jestem zazdrosna o o to ze moj chlopak ma wiecej niz ja, ze musze zawsze wiecej pracowac na to na co on dostaje bez problemu, nie wiem czy to glupie czy samolubne ale mialam mysli zeby zakonczyc ten zwiazek bo nie potrafie tak jakos, on mieszka z rodzicami nie placi zadnych rachunkow rowniez za jedzenie za nic, ja mieszkam sama place za wszystko, dodatkowo praca, on ma lekka prace i moze bez problemu dostac dzien wolny od szefa a moja praca jest ciezka i musze sie nagimnastykowac zeby dostac dzien wolny, zawsze musze to zrobic z duzym wyprzedzeniem a dostajemy tyle samo obydwoje na godzine i gdzie tu sprawiedliwosc? dzisiaj zaczelam sie zastanawiac czy dalej to ciagnac czy z takiego blachego powodu powinnam zerwac, sama nie wiem, jestesmy doroslymi ludzmi i kiedy wspomnialam o tym zebysmy zamieszkali razem powiedzial mi ze to trudna dla niego decyzja bo widzi jak mi nie jest latwo mieszkac tak na wlasna reke i boi sie ze sobie finansowo nie da rady a u rodzicow ma lzej bo moze sobie pozwolic na wszystko bo nie musi placic za nic, bardzo chcialby zamieszkac ze mna ale musze dac mu czas tak powiedzial, pomozcie!
Podobne tematy
2 2011-05-08 02:35:45 Ostatnio edytowany przez tenniedobry (2011-05-08 02:47:21)
Hej
ja widzę dwie sprawy
1 ważna dla ciebie według mnie
jeśli się ociąga z decyzją nie jest Ciebie wart bo nie argumentem na pewno powinno być że widzi że Ci ciężko tak samej, jeśli to by było TO COŚ już dawno by z Tobą mieszkał
i nie zasłaniał się Tym czy da rade czy nie
chce albo nie chce
a druga nie staraj się mu zazdrościć
bo większą wartość chodź nie materialną dostajesz od życia w tym momencie TY, mieszkając za swoje własne pieniądze na swój własny rachunek
doceń to a nie kasę, kasa raz jest a raz nie ma ![]()
poza tym chyba po to się tworzą pary żeby było lżej w tej materii, no i pora się rozglądnąć za lepiej płatną pracą i lżejszą ![]()
pozdr
Widać duży żal do partnera w tym co piszesz, aż czasami ma się wrażenie czy Ty aby na pewno piszesz tak o chłopaku, którego powinnaś kochać czy o osobie, której zwyczajnie nie lubisz. Jeśli jedno z partnerów zazdrości drugiemu, że mu się w życiu lepiej powodzi nie świadczy dobrze o waszym uczuciu. Wiesz niby sama zazdrość nie zawsze musi być negatywnym uczuciem, ale uważaj żeby ta zazdrość nie przerodziła się w zawiść bo to już jest podłe. Może czas zastanowić się czy Ty go jeszcze w ogóle kochasz?
A ile macie lat?
Versality, pewnie Cię wkurza to, że facet idzie na łatwiznę
W perspektywie założenia rodziny w przyszłości to może być niepokojące. Ukazuje pewne cechy partnera, które nie są zbyt atrakcyjne..
A sama jesteś na pewno zaradna, pracowita, samodzielna ![]()
hmm jak finansowo nie da sobie rady skoro zarabiacie tyle samo, a Ty sama sie za takie pieniadze utrzymujesz.. a on na co ma miec te pieniadze? na zabawe? na ciuch za milion baniek? bo nie rozumiem..
nie mysli powaznie o Waszym zwiazku, u mnie bylo podobnie, "chce sie nacieszyc pieniedzmi" ale do ktorego roku mozna... ?
postawilam sprawe jasno jak sie nic nie zmieni to ....
i zmienilo sie.
Ja rowniez nie uwazam, ze sam fakt zarabiania tyle samo przy roznych obowiazkach to powod do zerwania. To normalne, gdybys nie dodala drugiej czesci posta poradzilabym po prostu rozejrzenie sie za inna praca.
Natomiast fakt, ze nie chce sie przeprowadzic jest bardziej niepojacy. Napisalas, ze jestescie dorosli, zarabiacie, ale to na dobra sprawe niewiele mowi. Rowniez zastanawiam sie ile macie lat.
