netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Czy on kocha? Szanuje? Jest sens bycia razem? Już zwątpiłam.

12 odpowiedzi4 534 wyświetleniazałożony przez Kyntia, 09.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy on kocha? Szanuje? Jest sens bycia razem? Już zwątpiłam.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Czy on kocha? Szanuje? Jest sens bycia razem? Już zwątpiłam.

Wiele wątków przeczytałam na tym forum.

Tych smutnych i tych szczęsliwych.

W niektórych się udzielałam, inne zostawiałam na przemyślenia.

Chciałam założyć swój osobny watek.

Nie zależy mi na komentarzach, opiniach, pocieszaniu.

Chcę się gdzieś wygadać, podczas pisania dojrzeć do decyzji...być z nim...ciągnąć? Czy odejść i walczyć o byt, wyżywienie dzieci. Gdzie ja mam 620 zł na miesiąc a opłaty domowe wynosza 1000 - 1200 zł miesięcznie. Wiem że bez niego zginę...ale....

Poznaliśmy się w 2008 roku. Z głupia frant, zostawiona przez lovelasa, weszłam na czata.
Dobrze mi się z nim rozmawiało. Absolutnie żadnych podtekstów, ot gadka jak ze znajomym.
Ujął mnie znajomością psychiki kobiety, jej potrzebami, był miły, z poczuciem humoru.
Przegadaliśmy 5 godzin.
W końcu musiałam wyjść z psem.

Napisałam mu to, a on odpowiedział że będzie mi towarzyszył. Uśmiechnęłam się tylko, ja jestem  stąd...a on parędziesiąt km dalej. Poinformowałam go o tym. Powiedział że opisując moje miasto, wie, że mieszkam tu i tu i on też jest stąd.
Umówiliśmy się na spacer...przedłużył się do 6 rano.
Grzecznie odprowadził mnie pod dom, dałam mu całuska w czółko i poszłam do domu.

Rano sms od niego.
Grzeczne pytania - jak tam noc, jak dziecko itp.
I tak dzień w dzień.
Spotykaliśmy się często. Gdy nie mogłam się spotkać, przyjeżdżał do mnie, zabawiał syna, mnie. Świetnie spędzaliśmy czas. Zero seksu, chociaż nie powiem, że nie miałam ochoty. Potrafił mnie rozpalić w 4 sek.

Tak minął miesiąc, dwa.

Zaczęłam więcej przebywać u niego, zostawać na noc - z dzieckiem lub bez.
Po 4 miesiącach praktycznie zamieszkaliśmy u niego. Dopiero wtedy zdecydowałam się na seks.

To były piękne chwile. Czuły romantyczny mężczyzna, miły i zabawny w stosunku do dziecka. Spontaniczny - wyjazdy nad jezioro, nie zapowiedziane wycieczki, kwiaty, prezenty.
Seanse filmowe, wyjazdy do rodziny. Zabawy - unikałam ich ponieważ A. był w żałobie po ojcu.
Jego siostra polubila mnie od pierwszej chwili.

Dowiedziałam się ze został zraniony przez 3 kobiety.
Z 1 Asią ma swojego syna. Asia zdradziła go z mężem jego siostry. U nich w domu.
Zakazała widywać się z dzieckiem, wyjechała. Szok dla A i jego siostry. Ona straciła męża, on niedoszłą żonę.

Druga kobieta A.2. był z nią długo, ale rozeszli się. Wróciła do niego aby mu oznajmić że jest w ciąży.
Zamieszkali razem. Urodziła. A. szczęśliwy jak nigdy wychowywał małego bąbla aby po 4 miesiącach usłyszeć pukanie do drzwi. Stanął w nich obcy mężczyzna i oznajmił ze on jest ojcem dziecka. A.2. przytaknęła. Świat się zawalił.

3 kobieta to M. egoistka, materialistka. Daj, daj, daj.
Zmęczony po 2 latach zerwał znajomość. nie dziwię się.
Daj mi kwiaty, kup pierścionek, zadzwoń do mnie, jak chcesz żebym ja dzwoniła naładuj mi konto, naładuj mi konto, daj pieniądze, kup sukienkę, daj czekoladki.
A w zamian - chcesz seksu ty zboku, frajer jesteś mam innego, za chwile nie nie A, tylko ciebie kocham chcesz dupy?

c.d.n

2

Odp: Czy on kocha? Szanuje? Jest sens bycia razem? Już zwątpiłam.

c.d.2

Wiedząc o jego przeszłości, chciałam być wyrozumiała.

Na małym mieszkanku wraz z karaluchami, robactwem, prałam, sprzątałam, gotowałam na starej zepsutej elektrycznej kuchence.Było mi bosko.

