Witam,
W moim małżeństwie na początku przeszłam wiele złego.Byłam poniżana,a nawet bita.
Kilka lat temu zdecydowaliśmy się na separację,bez orzekania sądowego.
Wtedy poznałam JEGO.Mój świat zyskał barwy,po raz pierwszy w życiu czułam się szczęsliwa,kochana,bezpieczna,doceniana...Nikt do tej pory nie dał mi tyle ile ON przez te kilka miesięcy.ON wiedział o męzu,o naszej córeczce.Wielokrotnie był świadkiem,jak bezczelnie jestem traktowana przez męża.Krew go zalewała kiedy slyszał obelgi pod moim adresem rzucane przez telefon.Rozumial to,że jestem z mężem dla dobra dziecka,że wracam do domu,siadam w kuchni pod ścianą,właczam mp3 i ryczę.
Zblizał się okres wakacji 2009r.Dla dobra małej,która nie za bardzo zdawała sobie sprawę co dzieje sie między mamusią i tatusiem,postanowilismy spędzić z nią razem kilka dni.Wyjechalismy nad jeziora.Juz w drodze,postanowiłam postawić sprawę jasno,mówiąc mężowi,że kogos mam...Nie chciałam nie jasnych sytuacji.Wszystko mi było jedno.Jakież bylo moje zdziwienie,gdy uslyszałam"wiem".Zatrzymał auto.Wysiedlismy.Płakał.Powiedział,że wie jak mocno mnie skrzywdził,że przemyslal wszystko,że ja i mała jestesmy dla niego wszystkim.Oznajmił,że bedzie czekał,może wrócę.Jechałam skołowana.Spodziewałam się awantury,i w sumie na to liczyłam.Byloby łatwiej.Na wczasach drugiej nocy kochaliśmy się.Spontanicznie,nagle.On usypiał małą,ja leżałam obok.Sex,po takim czasie?Z mężem.Myslałam,że zwariowałam.Rano nie zastałam go w łózku.Wyjechal,pomyślałam.Kolejna niespodziewna reakcja-łzy.Zbiegłam na taras,szedł ku mnie ze spaceru.Po moich oczach widział,że wybrałam...jego.Jestem idiotka,myslałam,ale to mój mąz,ojciec Niuni...Wakacje przedłuzyły sie do 2 miesiecy.Teraz to maz traktował mnie jak królewnę.Do NIEGO zadzwoniłam,mówiąc"skasuj mój numer.wróciłam do męża"...Potem płakałam.W głowie zamęt...Wakacje byly cudowne,następny rok także.ON pisał raz na miesiąc,co u mnie,jak sobie radzę.Po roku sielanka małżenska minęła.Maz zalożył firmę,wpadl w pracoholizm.Ja zostałam odsunięta na drugi plan.Wiem,że robi wszystko abym była szczęśliwa,niczego sobie nie odmawiała.Ale ja czuje sie samotna...znowu.Zglaszalam mu kilkakrotnie,że brakuje mi go z kiedyś,Bagatelizował to.Akurat częściej zaczął odzywać się ON.Najpierw przez sms-y,potem telefony.Od dwóch lat próbowłam przekonać GO do spotkania.Nie chciał,mówil ze dwa lata uczyl sie zyć beze mnie,że cierpiał.Przekonałam GO.Hmmm,spotkanie po 2 latach...Wyglądał cudnie.Ja z miekkimi nogami,wydukałam"cześć".Po minucie rozmowa poszła:)Znowu poczułam sie kobietą.Prawił komplementy,ja sie droczyłam,i co najwazniejsze śmiałam...Tych spotkań było 4.Spacerowaliśmy,rozmawialiśmy.Byłam szczęsliwa.Po pierwszym spotakniu dostałam sms"kocham cię!"Wczoraj miał przyjechac.Czułam od dwóch dni że cos jest nie tak,bo przestał pisać"mam młyn w pracy"-usłyszałam.Muszę tu dodac,że ja tez mam cięzko-wredny charakter egocentryczki.kiedy usłyszalam że nie przyjedzie,puściłam tzw."focha",pisząc dośc nie miłe sms-y.Chciałamtak badzo,żeby był...Dostałam odpowiedź"mam dość.Ty masz rodzinę,wracaj do męża".Nie wierzyłam !Dopiero co rozmawialismy,mówił"jestem duzym chlopcem.dam radę,wystarcza mi że Cie widzę".Zmienił zdanie tak nagle?Pisałam,prosiłam,odpisywał,żechce zacząć żyć.Wytłumaczcie mi tylko-dwa lata był sam,czekal na mój sms,telefon,pisał że kocha,te kilka dni teraz bylo cudowne(do niczego nie doszło).Co takiego się stalo?!Dzisiaj pisze od rana,prosze o wyjasnienia.Milczy.Wczoraj w ostatnim sms-ie napisał"zostaw męża,weź rozwod".Rozmawialismy o tym.Jest dziecko,wiedział że tego nie zrobię,rozumiał.Wpadam w depresję,jest źle.Pomóżcie!
