Witam dziołszki,
mam problem z jednym facetem. Rozmawiamy na czacie, znamy się przez znajomych i sami jesteśmy znajomymi. Kiedyś,pewnego wieczora na koncercie całowaliśmy się, co wiadomo nie było dobre patrząc z perspektywy czasu, tamtego wieczora poznał mnie ze swoimi znajomymi. Tego dnia wymieniliśmy się numerami telefonu. Następnego dnia się spotkaliśmy, ale on już był do mnie uprzedzony, bo dowiedział się ile mam lat od mojego przyjaciela i mi to powiedział, że to nie ma sensu, bo jest między nami duża różnica wieku. Minęło kilka miesięcy, a on dalej mnie pociąga. Teraz zaczęliśmy rozmawiać, co prawda na czacie, ale jest to już jakiś krok, ale co robić dalej? Chcę żeby coś się ruszyło, nie chcę stać w miejscu. Gdy rozmawiamy, to ja pierwsza piszę, zaczynam rozmowę, to ja przysłowiowo "ciągnę go za język", to ja kończę, wszystko ja.. mam wrażenie, że z czasem stanie się to uciążliwe, ale nie wiem jak inaczej się za to zabrać.. Ostatnio rozmawialiśmy i powiedział mi, że mój wiek mu nie przeszkadza. Sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Między nami jest 11 lat różnicy. Sama miałam partnera 10 lat starszego, obracam się w starszym towarzystwie i wszyscy mnie tam akceptują, bo jestem dojrzała fizycznie jak i psychicznie, mentalnie, emocjonalnie i moi znajomi to we mnie cenią. Ja mam 17 lat, on 28. Wiem, że to może być irracjonalne, że pytam o takie sprawy na forum, ale tu każdy jest anonimowy i mam nadzieję, że dobrze to wykorzystam i Wy, drogie kobietki mi pomożecie:) Buźka
1 2011-05-12 21:57:27 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2011-05-12 22:18:51)
Podobne tematy
Hmm.. jak dla mnie z jego zachowania wynika, że za bardzo mu nie zależy (ewentualnie wcale). Może powinnaś odpuścić? Poczekać może sam będzie coś 'działał'?..
witam ja sama jeste mlodsza o dziesiec lat od mego meza roznica wieku to nic zlego,ale ty powinnas czekac az on zacznie cos robic zeby on dal jakis znak a nie ty to on powinnien sie za toba uganiac a nie ty zanim nie ciagnij tego dluzej nie chce to nie, bo puzniej jak sie zaangarzojesz a on cie calkiem oleje to bedzie cie bolalo uwierz niewarto biegac za kims kto cie niechce, pozdrawiam
4 2011-05-13 12:48:06 Ostatnio edytowany przez muśka (2011-05-13 12:48:43)
Mężczyźni mają naturę zdobywcy ;) I chociaż równouprawnienie wkradło się również w relacje damsko-męskie , to każdy facet (mówię tu o dłuższym, poważnym związku . Nie o niezobowiązującym seksie ) wybierze tą bardziej niedostępną, o którą będzie musiał trochę powalczyć . Wniosek z tego taki , że może powinnaś trochę przystopować i dać mu przejąć pałeczkę ? Jak zacznie przejmować inicjatywę, sama się zorientujesz , jakie faktycznie są jakie odczucia co do Twojej osoby .
17 i 28 lat, to rzeczywiście spora różnica. Skoro jednak jak mówisz jesteś dojrzała, to myślę, że mogłoby się udać. Tylko powiedzmy facet w wieku 28 latach w wielu przypadkach możliwe, że myśli już o rodzinie , dzieciach, dobrze jak i Ty byłabys gotowa za parę lat stworzyć z nim rodzinę. No chociaż oczywiście trochę generalizuję.
Przede wszystkim jest coś takiego jak "efekt gumki". Często nam na kimś zależy i za bardzo "narzucamy się" nie dając tej osobie wykazać się. Jeżeli Ty ciągle do niego piszesz możesz go do siebie zniechęcić już na starcie. Moim zdaniem dobrze, gdybyś trochę wyluzowała, mniej odZywała się i pokazała, że on też musi trochę sie postarac.
Hej, ja mam męża 11 lat starszego. On na początku wstydził się tego, że jestem tyle młodsza i co powiedzą znajomi, że chodziło mu tylko o wygląd. Sam jednak twierdził, że jestem dojrzała jak na swój wiek. Przekonał go argument, że Sara była 10 lat młodsza od Abrahama.
