Kochane, ostatnio byłam ze swoim przszłym męzem na kursach przedmałżeńskich. Poszłam tam niechętnie bo nasłuchałam sie róznych opinii ze to strata czasu, ze ktos bedzie mi prawił morały, ze nie powinnismy mieszkac razem przed slubem itp BZDURA
Wykłady były badzo ciekawe , prowadzone przez fantastyczne małżenstwo z 20 stażem. Opowiadali nam o zyciu , rodzinie, wychowywaniu dzieci i o tym jak pielęgnowac uczucia . Zastanowiła mnie tylko jedna kwestia... było tam mówione o tym ze powinnismy miec jakies swoje małe rytuały - takie tylko nasze, wspólne zainteresowania - cos co robimy razem. I o to chciałam wAS KOCHANE ZAPYTAC. Jakie wy macie wspólne pasje ze swoimi facetami?? MÓJ M ma -piłka. Chodzi 2 razy w tygodniu na treningi z kolegami... a ja siedze jak ta Pi**** w domu i sie nudze. Mieszkamy razem od pazdziernika....to dla mnie zupełnie obce miejsce - nie moge sie przyzwyczaic . Nie mam tu zupełnie znajomych - tyle co w pracy ale to nie sa ludzie z którymi chce utrzymywac kontakty poza praca. Chciałam zapisac sie na siłownie jakis fitness ale niestety moja praca mi na to nie pozwala. Pracuje na zmiany i jak miałabym wykupic karnet to połowa zajęc by mi przepadała:( Zupełnie nie mam pomysłu na siebie a co dopiero na nasze wspólne zajęcia ...chodzimy czasem do kina itp ale chyba nie to miała na mysli pani z kursów..W moim rodzinnym miescie zawsze miałam zajecie, a to wyszłam ze znajomymi a to na siłownie poszłam a to kogos odwiedziłam...a tu? nie mam nikogo prócz mojego M:( Opowiedzcie mi kochane jak wy spedzacie wolny czas... bo ilez mozna chodzic po sklepach i siedziec gapic sie w tv?!!
1 2011-05-27 22:12:11 Ostatnio edytowany przez Desire1987 (2011-05-27 22:14:35)
Podobne tematy
Jestem z moim chłopakiem 2 lata, nie mieszkamy razem, ale myślę, że jak już zamieszkamy to nie zanudzimy się
Nie mamy wielce wspólnych zainteresowań, ale można np wyjść do kina, na kręgle, pójść na rower lub pójść razem pobiegać. To też zbliża ludzi ![]()
My pracujemy razem, ale nasza praca to realizacja pasji.
Ponadto wspólne spacery - fotografowanie, a nawet, jeśli bez aparatu, to szukamy nowych i ciekawych miejsc, ponadto zakupy (mój mąż je uwielbia!)...
Wspólne wycieczki rowerowe, fotografowanie.. ale to drugie ..umarło . Hm .. masakrycznie tego mało widzę..
dlatego czasami jest nuda. Jak zakupię aparat to planuję znów wdrożyć pstrykanie.
Nie mamy wspólnych zainteresowań. On uwielbia komputery i przesiaduje godzinami przed klawiaturą. Wyciągnąć go z domu...hmmm...wołami chyba.
Ja skupiam się na wychowaniu dziecka bo nie mam czasu na swoje hobby,pasje a on niszczy paluchami klawiaturę ![]()
Jedyny wspólny czas jaki spędzamy razem to nocne oglądanie filmów podczas których albo ja szybciej zasnę,albo on.
Kyntia nie mogłabym tak.. co to za 'wspólne' życie, gdzie radość
Przyzwyczaiłam się już....
Ja z moim mężem mamy wiele wspólnych zainteresowań, ale najwięcej to jednak poświęcamy na motoryzację. Oboje należymy do klubu samochodowego, jeździmy na zloty, organizujemy z ludźmi ogniska i różne wypady. Raz do roku jeździmy na zlot miłośników marki którą posiadamy. Robimy to w zasadzie rodzinnie bo na każdy wypad zabieramy naszego synka. Wiadomo każde z nas ma również swoje indywidualne pasje, o których lubimy sobie opowiadać czy uczyć się czegoś na wzajem.
ooo kolezanko przewracasz mi normalnosc w mysleniu o sobie:)
ja z mezem takze zajmujemy sie autami(myslalam o sobie jak o dziwaku a porsze nie jestem sama) z tym ze ja wzaawansowanym stopniu, po godzinach pracy, w garazu z mezem robie auta(blacharstwo-lakiernictwo) i szczeze powiedziawczy nie wiem czy mielibysmy o czym rozmawiac jakbym nie rozrozniala blotnika od zderzaka:P zartuje
ale fakt, ostatnio tez myslalam o tym, o wiezi.
kolezanka ma meza, sa para od wielu lat, maja jedno dziecko, drugie w drodze, on pracuje 5dni w tyg poza miejscem zamieszkania i przyjezdza na weekendy i mimo to widze go co wieczor jak sterczy na klatce z kolegami zamias pobyc z zona, spytalam kolezanki czemu tak jest, powiedziala, ze on uwaza ze po co ma siedziec? ze ona zaraz zasnie a nawet jesli nie to albo sie pokloca albo bedzie nudno.
i ty mi sie lampka zaswiecila, o to wlasnie chodzi w malznestwie, zeby poza tym przytualniem, sexem po prostu lubic razem przebywac, az spytalam meza czy lubi ze mna spedzac czas, powiedzial ze tak:) moze wlasnie temu nie sterczy na klatce.
