W tytule jak widać za wyrażeniem 'przed ślubem' dałam pytajnik. Dałam pytajnik.... bo wspólne mieszkanie najczęściej występuje z tym 'przed ślubem' a przecież nie każda para chce zawrzeć związek małżeński.
Chciałabym zatem rozszerzyć ten wątek o pary, które mieszkają razem, tworzą rodzinę, ale nie na papierku.
Natomiast najbardziej interesują mnie opinie osób, które mieszkały ze sobą przed ślubem, ślub wzięły i?
Jak zmieniło się Wasze życie? Czy w ogóle coś się zmieniło?
Co dało Wam mieszkanie przed ślubem - jakie były tego korzyści, a może jakieś wady?
Nie chcę skupiać się tu na aspekcie grzechu/ nie-grzechu, bo nie każdy jest Katolikiem, nie każdy jest wierzący.
Z własnego doświadczenia powiem, że z moim mężem zamieszkaliśmy kilka miesięcy przed planowanym ślubem, ślub niczego nie zmienił -na szczęście; ani w naszych relacjach uczuciowych, ani w życiu codziennym, natomiast było to cenne doświadczenie, bo mogliśmy się poznać tak naprawdę i zdecydować ostatecznie czy bierzemy się z całym dobytkiem inwentarza, czy jednak jesteśmy z dwóch różnych bajek.