netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Być albo nie być?

36 odpowiedzi5 341 wyświetleńzałożony przez yoghurt007, 19.05.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Być albo nie być?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

1

Temat: Być albo nie być?

Witam serdecznie na forum dla kobiet, choć jestem mężczyzną. Potrzebuję jednak kobiecej rady. Po 6 latach związku stanąłem w sytuacji: być, albo nie być. Opiszę jak się sytuacja u mnie układa.

Pierwsze 3-4 lata były bajeczne. Po prostu lepiej być nie mogło. Rozmowy, czułości, randki, flirt, dobry seks. Później poszedłem do pracy, niestety w innym mieście. Spotykaliśmy się tylko jak przyjeżdżałem na weekend, czasem bywało, że nie widzieliśmy się po 4-6 tygodni, ale to była rzadkość. W międzyczasie się oświadczyłem, bo wreszcie było mnie stać na pierścionek z białego złota i z brylantem (choć skromnym). Pewnego razu po kilku tygodniach wróciłem do domu. Niestety nie mieszkamy razem, a nie mogla przyjść na dworzec, bo jak stwierdziła źle się czuje: boli ją głowa, jest zmęczona i wogóle jakieś choróbsko ją rozkłada. Ok - bywa. Spotkaliśmy się następnego dnia. Choć nie był to ranek wyczułem alkohol. Przyparta do muru przyznała się, że była w klubie. Ale tylko potańczyć, podobno nie piła dużo. Że niby stres, że ją takie życie na dwa domy przytłacza i wogóle. Od tej chwili wszystko się zmieniło. Zaczęła strasznie marudzić, że brakuje jej mnie, czułości itp. Jako, że praca nie była rozwojowa, a w dodatku była niepewna i stanąłem przed szansą założenia firmy to postanowiłem zrezygnować. Niestety nie wyszło tak jak chciałem, bo inwestor się wycofał, a z poprzedniej pracy już zrezygnowałem i nie mogłem wrócić. Tak więc od kilku miesięcy jestem bezrobotny i choć szukam pracy to udaje mi się też od czasu do czasu dorobić 'na lewo', choć są to grosze. No ale do rzeczy. Wróćmy do tego klubu. Po paru miesiącach kłótni przyznała się, że spotkała się dawnym kolegą. Niby przypadkiem, niby nic ich nie łączyło. Mija rok, dalej się kłócimy, jest coraz gorzej. Ostatnio przyznała się, że z tym kolegą była na kilku randkach, zakończonych seksem oralnym (nie znaliśmy się wtedy). Długo się zbierała, żeby mi o tym powiedzieć i dlatego mam wątpliwości, czy to spotkanie z nim, faktycznie niczym się nie zakończyło, bo wiem, że ten koleś strasznie się jej podoba. Od czasu tego jej wypadu do klubu (i spotkania z tym kolesiem, choć podobnie z nim w klubie nie była) wszystko się sypie. Straciła zainteresowanie mną jako mężczyzną, seks ogranicza się do szybkich numerków bez gry wstępnej raz na miesiąc (jak dobrze pójdzie), choć wiem, że ochotę na seks ma bardzo często - tyle że nie ze mną. W tym czasie strasznie narzekała, że nie okazuje jej czułości, choć jak chciałem z nią iść za rękę, to nie chciała, a jak chciałem objąć ją ramieniem to zawsze było jej niewygodnie. Pocałunki kończyły się na zwykłym cmoku jak u dzieci w przedszkolu. Ostatnio (dzisiaj) odkryłem, że ma profil na portalu randkowym, a w jego opisie, że chętnie spotyka się ze znajomymi i nieznajomymi, że szuka mężczyzn, przygody i seksu. Ma go od wielu lat (kiedyś mi o tym wspominała, to fakt), zakładała go jak jeszcze się nie znaliśmy, ale to jej nie usprawiedliwia, bo zdjęcia ma aktualne (sprzed 2 miesięcy), a logowała się tam w ciągu ostatniej doby. To oczywiście nie wszystko, bo sytuacja jest opisana przeze mnie jedynie z grubsza. Kocham ją, a przynajmniej tak mi się wydaje. Jednak nie mogę tak żyć. Ze świadomością, że moja narzeczona brzydzi się mną (pod kątem seksu), a poprawę w tej materii uzależnia od tego czy znajdę pracę. To tylko jedna strona medalu, sam oczywiście też mam swoje wady i idealny nie jestem....ale....jestem tak sfrustrowany (całą tą sytuacja i jej podejściem do seksu ze mną), że to odbija się bardzo negatywnie na mojej psychice i prawidłowym postrzeganiu sytuacji w jakiej się znalazłem. Potrzebuję dystansu, ale znam siebie i wiem, że zajmie mi to lata, bo pamiętliwy i zazdrosny ze mnie skurczybyk.....dlatego pytam Was, co Wy o tym sądzicie....dać sobie przerwę, starać się zapomnieć i dać szansę, czy też odpuścić i niech każde idzie własną drogą?

