Witajcie:-)
Spotkałam się niedawno z takim stwierdzeniem,że wychowanie dzieci jest łatwe.Osoba,która tak powiedziała ma już dorosłe dzieci.I zaczęłam się zastanawiać jako mama nastolatków,czy kiedykolwiek było mi łatwo wychowywać własne dzieci.Myślę sobie,że nie...
Z niemowlęctwa pamiętam nieprzespane noce,"chodzenie po ścianach",bałagan...I pamiętam jak tuliły się do mojego serca,jak zasypiały w moich ramionach,jak tęskniłam za nimi w chwilach rozłąki...
Pamiętam pierwsze kroczki,pierwsze ząbki,pierwsze słowa...A potem pierwszy dzień w przedszkolu i w szkole...Pierwszy rowerek i pierwszy raz rozbite kolanka...Pamiętam jak ze zdumieniem odkrywałam,że oto dziś właśnie pierwszy raz zrobiły coś samodzielnie i jak dorastają na samodzielne osoby...Pamiętam łzy wzruszenia,kiedy byłam dumna z moich dzieci i łzy niedobre,kłótnie,niepotrzebne rzeczy powiedziane w chwilach złości,w nerwach...Bunt nastolatek,ich kombinacje na temat tego,jak się wyzwolić spod skrzydeł matczynej opieki i moje kombinacje,jak je poskromić,jak ochronić,jak przestrzec...A one nie chcą mnie już słuchać,wolą na własnej skórze przećwiczyć ...Czasem myślę-ja już więcej tego nie wytrzymam:-(
Ktoś mi powiedział,że wychowywanie dzieci jest łatwe,a mnie jakoś to łatwo nie przyszło...To najtrudniejsza z moich życiowych ról...
Dzieci maja swoje prawa,każdy wiek rządzi się swoimi prawami.Zdaję sobie z tego sprawę.I wiem,że nieuchronnie przyjdzie to,co musi przyjść i trzeba być na to przygotowanym.Tylko dlaczego ta wiedza podręcznikowa tak trudno przekłada się na prawdziwe życie?Czy ja jestem dobrą matką?Czy tylko mnie jednej trudno wychowywać własne dzieci?Chcę,żeby były dobrymi,szanowanymi ludźmi i potrafiły samodzielnie radzić sobie w życiu...
Podobne tematy
Bedac mama trzyletniej dziewczynki w pelni sie zgadzam ze stwiedzeniem ,ze porod to dopiero poczatek . Macierznstwo pelne jest skrajnych uczuc od wszechogarniajaecj euforii po przygnebiajaca zlosc ,smutek czasem nienawisc.Milosc ma tak wiele odcieni ,ze trudno orzec jednoznacznie ,ze wychowywanie mlodego czlowieka to latwe zadanie. Gdyby tak bylo nie istnialoby tak wiele mam borykajacych sie z depresja. Presja spoleczna wymaga od nas -mam- nieustannej gotowosci do poswiecenia i wiecznego usmiechu na twarzy. Niewiele kobiet ma odwage glosno mowic o poczuciu izolacji spolecznej mlodych mam ,skazanych na towarzystwo niemowlaka.To tylko niektore aspekty macierzynstwa ,ktore probuje sie ignorowac,jakoby problem nie istnial. Ktos kto mowie ,ze wychowanie dzieci to latwizna,albo jest juz w zaawansowanym wieku ,ze nie wszystko jest juz tak swieze w pamieci ,albo oszukuje sam siebie .
3 2011-05-29 08:04:42 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2011-05-29 08:07:19)
W rozmowie z ową kobietą padły jeszcze słowa,że nie wszystkie maleńkie dzieci są takie same.Dla mnie to oczywiste,bo przecież każdy człowiek jest inny.Ona twierdzi jednak,że jeśli rodzice są ułożeni,wykształceni,inteligentni,to ich dzieci wychowują się od początku lepiej,tzn.nie brudzą,nie bałaganią,nie hałasują,nie są krnąbrne,nie niszczą itd.Czyli jakby mają w genach odziedziczoną inteligencję.
