Opowiem Wam moją Historię . A więc tak 17 lat temu byłam zakochana w moim najprzystojniejszym chłopaku. Dwa razy się rozstawaliśmy ,ale zawsze wracaliśmy do siebie. Było Nam wspaniale, bardzo się kochaliśmy i byliśmy ze sobą dwa lata. Mieliśmy zaręczyny rodzice ,kwiaty itd. Był 1993 rok poszliśmy na sylwestra i niestety mój kochany rozwalił całą imprezę,lała się krew. Nie mogłam tego przetrawić co się stało ,bracia skłóceni .Udało mi się braci pogodzić . Ale ja miałam cały czas wątki czy wyjśc za Niego za mąż ,bałam się że może Mnie bić ,nie wiem dlaczego tak myślałam. Zapoznałam sobie chlopaka przypadkowo i zaczęłam z nim filtrować . Mieli nawet tak samo na imię . 4 miesiące minęły i wzięłam ślub własnie z tym drugim . Boże jak ja żałuje do tej pory mam wyrzuty sumienia przecież go nie kochałam wcale a wcale ,próbowałam ale niestety nigdy go tak nie pokochałam jak tamtego . Tamtego zosttawiłam ponoć dzwonił ,ale ja nie wiedziałam moi rodzice mi tego nie powiedzieli ,a ja byłam w tym czasie w Niemczech . Dlaczego nie przyjechał dlaczego na pewno bym jeszcze wróciła , A juz maż wiedział o wszystkim i dlatego tak szybko był slub bał się ,ze i go zostawie . A teraz po 17 latach go spotkałam i wyobraźcie sobie zakochana jestem w nim masakra a dzielą nas 300 km . Spotkanie było przytulał Mnie ja jego . Strasznie żałujemy strasznie . On przyjechał do Mnie pojechaliśmy w góry było cudownie mój Kochany. Nic między Nami nie było . Planowaliśmy jeszcze pare spotkań . Tylko co -mamy rodziny nie chcemy ich rozbijać bo są dzieci. A najgorsze jest to że , teraz jego żona przeczytała moje sms nic w nim nie było ale pisaliśmy ze Sobą i to już coś oznacza. Wie że to ja dawna jego milość . Wiem ,że tak nie można . Zakończę to wszystko bo to już chyba dla Mnie jest rozdział zamknięty . Męczę się strasznie. Nie piszemy sms on tez się wystraszył . I co dalej ...........
Podobne tematy
Masz rodzinę, której nie chcesz rozbijać.
On ma rodzinę, której nie chce rozbijać.
Minęło 17 lat.
Jeśli postanowiliście nie rozbijać swoich rodzin, to nic dalej nie będzie.
Będziesz żyła swoim życiem, on swoim.
Nie mogę sobie z tym wszystkim poradzić cały czas o nim myślę ![]()
Masz rodzinę, której nie chcesz rozbijać.
On ma rodzinę, której nie chce rozbijać.
Minęło 17 lat.Jeśli postanowiliście nie rozbijać swoich rodzin, to nic dalej nie będzie.
Będziesz żyła swoim życiem, on swoim.
Popieram - jestes dorosla kobieta.
Musisz podjac decyzje - czy tez juz ja podjelas.
Skoro oboje macie rodziny i dzieci i nie chcecie niszczyc tego co macie to sprawa jest prosta.
Zero kontaktu.
Co sie stalo to sie juz nie odstanie. Nie da sie wrocic do przeszlosci. Moze teraz zalujesz ze nie wybralas (czy tez on nie wybral) inaczej ale coz...
Przeszlosci nie zmienisz.
Docen to co masz, bo bardzo latwo mozesz to stracic.