A co Wy o tym myślicie drogie Panie?

2

Odp: Być albo nie być?

Witaj, pierwsze o czym pomyślałam to: po co jej ten profil? w jakimś celu go ma, gdyby celu nie było profilu by nie było? takich rzeczy się nie robi, oczywiście zakładając, że masz 100% pewność, że to jej.
Zastanów się, czy to ratować, czy ona też chce to ratować. Jeżeli jedna strona chce, a druga nie to skutek jest mizerny. Nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Pozdrawiam

3

Odp: Być albo nie być?

Cóż - co do tego, że to jej profil to nie mam żadnych wątpliwości. Niby oboje chcemy to ratować, ale z drugiej strony wiem, że nie mam co liczyć na 100% szczerość i otwartość z jej strony. Otwiera się dopiero przyparta do muru, w ostateczności. Najgorsze dla mnie jest to, że mam naturę zazdrośnika (ale dopiero będąc z nią taki się stałem), a ona wymaga ode mnie całkowitego i pełnego zaufania nie dając mi żadnych argumentów do takiego zaufania. Mam wrażenie, że nieustannie mnie testuje i sprawdza: jak bardzo jej ufam, jak bardzo mi zależy itp, a kiedy już nie wytrzymuje i dochodzi do kłótni to ze smutnym triumfem stwierdza, że niby mi nie zależy, że niby jej nie ufam. To totalnie bez sensu i ja tego nie rozumiem.

4

Odp: Być albo nie być?

Ewidentnie dziewczyna coś kręci. Najlepszym rozwiązaniem będzie szczera rozmowa.
A jeśli dziewczyna mówi Ci że brakuje jej Ciebie, że potrzebuje więcej czułości, zrobiłeś coś żeby to naprawić? Wiem z doświadczenia, że nie mówi się tego ot tak.

5 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2011-05-23 13:36:55)

Odp: Być albo nie być?
Klau napisał/a:

Ewidentnie dziewczyna coś kręci. Najlepszym rozwiązaniem będzie szczera rozmowa.

Wiele razy próbowałem rozmawiać. Niestety zawsze kończy się to tak samo. Że przesadzam, że się czepiam, albo że ona nie chce o tym rozmawiać, bo to dla niej trudne. Pytam czego oczekuje? Że znajdę pracę. Ok - szukam, a w międzyczasie jak się uda to coś dorobię na zlecenie/dzieło/czarno. Wcześniejszą pracę rzuciłem, bo była nieperspektywiczna, nierozwojowa, mieszkanie na dwa domy rujnowało portfel i związek (nie chciała się do mnie przeprowadzić). Nie jestem leniem i nierobem, miałem otwierać firmę, ale w ostatniej chwili inwestor się wycofał i zostałem z niczym. Jej się wydaje, że ja nic nie robię, a to czym się pochwalę, że zrobiłem kwituje zawsze tak samo: 'a wysłałeś jakieś CV'/'znalazłbyś sobie prawdziwą pracę'.

A jeśli dziewczyna mówi Ci że brakuje jej Ciebie, że potrzebuje więcej czułości, zrobiłeś coś żeby to naprawić? Wiem z doświadczenia, że nie mówi się tego ot tak

Próbowałem. Tylko ona z jednej strony tak mówi, a z drugiej nie pozwala sobie okazać odrobiny czułości. Zwykły spacer trzymając się za ręce - nie bo ona musi pomachać sobie ręką. Objąć jej ramieniem też nie mogę, bo zaraz jej niewygodnie. Tulenie? No 'jak mus to mus'. Pocałunki? Jedynie cmoki w polika/czółko. Nie jestem bogaty, ale jak tylko mam jakieś pieniądze to gdzieś wyjdziemy, albo coś ode mnie dostanie. Czasem (choć rzadko) jakiś kwiatek bez okazji, ale zdarzyło się, że sam coś urwałem z kwitnącego krzaka/drzewa. Wieczór przy winku i świecach - nie, bo ona nie ma ochoty.