Zrodziła się więc we mnie wątpliwość,że skoro moje dzieci we wczesnym dzieciństwie robiły mi istny sajgon,to moja wina?Nie umiem wychować własnych dzieci?Czy są takie dzieci,które od razu potrafią po sobie posprzątać,jeść nożem i widelcem zamiast paćkania rączkami na prawo i na lewo,nigdy nie popiszą stołu zamiast kartki i nigdy nie buntują się krzycząc i płacząc?Macie takie dzieci,przy których jest wciąż sielanka i idylla?
mama Anki-poruszyłam ten temat między innymi po to,aby wypowiedziały się i wzajemnie wspierały mamy,którym nie jest łatwo,bo łatwiej żyć ze świadomością,że inni "też tak mają",prawda?
4 2011-05-29 08:55:49 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-05-29 09:00:33)
Ktos kto mowie ,ze wychowanie dzieci to latwizna,albo jest juz w zaawansowanym wieku ,ze nie wszystko jest juz tak swieze w pamieci ,albo oszukuje sam siebie .
Oj tam, ej tam. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
Nie ma co się przejmować. Inne doświadczenia ma ktoś kto wychowywał 1 dziecko i to grzeczne i spokojne jak anioł, a inne ktoś kto ma gromadkę lub 1 ale nadruchliwe tzw. "żywe srebro".
Wiek twierdzącego nie ma tu nic do rzeczy, raczej świadomość i doświadczenie indywidualne ![]()
Najłatwiej wychowywać dziecko osobie, która się tym mało przejmuje, ma dużo pomocników i nianię
Wychowanie każdego dziecka to wielka sztuka i duża praca.
Wychowanie dzieci to wielka praca. Wychowałam dwoje i do dzisiaj sie dziwię jak dałam radę jednocześnie pracując zawodowo. Gdy były małe, ze zmęczenia chodziłam po ścianach, ale prawdziwe wyzwanie przyszlo wtedy, gdy były nastolatkami i wydawało im się, że wszystkie rozumy pozjadały. Dzisiaj już są dorosłe, wykształcone i samodzielne, a ja się zastanawiam jak szybko minął ten cały zgiełk. Dzisiaj przygladam się wnuczkowi i cieszę się, że....to nie ja muszę go wychować.
Anhedonia-Twoje zdanie dało mi teraz do myślenia..."Najłatwiej wychowywać dziecko osobie, która się tym mało przejmuje"-jejku,czy można wychować dzieci nie przejmując się nimi?Moje dzieci od zawsze zdane są tylko na mnie,nie miałam nigdy żadnej pomocy...
7 2011-05-29 11:56:40 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-05-29 11:57:51)
Mam dwoje bardzo dorosłych i samodzielnych dzieci.
Przez wszystkie lata do głowy nie przyszło mi, by zastanawiać się czy ich wychowywanie jest łatwe czy trudne.
Taka ocena jest bardzo subiektywna, zależna od bardzo wielu czynników, oprócz tego niezwykle zmienna.
Łatwo jest, gdy dzieci są w danym momencie zdrowe, spokojne i chwilowo nie przejawiają oznak buntu.
Trudniej, gdy np.: są chore, z wysoką gorączką, przed operacją, a rodzice bez żadnego wsparcia fizycznego i psychicznego.
Najłatwiej wychowywać dziecko osobie, która się tym mało przejmuje, ma dużo pomocników i nianię
Myślę, że jest w tym dużo racji.
Nie odbieram stwierdzenia "mało się przejmuje" negatywnie. Dla mnie określenie to oznacza:
* że dzieci nie są dla rodziców pępkiem świata,
* że oprócz wychowywania rodzice mają też inne swoje, ważne sprawy, swoje zainteresowania, pasje,
* że wychowując dzieci rodzice nie poświęcają się dla nich,
* że nie oczekują od dzieci wdzięczności,
* że nie uzależniają dzieci od siebie,
* że nie uzależniają swojego własnego szczęścia od poczynań dzieci,
* że nie oczekują od dzieci, by towarzyszyły im stale do końca życia.