Podobne tematy
Czego ty naprawde chcesz Dziewczynka?<Mąż się staral,dal ci druga szanse,wybaczyl zdrade...Ty po dwoch latach niemalze zmusilaś byłego kochanka do spotkania.Pozwolilaś na to żeby zburzyc jego poukladane zycie bez ciebie.Nie kochasz męża,nie chcesz opuścic rodziny,chcesz swojego bylego kochanka.Czego ty wlasciwie chcesz?moze najpierw odpowiedz sobie na to pytanie a poźniej zawracaj komus głowę.Takie postepowanie unieszcześliwia tylko tego biednego faceta.nie da się trzymac dwoch sroczek za ogon(doslownie).Facet chce zebys podjęla konkretna decyzje i dla tego się nie odzywa.Ma do tego pelne prawo.Jak widac chce zalatwic sprawe uczciwie i nie bawic sie w romanse.Dla czego ty tego nie rozumiesz to juz ja nie rozumiem.Dziwisz się ze on ma dosyć.Mysląc każdej nocy jak ty leżysz obok swojego męża i uprawiasz z nim seks!Chcialabys żeby tak wyglądało twoje zycie/Ciągla niepewność...
Wiesz,to co piszesz jest szczere i dziekuję za to,ale ja po pierwsze nie zmuszałam nokogo aby mnie kochał,aby te dwa lata był,czekal.Do spotkania tez go siłą nie zmusiłam.Mówiłam"zostaw mnie,miej swoje zycie zakochaj się",nie trzymalam go siłą,miał wybór.Teraz nie wiem czy to zemsta za sytuację sprzed dwóch lat,czy to było prawdziwe.Nie umiem zapomnieć.ON jest jak marzenie o idealnym związku,idealnym facecie.Mąż-kocham go,tyle że on nie jest uczuciowy,czuję sie przy nim jak matka,kucharka,sprzataczka.Nie dostrzega mnie jako kobiety.Kiedy o mnie walczył,pokazał że umie być taki,teraz juz się nie stara.Kłócimy się od pół roku,dla niego najwazniejsza jest praca.Więc proszę,nie oskarżaj mnie.Ja też chcę się czuc szczęśliwa!!!Ale jest dziecko,jej nie skrzywdzę(jestem z rozbitej rodziny...),nawet kosztem mojego szczęścia.Pozwolić MU odejsć?N
Napisał"nic z mojej strony nie było kłamstwem.Bylo cudownie,ale dalej tak żyć nie mogę.Chcę żyć normalnie..."
wybacz ale ja też nie rozumiem i co z tego że jest dziecko jest wam źle bierzecie rozwód i tyle a dziecko nadal ma ojca bo to tylko wy się rozstajecie . Mam wrażenie że tobie jest tak wygodnie mąż który łoży na dom i kochanek od komplementów, zastanów się co by było gdyby tytułach była odwrotna . Nie można trzymać dwóch srok za ogon coś trzeba wybrać.