Najgorsze dla mnie jest to, że traktuje mnie jak swojego platonicznego kolegę, a nie swojego mężczyznę i czuje się przez to poniżony, niedowartościowany. Wiele razy próbowałem z nią o tym rozmawiać. Jak już wreszcie udawało mi się z nią porozmawiać o tym, co mnie boli, czego mi brakuje to przytakiwała, mówiła, że rozumie, że postara się zmienić. Ale nie zmieniało się nic. Już kilka razy tak było. Czy to dużo, że chciałbym czegoś więcej niż szybki numerek raz na kilka tygodni? Chciałbym, żeby sama do mnie przyszła i się przytuliła, powiedziała, że docenia moje starania, okazała trochę czułości i namiętności. Jednak tego nie doświadczam i psycha mi siada od tego. Wszędzie widzę powody do posądzenia ją o zdradę. Cała inicjatywa (nie tylko w seksie) wychodzi ode mnie i coraz częściej brakuje mi pomysłów i chęci. Jej rola ogranicza się do zgodzenia/niezgodzenia na coś.

6

Odp: Być albo nie być?

Może ona  chce odpocząć... z tego co opisujesz to jest taka obojętna troche, nie chce jej oceniac ale moze jest z przyzwyczajenia z toba, cos sie wypalilo i jest bo jest...moze potrzebujecie przerwy i zobaczysz czy zateskni za toba czy bedzie sie starala

7

Odp: Być albo nie być?

Obecnie wyjechała na tydzień. Zobaczymy co będzie jak wróci. Póki co, to nawet sama z siebie nic nie zadzwoniła, ani nie napisała...

8

Odp: Być albo nie być?

Yoghurt, kopnij tą asekurantkę w jej samolubne dupsko!
Przez 6 lat miała konto na portalu, niestety zaden książe nie połasił się na nią, więc jest z Tobą i łaskawie wydziela Ci siebie, od czasu do czasu.
Chora sytuacja!
Jej nie stać na szczerość, wiec nie trać czasu na nią.

9

Odp: Być albo nie być?

Witaj kolego, widać w ogole nie znasz się na kobietach.

Po pierwsze: kobiety zawsze będa pamiętać o męźczyznach z którymi pierwszy raz się pocałowały, przespały, dotykały itp.

Po drugie: nigdy nie mieszaj spraw z przed ślubu do tych po ślubie. Wypominanie po slubie rzeczy które miały miejsce przed nim są nie na miejscu i nic nie wniosą. To samo z przed związku i w trakcie. Wprowadzają niepotrzebie nic nie wnoszące kłótnie.

Po trzecie: Jeżeli już wiesz, że twoją partnerkę łaczyło coś z inną osobą to sprawdź czy dalej jej nic z tą osobą nie łączy. Jezeli ta osoba niestety ponownie zauroczyła ją, a Ty dodatkowo jesteś w dołku - bez pracy nie jesteś się wstanie wykazać (zabrać do kina, na wycieczkę, wkacje, do hotelu itp) to proponuję Tobie wyjechać za pracą do innego miasta.

Odbijesz się, znajdziesz dobrą pracę, nowych znajomości nabierzesz, nowe dziewczyny itp ;-). Wrócisz po jakimś czasie, bo sie okaże, że nagle partnerka chce wrócić. Po powrocie dowiesz się, że popprostu została wykorzystana jej naiwność, a ta stara miłość nagle przemineła jak się facet okazał "draniem" ;-).

Dalej od Ciebie będzie zależeć. Czy wybaczysz, powrócisz, czy będziesz już miał inną.

Któraś z kobiet może to potwierdzić? Dam sobie rękę odciąż, że tak ;-).
Paweł

10 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2011-05-24 00:13:39)

Odp: Być albo nie być?

Jak wróci i nic się nie zmieni to mówimy sobie 'cześć' i każde idzie w swoją drogę - po 6 latach i oświadczynach trochę szkoda.....


Paweł - nie ja zacząłem wyciągać sprawy sprzed naszego związku lecz ona. I niestety w jednym masz rację - w kółko przewija się jeden taki koleś, z którym ją podobno nic nigdy nie łączyło, a niedawno przyznała się, że była z nim na kilku randkach zakończonych seksem oralnym (do jej byłych, o których mi wspominała nigdy nic nie miałem). Oczywiście to było zanim się poznaliśmy, ale wciąż i wciąż o nim wspomina z rozanielonym wzrokiem. W dodatku kiedy mnie nie było niby przypadkiem się spotkali, ale tylko rozmawiali...podobno....ale średnio w to wierzę, choć nie mam dowodów, bo jej małomówność w tym temacie jest jedynie poszlaką.

11

Odp: Być albo nie być?

Hej, tak jak pisałem nie ma sie co martwić. Poszukaj prace żeby o niej zapomnieć. Najlepiej za miastem. Będzie tylko lepiej. A co do przepychanek kto zaczął. Ja staram sie widziec winę zawsze u siebie, zanim zaczne jej szukać u innych.

