Przez całe życie usiłuje udowodnić rodzicom, że jestem coś warta - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Przez całe życie usiłuje udowodnić rodzicom, że jestem coś warta

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Przez całe życie usiłuje udowodnić rodzicom, że jestem coś warta

witajcie,

w sumie pisze tutaj, bo czuję się totalnie zniszczona psychicznie. Mój problem polega na ciągłej walce o to, by rodzice mnie w końcu zaakceptowali. I trwa ona właściwie odkąd pamiętam. Kiedy, jako dzieciak z podstawówki, przychodziłam do domu i biegłam do taty pochwalić się -5 za każdym razem padały dwa pytania:

- dlaczego nie 5?
- co dostała Ania (wnuczka sąsiadki, która zawsze za zadania miała 5, bo odrabiała je z nią mama.Ja odkąd nie mogłam przeczytać "Ola ma kota", co wyprowadziło moją mamę z równowagi, zostałam pozostawiona sama sobie ze szkolnymi obowiązkami).

I tak przez całe życie usiłuje udowodnić rodzicom, że jestem coś warta i że nie jestem gorsza od Ani i innych Kaś. Wszystko, co dotychczas zrobiłam w życiu  - dwa kierunki, w pewnym momencie nawet 3 (oczywiście dzienne i na najlepszych uczelniach w Polsce), praca, jeszcze w czasie studiów jako manager, stypendium dla tancerzy na uniwersytecie w Jakarcie, jest dla nich niczym. Cały czas słyszę, że jest ze mną coś nie tak - a to za dużo ważę, a to za długo siedzę w nocy przed komputerem, a przecież oni już śpią, a to niepotrzebnie coś mówię, a to źle wyglądam, a to nie powinnam tak czesać włosów, bo źle wyglądam. Uwierzcie mi, że mam dosyć. Co ciekawe moje rodzeństwo - kiepsko się uczące i pracujące fizycznie, wynoszone jest pod niebiosa. Za każdym razem kiedy jest jakiś zatarg w domu, łącznie z takimi, gdzie naprawdę to ja ewidentnie jestem poszkodowana, rodzice stają przeciwko mnie - czasem tylko brat się za mną wstawi i krzyczy do nich, co wyprawiają i dlaczego mnie tak traktują. Efektów z tego jednak nie ma żadnych. Teraz, wróciłam do domu po skończonych studiach i pracuję w rodzinnej miejscowości. Jako, że idę na doktorat, studia podyplomowe i kompendium MBA to przez najbliższy rok nie będzie mnie stać na samodzielne wynajęcie mieszkania. Nie wiem jak wytrzymam. Chce mi się wyć. Żyję w takiej paranoi, że kiedy tylko słyszę, że któreś z rodziców idzie do pomieszczenia, w którym akurat jestem (mimo, że mamy wielki dom nie mam swojego pokoju i jestem zawsze tam, gdzie w danej chwili nikomu nie przeszkadzam) to zaczyna mnie boleć brzuch. Wiem, że  za moment usłyszę, że robię coś źle- mam źle spięte włosy, nie wciągam brzucha, albo za często oddycham wink Jak nie trudno się domyślić moje poczucie własnej wartości nie istnieje.
Co ciekawe taki sposób myślenia o mnie towarzyszy także innym osobom. W momencie rozpoczęcia kursu usłyszałam: od brata, byłego chłopaka, a nawet instruktora, że nie nadaję się na kierowcę. Ten ostatni wysnuł to na podstawie tego, że nie rozróżniam, która to strona prawa, a która lewa, chociaż na koniec zajęć, jak zobaczył jak sobie radzę, przeprosił mnie i stwierdził, że jest dobrze. Dwaj pozostali stwierdzili, że "tak czują".
A ja .. no cóż. Za każdym razem kiedy słyszę krytykę staram się udowodnić, że nie jest tak źle jak się wydaje. Teraz np. nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie zdać w pierwszym terminie. To byłaby dla mnie porażka tak wielka, że nie chce o tym nawet myśleć. I mimo, że dzięki takiemu nastawieniu osiągam wspaniałe wyniki we wszystkim, co robię to mam już dość takiego życia. Tym bardziej, że i tak moje starania nie są doceniane. Nie umiem tego jednak zatrzymać. Czuję się już zupełnie wyzuta ze wszelkich emocji. Jedyne, co czuję to siłę do rywalizacji. Proszę pomóżcie mi. Jestem na skraju załamania.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Przez całe życie usiłuje udowodnić rodzicom, że jestem coś warta