Ja na przyklad pracuje od 19 roku zycia, tak od 20 bylam w stanie sama sie utrzymac, jednak faktycznie wolalam wtedy zostac w domu rodzinnym i sama propozycja wspolnego mieszkania wtedy mnie po prostu przerazala. Faktycznie wolalam pokorzystac z mlodosci, niz martwic sie, czy jak nie zaimprezuje za bardzo starczy mi na rachunki.
Ososbiscie dojrzalam do takiej decyzji w wieku 23 lat.
Ja tutaj chcialabym zadac jedno pytanie? Czy wiekszym problemem jest to, ze zarabiacie tyle samo, czy to, ze Twoj chlopak nie chce mieszkac razem z Toba?
Jeśli na tym etapie związku jesteś zazdrosna o jego poziom materialny, to niczego dobrego wam nie wróżę.
hej! dzieki za wszystkie odpowiedzi, duzo mi dalo to do myslenia, a wiec ja mam 28 lat a moj chlopak 26, ja sie sama utrzymuje od 12 roku zycia i fakt jest taki ze on wydaje swoje pieniadze tylko na swoje przyjemnosci, na imprezy, wyjazdy, hobby, czuje ze jestem w zwiazku bez zwiazku nadal czuje sie jabym byla sama, bo nie ma tego zycia razem partnerstwa, wspolnych planow, wspolnych wydatkow, tej wspolnoty tylko tak jakbym ja prowadzila inne zycie a on inne lzejsze i co do przyszlosci to nie wiem co z nami bedzie z tego co widze to za wygodnie mu zebysmy zamieszkali razem bo wiaze sie to z wydatkami dla niego no i jak bysmy zalozyli rodzine itd to tak samo teraz ma zycie przy boku rodzicow gdzie wszystko mu daja i kiedy z nim rozmawialam o przyszlosci tak nawiazalalm do tego tematu to powiedzial ze chcialby mieszkac ze mna ale nie chce slubu bo go to przeraza a posiadanie dzieci to tylko koszty, ja na razie czuje ze jakbym miala w kims oparcie i jakos razem bysmy do czegos dazyli to chcialabym wtedy miec dziecko czemu nie, jak na razie nie mam instynktu maciezynskiego wiec nie pale sie do tego w tym momencie, ehhhh po prostu potrzebuje partnera z ktorym bym dzielila zycie razem a jak na razie kazdy ma swoje zycie..
dzisiaj postanowilam ze bede szukac lepszej pracy, zaczynam od wtorku kiedy mam dzien wolny ![]()
* tam mialo byc od 21 roku zycia , sorki za blad ![]()
Szukaj, szukaj, bez wzgledu na wszystko warto sie rozejrzec.
Jesli Twoj partner tak podchodzi do zycia, to wydaje mi sie, ze bedzie Wam ciezko, nawet jesli razem zamieszkacie. To oczywiste, ze status materialny sie mu pogorszy i nie zdziwilabym sie, gdyby bylo to powodem napiec i klotni.
Poza tym jest juz na tyle dorosly, ze pewne cechy trudno bedzie zmnienic w pakiecie prawdopodobnie dostaniesz mezczyzne dla ktorego wazniejsze sa jego wydatki niz Wasze wspolne.
Oczywiscie, to Ty go znasz, ale postaraj sie spojrzec na Wasza przyszlosc z tej Perspektywy.
Tak czy siak zycze Ci pomyslnego rozwiazania tej sytyacji.
Hmmmm
Dziwna sprawa. Pieniądze niby szczescia nie dają a jednak. Widzisz ja widze spory problem tutaj z jedną sprawą on boi sie odpowiedzialności. Odejście od tzw "cycka" mamy. Jest mu łatwo. Jest nastawiony na przyjemności i na swoje włąsne wydatki. Problem sie zacznie kiedy pojawią sie zobowiązania. Pozatym twoja zazdrośc moze miec podtekst zwiazany z bezpieczenstwem. Ty jako osoba która na wszystko pracuje sama i w dodatku ciezej masz prawdopodobnie wiekszy szacunek do pieniadza.
Nie jesteś głupiutką, małą dziewczynką, wiesz na czym stoisz, utrzymujesz się sama i podzielam oraz podziwiam Twoją osobę.