5 2011-06-15 23:16:35 Ostatnio edytowany przez myszka_3111 (2011-06-15 23:21:20)
Dzisiaj miałam strasznego doła ,ale postanowiłam nie pisać nic do Niego. Wiecie że pisała do Mnie jego żona. Jak ona mogła mi coś takiego napisac ,że go zraniłam . Ja go -chyba on mnie. Nie wie ona jak było a pisze mi bzdury ,straszy Mnie że rozwali mój związek jak ja jej . A Ona była jego przyjaciółką i tak latała za Nim że go zdobyła to są słowa jego. Zawsze byłam w jego serduszku tak jak on w moim . Zazdrosna to może jest ,ale nie jest dobrą żoną . Kurcze jest tak pod pantoflem że tak mi go szkoda . Opowiadał mi jakie miał ciężkie z nią dni może życie . Ja jestem dobrą kobietką ,a ona się drze ,krytykuje go mój misiaczek płakać się chce co za baba . Nie wszystkie babeczki są dobre zobaczcie ją to jest koszmar .ale co nie chce rozbijać związku musi w nim tkwić ,tak jak Ja. Boże dlaczego Nas tak los skrzywdził . Gdybyśmy mieli przed ślubie dzidzie to może inaczej nasze życie się potoczyło . Teraz tylko można myśleć , płakać i nic innego.
Dzisiaj miałam strasznego doła ,ale postanowiłam nie pisać nic. Wiecie że pisała do Mnie jego żona. Jak ona mogła mi coś takiego napisac ,że go zraniłam . Ja go -chyba on mnie. Nie wie ona jak było a pisze mi bzdury ,straszy Mnie że rozwali mój związek jak ja jej . A Ona była jego przyjaciółką i tak latała za Nim że go zdobyła to są słowa jego. Zawsze byłam w jego serduszku tak jak on w moim . Zazdrosna to może jest ,ale nie jest dobrą żoną . Kurcze jest tak pod pantoflem że tak mi go szkoda . Opowiadał mi jakie miał ciężkie z nią dni może życie . Ja jestem dobrą kobietką ,a ona się drze ,krytykuje go mój misiaczek płakać się chce co za baba . Nie wszystkie babeczki są dobre zobaczcie ją to jest koszmar .ale co nie chce rozbijać związku musi w nim tkwić ,tak jak Ja. Boże dlaczego Nas tak los skrzywdził . Gdybyśmy mieli przed ślubie dzidzie to może inaczej nasze życie się potoczyło . Teraz tylko można myśleć , płakać i nic innego.
Zaraz, zaraz, spokojnie.
Nie los was skrzywdził, tylko Ty podjęłaś taką a nie inną decyzje wiele lat temu. Nikt do głowy pistoletu Ci nie przykładał.
Gdyby temu Twojemu byłemu żona by nie odpowiadała i była taka straszna, to szybko by z niej zrezygnował. Jest z nią, nie ma zamiaru rozbijać rodziny, widać jest z nią mu dobrze. A że narzeka? Każdy od czasu do czasu to robi, w imię zachowania zdrowego rozsądku.
I nie Tobie oceniać to, czy ta kobieta jest dobrą czy złą żoną. Na jakiej podstawie chcesz to robić? Psa ogrodnika? Poza tym może ten pan lubi być "pod pantoflem", a może jest to jedyna sytuacja, w której nie rozrabia, jak podczas pamiętnego sylwestra?
I, dla Twojego dobra, zmień słownik. Ten pan jest Twoim byłym chłopakiem, a nie "moim misiaczkiem".
Jest on chłopakiem, którego zostawiłaś, bo przestraszyłaś się życia z nim. I ten chłopak nie był świętym. Przypominam to, co sama napisałaś:
(...)poszliśmy na sylwestra i niestety mój kochany rozwalił całą imprezę,lała się krew. (...)miałam cały czas wątki czy wyjśc za Niego za mąż ,bałam się że może Mnie bić (...)
