Witam,
Od ponad dwóch lat jestem w związku, cieszyłam się z tego, że nie doskwiera mi samotność, jednak ostatnio, w zasadzie to już ciągnie się to kilka miesięcy.. Otóż mój chłopak zrobił się despotyczny..
Nie mogę chodzić bez niego na imprezy, dużo pić (mimo, że prawie jestem abstynentką), wręcz nie wolno mi się spotykać i rozmawiać z kumplem, z którym się przyjaźnię od kilku lat (jest o niego chorobliwie zazdrosny), nie mogę nawet spacerować wieczorami, gdyż mój facet twierdzi, że się o mnie martwi, a gdy słyszy o koleżankach to prawie wychodzi z siebie, że mam czas dla nich, a nie dla niego..
Przyznam szczerzę, że bardzo mnie to denerwuje, ale kogo by nie denerwowało takie ubezwłasnowolnienie.. ?
Ostatnio myślę trochę o rozstaniu, przez to, że awantury jakie czasem mają miejsce wykańczają mnie psychicznie. Problem w tym, że ja go kocham i boję się tej tęsknoty, bo pomimo tych wszystkich wad on ma też wiele zalet dzięki którym jest na swój sposób kochany.. ![]()
Jestem typem, który stawia na swoim, stąd częste awantury, dlatego więc nie chcę być jak sterowana marionetka..
Co o tym myślicie? Proszę, zależy mi na opiniach.
Podobne tematy
2 2011-05-23 22:27:50 Ostatnio edytowany przez la-bianka (2011-05-23 22:28:14)
Twój facet broni Ci wolności.
Nie wiem kochana co mam Ci poradzic, może porozmawiaj z nim o tym, powiedz mu że chciałabyś troszkę wolności.
ja wiem czego on boi ..
poprostu obawia ze gdy bedziesz gdzies wychodzic ,spotykac z innymi ludzmi czy sama chodzic na imprezy zapoznasz kogos kto bedzie dla ciebie lepszy od niego facet nie potarfi zrozumiec ze ty go kochasz i dla ciebie on jedyny .boi ze cie straci a po jego zachowaniu czuje ze bardzo cie kocha ,bo ja jestem podobny i dlatego wiem co moze czuc ..jesli jest dla ciebie wazny uswiadom go ze on tyklko sie liczy i ze gdy go nie widzisz tesknisz i ze nie wyobrazasz sobei zycia bez niego ,napewno poczuje sie lepiej i nie bedzie tych klotni..zobacz moze mam racjie
zgadzam sie z przedmowca, ja przechodzilem taki stan dawno temu na poczatku mojego zwiazku. Facet kocha Cie do bolu i nie wie jak sobie radzic z emocjami ktore nim szarpia. Chodzi o to ze on jest na etapie czarnych mysli... Kazda rzecz ktora wymienilas natychmiast tworzy mu obraz straty Ciebie i mysle ze on sobie z tego sprawy nie zdaje ze to tylko w jego glowie sie dzieje, za to wierzy w to co mu sie wydaje...
Jezeli chcesz to opanowac to zrob to spokojnymi rozmowami...np. zabierz go na spotkanie ze swoim kumplem, niech zobaczy co Was laczy ze to znajomosc...moze gocie sie tez zaprzyjaznia... Teraz musisz byc od niego "madrzejsza" i opanowac cala sytuacje swoim spokojem, cieplem i rozwaznymi decyzjami...takze slowami wywazonymi....w ten sposob utrwalisz w nim poczucie bezpieczenstwa ze jestes mu wierna, ze on jest dla Ciebie jedyny...
powodzenia.
może porozmawiaj z nim o tym, powiedz mu że chciałabyś troszkę wolności.
No chyba sobie żartujecie. Masz mieć tyle wolności, ile chcesz. A on jak ma taką potrzebę sprawowania kontroli, to niech się zatrudni w więzieniu.
Porozmawiaj z nim i jasno powiedz czego oczekujesz. Jeśli ma problem - zaproś na terapię. Ale jeśli nic się nie zmieni - odpuść sobie, bo takie zachowanie Ciebie wykończy.
kompletnie nie zartuje, swoje oczekiwania nalezy wyrazic ale zrozumienia dla drugiej strony tez odrobina by sie przydala...
kompletnie nie zartuje, swoje oczekiwania nalezy wyrazic ale zrozumienia dla drugiej strony tez odrobina by sie przydala...
To był sarkazm. Wiem, że nie żartujecie. W mojej wypowiedzi było zdecydowanie więcej niż "odrobina" zrozumienia.
Jeśli ktoś ma problemy z sobą - powinien udać się na terapię lub w inny sposób pracować nad sobą. Oczekiwanie, że partner będzie znosił jego szaleństwa tylko z tego powodu, ze go kocha jest egoistyczne i chore.
To się nazywa szantaż emocjonalny, manipulacja, a w skrajnych przypadkach kończy się zaburzeniami psychicznymi.
Wywieranie na kogoś presji, awantury, manipulacja - to formy PRZEMOCY. Nikt nie może stosować jej bezkarnie. Pora to zrozumieć.
8 2011-05-24 15:45:23 Ostatnio edytowany przez arbi (2011-05-24 15:48:03)
Zgadzam sie z Toba.
W takich przypadkach jak pisze autorka zazwyczaj to nie jest zla wola, tylko brak zrozumienia...co nie zmienia faktu ze jest to uciazliwe.