Pytania rodziców skierowane do dziecka "Czemu nie piątka?" albo "Co dostała Ania?" to klasyka, standard. Mało którzy rodzice, na przyniesiony przez swe dziecko stopień, zareagują inaczej.

To, że jako dziecko chciałaś udowodnić rodzicom, że jesteś osobą wartościową, to normalne.
Dzieciom, mniejszym i większym, potrzebna jest akceptacja rodziców.
Ty jednak masz już, przepraszam, sporo lat. Jesteś już dawno pełnoletnią osobą. Po co Tobie, dorosłej osobie, akceptacja tatusia i mamusi? Nie dostałaś tego w dzieciństwie, to przykre. Czasu nie cofniesz. Tego, czego zabrakło Tobie w dzieciństwie, nikt i nic nie nadrobi.

Teraz jesteś dorosłą kobietą i żyjesz w domu dwojga, starszych już, osób: kobiety i mężczyzny. To Twoi rodzice.
Ale teraz, dorosłej kobiecie, akceptacja rodziców nie jest do niczego potrzebna. Naprawdę. Pomyśl, to czego się domagasz to prośba małej dziewczynki. Niestety, Twoi rodzice nie potrafili i nie potrafią powiedzieć, że są z Ciebie dumni. Dlaczego? Nie wiem.

A teraz przyjrzyj się sobie uważnie.
Skończyłaś jedne studia, drugie, na najlepszych polskich uczelniach.
Miałaś stypendium, pracowałaś jako manager.
Teraz zdecydowałaś się napisać doktorat, skończyć kolejne studia, tym razem podyplomowe, kompendium MBA.
TO WSZYSTKO TY OSIĄGNĘŁAŚ SAMA.
Bez żadnej pomocy.

Trzeba mieć dużo mądrości, sporo samozaparcia i chęć wiedzy. TY masz to wszystko. Kto wie, czy to nie dzięki również rodzicom. Dzięki temu, że ciągle nie byli dość zadowolenie z Twoich poczynań.

Gdybyś była moja córką, byłabym z Ciebie bardzo dumna. smile

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

3

Odp: Przez całe życie usiłuje udowodnić rodzicom, że jestem coś warta
zelowka napisał/a:

witajcie,

w sumie pisze tutaj, bo czuję się totalnie zniszczona psychicznie. Mój problem polega na ciągłej walce o to, by rodzice mnie w końcu zaakceptowali. I trwa ona właściwie odkąd pamiętam. Kiedy, jako dzieciak z podstawówki, przychodziłam do domu i biegłam do taty pochwalić się -5 za każdym razem padały dwa pytania:

- dlaczego nie 5?
- co dostała Ania (wnuczka sąsiadki, która zawsze za zadania miała 5, bo odrabiała je z nią mama.Ja odkąd nie mogłam przeczytać "Ola ma kota", co wyprowadziło moją mamę z równowagi, zostałam pozostawiona sama sobie ze szkolnymi obowiązkami).