Nieprawdą jest też, że możesz tylko myśleć i płakać. Możesz tez żyć teraźniejszością a nie przeszłością sprzed kilkunastu lat i "gdybaniem co by było, gdyby". Możesz też dbać o swoje małżeństwo i swoją rodzinę. Jeśli jednak życie u boku swego męża oceniasz jako wielką tragedię, to rozstań się z nim.
Kobieto, zejdź na Ziemię.
7 2011-06-15 23:37:35 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-06-15 23:42:36)
Myszko, nie oceniaj Jego żony, że jest złą kobietą. O sobie piszesz pozytywnie. A skąd wiesz jakie zdanie ma o Tobie Twój mąż?
Nie rozczulaj się już nad sobą i nad tym co było.
To Ty go zostawiłaś. Jego zona na pewno Go kocha, skoro napisała do Ciebie.
Przestań o Nim myśleć. Potrafiłaś wtedy usunąć się z Jego życia to zrób to i teraz.
Kochasz...ale czasu nie da się cofnąć. Zobacz ile osób możesz skrzywdzić. Możesz rozbić 2 pełne rodziny, a zwłaszcza dzieci. Nie mieszaj, odizoluj się od Niego, daj być szczęśliwymi Jego dzieciom.
Wiesz jak Ty byś cierpiała na miejscu Jego zony? Może ona Go kocha tak samo mocno jak Ty? A skąd wiesz, czy Ona Go nie kocha mocniej niż Ty?
Wtedy się rozstaliście...to już było. Koniec. Wtedy powiedziałaś A więc teraz powiedz B.
Daj im spokój. Z czasem Ci mina te sentymenty, przestań je pielęgnować w sobie.
Ja bym bardzo cierpiała, gdyby teraz, gdy zaczynam stawać na nogi po moja miłość sięgnęła ta, która kilka lat temu Go zostawiła jak psa...Teraz by wróciła by mieszać. Nazwałabym ją tylko EGOISTKĄ.
I taka Egoistka jesteś Ty. Jak choragiewka na wietrze. Jak ci nie pasuje - to spieprzaj dziadu, a jak nudno sie troszkę zrobiło - to jets Ukochany, jest w Twoim serduszku..
A gdzie miałaś to serduszko jak Go zostawiłaś?
Nie jest tragedią moje małżeństwo .Żyje mi się dobrze ,mąż naprawdę jest dla Mnie dobry co chcę to mam .Były tez chwile ,ze kłamał no ale zawsze wybaczałam ,chociaż nie wiem dlaczego ,no ale nie wnikałam w szczegóły jakoś nie zależało mi . Ciekawe czy Mnie zdradził kiedyś tego nie wiem i chyba się nie dowiem. Muszę z nim byc bo mi jest tak dobrze . Tak jak piszecie to było tyle lat temu ,więc muszę zejsc na ziemię i wziąśc się w garść . Bo nic z tego i tak nie będzie . Ale dobrze , że Mnie tu do pionu ustawicie . Po co ja go spotkałam po tylu latach . Były by tylko wspomnienia tamte ,a teraz są te ale może znowu starczy na 17 lat hi i się spotkamy .
Bo chyba nie radzicie mi spotykac się po kryjomu ,pisac e-maile czy sms ????
9 2011-06-15 23:54:59 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-06-15 23:58:19)
Nie jest tragedią moje małżeństwo .Żyje mi się dobrze ,mąż naprawdę jest dla Mnie dobry co chcę to mam .Były tez chwile ,ze kłamał no ale zawsze wybaczałam ,chociaż nie wiem dlaczego ,no ale nie wnikałam w szczegóły jakoś nie zależało mi . Ciekawe czy Mnie zdradził kiedyś tego nie wiem i chyba się nie dowiem. Muszę z nim byc bo mi jest tak dobrze . Tak jak piszecie to było tyle lat temu ,więc muszę zejsc na ziemię i wziąśc się w garść . Bo nic z tego i tak nie będzie . Ale dobrze , że Mnie tu do pionu ustawicie . Po co ja go spotkałam po tylu latach . Były by tylko wspomnienia tamte ,a teraz są te ale może znowu starczy na 17 lat hi i się spotkamy .