Dobrze,w takim razie napiszcie mi co mam zrobić?jak ma GO zostawić,i jak mam dojść do męża???
Normalnie piszesz pozew o rozwód składasz w sądzie i czekasz oczywiście za cały ten okres nie sypiasz z mężem nie chodzicie razem na imprezy nawet rodzinne i tyle.
Pozwoliłam MU odejść.Nic nie mogę zrobić,musi żyć...A ja musze nauczyć się że dla męża nie jestem już sexowna,pociągająca:/niestety,zycie...
ON był takim marzeniem nie do spelnienia.to byl ktoś kto umiał nade mna panować,wystarczylo spojrzenie,a robiłam się jak mała dziewczynka(mówił"dziewczynko").Cholera jaka pustka.Wrócę do domu,mąż nawet nie zamieni ze mną pewne słowa,bo będzie mecz albo komputer,a ja wtulę się w poduszkę...kolejna pewnie nie przespana noc,rano znowu pustka...Nie będę juz czekała na sms-a"i jak dziewczynko?:",telefon będzie milczał...zaczną sie szare dni bez koloru,bez celu...minęlo...pozwoliłam mu odejść...
Dziewczynka nie oskarżam cie!Masz prawo do szcześcia,każdy je ma,ale pomysl jak bardzo krzywdzisz tamtego czlowieka,męża,siebie!Właśnie takim brakiem zdecydowania z twojej strony.Masz wybor,masz z jednej strony ustabilizowanie zycie z drugiej kochanka do ktorego ucieka Twoje serce.Trudno powiedzieć czy kiedykolwiek będziesz szczęśliwa.Owszem najważniejsze zawsze jest dziecko.Jednak pomysl czy jest ono szcześliwe patrząc na ciebie ,swojego tate ktory nie okazuje ci uczuc.Z drugiej strony czy byloby szczęśliwe gdybys mu tego ojca zabrala,zastapila ojczymem.możliwe ze twoj kochanek jest gotowy żeby przyjąc was oboje i zając sie dzieckiem odpowiedzialnie jak ojciec.może tego wląśnie oczekuje od ciebie.Tej życiowej decyzji...Dla tego zdecyduj,choc to bardzo trudne.Jesli zostajesz z rodzina to pozwol mu odejśc na zawsze i juz nigdy sie do niego nie odzywaj!
w sumie dalas odpowiedz wielu osobom dla czego nie odchodzą...od żon/mężów
Dziecko zawsze ma oboje rodziców czy ze sobą są czy nie , przez rozwód nie odbiera się dziecku ojca to głupota. Niejedno dziecko z rozbitych małżeństw ma lepsze dzieciństwo i wzorce niż te co się wychowują w rodzinach na siłę . Ponadto dzieci dorastają i na wzór własnych rodzin zakładają swoje własne lepiej wychowywać dziecko przy ojczymie który pokazuje że kobietę trzeba szanować i kochać niż traktować jak powietrze.
Sęk w tym,że mój mąż jest tak naprawdę w głebi duszy dobrym człowiekiem,ale wieeelkim dupkiem,któremu praca zawrócila w głowie.To "praca"jest jego kochanką,jej poswieca cały swój czas.Nie znoszę jak mnie nie dostrzega,a robie juz wszystko co mogę.Kolejny problem,to brak sexu.śpimy ze sobą raz na miesiąc,czasami rzadziej.Auuua,boli:(Bo przez to czuję sie nieatrakcyjna:(
Ojcem jest przecudownym, i mysle,że moje dziecko,które już sporo rozumie,znienawidziłoby mnie,tak,jak ja do tej pory mam żal do mojej matki,że zostawiła ojca,że rozbiła rodzinę,a ja mam teraz jakąs traume w uczuciach.
Co do NIEGO,zdecydował.Dla uscislenia,ON nie był teraz(po tym spotkaniu,po dwóch latach)moim kochankiem.Był raczej przyjacielem,tak jak pisałam,marzeniem,kimś nieosiągalnym.