Nie twierdził bym, że to ona zaczeła - bo coś musiało ją do tego zachęcić.  Przyjmi najlepiej, że to Twoja wina, ona ma racje. Zejdź jej z drogi. Na świecie jest wiele kobiet. Wsiadaj na rower i jedź nad jezioro. Kup 10 róż, do kazdej przyklej karteczkę z telefonem "chcesz się ze mną spotkać zadzwoń proszę" . Rozdaj Kwiatki tym, które Twoim zdaniem są tego warte ...

.... czekaj na telefon. Tylko nie zapomnij dopisać do karteczki nr telefonu ;-). Ewentualnie napisałbym na karteczce "szukam pocieszenia ... proszę o kontakt". lub nawet "rzuciła mnie kobieta ... potrzebuje sie wypłakać" ;-)

Paweł

12

Odp: Być albo nie być?

Yoghurt z Bełchatowa? wink Miałam kiedyś takiego kolegę , może to Ty ?:P

Uważam że narazie powinieneś skupić się na sobie. Poszukać zadowalającej pracy ale nie dla niej, dla siebie.
W tak długim związku często zdarza się kryzys może to właśnie takowy ? Może przetrwacie.. ale konieczne co musisz zrobić to zadbać o siebie.. próbować ułożyć sobie 'życie finansowe' i poukłądać myśli w głowie, na chłdoniej w miarę możliwosci przemysleć czego Ty oczekujesz, co ona może Ci dać a czego nie, bez czego związku sobie nie wyobvrażasz , a co ona Ci oferuje przez ostatnie miesiące. trudno jest oceniać tylko ten ostatni czas, ale zauważ że czas przeszły już nic dzis nie wnosi... liczy się TERAZ. ok muszę lecieć tongue zakańczam tongue

13

Odp: Być albo nie być?

Nie, ze 'stolycy'.

co ona może Ci dać a czego nie

Hmm....to bardzo dobre pytanie i będę musiał nad nim pomyśleć, bo wiem jakie są moje oczekiwania.

14

Odp: Być albo nie być?

Myśle, że coś z jej uczuciami nie tak, może wygasły? może 'zapuściliście' wasz związek, nie nadawaliście mu świeżości? O związek trzeba dbać, zarówno na początku, jak i po kilku/kilkanastu latach. Zakochana kobieta albo kobieta, która kocha chce być trzymana za rękę/obejmowana ramieniem podczas spaceru to daje Nam poczucie bezpieczeństwa. Zmuś ją jakimś sposobem do rozmowy. Może alkohol rozwiąże jej język?

15

Odp: Być albo nie być?

Klau, pisałem o tym w swoich wcześniejszych wypowiedziach. Z jednej strony mówi, że właśnie tego jej brakuje, a z drugiej nie pozwala mi, żebym jej tę czułość okazał. Podobnie jest z seksem - oczekuje gromu z jasnego nieba, a nawet nie za bardzo jest w stanie powiedzieć co lubi lub co ją podnieca. Wszystko idzie ku gorszemu, a ona nie chce wprowadzać żadnych zmian oczekując, że wszystko naprawi się samo.

Nijak nie mogę się w tym odnaleźć, ponieważ to co ona mówi po prostu nie odpowiada rzeczywistości. Nie twierdzę, że kłamie, ale raczej, że nie ma bladego pojęcia czego chce, ani czego potrzebuje. Pod względem emocjonalnym to dla mnie zabawa w berka z zawiązanymi oczami na polu minowym.

16

Odp: Być albo nie być?

kolego jesli ona ma innego faceta nawet tylko(albo az) w myslach to ty chocbys stanal na glowie nie masz szans odbudowac wasz zwiazek, bo jestescie juz  w trojkacie.
wedlog mnie cos jest na rzeczy, jesli kobieta chce sex, pieszczot i ma profil na portalu randokowym-czy to nie daje nic do myslenia?
a poza tym, na wielu profilach pisze sie jaki stan cywilny lub czy jest sie wolna, co ona ma wpisane?
poza tym, dokad ona pojechala? jestes pewna ze nie do jakiegos kolegi?
nawet nie mowie o zdradzie, bo byc moze nie ma jej ale o tym ze jest zafascynowana kims innym i momo ze moze chcialaby byc z toba, to sama juz nie potrafi bo glowa, wspomnienia jest przy innym.
ja mysle ze to ona sama musi sie ogarnac i nad soba zastanowc

17

Odp: Być albo nie być?

na wielu profilach pisze sie jaki stan cywilny lub czy jest sie wolna, co ona ma wpisane?

Że jest wolna. Żadnych moich lub wspólnych zdjęć, żadnej informacji o moim istnieniu.