Bo chyba nie radzicie mi spotykac się po kryjomu ,pisac e-maile czy sms ????
Powinnaś powiedzieć: "witaj mój rozumie, jak dobrze, że wróciłeś i nie odchodź nigdy na tak długo."
Przestań żyć wspomnieniami i tymi sprzed lat 17, i tymi niedawnymi.
Kiedyś, odchodząc z tego świata będziesz żałowała, że nie żyłaś, tylko wspominałaś.
Rozejrzyj się wokół siebie. Przyjrzyj się swojemu mężowi (na pewno niedoskonałemu, ale jesteś z nim już sporo lat), waszym dzieciom (dziecku) i doceń to, co masz, póki jeszcze możesz i nie jest za późno.
Aha, NIE MUSISZ być ze swoim mężem, bo jest Ci tak dobrze.
NIE MUSISZ zejść na Ziemię, możesz dalej bujać nie wiadomo gdzie.
NIE MUSISZ wziąć się w garść, możesz siedzieć, płakać i narzekać i żałować.
To kwestia wyboru.
Myszko, absolutnie nie wchodź w żadne relacje z nim. Ani realnie, ani potajemnie.
Jego zona i tak coś już wywęszyła, więc sprawa i tak wyjdzie na jaw.
Zobacz, tyle małżeństw się teraz rozpada, także i moje. To porażka, tragedia, bez względu na "winowajcę", bo każda z nas marzy o tym, że to jej się uda, że będzie żyła długo i szczęśliwie.
raz już go skrzywdziłaś, wtedy...Nie rób tego po raz drugi.
Zresztą teraz nie umiałabyś pewnie z nim żyć. Po tylu latach ma inne nawyki...w każdej dziedzinie.
Może zmień numer telefonu, będzie Ci łatwiej.
Nie jest tragedią moje małżeństwo .Żyje mi się dobrze ,mąż naprawdę jest dla Mnie dobry co chcę to mam .Były tez chwile ,ze kłamał no ale zawsze wybaczałam ,chociaż nie wiem dlaczego ,no ale nie wnikałam w szczegóły jakoś nie zależało mi . Ciekawe czy Mnie zdradził kiedyś tego nie wiem i chyba się nie dowiem. Muszę z nim byc bo mi jest tak dobrze . Tak jak piszecie to było tyle lat temu ,więc muszę zejsc na ziemię i wziąśc się w garść . Bo nic z tego i tak nie będzie . Ale dobrze , że Mnie tu do pionu ustawicie . Po co ja go spotkałam po tylu latach . Były by tylko wspomnienia tamte ,a teraz są te ale może znowu starczy na 17 lat hi i się spotkamy .
Bo chyba nie radzicie mi spotykac się po kryjomu ,pisac e-maile czy sms ????
Wszyscy ustawiaja cię do pionu, bo każdy wie że naprawdę z tego nic nie bedzie.. tylko krzywda, którą wyrządzicie przez swój egoizm rodzinom. Podjęłaś decyzję dawno temu i bądź konsekwentna .. miłość po latach ma prawo bytu, kiedy oboje zakochani są wolni - po rozwodzie, owdowiali. Urwij jak najszybciej kontakt
Myszko, pomyśl zanim zrobisz coś, czego już się nie da cofnąć. Nie rozbijaj rodziny swojej i tego mężczyzny. Czas ma to do siebie, że zacierają się pewne ślady, rany i idealizujemy ludzi. Więc przypuszczam, że 17 lat zrobiło swoje. I pomyśl najpierw jak musi się w tym wszystkim czuć jego żona. Myślę, że nigdy nie chciałabyś być na jej miejscu. Bo to potworny ból... Pewnie nawet sobie nie zdajesz z tego sprawy. Wyobraź sobie swoje poukładane zycie, rodzinę, spokój... i nagle pojawia się jakaś "była", która w kilka chwil potrafi to wszystko zniszczyć. Całe poczucie bezpieczeństwa, dom, spokój. Jak dla mnie to okropne...