Dlaczego? Bo byłam ja on i M. Nie ważne że karaluchy oblegały chlebak, łaziły w nocy po pościeli.
Miłość była najważniejsza.


Wśród ludzi którzy byli i alfonsami, alkoholikami, dziwkami, psychicznie chorymi, musiałam trwać.

Po paru incydentach, przestałam puszczać starszego syna na dwór - starszy o 2 lata dzieciak uderzył go w twarz kamieniem za to że się huśtał się na huśtawce i nie chciał zejść         ( incydentów było pełno jakiś małolat biegający z nożem za M. krzyczałam przez balkon, zbiegałam schodami w dół A. nie reagował)           - efekt rozcięte wargi, krwiak na brodzie.
W tym czasie A. był w pracy ja opiekowałam sie chorym na raka dziadkiem. Interweniował mój brat.

W rozmowie z A. o tym co stało się M. na podwórku stwierdził -no co? szkoła życia.

Po 8 miesiącach bycia razem A. zaczął coraz częściej przesiadywać przed komputerem.
Grając w gierki.
Dzień ma 24 h...on przeznaczał na sen 4 h , resztę na granie.
Zero czasu dla nas. Dla mnie, dla M.


Nie nie przesadzam. Miesiącami nie rozmawiał ze mną, wymagał obiadu, który jadł przed komputerem, rozmawiając z kolegami z gry.
Czułam się wściekła, słysząc uczucia, ton głosu zarezerwowany tylko dla panienek i kolegów z gry. Miły, uśmiechający się ton. Uprzejmy, delikatny.
Podczas gdy dochodziło do rozmowy ze mną był opryskliwy, zły, wkur******, spierdalaj bo gram.

c.d.n

3

Odp: Czy on kocha? Szanuje? Jest sens bycia razem? Już zwątpiłam.

czekam na cd....

4

Odp: Czy on kocha? Szanuje? Jest sens bycia razem? Już zwątpiłam.

Też czekam. Przeraża mnie jak ludzie mogą się nagle odmienić, albo nagle zdjąć maskę... I zgadzam się z tekstem, który masz w sygnaturze. pozdrawiam

5

Odp: Czy on kocha? Szanuje? Jest sens bycia razem? Już zwątpiłam.

Ludzie za bardzo sie nie zmieniaja,oni tacy sa tylko my tego jeszcze nie wiemy....
   Wyglada na to,ze Twoj facet jest uzalezniony od wirtualnego swiata i gier...
Nie jest to normalne, i cos z tym trzeba  zrobic....
     Z jakichs powodow tkwi w swiecie, ktory nie istnieje, moze latwiej jest mu sie tam odnalesc...
Poczytaj fora na ten teamt,poszperaj..

6

Odp: Czy on kocha? Szanuje? Jest sens bycia razem? Już zwątpiłam.
jasmine_24 napisał/a:

Ludzie za bardzo sie nie zmieniaja,oni tacy sa tylko my tego jeszcze nie wiemy....
   Wyglada na to,ze Twoj facet jest uzalezniony od wirtualnego swiata i gier...
Nie jest to normalne, i cos z tym trzeba  zrobic....

odnośnie tego - w latach 90 i 80 był szal gier, wiem o tym wszystko sam grałem setki godzin jednak wtedy miało się pare/naście lat.   jak dorośli odwalają takie numery jak ten koleś to pewnie nigdy nie dorosną do pewnych spraw , gry w większości to prymitywne nabijanie punktów

Bycie z kimś to coś znacznie znacznie więcej

7

Odp: Czy on kocha? Szanuje? Jest sens bycia razem? Już zwątpiłam.

Szał gry dalej trwał.

Zaczęłam przebąkiwać o tym że sąsiedztwo mi się nie podoba -miałam swój domek jednorodzinny, ale opłaty,w szczególności za gaz przerażały go - około 700-800zł na miesiąc w sezonie zimowym.
Zmienił zdanie gdy synek przyszedł z krwiakiem na szczęce, bo jakieś dziecko rzuciło go kamieniem.

Zamieszkaliśmy u mnie.

Dalej walczyłam z jego graniem.
Prosiłam,tłumaczyłam.
Czasem groziłam.

Zwolnił trochę.

Długo nie pomieszkaliśmy u mnie, gdyż była zima,za gaz płaciliśmy po 700-800zł,przy jego wypłacie 1300zł. mi skonczyła się umowa o pracę...
Chcąc być razem znów wrócilismy do jego kawalerki.

Syna zaczęłam pilnować na podwórku, wolny czas spędzał z moim młodziutkim wtedy 4 letnim bratem.

Po roku czasu odniosłam sukces. Mój mężczyzna przestał grać - nie całkowicie.
Ale te 2-3 h które poświęcał grze nie były dla mnie niczym złym.

