Sprzeczka niby o nic,a wlasciwie o slowo ,,moj¨Gdyz dzien wczesniej umylam samochod i fortunie mialam miejsce pod domem. A po powrocie z pracy moj moz stwierdzil jaki JEGO slmochod jest ladny,Odpowiedzialam NASZ a on nie... JEGO. Nie wytrzymalam bo to nie pierwszy raz gdy tak powiedzial.Mowie ze najchetniej to mu oddam ten Jego samochod i niech sam rozwozi dzieci(mamy4l i16mc.)ja bede tylko pracowala tak jak do tej pory a nie walczyla z korkami i z czasem czy choc dzis nie spoznie sie do pracy.Na to On ze ja jestem cala podpora i on zginie bezemnie ok.Pytam jak auto jest na ciebie ,ziemia jest na ciebie to i dom ktory pobudujemy RAZEM bedzie Twoj.!Na co moj moz juz sie nie odezwal ,nie zaprzeczyl nic ,usiadl na kanapie zly i wlaczyl tv.Milczy juz cztery dni ja to mogla bym na drugi dzien sie pogodzic, pogadac ale gdy usiadlam obok niego wstal nafuczony ,ze on musi odpoczac ode mnie pytam dlugo jeszcze bedziesz tak sie zachowywal ,w odpowiedzi ;dlugo;Zaczynam czuc sie winna tej sytuacji ,a moze to drobiazg o ktory sie upomnialam .
Podobne tematy
Mysle ze masz racje ,bo w malzenstwie powinno byc wspólnota a nie to twoje to moje.Jak ma focha to niech se go ma ,i tak mu przejdzie.Ja tez nie umiem sie dlugo gniewac ,ale pewne sprawy trzeba odrazu rozwiazywac bo niedlugo sie okaze ze nic nie jest Twoje a wszystko jego.
Nie Jesteś winna tej sytuacji, w żadnym wypadku. Może spróbuj pogadać z mężem na ten temat? Powiedz spokojnie co czujesz, co Ci przeszkadza. Na pewno odpowie Ci tym samym.
Każdemu małżeństwu potrzebne są tzw. "ciche dni". By, gdy już miną, móc "wrócić" do Siebie z większą siłą.
Życzę powodzenia i w żadnym wypadku nie obwiniaj Siebie. Takie sytuacje są normalne.
Pozdrawiam!
Twój mąż najwyraźniej nie umie dzielić się wspólnymi rzeczami i dlatego rozgranicza i rozróżnia rzeczy na te które są jego i Twoje. Muszę przyznać,że nie jest to dobry znak..
Każdemu małżeństwu potrzebne są tzw. "ciche dni". By, gdy już miną, móc "wrócić" do Siebie z większą siłą.
Życzę powodzenia i w żadnym wypadku nie obwiniaj Siebie. Takie sytuacje są normalne.
Pozdrawiam!
Pozwolę sobie nie zgodzić się z twierdzeniem, że takie normalne i potrzebne każdemu małżeństwu. Aczkolwiek żywiołowe godzenie się jest nie do przecenienia ![]()
Myślę, że mogłabyś zebrać dzieciaki i wybyć na weekend. Niech się chłopak zdziwi. A na jego odzew zapytaj wprost czy będziecie się godzić i jak
Bo Ty obecnie przyjmiesz przeprosiny wyłącznie w łóżku (lub innej tobie odpowiadającej formie)
Co do tej wspólnoty to faktycznie trzeba by to jakoś przepracować. Ja bym się spytała psychologa jak to zrobić, żeby nie powodować takich kryzysów. Na oko nie taka okrutnie wielka rzecz a konsekwencje jakby ZA wielkie.
Dzieki za wsparcie Ja tez mysle ze ten foch mu przejdzie ,chociaz to ja powinnam byc obrazona,ale to bardzo niewygodne, tym bardziej ,ze corka pyta a tata dzis bedzie spal na kanapie?,Jestesmy po slubie 7l (znamy sie dluzej) gdy sie pobieralismy nie mielismy niczego ....Teraz jest inaczej juz jest czym sie dzielic tyle ze oboje na to zapracowalismy i nie pozwole zeby wyjezdzal mi z takimi haslami nawet w zartach.bo teraz zart o auto a mamy wieksze plany i co wtedy? sory ale jestes u mnie ,bo tu jest moje nazwisko .Nic z tego ! Ja tez pracuje codziennie i jeszcze zajmuje sie domem ,dziecmi. Dzieki chyba potrzebowalam tego ,zeby sie wygadac .Zaczynam czuc ,ze wraca we mnie sila ktora zawsze pchala mnie na parzod i nie dam sie.Teraz to on bedzie mnie przepraszal(jak sie odezwie)poczekam nigdzie sie nie wybieram.
Teraz to on bedzie mnie przepraszal(jak sie odezwie)poczekam nigdzie sie nie wybieram.
A szkoda. Niczym go nie zaskoczysz. Będzie jak było. Przewidywalnie. Foch za foch
No, ale to tylko moje zdanie...
Tak sobie czytam to, co napisałaś Nicol33 i myślę, że oboje zachowujecie się jak dzieci. Jak będziecie się wzajemnie przerzucać fochami, to raczej wyjścia z sytuacji nie znajdziecie... Grunt to nauczyć się ze sobą rozmawiać. Czasem trzeba być mądrzejszym i wyciągnąć rękę. Myślisz, że to w czymś pomoże, jak nie będziesz się odzywać? Mąż to teoretycznie osoba najbliższa, więc nie powinno być problemu, żeby ze sobą rzeczowo porozmawiać. A tak facet ma się domyślać, o co Ci chodzi? Poza tym śmiem twierdzić, że taka sytuacja nie wpływa korzystnie na dzieci.
a tak na przyszłość to apeluję o większą poprawność języków..takie posty pisane ciągiem i bez polskich znaków najzwyczajniej w świecie źle się czyta.
Ja probowalam rozmawiac ,juz nstepnego dnia nie lubie milczenia .ale do rozmowy potrzeba drogiej strony bo inaczej to monolog. A u nas tak bylo wiec zaniechalam ,bo to ja wyciagnelam reke a on ja odtraci.To dziecinne zgadzam sie z Toba trzeba rozmawiac ale gdy ktos chce rozmawiac z toba .