Racja, daj sobie spokój. Poza tym, nie wiem, czy słyszałaś o tym, ze zawsze idealizujemy starą miłość. Tak naprawdę nie wiesz, czy byłabyś z nim szczęśliwa. Nie lepiej mieć wspomnienia, do których się wraca z sentymentalnym uśmiechem niż niszczyć rzeczywistość i zaczynać wszystko od nowa? I to jeszcze z ryzykiem, bo tak naprawdę nie wiesz, jakie wady ma tamten? Może skup się na aktualnym związku, zrób coś, co spowoduje, ze spojrzycie z mężem na siebie inaczej niż zwykle, a może na nowo się w sobie zakochacie? Nigdy nie mów nigdy...
Ciężko cokolwiek ci napisać bo gromy mi cisną się na usta , ale powiem ci jedno nikt ciebie nie skrzywdził a tylko ty sama narobiłaś sobie i innym problemów. Prawdę ci powiedziała żona twojego ukochanego zraniłaś go bo to ty wzięłaś ślub z innym to ty go zostawiłaś i to ty podjęłaś decyzje za wszystkich a teraz przez twoje egoistyczne i niedojrzałe podejście będą cierpieli inni . Pomyśli co czuje żona twojego byłego chłopaka a co poczuje twój mąż gdy się o tym dowie już nie wspominając o dzieciach. Masz wybór zawsze możesz się rozwieść z mężem i przynajmniej nikogo nie będziecie oszukiwać ale wiadomo że to jest niewygodne i pociąga za sobą szereg konsekwencji.
Bądź uczciwa choć raz w życiu albo wóz albo przewóz zakąć całkowicie tą znajomość albo odejdź od męża .
Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedz . Wiecie czego bardzo żałuję ,że kiedyś nie było internetu na pewno bym od Was usłyszała Walcz nie uciekaj ,wróć. A teraz piszecie prawdę (będą cierpieć inni ,żona czuje się źle z tym ) Właśnie po co to Nam to było ,ale ja chciałam zakończyć zero kontaktu ,ale on Mnie prosił żebym tego nie robiła chciał się jeszcze spotkać i jeszcze . . I co - stało się dowiedziała się jego żona . Teraz jestem twarda napisałam mu parę słówek i teraz nie pisze,nie dzwonie , już 2 tygodnie. Mam nadzieje ,że wszystko się u niego poukłada . I będziemy życ w swoich małżeństwach do końca życia ja tego chcę . Wszystko to przemyślałam. A mój mąż chyba tez coś przeczuwał ,bo teraz Mnie chyba bardziej kocha- tak chyba się zakochał drugi raz . Widział że ciągle chodzę z tel ,wychodzę z domu na parę godzin żeby co- no porozmawiać z Nim . Teraz tego nie robię! A mój maż zbliżył się do Mnie nigdy taki nie był . Jednak Mnie kocha, ale dzisiaj byłam dla Niego taka dobra przytulałam się do Niego ,Mówiłam mu miłe słówka co sama się sobie dziwie ,ale to dzięki Wam . Mieliśmy wspaniały dzień, cały dzień razem . A dzieci byli zachwyceni rodzice razem jak dawniej . i tak mogłam rozbić Nasz związek ,a on swój . Naprawdę pomogliście mi swoimi wypowiedziami . Daliście mi kopa i zrozumiałam . Będę wkładać dużo wysiłku w Nasz związek ,żeby go nie zepsuć / Chcielibyśmy czasami pogodzić wszystko i nikogo nie krzywdzić, ale tak się po prostu nie da - i teraz już się przekonałam . Niby stara miłość nie rdzewiej -ale nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki.