Wiedzialam że strasznie mnie kocha.Nie próbowałam ciągnąć dwóch srok za ogon.ON wiedział o wszystkim,a pierwsze co mu powiedzialam,to to że nie zostawię męża.Sam stwierdzil,że to dobrze,że sie zobaczylismy,że jest szczęsliwy,i "jest duzym chłopcem'.Mówilam"mogę Ci tylko dac te kilka godzin,nic więcej".Wiedział doskonale,znal moja sytuację,uczucia...Niczego mu nie obiecywałam...Przy nim problemy znikały,chcialo się zyć.
Teraz czarna d**a;/
Nie wiem dlaczego tak z dnia na dzien zmienil zdanie,co mogło się stać,ale to nie on,jezeli kochał mnie dwa lata,dwa lata myslał tylko o mnie,nie mógł nikogo znalesć,a teraz,kiedy byłam,on rezygnuje.
Zapytalam,czy możemy się spotkać od czasu do czasu.Odpisal"tak".Tylko czy to "od czasu do czasu"się ziśći?
13 2011-06-19 19:23:05 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-06-19 19:24:53)
Oczekujesz od męża, by nie poświęcał tyle, ile do tej pory, czasu na pracę.
Kto zarobi na wasze utrzymanie, na opłacenie waszych rachunków, na wasze urlopy i wakacje?
Piszesz, że Twój mąż ponownie przestał dbać o Ciebie, przestałaś być dla niego atrakcyjną. A ja zapytam przewrotnie: dbasz w dalszym ciągu o męża, starasz się być dla niego atrakcyjną?
Przez wiele lat pracowałam dużo, bardzo dużo. Pracowałam po to, byśmy żyli przyjemnie. Po całym dniu, a nawet więcej, pracy miałam tylko jedno w głowie: paść na łóżko i odpocząć. Seks? No, może czasami, gdy byłam już wypoczętą osobą, a nie robotem. O dziwo, mąż mój to rozumiał.
Chcesz mieć, jak to już jedna z dziewczyn napisała, ciasteczko w garści i to samo ciasteczko mieć w ustach. Tak się nie da. Dorosły człowiek wybiera, podejmuje decyzje. Nie znajdziesz osoby, która za Ciebie dokona wyboru. Choć, wszystko wskazuje na to, że Twój ON dokonał już wyboru. Swojego. Tobie pozostaje pogodzić się z rzeczywistością.
I, po raz kolejny na tym forum, proszę: przy podejmowaniu jakiejkolwiek decyzji (brak decyzji jest też decyzją) nie zasłaniaj się dzieckiem.
Ono nie będzie wdzięczne, gdy dowie się, że mamusia nie była szczęśliwa w swym życiu przez niego, dla niego, wszystko jedno, z jego powodu.
Pomyśl też, że dajesz swemu dziecku świetny przykład trwania w kiepskim związku. Trwania, bo ani nie odchodzisz, ani nie zmieniasz swego związku, tylko czekasz aż mąż zrobi to za Ciebie.
Dziecko niekoniecznie będzie szczęśliwe gdy rodzice nie będą szczęśliwi..
Do końca życia chcesz trwać w nieszczęśliwym związku?? A gdy dziecko dorośnie i wyfrunie z domu? Wtedy się rozstaniesz z mężem?? Bezsensu ![]()
A ja Ciebie rozumię....:)
Dziewczynko masz męża pracoholika - dupka, który dba o Wasze utrzymanie, ale jak piszesz, w głębi duszy to dobry człowiek i przecudowny ojciec i jest ON, ten nieosiągalny, który tak bardzo Cię kochał i nagle co??? Przecież Ci powiedział zapewne uczciwie, że ma zwyczajnie "DOŚĆ".
Zerknij do słownika, co oznacza to słowo, bo możesz usłyszeć je jeszcze dwukrotnie - od męża i od córki i dobrze zastanów się najlepiej kilka razy na czym w życiu zależy Ci najbardziej?