18

Odp: Być albo nie być?

mysle ze to zamyka temat...

19

Odp: Być albo nie być?

Chyba masz rację.....choć przyznaję to ze smutkiem...

20

Odp: Być albo nie być?

nie uwazasz ze taki wpis powoduje NIGDY nie myslala o tobie powaznie?
byles z braku laku i ciagle szukala innego, pieroscionek pewnie tez przyjela bo jakby se innego nie znalazla to zeby miec "wyjscie awaryjne"
co innego zeby to bylo konto zapomniane, a ona ciagle go uzywa. wedlog mnie nawet jesli nie ma sexu to o innym mysli i szuka.
bedzie ciezko, ale nie odbieraj sobie honoru
pretensje ze jej nie ufasz? nie masz zadnego powodu aby jej nawet wierzyc gdzie wyjechala

21

Odp: Być albo nie być?

Po 6 latach to musi być strasznie ciężkie, ale wg mnie tak dalej być nie może. Powinniście albo przeprowadzić serię poważnych rozmów na przestrzeni kilku miesięcy, albo ... Nie wiem właściwie co. W każdym razie dziewczyna szuka przygód a tak się nie da w związku.

22 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2011-05-25 15:28:15)

Odp: Być albo nie być?

No właśnie - jest mi z tym bardzo ciężko.

Rozmowy już były. W zasadzie zdarzają się regularnie od niemal roku (choć to bardziej przypomina regularne kłótnie, kiedy wiele spraw się nawarstwi, o których ona nie chce mówić, a ja mam już dosyć).

-edit-

Hmm...a powiedzmy, że jej intencje i uczucie są szczere i ona chciałaby to naprawić. Czego mam oczekiwać i czego się spodziewać? Ja mam podejście 'zerojedynkowe'. To znaczy, według mnie jest tak, że jeśli przez pierwsze tygodnie nie odczuję żadnej zmiany w jej podejściu i nastawieniu do mnie, to znaczy, że żadna zmiana nie nastąpi już wogóle. Czy to właściwe podejście?

23

Odp: Być albo nie być?

Powiem tak, jeśli kobieta naprawdę kocha, to widać to na każdym kroku, w jej zachowaniu, w tym, że jest czuła itp., to samo tyczy się facetów, bo gdy facetowi zależy (tak, jak Tobie na niej) to to widać, rzuca się to w oczy. Z jej zachowania wnioskuję, że nie kocha Cię, że jest już tylko z Tobą z przywiązania. Sam fakt, że odwiedzała regularnie portal randkowy, będąc z Tobą PRZECZY DEKLAROWANEJ TOBIE MIŁOŚCI. W dodatku to, że spotyka się ze swoją dawną miłością też jest mocno nie na miejscu. Nie chcę smucić i dołować, ale wydaje mi się, ba jestem pewna, że ona Cię już nie kocha i nie chce odejść tylko z przywiązania do Twojej osoby.

Zrobisz co chcesz. nie chce by moje zdanie, rzutowało na tym czy skończysz to czy nie. Ale zadaj sobie najważniejsze pytanie: Co ona Ci daje? Ciepło? Zrozumienie?
Czy rozumie Ciebie? Liczy się z Twoimi uczuciami?
Wiesz, można dać temu szansę, przeciągać to, ale, poco dłużej się oszukiwać i męczyć?

24

Odp: Być albo nie być?

To przerażające, że na większość pytań odpowiedź brzmi 'nie', ewentualnie 'nie wiem'. Mimo wszystko....może jej chęci poprawy naszego związku są szczere.....serce nie sługa, a czym jest tych ewentualnych kilka tygodni w porównaniu do ostatnich 6-ciu lat....

Poczekam trochę, zobaczę jak się sytuacja rozwinie i za jakiś tydzień-dwa podejmę decyzję.

25

Odp: Być albo nie być?

obawiam sie ze nie podejmiesz decyzji...
widze ze kochasz ja bardzo i gdybys tylko mogl to kochalbys sie za nia, tlumaczysz dlaczego jest wobec ciebie nie fer...
dla mnie sytulacja jest jasna, a ty chcesz sam siebie przekonywac ze kiedykolwiek przez te 6lat bylo dobrze?
dziewczyna przez caly czas uwazala i uwaza sie za wolna(tak jak bylo w tym profilu)
rozumiem potrzebujesz czasu, tylko obawiam sie ze z czasem bedzie bolec jeszcze bardziej.
co do twego pytania o jej zmiane.
wedlog mnie jesli nawet by sie obudzila ze cie kocha, to powinna skasowac profil, zaczac sie toba interesowac, wspierac...kurcze chyba wiesz kiedy czujesz sie kochany?
juz postanowiles ze dajesz jej szanse.
mimo mych innych odczuc trzymam za ciebie kciuki
powodzenia