Sama mam 21 lat i wyprowadziłam się z domu i jest mi naprawdę świetnie. Na razie jeszcze rodzice mi pomagają się utrzymywać, bo mam pracę jako rachmistrz, ale niestety wypłata dopiero po całym spisie... Też na początku strasznie marudziłam, że chcę zamieszkać z chłopakiem, ale jak wszystko przekalkulowaliśmy, to nie opłaciło się nam zupełnie, bo wynajem mieszkania, to bardzo duże pieniądze, ale my jesteśmy w innym wieku. Masz już 28 lat, byłabym wściekła po prostu, że facet nie chce ze mna zamieszkać w tym wieku! Masakra... Ja już myślałam i myślę o wspólnym mieszkaniu, jestem szczera z chłopakiem, mówię mu o wszystkim - o to w tym chodzi. Versality, masz takie duże dziecko w związku. Na pewno nie jest Ci łatwo, bo go kochasz, ale jesli nie chce teraz odejść od rodziców, to oznacza niestety jedno... nie kocha Cię. Widać, że Tobie zależy, alejemu nie. Nawet napisałaś, że nie spędza z Tobą tak wiele czasu, jakbyś chciała. W związku właśnie o to chodzi, by dać drugiej osobie czas, wsparcie, bezpieczeństwo. Jeśli tego nie masz i czekasz na zmiany, to nie łudź się. Jeśli teraz tak nie jest, to inaczej już nie będzie. Bo w związkach zazwyczaj na początku jest magia, a potem mają w tyłku, co się dzieje. A jeśli od początku było, jak piszesz, to nie ma szans na lepsze. Postaw mu ultimatum, jakieś minimalne szanse są, że się zmieni. Przede wszystkim spróbuj, choć moim zdaniem zasługujesz na kogoś lepszego. Powodzenia!
Versality, jak o tym wszystkim piszesz, to tak, jakbym czytała o sobie. Ja pracuję od 18 r.ż, obecnie mam prawei 26. Miałam faceta przez prawie 5 lat, zerwałam z nim jakieś 3 lata temu.
Tacy faceci to "przyjemniaczki"- zależy im na swojej wygodzie. Mój ex to nawet nie kwapił się, żeby odwieźć mnie do domu po spotkaniu, jak przebąkiwałam o wspólnym mieszkaniu to mówił, że mu u mamy dobrze (wtedy miał 22 lata), jego mama na domiar złego dawałą mu kasę na wszystko i kupiła mu jeszcze samochód!!! A potem mi gadała, że ja go powinnam ułożyć ![]()
Czara goryczy się przelała kiedy on całe wakacje nie pracował, imprezował, przesiedział każdy weekend nad morzem, a ja jak ten Kopciuch wiecznie byłam w pracy. Jak się go kiedyś w kłótni zapytałam, czy on w ogóle nie ma ambicji żeby pracować, odpowiedział mi "może nie"... To był jeden z pośrednich powodów zerwania.
Co Tobie radzę- może warto postawić sprawę na ostrzu noża tzn albo wspólna samodzielność albo mieszkanie z mamą. Jesteście już dorośli i na pewno się utrzymacie ![]()
Ja musze coś dodać z punktu widzenia tego faceta. Obecnie moja dziewczyna 24l można powiedzieć utrzymuje się sama, pracuje po godzinach dorabiajac jako korepetytorka oraz jest konserwatorką powierzchni płaskich w pobliskim gminnym ośrodku zdrowia. Z powodu ojca alkocholika nie miała dziećinstwa i zaraz po maturze poszła do pracy, po rokumogla iść na studia zaoczne - tam sie poznaliśmy. Ja zaś pracuje i mieszkam z rodzicami 25km od niej, po cześci zaczyna mnie to już boleć, nadal w sumie mam wymówkę bo pisze magisterke ale potem? Fakt ze ona pewnie bedize sie musiała trochematką poopiekować...Mimo ze mam niecołatwiej i lzej staram się możliwie czesto do niej jezdzić i też jej pomagać np przy sprzątaniu, mam w sumie drogawe hobby, ale zawsze stawiałem ją na pierwszym miejscu, chyba ze zapowiadałem cheć wyjazdu gdzieś z duzym wyprzedzeniem. Te przypadki wyzej opisane nie są samcami alfa... sam się troche obawiam nie być dla swojej właśnie takim wygodnym maminsynkiem... myslę ze nim nie jestem, ale to pokaże czas... W każdym razie jesli facet nie potrafi porzucić swojej wygody by z wami zamieszkać, zastanówcie się nad nim....
No dobrze, versality, a jak długo jesteście ze sobą? Może za krótko, żeby on się zobowiązywał? Może nie jest Ciebie pewny?