I tak przez całe życie usiłuje udowodnić rodzicom, że jestem coś warta i że nie jestem gorsza od Ani i innych Kaś. Wszystko, co dotychczas zrobiłam w życiu  - dwa kierunki, w pewnym momencie nawet 3 (oczywiście dzienne i na najlepszych uczelniach w Polsce), praca, jeszcze w czasie studiów jako manager, stypendium dla tancerzy na uniwersytecie w Jakarcie, jest dla nich niczym. Cały czas słyszę, że jest ze mną coś nie tak - a to za dużo ważę, a to za długo siedzę w nocy przed komputerem, a przecież oni już śpią, a to niepotrzebnie coś mówię, a to źle wyglądam, a to nie powinnam tak czesać włosów, bo źle wyglądam. Uwierzcie mi, że mam dosyć. Co ciekawe moje rodzeństwo - kiepsko się uczące i pracujące fizycznie, wynoszone jest pod niebiosa. Za każdym razem kiedy jest jakiś zatarg w domu, łącznie z takimi, gdzie naprawdę to ja ewidentnie jestem poszkodowana, rodzice stają przeciwko mnie - czasem tylko brat się za mną wstawi i krzyczy do nich, co wyprawiają i dlaczego mnie tak traktują. Efektów z tego jednak nie ma żadnych. Teraz, wróciłam do domu po skończonych studiach i pracuję w rodzinnej miejscowości. Jako, że idę na doktorat, studia podyplomowe i kompendium MBA to przez najbliższy rok nie będzie mnie stać na samodzielne wynajęcie mieszkania. Nie wiem jak wytrzymam. Chce mi się wyć. Żyję w takiej paranoi, że kiedy tylko słyszę, że któreś z rodziców idzie do pomieszczenia, w którym akurat jestem (mimo, że mamy wielki dom nie mam swojego pokoju i jestem zawsze tam, gdzie w danej chwili nikomu nie przeszkadzam) to zaczyna mnie boleć brzuch. Wiem, że  za moment usłyszę, że robię coś źle- mam źle spięte włosy, nie wciągam brzucha, albo za często oddycham wink Jak nie trudno się domyślić moje poczucie własnej wartości nie istnieje.
Co ciekawe taki sposób myślenia o mnie towarzyszy także innym osobom. W momencie rozpoczęcia kursu usłyszałam: od brata, byłego chłopaka, a nawet instruktora, że nie nadaję się na kierowcę. Ten ostatni wysnuł to na podstawie tego, że nie rozróżniam, która to strona prawa, a która lewa, chociaż na koniec zajęć, jak zobaczył jak sobie radzę, przeprosił mnie i stwierdził, że jest dobrze. Dwaj pozostali stwierdzili, że "tak czują".
A ja .. no cóż. Za każdym razem kiedy słyszę krytykę staram się udowodnić, że nie jest tak źle jak się wydaje. Teraz np. nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie zdać w pierwszym terminie. To byłaby dla mnie porażka tak wielka, że nie chce o tym nawet myśleć. I mimo, że dzięki takiemu nastawieniu osiągam wspaniałe wyniki we wszystkim, co robię to mam już dość takiego życia. Tym bardziej, że i tak moje starania nie są doceniane. Nie umiem tego jednak zatrzymać. Czuję się już zupełnie wyzuta ze wszelkich emocji. Jedyne, co czuję to siłę do rywalizacji. Proszę pomóżcie mi. Jestem na skraju załamania.

Osobiście,uważam,ze jesteś spragniona glorii i chwały.I to nie koniecznie od rodziców.Podejrzewam,ze nie masz zbyt wielu przyjaciół,jak również żadnego partnera .Śmieszne sa Twoje stwierdzenia,ze np.poczucie własnej wartości nie istnieje.
Pokończyłaś kilka fakultetów,i skoro masz taka niska samoocenę,tp znaczy,ze jesteś w każdym z tych kierunków cienka.

4 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2011-06-06 00:11:41)

Odp: Przez całe życie usiłuje udowodnić rodzicom, że jestem coś warta

Szanowna Pani,
dała się Pani wsadzić na wyjątkowo szalonego konia - Pani ambicjom i osiągnięciom nie będzie końca... A z każdego zdobytego szczytu zobaczy Pani tylko kolejne, jeszcze wyższe. W tym obłędnym biegu może minąć całe Pani życie, nawet się Pani nie zorientuje, kiedy to się stanie.