26 Ostatnio edytowany przez airwaves (2011-05-27 08:59:49)

Odp: Być albo nie być?

nie powinno sie zyc przeszloscia, w Twoim przypadku 6 latami wstecz..
ja tez za 2 miesiqace bede juz 6 lat w zwiazku wiec wiem jak trudno jest kiedy przychodza podbramkowe sytuacje.
w trakcie kryzysu nie przyjmowalam do siebie co sie dzieje.. nie wiedzialam co mam robic, plakalam, bylam mega smutna, wiedzialam ze kocham a tak cierpialam.. w koncu jednak nadszedl dzien w ktorym stanelam na nogi i pwoiedzialam jasno i wyraznie czego nie bede mogla znosic a na co jestem na tak. chlopak sie obudzil bo zobaczyl ze moze stracic, i teraz sie stara. takze mysle ze moze sie to jeszcze odwrocic, pytanie tylko czy Ty dasz sobie z tym rade co sie zadzialo bo ja nadal probuje..dac sobie rade i przejsc na normalny tor zycia w zwiazku. trudne.
moim zdaniem powinienes z nia porozmawiac jasno i stanowczo czego nie zniesiesz , a co jest ok. byc stanowczym ale i ku niej w rozmowie, pokazac ze szanujesz/uszanujesz (kazda jej decyzje), niech sie okresli jak wyobraza sobie ona Wasz zwiazek.
powodzenia smile
ps. jesli lubisz czytac ksiazki to polecam 'sztuka wojny w milosci' , pomogla mi stanac na nogi.

27

Odp: Być albo nie być?

yoghurt007, przeczytałam wątek. byłam w takim związku po drugiej stronie, tyle, że bez zdrady. facet - najlepszy przyjaciel i partner do dyskusji/życia na codzień/organizowania wyjazdów/spotkań ze znajomymi, ale na seks nie miałam ochoty. okazywałam czułość, głaskałam, przytulałam - szczerze, bo był dla mnie najważniejszy, jednak namiętność z mojej strony wygasła. starał się i potrafił mnie podniecić, ale ja z inicjatywą niemal nie wychodziłam, więc seks był zbyt rzadko jak na jego potrzeby. mówił, że czuje się sfrustrowany tym, ja też byłam, bo uważałam, że go jeszcze kocham, tylko się "zepsułam" i nie mam ochoty (nie interesowałam się innymi, w ogóle zdusiłam w sobei seksualność). rozstaliśmy się, bo taki kumpelski związek niszczy oboje. był najbliższą dla mnie osobą, ale nie byliśmy razem szczęśliwi. osobno też nie jesteśmy, bo w kolejnych poznawanych osobach widzimy ślady tego związku, porównujemy nowych partnerów i czujemy braki. u mnie namiętność się obudziła - do innych i bez miłości, czuję się wypalona po tych latach, jakbym "swoje już przeżyła" i została oszukana (przez siebie samą). teraz, z perspektywy wiem, że brak potrzeby seksu (w tym wieku u mnie wink ) oznacza koniec miłości, zostało poczucie wygody, bezpieczeństwa, przyzwyczajenia do osoby i sytuacji, ale bez namietności nie będzie szczęśliwego związku.

na podstawie osobistych doświadczeń myślę, że w twoim związku poprawy nie będzie. u kobiety - niezdecydowanie, niechęć do ogarnięcia siebie i swoich uczuć, przytłumione wyrzuty sumienia z powodu ranienia partnera; myśl, że gdzie indziej, z kim innym byłoby ciekawie i namiętnie. wydaje mi się, że ona czuje się bezpiecznie przy tobie, znana i wygodna sytuacja, jednak zmienić "kumpla" z powrotem na faceta-nie wiem jak i nie sądzę, że się da bez zmiany sposobu patrzenia. w każdym razie zmiana musi nastąpić - rozstanie, spotkania z kim innym - i wtedy ew. rozczarowanie, że znów może być tak samo,bo trzeba analizować swoje uczucia i dbać o nie.
życze ci powodzenia w jakikolwiek sposób się sytuacja rozwinie, żebyś nie czuł frustracji i nie tracił pewności siebie jako mężczyzna i chęci życia smile

28

Odp: Być albo nie być?

obawiam sie ze nie podejmiesz decyzji...

Podejmę, bo psychicznie jestem na skraju....

wedlog mnie jesli nawet by sie obudzila ze cie kocha, to powinna skasowac profil, zaczac sie toba interesowac, wspierac...kurcze chyba wiesz kiedy czujesz sie kochany?