Dla mnie to tylko i wyłącznie ro Twoja wina. DLa mnie to Ty ranisz dwóch mężczyzn!
Dziewczyno zastanów sie i wkncu wybierz z kim spędzisz reszte zycia!
Pozdrawiam:Escudek...
Moim zdaniem powinnas dac sobie spokoj z kochankiem i zadbac o meza. Kobieto! Z nim masz wspaniale dziecko i wiele ieknych wsomnien, a kochanek jesli przestal sie odzywac to dla dobra i swojego i Twojego.... nie mozesz mu sie narzucac, zeby sie odzywal. To jest twoje zycie i to wszystko co teraz masz, jest wylacznie z twojej winy. Musisz wybrac, albo maz i dziecko, albo kochanek. Trudny wybor? moim zdaniem nawet nie ma sie nad czym zastanawiac. Z tego co piszesz wywnioskowalam ze kochasz meza a z tym drugim facetem bylo ci tylko dobrze. Powinnas przeprosic tych dwoch panow ktorzy sa w twoim zyciu i wybrac tego na ktorym ci naprawde zalezy.
Dla mnie to strasznie egoistyczne z Twojej strony. Kochanek miał być do umilania życia, mąż po to by rodzina nie była rozbita, ech, straszne. Rzeczywiście jesteś dziewczynką, a nie dorosłą kobietą.
Życia nie da się prowadzić na zasadzie,kocham innego ,ale dobra dziecka jestem z męźem.Trzeba dokonać wyboru.Bo tak jak jest teraz,to i mąż jest oszukiwany i kochanek.A tak się żyć nie da.
Dziewczynko 80 ja ciebie rozumiem.
Mam 2 facetow ktorzy mnie kochaja i niewiem kogo wybrac. Przechlapane.
Najlepiej to nie wkrecac sie w takie uklady. No ale serce nie sluga.
Smutna historia a zarazem ciekawa,fajny ten facet którego poznałaś,tylko trochę dziwny i to jego zachowanie.Ale trudno nikogo nie zmusisz do bycia z Tobą.A co do rozwodu to jeśli nie jesteś szczęśliwa weź go,nie ma sensu być z sobą tylko dla dziecka.Powodzenia
Historia jak wiele innych, podobnych, która unieszczęśliwia nie tylko ciebie, ale i twoich bliskich... Nawet nie wiesz, jak cię dobrze rozumiem, gdyż moja historia ma podobny wątek, choć bardziej skomplikowany, ponieważ moje serducho wybrało mężczyznę z innej kultury, religii. A mąż siedzi na kanapie i ogląda mecz:(
Wyszłam za mąż, gdyż sądziłam, że nie znajdę lepszego faceta, który mnie pokocha, no właśnie pokocha mnie, nigdy tak właściwie nie odpowiedziałam sobie na pytanie, czy to co ja czułam wówczas to była miłość? Byliśmy razem przez 8 lat przed ślubem, sporo kłótni, niedomówień i różne statusy społeczne (nie chodzi mi tu o wywyższanie się) lecz czasami nie mogliśmy tak zwyczajnie podyskutować na różne tematy, drażniła mnie jego bezpośredniość i brak taktu w kontaktach z ludźmi. Zrywaliśmy znajomość kilkakrotnie, ale zawsze wracał, przepraszał (właściwie nie miał za co, no bo jak można przepraszać za odmienny światopogląd czy pochodzenie). Ja nie potrafiłam go odrzucić, było mi go po prostu żal. Teraz wiem, że to był mój największy błąd, powinnam wtedy być nieugięta i iść dalej przez życie czekając aż pojawi się ten właściwy, wobec którego nie będę mieć żadnych wątpliwości. Tak więc pojawił się, ale 7 lat po ślubie, w dodatku nie mówiąc w moim języku. Idealnie dopasowany do mojej osobowości, niczym przysłowiowe "połówki jabłka", godziny dyskusji na różne tematy (właściwie na wszystkie tematy, na które nasza znajomość angielskiego pozwoliła). I tak to trwało długi czas, codzienne zajęcia wykonywane mechanicznie oczekując z wytęsknieniem wieczoru, kiedy to będzie nam dane się zobaczyć, czas, który dziwnym trafem upływał szybko i nieubłaganie. Tak, mogę stwierdzić, że był to jak dotąd najlepszy czas w moim życiu. Był, ponieważ oboje wiemy, że nie ma dla nas wspólnej drogi życiowej, musimy pozwolić sobie ułożyć życie. Ja rodzinne, on powinien mieć żonę i dzieci w przyszłości. Tylko dlaczego to tak boli? Czyżby spotkała mnie kara za to, że nie potrafiłam odwzajemnić miłości do męża? Może w górze jest Ktoś, kto sprawiedliwie dzieli losy...