Niezwykle mądrze o wychowywaniu dzieci napisał Khalil Gibran w swej książce "Prorok". Polecam ![]()
8 2011-05-29 13:33:01 Ostatnio edytowany przez Mokka (2011-05-29 15:11:03)
Pomimo, że nie jestem jeszcze Mamą pozwolę się wtrącić .
Zajmowałam się dziećmi jako Niania , czasem tylko parę godzin - dorywczo, czasem 10 / 12 godzin - pełnoetatowo , dzieci były w różnym wieku i pomimo, że zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że to nie to samo , to pojęłam kilka rzeczy podczas tego okresu , które z pewnością pomogą mi wychowywać własne dzieci . Zawsze marzyłam i nadal marzę o takiej czwóreczce roześmianych , szczęśliwych dzieciaczków w moim życiu, nie bacząc na to, że wychowanie jest trudne , dlatego takie doświadczenie na pewno się przyda . Bycie opiekunką w końcu to nie tylko opieka nad dzieckiem (chociaż ten zawód głównie na takiej roli się skupia) , ale też obserwacja rodziców i ich zmagań w opiece nad maleństwem . Wielokrotnie miałam okazję zauważyć jak nieumyślnie popełniają wiele błędów , które odbijają się na zachowaniu dziecka i jego podejściu do nich , ale te błędy to pikuś w porównaniu z bezgraniczną miłością, przeogromnie silną więzią która ich łączy , to ona naprawia wszystko . Nie chcę absolutnie porównywać się do rodziców , ale mi jako Niani która pierwsze, samodzielne kontakty z dziećmi miała w pracy (czyli doświadczenie prywatne malutkie) było bardzo ciężko . Wielokrotnie z trudem organizowałam się jakoś w tej pracy, szczególnie kiedy była dwójka dzieci i więcej , jednak z czasem było coraz lepiej i te dzieciaczki z dnia na dzień przyzwyczajały się do mnie coraz bardziej . Czekały w drzwiach kiedy przychodziłam do pracy , ze smutkiem w oczach stały obok mnie , patrzyły jak ubieram buty , aby potem dostać pożegnalnego buziaka i usłyszeć z moich ust słowa "no! to widzimy się jutro" . Po pewnym okresie narodziła się pomiędzy nami taka sympatia , że pomimo , iż popełniałam o wiele więcej błędów niż rodzice , radziłam sobie z Nimi dobrze . Dlatego uważam, że jeżeli ktoś ze szczerym uczuciem podchodzi do dzieciaczków, może wiele uzyskać , jeżeli potrafi z nimi rozmawiać uzyska dużo w późniejszym czasie, żadne metody książkowe tego nie odzwierciedlają, ponieważ każde dziecko jest inne i nie można do każdego podchodzić tak samo . Najważniejsze aby dziecko miało kochających rodziców, ciepły dom w którym będzie się czuło bezpiecznie i pewne wartości wpajane od początku , aby żyjąc z nimi wyrastało na porządnego człowieka . Ale zgodzę się z jednym : Małe dziecko mały kłopot, duże dziecko duży kłopot ; )
Wielokropek-odniosłam się do wszystkich podpunktów wymienionych w Twoim poście i wyszło mi,że nie jestem nadopiekuńczą matką,nic groźnego się nie dzieje;-),ale jednak myślę o tym,jak przebiega "proces wychowawczy"...
Mokka-kiedyś ,jeszcze będąc panienką,tak jak Ty opiekowałam się czyimiś dziećmi.I miałam takie same odczucia.Najpierw było wzajemne poznawanie,potem przywiązanie,na koniec łzy z powodu rozstania...Często lepiej niż ich rodzice radziłam sobie z wieloma sprawami typu odrabianie lekcji,usypianie,zabawy,posiłki.Myślę,że podchodziłam do tego bardziej zadaniowo,niż emocjonalnie i tu tkwiła tajemnica sukcesu.Wtedy rodzice mówili do mnie:"zrób z nimi to czy tamto,bo ja już nie mam nerwów/ciebie lepiej słuchają itd."
