witam
od pewnego czasu spotykam się ze świetną kobietą. super sie rozumiemy, jest iskra, chemia, itd.,itp.
fizyczność tez jest ok. a nawet lepiej, bo myślałem, że jako niezbyt doświadczony facet, dłużej będe uczył się mapy jej ciała. pójscie na całość było tuż tuż ale niespodzuiewanie wystąpiły u niej problemy z tabletkami, ktore zaczęła brać po dłuższej przerwie w swoim zyciu. skutkuje to u niej m.in. przedłuzajacym sie okresem.
ostatnio spotkalismy sie u niej. jak zasze miałem gumki, choc wiedziałem ze seksu nie bedzie bo ciagle ma te zaburzeniaokresu. siedzielismy wiec, śmialiśmy sie, drinkowalismy a w koncu i tak wyladowalismy na jej łozku. myslalem ze jak do tej pory skonczy sie nasmiałych pieszczotach. tymczasem ona niespodziewanie zapytała czy okres u niej mi nie przeszkadza i czy chcicałbym sie kochac. jasne ze chciałem. tyle tylko, ze w czasie teo drinkowania, wypiłem tak z 0,5 litra wodki w drinkach, w ciagu 2-3 godzin. no i moj sprzęt odmówił posłuszenstwa. zdziwiłem sie, bo wogole nie czułem sie wstawiony. dla niej to nie był zaden problem ale ja złapałam podły nastroj. udało sie mi go porawiac,była wpsaniała. dogodziłem jej ręką a to co sie stało , w mojej bani ciale siedzi. niepsodziewana szansa na wyczekiwany seks z nią a ja będac nastawiony ze seksu nie bedzie chleje wodke.ehh...
wiem ze to wina alkoholu, bo nie mam przy niej najmniejszych problemów z erekcją. tylko gdzies tam w srodku boje sie, ze skoro proba pierwszego razu była jaka była, to moge sie podswiadomie jakos blokowac, przy kolejnych, nawet jak bede bez alkoholu. powinienem teraz siedziec z bananem na ryju, że przeleciałem swoja kobiete. a tu nie ma ani tego w głowie ani nawet kaca...
doradzicie coś dziewczyny ?