kobietki jak sądzicie kiedy jest odpowiedni moment na wspólne mieszkanie z partnerem ?
Podobne tematy
kobietki jak sądzicie kiedy jest odpowiedni moment na wspólne mieszkanie z partnerem ?
Po ustaleniu szczegolow co do legalizacji zwiazku.
Ja zamieszkalam szybko z partnerem (za szybko).
I nikomu nie polecam. Statystycznie podobno zwiazki, w ktorych partnerzy zamieszkaja ze soba przed chociazby zareczynami o wiele czesciej sie rozpadaja - nie doczekawszy nawet slubu.
Tak ze zastanow sie - mezczyzni bardziej cenia to, co wymaga wysilku aby to zdobyc.
Badz trudnym celem ![]()
Pozwol mu na siebie zapracowac ![]()
Myślę, że chyba najbardziej odpowiednim momentem jest ten, w którym obie strony bardzo tego chcą, i tak czują, a nie wymierzanie czasu typu przed zaręczynami, po zaręczynach, po ślubie.
Moim zdaniem kiedy czujecie sie na to gotowi. Zadaj sobie poprostu pytania czy jestes gotowa byc z nim 24/h. Gotowac mu sprzatac po nim itp. Ja mieszkam z chlopakiem od pol roku chodz mam 21l i dlugo nad tym myslalam. i jestem szczesliwa ze sie zdecydowalam. i uwazam ze nalezy zamieszkac ze soba przynajmniej na rok przed slubem. znam takie przypadki kiedy para zamieszkala ze soba po slubie i poprostu nie wytrzymywali ze soba czeko konsekwencja byl rozwod! To tylko i wylacznie twoja decyzja...
malinka28 napisał/a:kobietki jak sądzicie kiedy jest odpowiedni moment na wspólne mieszkanie z partnerem ?
Po ustaleniu szczegolow co do legalizacji zwiazku.
Ja zamieszkalam szybko z partnerem (za szybko).
I nikomu nie polecam. Statystycznie podobno zwiazki, w ktorych partnerzy zamieszkaja ze soba przed chociazby zareczynami o wiele czesciej sie rozpadaja - nie doczekawszy nawet slubu.
Tak ze zastanow sie - mezczyzni bardziej cenia to, co wymaga wysilku aby to zdobyc.
Badz trudnym celem
Pozwol mu na siebie zapracowac
Zgadzam się w zupełności...niestety
zamieszkaliśmy razem - przed ślubem, zaręczynami....i wytrzymaliśmy rok czasu...początki były cudne..te chwile non stop razem....ale kiedy zaczęłam temat zaręczyn i ślubu zaczęło robić się coraz gorzej...:( i teraz już tylko tęsknię za nim i za tym co mieliśmy kiedy mieszkaliśmy oddzielnie...:( rozstaliśmy się.
no chyba,że nie planujecie ślubu lub nie jest on wam do niczego potrzebny to wtedy spoko - myślę,że jak najbardziej wspólne mieszkanie jest ok - kiedy oboje jesteście gotowi na codzienność jaką ze sobą niesie ta decyzja:) pozdrawiam:)
co wy gadacie
.... dobrze jest z sobą zamieszkać tymbardziej jeśli planuje się ślub.
Można poznać zachowanie partnera takie jak jest na codzień , a nie od świeta ( tudzież randek i wyjazdów wakacyjnych)
Jeśli się rozstaliście to znaczy tylko tyle że było Wam ze sobą źle, i dobrze się stało że przekonaliście się o tym przed ślubem... a nie po nim.
Po ślubie nagle kobiety zdziwione że skarpety rozrzucone po mieszkaniu, że brudna łazienka, że bałaganiarz ..... chyba lepiej jak takie rzeczy wyjdą przed małżeństwem ![]()
pozdr.
Gotowac mu sprzatac po nim itp.
Dobre
a tak serio - gdybym zamieszkała z facetem, i okazało się że muszę po nim sprzątać to baaaardzo szybko walizki wylądowałyby za drzwiami (moje bądź jego).