Natomiast do własnych dzieci podchodzę zbyt emocjonalnie,oprócz nich mam jeszcze wiele innych obowiązków,bywam wymęczona pracą,problemami dnia codziennego i niestety nie mogę nigdy dać moim dzieciom pożegnalnego buziaka...Bycie mamą trwa 24 godziny na dobę...
Oj na pewno wychwanie dzieci nie jest łatwe ,trzeba się dużo naćwiczyć aby wychować dziecko
wychowanie dziecko to chyba najtrudniejsze zadanie jakie może być..zwłaszcza ,że efekty widać dopiero po latach..ja mam 5cio letniego synka staram się go wychować jak najlepiej ale jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błedy.
pewnie za parę lat ja sama usiądę i powiem sobie ,że mogłam zrobic więcej.taka rola matek:)
rodzisz,wychowujesz,uczysz,pomagasz,wspierać,kochasz najmocniej na świecie a później te nasze pociechy(które dla nas zawsze będą małe) opuszczają gniazdko.
także SŁABA KOBIETKO
nie tylko ty się borykasz z trudami wychowania:)
12 2011-05-30 11:22:21 Ostatnio edytowany przez London69 (2011-05-30 11:26:08)
Moim zdaniem wychowywanie dzieci do łatwych zadań nie nalezy. Wymaga dużo siły, stanowczości i cierpliwości a przede wszystkim miłości. ![]()
13 2011-05-30 11:25:28 Ostatnio edytowany przez London69 (2011-05-30 11:25:49)
.
14 2011-05-30 14:44:14 Ostatnio edytowany przez Mokka (2011-05-30 14:55:48)
Słaba kobietko ja właśnie wręcz odwrotnie , za bardzo emocjonalnie podchodziłam do tych wszystkich maluszków .
Miałam miód na sercu kiedy taki maluszek zasypiał w moich ramionach , cieszyłam się kiedy taki szkrab pierwszy raz powiedział do mnie "Na-na" bądź też stawiał pierwsze kroczki , a płakać mi się chciało jak się taki mały wędrowiec wywalił i miał zdarte kolanka ... Niczego nie udawałam , wychodziło to prosto z najgłębszego zakamarka mojej duszy . Były też momenty narzucania kar za złe zachowanie , wydawania ostrzeżeń ... To wszystko nauczyło mnie, że nie ważne czy przytulasz malucha na 'dzień dobry' czy po raz kolejny raz tłumaczysz , że nóż jest ostry - ważne aby być w swoich słowach i poczynaniach szczerym. Dzieci są najlepszymi czujnikami naszego nastroju i ustosunkowań ...
Zdaję sobie z tego sprawę, że bycie Mamą to zupełnie inna rola niż opiekunki wpadającej na parę godzin .
Jednak uważam, że nie ważne, czy kobieta w wychowaniu swej latorośli kieruje się radami swoich Babć , radami zapisanymi w książkach , czy własnym instynktem - miłość do dziecka wynagradza wszystko i myślę , że Matka która kocha swoje dziecko bez względu na to, czy na śniadanie podaje mu parówki na gorąco czy owsiankę, jest dobrą Matką . Tylko bezgraniczna miłość do dziecka sprawia, że się cokolwiek chce .
Witam:)
A ja wychodzę z założenia, że ludzie którzy mówia że wychowywanie dzieci jest łatwe, sami ich nie maja, albo nie wychowuja ich do końca sami (wiadomo babcie, dziadkowie czasem spełniaja większa rolę w życiu dziecka niż rodzice, smutne ale prawdziwe). Miałam znajoma która nie majac dzieci potrafiła trzepać jak z rękawa 'dobrymi radami' dla młodych rodziców, ostatnio sama została matka i okazało się, że lepiej jest pouczać kogoś niż dostosować się do własnych rad, no cóż jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz.