Myszko, nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę tego, że Twoje małżeństwo ożyło.
Po 17 latach buziaki i przytulanie??
Marzy się każdemu ![]()
Powodzenia. ![]()
Wiecie co znowu jego żona napisała do Mnie sms twierdzi że pisze do Niego a Ja absolutnie tego nie robię . Chyba sobie nie odpuści twierdzi ,że mój mąż musi się o wszystkim dowiedzieć . Ale nie wie gdzie ja mieszkam . Tylko zna moje miejsce zamieszkania moich rodziców a moi rodzice wiedzą o wszystkim ,więc przenigdy jej nie powiedzą . Niby też wie że się spotkaliśmy ,a to prawda tylko skąd ona o tym wie???? Ciężkie pytanie . Co tu z nią zrobić . Nigdy jej nie odpisałam na żadnego sms i nie odbieram telefonów . Obiecałam to jemu żeby mu bardziej nie zaszkodzić .
Masz do wyboru:
1. dotrzymać obietnicy danej JEMU
2. porozmawianie z jego, zaniepokojoną całą sytuacją, żoną
Każda z nich ma wady i zalety.
Witam ponownie . Zrobiła wszystko żeby moja cała rodzina się dowiedziała .
Rozumiem, że rodzina o wszystkim (to znaczy o czym?) się dowiedziała.
Jaki jest efekt posiadania tej wiedzy?
Rozumiem, że rodzina o wszystkim (to znaczy o czym?) się dowiedziała.
Jaki jest efekt posiadania tej wiedzy?
Witam ponownie brak czasu na pisanie . Ale opowiem Wam jak moja cała sytuacja się potoczyła. Więc wszystko zrobiła jego żonka by moja cała rodzina się dowiedziała ( że byliśmy jakiś czas razem-a może nie tak razem ale mieliśmy kontakt ,a o spotkaniu się domyśla ale pewna nie jest) , i cóż nic u mnie się nie zmieniło mąż Mnie bardzo Kocha nigdy by nie chciał żebym od niego odeszła . Zaczął Mnie doceniać co bardzo jestem z tego zadowolona . Zabrał Mnie do Zakopanego i w Góry Stołowe. Było wspaniale. A jego żona twierdzi ,że nie jest ze swoim mężem , ale już ja wiem że jest mam swoje źródło , i też wiem ,że nie jest ona aniołkiem miała nie raz skok w bok szkoda że on tego nie wie . Ale przyjdzie czas ,że się dowie . Jak potrafiła napisać na NK do mojej rodzinki i miała nawet rozmowę (była wypita ) z teściową to ja też będę wredna. Mimo że nie mam z nim kontaktu , mieszkamy daleko od siebie . Bardzo mi go szkoda i nie brońcie jej !!!!!!( chciała wojny będzie ją miała) Mój mąż Mnie też oszukiwał teraz stara się zmienić . No zobaczymy. A jak to jest z Wami nie mieliście przygód????? Kto teraz w tych czasach nie lubi sobie porządzić . Chętnie bym się spotkała z tą grupka która powie że mam racje . Faceci są wszyscy tacy sami ,więc dlaczego my mamy być do ich usług.
A za Nim i tak tęsknie tak jak on za Mną ale wiemy że nie będziemy nigdy razem . Mieliśmy swoją minutkę i na tym koniec .
Witam Was Wszystkich po 3 latach mój związek się ułożył jesteśmy Szczęśliwą rodzinką . Było bardzo trudno ,ale przetrwaliśmy . A wy jak sobie radzicie ze zdradą ???
Szok ze sa ludzie, ktorzy traktuja zycie jako jakas gre. A moze tak w rzeczywistosci jest? Ze to jakas gra, w ktorej mozna wszystko "odwrocic". Mysle, ze dla kogos dla kogo jest to "jedyne" zycie takie zycie to tragedia.