Trzy kierunki na prestiżowych uczelniach, doktorat, MBA... - czy te osiągnięcia chociaż na moment uczyniły Panią szczęśliwą? Czy to na pewno to, o co Pani chodzi w życiu? A nie myślała Pani czasem, że może dużo przyjemniej byłoby malować, szyć albo kosić trawę?

Usiłowanie sprostania rodzicielskim ambicjom niejednego młodego człowieka przyprawiło o pobyt w oddziale psychiatrycznym. Zaspokajanie idiotycznych wymagań i oczekiwań rodziny bardzo często jest społecznym podłożem np. anoreksji.

Podejrzewam, że tkwi Pani w błędnym kole - dalsza realizacja cudzych ambicji skończy się zapewne rozstrojem zdrowia psychicznego.
Rzadko polecam komukolwiek psychoterapię, ale proponuję Pani specjalistyczną konsultację ponieważ głęboko wątpię, by była Pani w stanie sama zapanować nad sytuacją i wyzwolić się z gmatwaniny zaburzonych relacji rodzinnych. Tym bardziej, że nawet po odlocie z rodzinnego gniazda będzie Pani związana niewidoczną pępowiną, jak pies łańcuchem do budy.

A jakie są Pani marzenia? Co chciałaby Pani robić w życiu, tak naprawdę?

Jakarta - czy chodzi o stolicę Indonezji? To zazdroszczę, dużo bardziej, niż tych trzech kierunków wink

5

Odp: Przez całe życie usiłuje udowodnić rodzicom, że jestem coś warta

Miałem podobnie.... i ja sie wyleczyłem gniewem i wkurwieniem.. a prawdziwe moje pasje pozostały niezauważone. Boks... rozwala Ci nos... bedziesz brzydki..taki przystojny jesteś... no co Ty... lepiej idź sie uczyć... jak przyszło mi zrobic wage do turnieju i odwodnic troche organizm.. całe 3 tygodnie słuchałem jak to mnie zabic mogą tam i jaką sobie krzywde robie... oki odpusciłem

Piłka nożna... to samo... klub 12 km od domu 2 miejscowości... kto bedzie z Tobą jeździł sam nie trafisz... a kto sie bedzie uczył itp... odpusciłem

Studia... pamietaj ze to duze miasto pełno złodziei i narkomanó... lepiej sie do nikogo nie odzywaj... a jak Cie ktos zbluzag to uciekaj.... na imprezach nic nie pij... czegos Ci dosypią do alkocholu...

I wiesz co skonczyłem studia.. swietne trudne techniczne.. i tak nie mogłem długo znaleźć pracy... poszedłęm do pracy zwolnili mnie wróciłem do domu... i pracuje fizycznie....

I co?? nie spełniłem ambicji swoich rodziców... i zyje... i niech sobie narzekaja... kiedys im powiedziałem jak chcecie zeby moje zycie wygladał tak jak wasze ambicje to urzadzcie mi plan, zapłacice za szkołe znajdzcie prace znajdxcie kobiecie zapłaccie za wesele i utrzymajcie rodzine... Wtedy bede tak zył... a jak nie to dajcie mi zyc po swojemu.

Ludzie wierza w stereotypy... i w takim stereotypie zyją. Maja swoja strefe komfortu i jak im ją złamiesz to czują sie zagrozeni... stad sie biorą ambicje i  oczekiwania. Mozesz próbować sprostac tym oczekiwaniom... albo odpuscic i zaczac robic cos co lubisz

[nieregulaminowy link]/
Moj blog dla ludzi z wyobraźnią

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Przez całe życie usiłuje udowodnić rodzicom, że jestem coś warta

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018