Potem zaczęła kiełkować w nas myśl o dziecku. Chciałam tego bardzo, on tez. Zaszłam w ciążę.
Dzidzia rosła we mnie. Radość przysłonił nagle smutek, ponieważ mój dziadek - a to on mnie wychowywał, dostał wyniki badań - rak płuc.
Starałam się ze wszystkich sił pomóc babci w opiece nad nim.
Ale ona sama schorowana od 40 lat, z nieuleczalna chorobą sobie nie radziła.
Postanowienie - przeprowadzamy sie, jakoś damy radę.

Było dobrze...potem coraz gorzej.
Dziadek przestał chodzić, jeść...ale pytał się, cały czas pytał się, czy to syn,czy córka, jak się czuję,kładł rękę na brzuchu.
Umierał, a myślał o prawnuczku.
My kończyliśmy remont.
W końcu nastały te dni gdy ważył zaledwie 42 kg - byłam w 5 miesiącu ciązy, gdy dostałam telefon...że dziadek jest w szpitalu...w agonii.
Dobrze że A. był ze mną.
Był  w tych trudnych dla mnie chwilach.


Pogrzeb, trauma.
I widok babci...zapłakanej,bez duszy.
Cała siłe wkładałam w jej pocieszenie, ale to nic nie dawało.
Natomiast A. pocieszał mnie.

Doszliśmy do tego momentu, gdy ciąża musiała się zakończyć.
Urodziłam ślicznego synka. A szalał z radości.

Maniunia istotka pojawiła się na świecie.
Marcel okazał się świetnym czułym bratem. A. obchodził się z małym jak z jajkiem. To on kąpał kruszynke, przebierał.
Troszkę znów zaczął pogrywać.
Ale swoje obowiązki spełniał. Nasze pozycie ustało, wkradło się trochę nudy i totalnej monotonii.
Ale to dla mnie było normalne i przejściowe. A zmienił prace na lepszą.

Ciagniemy razem wóz dalej. Malutki rosnie.
Są cięzkie chwile,gdy mamy ochote się zatłuc suchą bułką, są rzeczy które mnie w nim wsciekaja, doprowadzają do szału ale po kilku godzinach wszystko wraca do normy. Bez przepraszam, bez kwiatów itp, ale godzimy sie.

8

Odp: Czy on kocha? Szanuje? Jest sens bycia razem? Już zwątpiłam.

Człowiek zmiennym jest.
Ile to kobieta może w życiu przejść.
Jesteś silna, trzymaj się.
POWODZENIA.:)

9

Odp: Czy on kocha? Szanuje? Jest sens bycia razem? Już zwątpiłam.

Mam wrażenie, że jakoś tak mało wymagasz od życia. Nie chcę cię urazić, ale takie mam ogólne wrażenie po tym całym temacie. Cóż, trzymaj się i pamiętaj o swoich potrzebach wink Jeśli Ty o nie nie zadbasz, to kto?

10

Odp: Czy on kocha? Szanuje? Jest sens bycia razem? Już zwątpiłam.
paulina20 napisał/a:

Mam wrażenie, że jakoś tak mało wymagasz od życia. Nie chcę cię urazić, ale takie mam ogólne wrażenie po tym całym temacie. Cóż, trzymaj się i pamiętaj o swoich potrzebach wink Jeśli Ty o nie nie zadbasz, to kto?

Po 4 partnerach...tak mało.Chcę aby kochał, nie zdradzał,nie bił, nie pił, nie przechlewał kasy, pamietał o tym że jestem w domu ja i dzieci.

Dla niektórych mężczyzn to za duzo.

11

Odp: Czy on kocha? Szanuje? Jest sens bycia razem? Już zwątpiłam.

niewiarygodne!po prostu nóz sie w kieszeni odzywa!
jak ta dziewczyna funkcjonuje?

odezwij sie mja droga co sie tam teraz  z ami dzieje?

odeszlać,uciekłas do  swojego domu?
lepiej w biedzie i samemu niz w dostaku z nożem przy szyi!

Każdemu zostaje zawsze jeszcze dość siły, aby wykonał to, na czym mu zależy.

12

Odp: Czy on kocha? Szanuje? Jest sens bycia razem? Już zwątpiłam.
lilia80 napisał/a:

niewiarygodne!po prostu nóz sie w kieszeni odzywa!
jak ta dziewczyna funkcjonuje?

odezwij sie mja droga co sie tam teraz  z ami dzieje?

odeszlać,uciekłas do  swojego domu?
lepiej w biedzie i samemu niz w dostaku z nożem przy szyi!

Każdemu zostaje zawsze jeszcze dość siły, aby wykonał to, na czym mu zależy.

Mogę odpisać tylko nie za bardzo rozumiem posta big_smile

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy on kocha? Szanuje? Jest sens bycia razem? Już zwątpiłam.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026