Radzę jednak się nie narzucać, żyć swoimi pasjami-będziesz wtedy bardziej go przyciągać, bo teraz on wie, że ma Cię w garści:)
tylko teraz kiedy ja się do niego nie odzywam, on nie wie, że ja coś do niego czuję, że chcę z nim utrzymywać kontakt. Dzisiaj napisałam mu "dzień dobry", to nie odpisał. Powoli mnie to przerasta, z czasem zaczynam wątpić w to wszystko.. chyba już zwątpiłam
dzisiaj z nim rozmawiałam i ot tak zapytałam, czy kogoś ma. Powiedział, że nie, ale, że "kręci" z jedną dziewczyną.. Czy to ewidentny koniec? Odpuścić go sobie? pomocy
9 2011-06-25 22:11:06 Ostatnio edytowany przez aluna (2011-06-25 22:12:53)
Kontynuacja założonego przeze mnie wątku - trochę nowości:
Minęło trochę czasu i wydaje mi się, że chodzi mu o to, że ja nie podołam związkowi na całe życie. Jakby nie było jest to dorosły facet i nie w głowie mu przelotne związki. Ja jestem gotowa. W życiu przeszłam naprawdę wiele i potrzebuję stabilizacji. Wiem, że to może śmiesznie brzmieć, ale taka jest prawda. Przecież w każdym związku może się nie ułożyć. A nóż widelec nam się uda, ale nie wiem, czy to w tym tkwi problem, a nie mam odwagi zapytać się go, czy o to tak naprawdę chodzi. Sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Jestem totalnie bezsilna..
Aluna
Wiesz już inaczej by było jakbyś Ty miała 20 a on 31. 17 to jeszcze może Cię nie poważnie traktować.... Widocznie nie traktuje Cię poważnie-moje zdanie. Zazwyczaj jak facet jest starszy i coś chce dalej w znajomości to sam się odzywa, dzwoni i prosi spotkanie, bo mu się ta młodsza podoba.
No, moim zdaniem tu nie ma właściwie o czym deliberować. Mniejsza o różnicę wieku, ale on po prostu nie jest Tobą zainteresowany. I tak, wobec tego jesteś bezsilna i nic nie możesz zrobić. Poza tym ja mu się nie dziwię- związek z 17-latką niesie ze sobą o wiele więcej konsekwncji i problemów dla niego niż Tobie się może wydawać. Odpuść sobie.
Odpuścić, jeśli sam zacznie się starać ok..można zwrócić uwagę..ale jak nic nie drgnie (nie odpisuje na smsy) to totalnie dać sobie spokój.
Pewnie macie rację, tylko to nie jest takie proste. Przez całe życie uczono mnie, że nie można się poddawać, a tu nagle przy "jakimś tam" facecie mam zmienić swoje reguły, swoje przekonania? Nie wiem, czy to jest tego warte.. Czy on jest tego wart?
Odpuściłabym sobie, gdyby mi powiedział, że to w ogóle nie ma racji bytu, zapytał po co się o niego staram, skoro i tak nie będziemy razem?..
Wiem, że może to być trochę "sadomasochistyczne" przekonanie, ale taki już mój urok..
Ja go nie próbuję osaczyć, nic z tych rzeczy (bo teraz mogło to tak zabrzmieć), po prostu staram się o swoje szczęście, a wiem, że on może mi je dać! ![]()
Czekam na Wasze porady..
14 2011-06-27 11:01:02 Ostatnio edytowany przez Elede (2011-06-27 11:03:24)
Aluna, 'bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz' ![]()
Nie udzielę ci rady innej niż to, co powyżej - daj mu spokój, nie odzywaj się, nie rób sobie nadziei. Relacje międzyludzkie, a zwłaszcza damsko-męskie, to są inne zasady niż np. zdobywanie pracy czy dobrego stopnia w szkole. Piszesz, że walczysz jeśli ci zależy - ale o co tu walczyć, skoro już na początku on nie wyraza zainteresowania? Moim zdaniem on ciągle daje ci znaki, że nic z tego nie będzie. Brak odpowiedzi to też odpowiedź. Może on nie chce być nieuprzejmy i mówić wprost - daj sobie spokój laska, nie chcę być z tobą. Nie da się kogoś zmusić do uczucia, nadmierną 'walką' możesz co najwyżej odstraszyć.
I zastanów się nad tym zdaniem że on może dać ci szczęście - hmm... jeśli go sobie sama nie dasz, nie licz na to, że szczęście przyjdzie z zewnątrz...
Macie rację - nic na siłę ![]()
"Do zobaczenia" z innym problemem, albo i nie..
Buźka!