! Tak, jestem z siebie dumna big_smile Przyzwyczaiłam się do niego, albo nie minęła jeszcze odpowiednia ilość czasu smile
Mimo wszystko człowiek w domu to dość zajmująca postać. Niby nic, a jednak tak absorbuje, że zorientowałam się, że mam zaległe smsy do odpisania do moich koleżanek co mnie trochę przestraszyło, bo ja nie mam zamiaru, żeby mój mężczyzna był całym moim światem i ja chcę mieć własnych znajomych! Dlatego chyba muszę się ogarnąć i spotkać ze znajomymi smile
Czy mnie coś denerwuje? Trochę gada za dużo, ale on tak ma, że tak za przeproszeniem pierdzieli farmazony dla zabawy. Wcześniej się strasznie wkurzałam, ale ostatnio stwierdziłam, że będę się na to wyłączać i przestaje go słuchać, a przynajmniej staram się. Jak na razie idzie mi dobrze big_smile

Doszłam do wniosku, że bardzo dobrze zrobiłam wprowadzając go do mnie. Wszystkiego trzeba się uczyć powoli i stopniowo. Gdybym wylądowała teraz z nim w mieszkaniu gdzieś tam z dzieckiem, pracą i rachunkami to bym poszła się powiesić! Nie dlatego, że to nieodpowiedni partner tylko, że tego byłoby za dużo. MIESZKANIE ZE SOBĄ WIELE DAJE! I nie pozwólcie sobie wmówić, że jest inaczej. Gorąco polecam zwłaszcza gdy to potencjalny partner na całe życie smile

Chyba to będzie na tyle jak na razie, bo i tak już muszę zaraz biec tongue Taaak... zajmujący jest ten drugi człowiek smile

Całusy!

43

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

To prawda ! My z ukochanym także planujemy zamieszkać razem za kilka lat, przed ślubem smile Tak jest wg mnie też najlepiej.
Nie dziwię Ci się, że tak on Cię absorbuje, na pewno miałabym tak samo- przynajmniej na początku . Taki trochę szał "Wow, mieszkamy razem.. jak cudownie" smile Oczywiście, na pewno sa chwile, gdy jest gorzej i gdy ludzie drą koty, ale grunt, że się kochają i bardzo im na sobie zależy.
Pozdrawiam i miłego wieczoru smile

44

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Mieszkanie razem jest super. big_smile Ja to odliczam 21 dzień (w międzyczasie tydzień w Bułgarii) i sobie myślę, że moje obawy związane z tym były zbędne. Tak to jest jak mamy właściwych ludzi na właściwym miejscu. big_smile Zobaczymy jak to dalej pójdzie, ale polecam bardzo!

45

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Teo, ale chyba zrezygnowałas z pisania bloga? smile Ja też już wiem, że chce zamieszkać z moim R.  W sumie Wasze komentarze są bardzo pomocne to po pierwsze, a po drugie przez ostatnie 2 tygodnie sobie trochę poimprezowałam i stwierdziłam, że to już chyba nie dla mnie, mam Jego więc juz takie wyskoki mnie nie bawią, czas się ustatkować wink

46

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Nie mam kiedy tego bloga pisać i stwierdziłam, że forum mi wystarczy smile
Ja dalej lubię imprezy i poszaleć, ale też fajnie jest mieć kogoś codziennie smile Nie sądzę, żebym chciała się jeszcze tak maksymalnie ustatkować, ale na pewno zrobiłam krok na przód smile

47

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Nikt nie mówi o totalnym ustatkowaniu, ale teraz masz kochanego obok codziennie i jeszcze lepiej go poznasz smile

48

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

No i co? Wypadałoby coś naskrobać tongue Tylko co ja mogę? Jestem zachwycona! big_smile Pomysł z zamieszkaniem ze sobą był genialny! Poznałam mojego ukochanego od innej strony, nie wiedziałam, że potrafi być aż tak miły, czuły i kochany. Ciągle nazywa mnie "piękną" mimo że wyglądam różnie tongue Stał się weselszy, bardziej dowcipny, bystry. Oderwał się od swojej monotonnej pracy i gier i wydaje mi się, że mimo że on sobie chyba z tego sprawy nie zdaje to odżył. Jest bardziej ruchliwy, zaangażowany, widać, że mu się chce.
Przy okazji uczę się nieco dyscypliny i porządku, a musicie wiedzieć, że od zawsze byłam bałaganiarą. Ale gdy w moim pokoju nagle znalazły się dwie osoby ( dodam, że on do pedantów również nie należy) to bałagan rósł w oszałamiającym tempie! Więc wyuczyłam się porannych czynności - ścielenie łóżka, sprzątanie ubrań, drobne ogarnięcie, wyrzucenie śmieci. Wszystko zajmuje mi nie więcej jak 10 min, a bałaganu nie ma! Tak, życie razem uczy i wyzwala w nas różne zdolności o które byśmy się nie podejrzewali. smile

49

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Teo to świetnie, że Wam się tak dobrze układa pod jednym dachem smile Z pewnoscią staniecie się sobie jescze blizsi. Ja też należę do bałaganiar, a mój chłopak uwielbia porządek więc też będę musiała się nauczyć takiej porannej dyscypliny. Czyli póki co żadnych spięć nie było? Tylko pozazdrościć smile

50

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

No nie było smile A nawet zostałam pozytywnie zaskoczona, bo kiedyś tam nastąpił zgrzyt, krótka wymiana zdań o zupełną głupotę, bo wyszedł z mojego kochanego "jaśnie pan". W jakim szoku byłam, gdy wrócił za 5 min przytulił i przeprosił zupełnie sam z siebie big_smile Także myślę, że mieszkanie razem wpływa pozytywnie na ludzi ^^

51

Odp: Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

I jak  sie razem mieszka? smile

Posty [ 52 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zamieszkać czy nie zamieszkać. Oto jest pytanie.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026