Po rozmowie usunęła go. Podobnie jak usunęła z pamięci telefonu kontakt do tamtego kolesia. Wciąż jednak ma go w znajomych na portalu społecznościowym i nie zmieniła swojego statusu, według którego jest singlem. O tym też z nią porozmawiam. Czy wiem kiedy czuje się kochany? Szczerze mówiąc...już zapomniałem jak to jest, nie umiałbym chyba odróżnić zainteresowania od wywierania presji. Podobnie chyba nie umiałbym odbierać przyjemności w seksie (w sensie być stroną bierną i poddać się podarowanej mi przyjemności), jeśli by jej się coś faktycznie odwidziało. To wszystko zaszło już chyba za daleko....i chyba już tylko wyczekuję odpowiedniego momentu, kolejnego pretekstu, aby się z nią rozstać. To trudne. Wciąż ją w myślach i sercu usprawiedliwiam, chcę dać szansę, bo nadzieja umiera ostatnia.... Ale są to obecnie ostatnie tchnienia owej nadziei.





uważałam, że go jeszcze kocham, tylko się "zepsułam" i nie mam ochoty (nie interesowałam się innymi, w ogóle zdusiłam w sobei seksualność)

Wiesz w takim razie jak czuł się Twój partner będąc w bardzo zbliżonej sytuacji. Niestety u mnie jest to bardziej złożone, ponieważ moja luba nie zdusiła w sobie seksualności jako takiej, po prostu zdusiła ją względem mnie. Wiem, że regularnie się masturbuje osiągając po kilka (nawet 5-7) orgazmów, więc to nie jest tak, że wogóle ją te sprawy przestały obchodzić. Po prostu tak ma TYLKO wobec mnie. A ja nie umiem sobie z tym poradzić i nie mam już siły, ani pomysłów co mógłbym zrobić od siebie, aby to zmienić (a zmieniłem dużo, bo zmieniłem fryzurę i styl ubierania się na taki, który ona uważa za bardziej pociągający, chce jej okazywać więcej czułości, staram się być bardziej spontaniczny i romantyczny, ale to wszystko na próżno). Nie mam dwóch lewych rąk, też jestem w stanie ją do tylu orgazmów doprowadzić swoimi paluszkami lub oralnie, ale ona nawet tego nie chce, mówiąc, że jeden (jeśli wogóle) orgazm jej wystarczy. Mną wogóle nie chce się zajmować. Seks oralny odpada, analny również. Nawet nie chce mnie dotykać. Niby raz na kilka tygodni ma ochotę na seks, ale interesuje ją jedynie szybki numerek, bez żadnych pieszczot, bez gry wstępnej. Jest zła kiedy powstrzymuję się od szczytowania, abyśmy pokochali się dłużej. Potrafi robić mi nadzieje dając do zrozumienia, że ma ochotę na seks, ale zawsze coś wypada (bo zmęczona, bo głodna, bo najedzona, bo straciła ochotę, bo nie tak się ubrałem jak ona tego oczekiwała, bo okres itp.) Jest zawiedziona, że nie dochodzi pochwowo, a 'wszystkie jej koleżanki tak dochodzą'. Wiele razy próbowałem coś zmienić w naszym seksie, dowiedzieć się co się zmieniło w jej upodobaniach, żeby wiedzieć co ją podnieca - niestety na próżno. Albo nie wie, albo nie chce mi powiedzieć oczekując manny z nieba. Wszystko (i to akurat nie w kwestii wspólnej przyszłości, naszego związku, ale jedynie w kwestii seksu) sprowadza tylko i wyłącznie do tego, czy znajdę pracę. Mam 25 lat, a przy niej czuje się jakbym miał 55.

29 Ostatnio edytowany przez _SkorpionkA_ (2011-05-27 22:03:16)

Odp: Być albo nie być?

Zdaje sobie sprawę że po 6 latach jest ci ciezko odejsc ale pomysl jezeli teraz tak jest to co bedzie pozniej? nie lepiej teraz sie przemeczyc i zakonczyc ten zwiazek bo z jej strony nie widac checi w dodatku ten profil i kolega? Bo pozniej bedzie ci gorzej to wszystko zostawic, kto wie moze gdzies tam czeka na ciebie ta jedyna;) tego kwiatu pol swiatu..a ona zachowuje sie jak egoistka nie rozumiem tylko czemu jest z toba, nie  wyobrazam sobie zeby w zwiazku nie bylo szczerosci rozmowy i tez seksu niby malo wazny a jednak wazny...dla mnei to nie ma sensu

30

Odp: Być albo nie być?
yoghurt007 napisał/a:

Wszystko (i to akurat nie w kwestii wspólnej przyszłości, naszego związku, ale jedynie w kwestii seksu) sprowadza tylko i wyłącznie do tego, czy znajdę pracę. Mam 25 lat, a przy niej czuje się jakbym miał 55.