Ale też nie zgodzę się z opinią, że związki w których partnerzy zamieszkują ze sobą przed zaręczynami częściej się rozpadają - moje obserwacje są wręcz przeciwne. Jasne, że zamieszkanie powiedzmy po kilku miesiącach znajomości może być trudne (bo włąściwie nie zna się partnera), ale z drugiej strony przeciąganie takiego "chodzenia ze sobą" też nie jest korzystne. Znam parę, która "chodziła ze sobą" 6 lat, i związek rozpadł się bo ona ślubu jeszcze nie teraz, zamieszkać razem jeszcze nie teraz, najlepiej pozostańmy tak jak jest. Facet wkurzył się i tyle go widziała.
Ja osobiście zamieszkałam z moim partnerem po roku bycia razem. Chociaż właściwie to była tylko formalność, bo ogólnie to on więcej czasu i tak spędzał u mnie
fakt, na początku było ciężko - trudno nam było przyzwyczaić się do ciągłej obecności drugiej osoby, zwłaszcza że mieszkaliśmy wtedy w jednym pokoju. Teraz mijają dwa lata od tamtej decyzji - i wiem, że gdybym miała ją podejmować po raz drugi to byłaby taka sama ![]()
Zatem odpowiedź na pytanie Malinki - nie ma jednej, konkretnej daty która byłaby dobra. Trzeba to poczuć ![]()
Zależy od pary.
Ja jestem 2 lata z ukochanym i pewnie niektórzy powiedzieliby , że powinnam już z nim mieszkać, ale ja tak nie uważam. Pewnie uda się za 2 -3 lata, przynajmniej taką mam nadzieję (wiadomo w praniu wychodzi roznie ) , Teraz nie udałoby się - nie chcemy mieszkać z rodzicami . Jedni zamieszkają razem po roku i są zadowoleni, a inni po kilku latach i też jest ok. Na to nie ma reguły. Co nie znaczy, że chciałabym czekać w nieskończoność. Nie, tylko po prostu wiem, że jeszcze nie mamy warunków na wspólne mieszkanie .
po ślubie
w wieku 19 lat to lepiej jest jeszcze sobie poszaleć osobno i mieszkać osobno
z tym nie ma się co spieszyć .... coś te czasy za bardzo idą do przodu
))
To zależy od wielu czynników: sytuacji, możliwości, od stażu związku też. Przedwczesne zamieszkanie może zniszczyć związek.. Warto na początku potęsknić, pozabiegać o siebie. Oczywiście nie można również przeciągać tego stanu w nieskończoność. Warto zamieszkać ze sobą przed ślubem i poznać połóweczkę z innej troszkę strony ![]()
Żeby zamieszkać razem trzeba jednak mieć warunki do tego, no i przede wszystkim obie strony muszą tego chcieć ![]()
12 2011-05-13 16:42:35 Ostatnio edytowany przez asienka88 (2011-05-13 16:44:55)
Moim zdaniem kiedy czujecie sie na to gotowi. Zadaj sobie poprostu pytania czy jestes gotowa byc z nim 24/h. Gotowac mu sprzatac po nim itp. Ja mieszkam z chlopakiem od pol roku chodz mam 21l i dlugo nad tym myslalam. i jestem szczesliwa ze sie zdecydowalam. i uwazam ze nalezy zamieszkac ze soba przynajmniej na rok przed slubem. znam takie przypadki kiedy para zamieszkala ze soba po slubie i poprostu nie wytrzymywali ze soba czeko konsekwencja byl rozwod! To tylko i wylacznie twoja decyzja...
