Kochane NetKobiety. Jestem na forum już wystarczającą ilość czasu, żeby zorientować się, że jesteście naprawdę pomocnymi przyjaciółkami w potrzebie. Mój problem może nie jest specjalnie poważny, ale gryzę się z myślami i zastanawiam się jak Wy to widzicie.
Jestem z chłopakiem już ponad 5 lat. Mieliśmy swoje wzloty i upadki, ale ogólnie mogę uznać, że nasz związek jest udany. Po takim czasie bycia razem moja wyobraźnia wybiega naprzód i tworzy jakąś wspólną przyszłość. Z resztą on nigdy nie ukrywał, że również wiąże swoje plany ze mną. Przyszedł więc taki moment w naszym życiu, że powinniśmy zamieszkać razem ja nazywam to "ostatecznym sprawdzianem". Problem polega na tym, że nie bardzo możemy razem coś zorganizować ponieważ on za trzy miesiące wyjeżdża za granicę. W związku z jego wyjazdem zaczęłam trochę nalegać, żebyśmy coś postanowili, coś zorganizowali, ponieważ przez wyjazd moment, w którym zaczniemy żyć razem znów się przedłuży. I oto pewnego dnia pojawiła się propozycja, żeby wprowadził się na te trzy miesiące do mnie. Wprawdzie mieszkam z rodzicami, ale miejsca wystarczy dla wszystkich. On stwierdził, że pomysł nie jest głupi i poważnie to przemyśli i nie wyklucza, że tak się stanie. Kiedy minęła moja euforia zaczęłam się zastanawiać czy to dobry pomysł. Wprowadziłby się tak jakby do mojego pokoju, przytargał swój sprzęt, zajął moją przestrzeń. Zaczynam myśleć czy wytrzymam z nim 3 miesiące? Ale jeśli nie sprawdzę to nie będę tego nigdy wiedzieć. Ogólnie problemu by nie było, gdyby ie fakt, że na czas mieszkania u mnie on zrezygnuje z pracy i na te trzy miesiące podejmie się pracy dorywczej, bo to do wyjazdu mu w zupełności wystarczy. Ale jak nam się nie ułoży to co będzie? Zostanie bez pracy, ja go wyrzucę, pokrzyżuję mu plany? Mam głowę pełną sprzecznych myśli. Raz chcę, raz nie chcę. Z jednej strony cieszę się na życie z nim, ponieważ będę mogła się upewnić, że to ten jedyny, a z drugiej boję się, że jak nam nie wyjdzie to będę musiała zakończyć ten związek. Wydaje mi się, że trochę panikuję... Ten post jest chyba dość chaotycznie napisany, ale mam wrażenie, że znajdziecie w nim sens ![]()