Witajcie
Nie napisze , że mam problem bo to nie jest problem , mam po prostu kilka pytań. Otóż ja i mój narzeczony jesteśmy dość młodzi mamy po 20 lat w takim wieku wydaje nam się , że życie staje przed nami otworem , że nie ma żadnych przeszkód , ale to chyba dobrze bo o to chodzi w tym wieku. Postanowiliśmy się wyprowadzić jesteśmy ze sobą już dość długo bo 7 lat od podstawówki, gimnazjum ,przez szkołę średnią a teraz studia. oboje pracujemy. Nie mówię , że będzie łatwo , ale finansowo powinniśmy dać radę . Mamy już upatrzone mieszkanie , wyprowadzka przewidziana na połowę lipca.
W związku z tym proszę o kilka rad na jakie powinniśmy zwrócić uwagę co powinniśmy przemyśleć , jak to było u was gdy zamieszkaliście ze swoimi partnerami.
Podobne tematy
przygotuj się, ze codziennie będziesz się z nim widywać, na początku będzie miło, wesoło, nowe doświadczenie, wszystko wspólne.
nie boisz się jakiegoś znudzenia, wypalenia, monotonii? macie 20 lat. nie będzie już elementu zaskoku, wyczekiwania na spotkanie, intymność, czas dla siebie-już nie będzie tak jak kidyś.
nie chcę Cię źle nastawiać, ale przemyśl obie strony. (chyba , że z osobistych, domowych powodów chcesz np koniecznie odejść z domu.)
ale dość negatywnego ![]()
mam nadzieję ktoś inny przedstawi Ci lepszą wizję ![]()
fakt faktem, życzę Ci podjęcia dobrej decyzji i złamania dość znanego schematu-> wspólne mieszkanie za młodu=nuda po paru latach.
pozdrawiam
Wiesz ja myślę , że jesteśmy już tyle ze sobą , że się nauczyliśmy razem nudzić
Ale dziękuje za te spostrzeżenia , każde informacje są dla mnie ważne , czasem jak w tym siedzimy to patrzymy na to inaczej , przydaje się taki głosik z zewnątrz:)
Nie mieszkam jeszcze z Partnerem, ale myślę, że skoro tak długo razem i jesteście pewni tej decyzji, to czemu nie ?
Może niebezpiecznie byłoby zamieszkać po roku, dwóch, a tak znacie się już dobrze, chyba niewiele Was zaskoczy i to normalne, że każdy w końcu wyprowadza się i zaczyna żyć na swój rachunek, to dużo lepsze niż wiecznie mieszkać z rodzicami , taka kolej rzeczy
Na pewno nauczycie się samodzielności, będziecie razem na codzien.
Życzę powodzenia ! ![]()
Ja uważam że to dobry pomysł , mimo że nie mam doświadczenia w tej sprawie, ale sądzę że kiedyś i tak ta nuda nas dopadnie, i tak napotka nas szara wspólna rzeczywistość (niekoniecznie ona musi nam się nie spodobać) , więc dlaczego czekać te jeszcze kilka lat jak można zrobić to teraz? nie wiem jak to ładnie ubrać w słowa ale chodzi mi o to że co za różnica teraz czy za 3 lata ?
wg mnie żadna.
a wręcz przeciwnie, lepiej ![]()
To jest taki test dla związku, jak dacie radę mieszkać ze sobą przez powiedzmy 4 lata (jak ja z moim a też zaczęliśmy młodo) to już chyba będzie wszystko jasne - tzn. czy się kochacie i czy możecie próbować tworzyć rodzinę. Mieszkając razem nie ma się żadnej maski, wychodzą wszystkie wady itd. Polecam taki krok z całego serca.
popieram majakk83, to już nie jest te kilka godzin dziennie spędzone razem:) ale znając zycie i tak będziecie sie widywać rano przed praca i wieczorem po pracy....dużo się dowiecie o sobie, zapewne Wasze przyzwyczajenia albo beda Was na początku denerwowały albo śmieszyły:) powodzenia życzę;)
8 2016-01-05 16:29:32 Ostatnio edytowany przez Ślimaczyca (2016-01-05 16:30:02)
Odswieżam starocia ![]()
Jestem z chłopakiem nieco ponad rok, od dwóch miesięcy mieszkamy w jego mieszkaniu. Miało być tylko na chwilę, na tydzień, na dwa, na miesiąc...ale nie mogłam znaleźć mieszkania i tak siedzę u niego już od listopada. Mimo, że mieszkanie jest małe (kawalerka, 40m), dobrze nam się żyje, nie kłócimy się, jako tako dzielimy obowiązkami (sprzątanie u niego bardzo kuleje, ale jak poproszę żeby coś zrobił, to nie ma problemu), i po prostu dobrze czujemy się razem. Zaproponowałam więc wspone zamieszkanie w większym mieszkaniu (3 pokoje- wspólna sypialnia i osobne pokoje), na co on przystał. Finansowo sobie poradzimy, bo za kwotę, którą on teraz wydaje na mieszkanie i ja bym wydawała na moje, możemy znaleźć trzypokojowe.
Mimo to mam pewne wątpliwości- co, jesli się rozstaniemy? Znowu przeprowadzka, szukanie mieszkania, stres.
A jeżeli jednak to nie jest dobry krok? Z drugiej strony już mieszkamy razem i jest ok, chociaż teraz było wiadomo, że to tylko chwilowe.
Jakie Wy macie doświadczenie w poczatkach wspólnego mieszkania, co możecie mi doradzić?
Po jakim czasie i z jakiego powodu wspólnie zamieszkaliście?
Trochę nie rozumiem tych wątpliwości, bo przecież juz mieszkacie razem i jest ok. Jeśli w kawalerce dajecie radę to w 3 pokojach chyba tym bardziej (no chyba, że będziecie się kłócić o sprzątanie, większe mieszkanie=więcej obowiązków).
Poza tym jesli się rozstaniecie to tak czy inaczej będziesz musiała szukać nowego lokum, więc?
Ale chcecie wynająć 3 pokojowe? Moim zdaniem bez sensu. Lepiej zostać w kawalerce i odkładać na kupno mieszkania.
Ale chcecie wynająć 3 pokojowe? Moim zdaniem bez sensu. Lepiej zostać w kawalerce i odkładać na kupno mieszkania.
Wybacz, ale przeczytałam Twoją radę i pomyślałam sobie "ale bzdury". Dziewczyna "przypadkowo" wylądowała w kawalerce swojego faceta, jest dobrze, więc pomyślała o wynajęciu czegoś bardziej komfortowego, jednak martwi się czy to nie za powazny krok, a Ty jej radzisz żeby lepiej ciułali na zakup wspólnego mieszkania?! Już nie mówiąc o tym, że z praktycznego punktu widzenia wynajęcie 3 pok. mieszkania nie będzie aż tak diametralnie droższe o 40m (czyli całkiem niemałej) kawalerki, żeby odłożenie tej kasy przez rok czy dwa stanowiło jakąś ogromną sumę pieniędzy.
Inna sprawa, czy w Polsce każdy musi być "właścicielem" mieszkania? Cudzysłów nieprzypadkowy, bo w 99% nie obejdzie sie bez kredytu, więc to przytulne "własne" mieszkanko jest w zasadzie własnością banku i wiąże kredytobiorców (ze sobą również) na dłuuugie dłuuugie lata- a może o to chodzi?
Nie chcemy kupować mieszkania. Po pierwsze, uzbieranie odpowiedniej kwoty trwałoby pół życia, kredytu nie chcemy, po drugie, co z takim mieszkanie Na starość? Dzieci nie planujemy, więc po co?