Nie widzieliśmy się już od trzech tygodni...nadal boli ![]()
boze... dziewczyno jestes dorosla dojrzala kobieta/matka/zona... a szukasz kochanka... musisz za bledy popelnione wtedy kiedy postanowilas zostac z mezem. nie wiem czy Ty oczekiwalas ze kochanek bedzie czekal cale zycie z utesknieniem az napiszesz"spotkajmy sie"? napewno czekal, bo sam o tym powiedzial. ale nie mogl czekac cale zycie... wiedzialas jaki jest Twoj maz, zanim jeszcze go poznalas. moglas go zostawic wtedy. ja na Twoim miejscu nawet nie zadawalabym sobie pytan a po co a jak a dlaczego? bo one sa pytaniami 20sto latki... facet bardzo dobrze zrobil wg mnie, bo bys tak go zostawiala i wracala... szczerze to facet jest bardzo madry, ze wygral walke z uczuciami i odszedl, ze sie nie odzywa a Ty daj mu troche spokoju... zranilas go i to bardzo i daj mu ulozyc zycie. jemu tez zegar biologiczny tyka i tez ma prawo zalozyc rodzine, miec kochajaca i wierna mu zone, gromadke dzieci...
Do autorki
Nie oczekuj zrozumienia od kogoś, kogo sama byś nie potrafiła zrozumieć, gdyby nie te okoliczności, w których się znalazłaś. Nie jest łatwo czytać i udzielać wskazówek: "zostaw tego czy tamtego", "idź za głosem serca" albo inne w podobnym stylu banialuki.
Jedno Ci powiem. Z mężem mało Cię łączy, ale z kochankiem jeszcze mniej. Spójrz na jeden i drugi związek tak jakby sprawa nie dotyczyła Ciebie. Czy widzisz tam jeszcze cokolwiek?
Nie wiem czy przypadkiem nie trzymasz się jak tonący brzytwy - myśli, że spotkała Cię wyjątkowa miłość, ale bardzo boisz się ją stracić. Mogę się mylić, ale z mojej perspektywy tak to właśnie wygląda.
I na pewno nie weźmiesz sobie do serca rad, których tak naprawdę nie chcesz przyjąć.
Mimo wszystko życzę Ci jak najlepiej.
Z twojej opowieści wynika ze tak naprawdę sama nie wiesz czego chcesz...
Piszesz że mąż był dla Ciebie niedobry Ty w tym czasie znalazłaś sobie kochanka który podobno był dobrym człowiekiem co nie zmienia faktu że był kochankiem który wiedział o mężu...
Skoro było Ci tak źle z mężem a przy kochanku życie na nowo wróciło dlaczego nie zakończyłaś uczciwie tego małżeństwa chociaż na uczciwość to juz raczej za późno z uwagi na to w jaki sposób postępowałaś.
Piszesz że dla dobra dziecka i że to w końcu twój mąż zdecydowałaś sie na niego szkoda tylko że wcześniej myslałaś zupełnie inaczej.
Wróciłaś do męża więc czego jeszcze chcesz? zostaw kochanka w spokoju on ma prawo ułozyć sobie zycie bez Ciebie bo Ty przecież zdecydowałaś z kim zostajesz!