Sama czasem myślę, że wychowywanie dziecka, to taka jazda bez trzymanki na karuzeli w lunaparku..., czasem targaja mna skrajne emocje i zachodzę w głowę jak taki mały człowiek może wyprowadzić z równowagi dwoje dorosłych ludzi, okazuje się że może:) Popełniałam mnóstwo błędów wychowawczych i pewnie będę nadal to robić, ale póki co, mam w miarę grzeczne dziecko, wie co mu wolno, czego nie, wie że bić innych jest brzydko, a przy ulicy zawsze trzeba chodzić za rękę i że nie wolno śmiać się kiedy komuś jest przykro, że trzeba się dzielić itp itd...Więc chyba tak do końca 'zła' mama nie jestem skoro moje dziecko uwielbia się uśmiechać i chyba jest szczęśliwe:)
"jazda bez trzymanki na karuzeli w lunaparku"
pasuje jak ulał do moich przemyśleń/dziś właśnie w głowie mi się kręci od nadmiaru okrążeń;-)
najlepiej wystrzeliłabym w kosmos!
mam czwórkę dzieci są w różnym wieku i powiem tak każde z nich było inne i trudy wychowania też były inne ale zawsze były jakieś "trudy"bycie rodzicem to moim skromnym zdaniem najtrudniejsza a zarazem najwspanialsza rzecz pod słońcem
Ja mam 4 letnią córkę i już teraz stwierdzam, że wychowywanie dziecka nie jest łatwe w dodatku takiego które ma mój charakter.
Obie jesteśmy uparte wredne złośliwe i upierdliwe... w dodatku wybitnie wybuchowe i nieco agresywne. Nie da się ukryć, że ciężko jest nam się momentami dogadać ale nie ukrywam też że wychowywanie takiego małego diabła daje mnóstwo radości
Może bycie matką jest jedną z najcięższych ról ale również najfajniejszą moim zdaniem:D
mam tak mało tych radosnych chwil związanych z wychowaniem moich dzieci:-(,wciąż troski,nerwy,brak czasu,zmęczenie...nie tak wyobrażałam sobie macierzyństwo...
dzieci mnie denerwują,wyprowadzają z równowagi,a ja bym chciała być dobrą matką-uśmiechniętą,zrelaksowaną...czasem nie mam już siły,przychodzą wyrzuty sumienia...
20 2011-06-15 00:21:58 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-06-15 00:24:19)
mam tak mało tych radosnych chwil związanych z wychowaniem moich dzieci:-(,wciąż troski,nerwy,brak czasu,zmęczenie...nie tak wyobrażałam sobie macierzyństwo...
dzieci mnie denerwują,wyprowadzają z równowagi,a ja bym chciała być dobrą matką-uśmiechniętą,zrelaksowaną...czasem nie mam już siły,przychodzą wyrzuty sumienia...
Nikt, albo bardzo mało osób przedstawia macierzyństwo i wychowywanie dzieci realnie.
Realnie, to znaczy, uprzedza o nieprzespanych nocach, o lękach, niepokojach i obawach, o zmęczeniu, o chęci, by dziecko zniknęło z tego świata.
Nikt, albo bardzo mało osób mówi o tym, że to, co czują matki, tj.: zmęczenie, zniechęcenie, brak sił, zniecierpliwienie, złość to norma.
Rzadko kto przypomina mamom, że są ludźmi, że mają swoje potrzeby, że mają te swoje potrzeby zaspokajać, że mają zostawić swoje dziecko pod opieką innego dorosłego i zająć się SOBĄ. To jest pierwsza zasada BHP.
W większości przekaz jest podobny do tego z przepięknej książki (ale bajki) "Ania z Zielonego Wzgórza".
Dlatego proszę, nie miej wyrzutów sumienia. To, co przeżywasz jest normalne, a Ty wystarczająco dobrą mamą.
Powtarzam to pytanie wielokrotnie. I powtórzę tutaj raz jeszcze:
Co jest dziecku potrzebne do szczęścia? Matka.
A co jest dziecku potrzebne jeszcze bardziej? Szczęśliwa matka.