Czyli co? Jeśli miałbyś intratną fuchę i pokaźne konto w banku, to wzbudziłoby w niej dzika namiętność?


Katriina
Czy do tego faceta, który był ''najbliższą ci osobą'' na początku czułaś pożądanie? I potem z jakiegoś powodu zniknęło? Czy nigdy niczego (większego) nie było?
Dla mnie to takie dziiwne - żeby ''najbliższa'' osoba, z którą masz tyle wspólnego, cie nie pociągała, ale inni, których nawet nie kochasz, już tak.

31

Odp: Być albo nie być?

Jeśli miałbyś intratną fuchę i pokaźne konto w banku, to wzbudziłoby w niej dzika namiętność?

No, na to wygląda...


Dla mnie to takie dziiwne - żeby ''najbliższa'' osoba, z którą masz tyle wspólnego, cie nie pociągała, ale inni, których nawet nie kochasz, już tak.

A dla mnie to poniżające...

32

Odp: Być albo nie być?

Yoghurt, ja pisałam o przypadku Katriiny. U Ciebie nie wiadomo jak jest, nie znamy uczuć dziewczyny. W każdym razie wygląda na to, że Cię nawet nie kocha (albo zapomniała o tej miłości). Nie czuj się gorszy. Przecież przez wcześniejsze lata coś czuła, a każde uczucie, szczególnie niepielęgnowane, może sie wypalić.

33

Odp: Być albo nie być?

No i rozstałem się z moją narzeczoną. 6 lat związku....i koniec. sad

34

Odp: Być albo nie być?

Pomyśl co by było gdyby doszło do tego jeszcze 10 lat i dwójka dzieci plus kredyty. Tak na to patrz, jeśli Ci się uda.

Zainteresował mnie Twój wątek - ale widzę że pozamiatane. Powiem jedno - i dobrze. Nie mieszkaliście razem, spotykaliście się sporadycznie - z tych sześciu lat pewnie by się 3 zrobiło gdyby liczyć pełne doby. Niestety - albo i stety dla Ciebie - dziewczyna okazała się absolutnie nie gotowa na poważne deklaracje - patrz konta na portalach i jakieś tam aktywności, kluby, byly kołeś - a Ty jej z pierścionkiem. Stwierdziła że jesteś "zaklepany" i trzymała Cię w odwodzie - aż się coś lepszego trafi. Cztaj: koleś z kasą, bryką i statusem.

Dobrze się stało - bo małżeństwo (mężatka z 5cio letnim doświadczeniem Ci to pisze) nie gwarantuje wiecznego źródła utrzymania i kokosów w założeniu. Były czasy że mój mąż starcił robotę z dnia na dzień, a tu kredyt, małe dziecko i ja z brzuchem. Pół roku nie miał pracy i kombinowaliśmy jak łyse konie jak tu się wyrobić z rachunkami i od nikogo nie pożyczać ani nie brać kasy. Wspólna firma dopiero raczkowała - nie przynosila żadnych dochodów, a tu jeszcze ZUS obsrany trzeba było odprowadzać - pomyśl co zrobiła by Twoja exowa? Masakra by Cię czekała jak nic. A tu w takiej sytuacji faceta trzeba wspierać 10x bardziej niż "normalnie", bo taki obrót spraw fatalnie wpływa na samca = głowę rodziny.

Co do sexu - no wybacz, ale gdybym "dopuszczała" męża raz na kilka tygodni - wygnał by mnie z domu. Sex może nie jest podstawą ale jednym z głównych filarów w związku - jeśli się nie widzieliście przez tyle czasu - i potem mieliście okazję - powinien być dziki ogień a nie pańszczyzna.

Będzie dobrze. Tego Ci życzę.

35

Odp: Być albo nie być?

No oczywiście były łzy, obietnice poprawy, prośby o drugą szansę....


Sam już nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Kochać jej nie przestałem. Dokładnie rozumiem o czym piszesz. Takie były i są moje obawy, dlatego podjąłem taką, a nie inną decyzję....

36

Odp: Być albo nie być?

lepiej wcześniej niż później...wiadomo co by było dalej mielibyście dzieci które by patrzyły na wiecznie kłotnie ...były łzy  wydaje mi sie ze nie dlatego ze stracila kogos kogo kochala tylko stracila kogos kto zawsez był i nie spowdziewala sie tego moim zdaniem to przyzwyczajenie

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Być albo nie być?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026