Zaczęłam się nad tym poważnie zastanawiać chyba w klasach licealnych, gdy ludzie zaczęli już inaczej reagować na pytania i wypowiedziane słowa niż w dzieciństwie. Bo w dzieciństwie dzieci są zawsze szczere i mówią to co zawsze szczerze myślą. Niestety potem to "coś" nam zanika. Wtedy po raz pierwszy też otrzymałam komentarz od nowopoznanej osoby, że jestem najbardziej szczerą osobą z jego znajomych. Jakoś to utkwiło w pamięci? Może nie tylko z powodu, że ktoś na to zwrócił uwagę. Częściowo z powodu konsekwencji..Czy macie tak, że czasami po prostu nie możecie wytrzymać i dążycie do bycia szczerym ? Często mnie "coś" też ciągnie za język i nie jestem w stanie się oprzeć. Czasami to jest absurdalne, czasami wygląda na zbyt pośpieszne, ale w momencie, gdy to mówię na głos wydaje mi się, że bieg wydarzeń przyśpiesza się, co najmniej w kilkadziesiąt razy, jeżeli nie kilkaset i ma się taką satysfakcję, że powiedziało się to co akurat miało się na myśli. To co leżało na sercu. A jeżeli nie dam rady i nie jestem w stanie powiedzieć komuś czegoś szczerze, tak jak myślę ? Co wtedy ?? Często wtedy wisi u mnie to niewypowiedziane "coś" w powietrzu, wisi nade mną, nad tą osobą, nad tą sprawą.
Kiedyś otrzymałam jedną dobrą ( dla mnie dobrą) radę na ten temat: jeżeli coś ma być powiedziane, to powiedz to. Nic na tym nie zyskasz, jeżeli zataisz, schowasz to gdzieś w głębi siebie bo nie wypada bo się wstydzisz itd.. Nikogo zresztą przy tym nie skrzywdzisz, oprócz siebie samej. Zawsze będziesz do tego wracać i żałować, ze w tym konkretnym przypadku zabrakło Ci odwagi na szczerość.
Wcześniej myślałam, że gdyby nie mój niewyparzony język, to inaczej byłoby z mężczyznami w moim życiu. Może kogoś bym od siebie nie odstraszyła, może robię błąd..Z drugiej strony bycie szczerym wobec innych to to chyba uczciwe wobec siebie? Jak sądzicie? Czy miałyście jakieś sytuacje, gdy nie służyła wam szczerość? Albo odwrotnie, gdy szczerość dużo Wam pomogła, dała ? Jakie są według was granice szczerości? Czy zawsze i wszędzie i wstosunku do każdego należy i warto być szczerym, czy jednak czasem trzeba i należy "ugryźć" się w język
?
Podobne tematy
2 2011-05-10 10:06:39 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2011-05-10 18:01:48)
Ciekawe pytanie, choć posta oględnie mówiąc odbieram jako zagmatwanego. Wszystko w życiu ma swoje granice, wiec również szczerość.
Mam rozumieć że dzięki swojej szczerości i pytaniu mężczyzn, z którymi dopiero rozpoczynałaś intymną relację pokrzyżowało Twoje plany w stosunku do tychże związków?
Ja wychodzę z założenia, że nie każdemu należy się szczerość (rzucanie pereł przed świnie, to całkiem dobre porównanie wg. mnie).
Rozmawiając z ludzmi oceniam, na ile sprawa którą chcę się podzielić może być ważna dla nich a na ile dla mnie jest intymna.
Jeśli ktoś postępuje wg. mnie niestosownie, w cztery oczy mówię co o tym myślę.
Generalnie z wiekiem (a wcale nie jestem stara
), coraz mniej zależy mi na tym by wszyscy wiedzieli jaka jest moja prawda.
Poza szczerością ważna jest pokora, by przyjąć informację zwrotną i się zastanowić czy faktycznie nasz punkt widzenia jest prawidłowy.
Każdy ma swoje tajemnice i o ile nie są one mroczne, myślę że nie powinny zostać "wypaplane".
Jest różnica między byciem szczerym, a byciem burakiem...