Hmm zadziwia mnie tylko jedno czy wy macie klapki na oczach??? Czy nie bywacie u swoich mężczyzn w domu, w jego pokoju?? Nie widzicie jak tam jest?? Później to wielki oburzenie, że facet nie sprząta, że skarpetki tu czy tam, że łazienka brudna itp. Moim zadaniem jeśli ludzie decydują się zamieszkać razem to akceptują swoje wady i zalety, jeśli jest coś bardzo uciążliwe to próbują to jakoś rozwiązać a nie zaraz się rozstają. Co do mieszkania przed ślubem to nie popieram ale i nie zakazuje to jest każdego indywidualna decyzja. Jak dla mnie takie mieszkanie na próbę jest bez sensu, bo przez całe życie nie da się poznać człowiek a co dopiero przez rok mieszkania ze sobą. Takie mieszkanie na próbę to jak dla mnie testowanie czy pasuję do niego/ do niej...
Człowiek nie jest jakiś przedmiotem, żeby go testować.
P.s i może uznacie, że jestem staroświecka, ale jak dla mnie zamieszkanie z kimś to najlepiej po ślubie - otwarcie nowego rozdziału w życiu z kimś kogo się kocha.
my mieszkamy ze sobą 1,5roku , moge powiedziec kazdemu polecam mieszkanie ze soba przed ślubem ![]()
efter9 napisał/a:Moim zdaniem kiedy czujecie sie na to gotowi. Zadaj sobie poprostu pytania czy jestes gotowa byc z nim 24/h. Gotowac mu sprzatac po nim itp. Ja mieszkam z chlopakiem od pol roku chodz mam 21l i dlugo nad tym myslalam. i jestem szczesliwa ze sie zdecydowalam. i uwazam ze nalezy zamieszkac ze soba przynajmniej na rok przed slubem. znam takie przypadki kiedy para zamieszkala ze soba po slubie i poprostu nie wytrzymywali ze soba czeko konsekwencja byl rozwod! To tylko i wylacznie twoja decyzja...
Hmm zadziwia mnie tylko jedno czy wy macie klapki na oczach??? Czy nie bywacie u swoich mężczyzn w domu, w jego pokoju?? Nie widzicie jak tam jest?? Później to wielki oburzenie, że facet nie sprząta, że skarpetki tu czy tam, że łazienka brudna itp. Moim zadaniem jeśli ludzie decydują się zamieszkać razem to akceptują swoje wady i zalety, jeśli jest coś bardzo uciążliwe to próbują to jakoś rozwiązać a nie zaraz się rozstają. Co do mieszkania przed ślubem to nie popieram ale i nie zakazuje to jest każdego indywidualna decyzja. Jak dla mnie takie mieszkanie na próbę jest bez sensu, bo przez całe życie nie da się poznać człowiek a co dopiero przez rok mieszkania ze sobą. Takie mieszkanie na próbę to jak dla mnie testowanie czy pasuję do niego/ do niej...
Człowiek nie jest jakiś przedmiotem, żeby go testować.P.s i może uznacie, że jestem staroświecka, ale jak dla mnie zamieszkanie z kimś to najlepiej po ślubie - otwarcie nowego rozdziału w życiu z kimś kogo się kocha.
Nie no , każdy ma prawo do własnego zdania i masz prawo tak uważać.
Ja jestem w tej kwestii elastyczna, dla mnie mogą być udane związki niezaleznie czy zmaieszkały rpzed ślubem czy nie, ale ja chyba wolałabym przed ślubem choć trochę pomieszkać razem.
Przecież jakby być całkiem "staroświeckim" to u chłopaka na noc też nie można by było zsotać lub on u nas w domu.
W kwestii porządków, to mój ukochany, to jak na faceta naprawdę porządkowy człowiek. Sprząta co tydzień, lubi mieć wszystko pukładane. Nie ejst pedantem, ale sprząta, żeby było ładnie. Ja za to bałaganiara i jak jemu bałagan przeszkadza, tak mi zupełnie nie i nie czuję się źle w bałaganie. Z tym, że jak muszę , to sprzątam - na obozach zawsze miałam jaczystszy pokoj, a tymczasem w swoim pokoju mam taki syf ..
pewnie dlatego, że mieszkam w tym pokoju sama , więc nie widzę powodu, by mieć super błysk. Ale jak już będę mieszkać z ukochanym, to na pewno będę sprzątać, nie każdy musi lubieć syf jak ja.