cieszy mnie to, bo procz dwojki dzieci chcem zeby laczyla nas przyjazn i jednak podobienstwa, a wiec lubie te nasze male rytulaly, np gdy on jest w pracy to ja szukam aut na handel, lub czesci do ktoregos na naprawe(maz mowi ze ejstem jego sekretarka
) poza tym, uwielbiam weekendy, maz wstaje wtedy do syna w nocy, nie wyjdzie z domu bez busiaka, jak jest zly to biegnie sie przytulic bo wie ze zaraz bedzie krzyczec ze cos mu nie idzie.
te kanapki robione co wieczor jemu do pracy, ten sms codziennie o punkt 11 o tresci "dziekuje kochanie, pyszne kanapki"
lubie niedzielne sniadania ktore robi on, obiady ktore robimy razem, takze zloty(A TAK SPYTAM KOLEZANKA JAKA MARKE UKOCHALA??:) jasne ze nie jestesmy idealnym melzenstwem ale gdyby nawet ustal sex to wiem ze bedziemy mieli o czym pogadac i co razem robic:)
Ja dostałam w kwietniu na urodziny od chłopaka tandem i jeździmy wspólnie na długie wycieczki
poza tym cały czas wynajdujemy nowe miejsca które mogli byśmy razem zobaczyć, zwiedzić ostatnio np. byliśmy w Międzyzdrojach. Mamy również zrobioną listę na której mamy wypisane rzeczy które chcemy razem zrobić, jest to bardzo motywujące do wspólnego działania, polecam Wszystkim parą ![]()
syla135 ja również z mężem aktywnie się autami zajmuje a w zasadzie jednym tuningujemy naszego Gomeza (tak ma na imię nasze auto). A markę oczywiście możesz poznać, otóż jest to FIAT
co do:
i szczeze powiedziawczy nie wiem czy mielibysmy o czym rozmawiac jakbym nie rozrozniala blotnika od zderzaka:P
To mój mąż zawsze powtarza że nie śniło mu się że jego żona będzie wiedziała czym się różni silnik 1.2 od 1.2 16V albo w ogóle że będzie wiedziała cokolwiek na temat samochodów.
I uwierz mi nie jesteś sama u nas w klubie jest kilka dziewczyn z pasją motoryzacyjną więc jesteś jak najbardziej normalna;)
czytam Wasze wypowiedzi i jestem miło zaskoczona!!! Dzięki samochodom sie poznaliśmy... na zlocie miłośników citroena:) Kupiłam sobie pierwsze auto własnie citroena i poszukiwałam rady i pomocy na forum...potem pojechałam na zlot o tam był ON:) do tej pory jeździmy na zloty, spotykamy sie z przyjaciółmi z klubu kilka razy w roku - rozsiani sa po calej Polsce wiec to nie takie proste....ale niestety z mechanika samochodowa dałam sobie spokój od kąd mam mojego M.... wcześniej musiałam wiedzieć co kupić jakie części a siła rzeczy dowiadywałam sie do czego to jest i gdzie sie miesci....a teraz wszystkim zajmuje sie mój M.... juz teraz nawet forum nie czytam - czytałam jak miałam problem z autem...teraz nie mam problemu a sama nikomu raczej nie pomoge... eh
Oboje pracujemy - ja na zmiany wiec raz na rano raz na popłudnie....widujemy sie tylko wieczorem lub przed wyjsciem do pracy...dlatego zeby sie tak bardzo nie rozmijac i spedzic troche czasu razem ustalilismy ze mój M zawsze o 20 jest juz w domu po pracy - chyba ze ma piłke. Wieczorem rozmawiamy sobie np o tym jak minął dzien... oglądamy cos w tv przytulamy sie i spac...
Roskalinda ukochana marka Fiat...ciekawe.
u nas na podlasiu jest polaczona marka, alfy romeo i fiata.
mialam alfe 156 ale wczoraj sprzedalam wiec i z klubu trzeba wyjsc:P
ogolnie mnie i meza urzekaja jednak inna marka BMW i ciekawe ze jak teraz stac nas na spelnienia mazenia meza(e38) to sie zatsnawiamy czy warto.
widzicie ja mam tak ze jestem czynnie zaawansowana, poleruje, podkladuje itd:P wstydze sie troche tego, bo to takie chlopskie, ale w zamknietym garazu nei widac ze ejstem:P
Desire1987 ja powiem ci szczeze ze nie spotkalabym meza gdybym nie jezdzila do meza do grazu. maz pracuje od 8 do 17 a potem od razu do grazu i jak ma auto do roboty(a ma od wiosny do jesieni) to robi do 2-4w nocy, wiec przychodzi do domu spac i spedzamy razem tylko niedziele, wiec nie martw sie ze zadko sie widzicie, mam wrazenie ze teraz sa takie czasy i tak po porstu jest, ale mimo to mamy 2 dzieci wiec jakos se radzimy:P
nie powiem moj maz nie jest ani sportowy ani zainteresopwany wycieczkami, jest tak zmeczony gdy wraca i jest ta niedziela ze najchetniej by cala przelezal. ale pamietamy o jednym i co raz to sobie powtarzamy ze bez siebie nie dalibysmy rady zyc i o to chyba chodzi:)
SYLA JA Z BIAŁEGOSTOKU POCHODZe:) HYHY JA W NAJBLIZSZYCH DNIACH ODDAJE SWOJE 1SZY UKOCHANE AUTO NA ZŁOM... :(I POZOSTAJE MI AUTO MOJEGO M
OBIECALISMY SOBIE ZE AUTO M MA U NAS DOZYWOCIE - NIGDY GO NIE SPRZEDAMY - BEDZIE PAMIETKA:) NAWET JAK JUZ NIE BEDZIE JEZDZIŁ