Ja jako z racji swoich lat mialem wiele ciekawych przejsc w zyciu. W latach 1995-2000 mieszkalem razem ze swoja dziewczyna razem w Lublinie na Czubach (ul. Zwycieska). Sama decyzja o zamieszkaniu razem to nie byla chec obcowania ze soba, ale przemyslana. Z poczatku jest zajebiscie. Wspolne obiady, kolacje przy swiecach. Nocne Polakow rozmowy - do samego rana. Sex na okraglo, do znudzenia. Ale po poczatkowym zauroczeniu przychodzi rutyna i codziennosc, tak jak w malzenstwie. Co innego jest spotkac sie z kims raz czy dwa razy w tygodniu, a co innego przebywac z nim non-stop. To, ze jest bogatszy od ciebie nic nie znaczy dla prawdziwej nilosci. Moze ten fakt, ze ma wiecej kasy przyniesie wam same przyjemnosci. Sama decyzja o zamieszkaniu nie jest taka prosta jak sie wydaje. moze wam sie uda. Mosisz na niego wplynac.
--------------------Pozdro dla busiu-----------------------
jestesmy ze soba 11 miesiecy, a znamy sie 2 lata, kiedy sie go zapytalam czy kiedykolwiek chcialby sie wyprowadzic od rodzicow to powiedzial chyba w zartach ze wolalby zostac, bo jak umra to odziedziczy dom i nie musi kupowac na kredyt,pare razy mi mowil sam z siebie ze chcialby ze mna zamieszkac ze chcialby ze mna blisko byc, codziennie moc budzic sie kazdego ranka przy mnie ale boi sie ze nie da rady finansowow bo widzi ze nie jest mi latwo czasami i ma porownanie jak to jest, moim zdaniem to facet powinjien pomyslec tak ze razem bedzie latwiej zyc, niz ze jemu moze byc ciezko, powinien czasmi ppomyslec o nas jako obojgu ludzi a nie o sobie czy mu sie oplaca czy nie. kiedys jego mama mi napomknela ze jej nie przeszkadza ze jej dzieci w tym wieku mieszkaja nadal z nimi, tylko sie usmiechnelam bo co mialam powiedziec, moj facet skonczyl studia, teraz pracuje ale tylko 2 czy 3 razy w tygodniu za barem tak zeby miec pare groszy na imprezy albo jego hobby, nie wiem jakby to bylo gdyby musialby pracowac ciezko zeby oplacic rachunki czy by dal rade widze ze jest jakby wychuchany przez rodzicow i w sumie nie wie co to jest prawdziwa praca,ja tez kiedys iles lat temu jak mieszkalam z rodzicami jeszcze to mnie przerazala mysl ze kiedys zamieskzam sama, ze bede miec prace, ze bede dorosla, czuje ze on jest na tym etapie jakim ja bylam iles lat temu, dlatego nie wiem czy moge z nim wiazac jakas przyszlosc, poza tym szukalam ostatnio pracy jak obiecalam
no i znalalzlam tylko w innym miescie i mysle powaznie o przeprowadzce tam, chcialabymk partnera z ambicjami przy ktorym bym sie rozwijala szukala lepszej pracy midzy innymi, a z tego co wiem to moj facet nie chcialby zmieniac swojej pracy barmana na jakas dobra juz stala prace bo jak mi powiedzial to ta praca daja mu luz i nie potrzeba mu takiej gdzie sie siedzi za biurkiem stresuje sie caly dzien itd, ze zyciem powinno sie cieszyc a nie obladowac sie kupa kredytow, praca ktora przyprawia ci zmarszczki, kupa dzieciakow rozwrzeszczanych itd. taka ma teorie,moja niestety jest troche inna ![]()
Z Twojego ostatniego postu już nie wynika, że "zazdrościsz" jemu lepszego ustawienia w życiu. Raczej martwi Cię to, że jest rozpieszczony przez rodziców i nie poradzi sobie w dorosłym życiu. W sumie też bym się tego obawiała. Zarabia tyle ile mu potrzeba na imprezy, drobne wydatki. Gdyby przyszło mu utrzymać rodzinę, to mógłby być problem. Zresztą jak sama piszesz, nie chce z Tobą zamieszkać, bo ledwie dajesz sobie radę sama. Czyli to oznacza, że miałabyś jeszcze i jego utrzymywać?
Dzisiaj miałam przyjemność spotkać przypadkiem dawnego kolegę z klasy. Chwalił się, że zainteresował się wspinaczką. Jednak gdy miał się wspiąć na prawdziwą skałę to już przestało mu się to podobać - strach. Cały sprzęt kupił za kasę rodziców. I teraz rzuci w kąt, bo jednak to nie jest to. Jeszcze za czasów liceum opowiadał o wyjazdach w góry na snowboard. Jak do tej pory nigdzie nie pracował - 23 lata. Kończy studia, zaczyna drugi kierunek również dziennie, bo poprzedni to nie wypał. W życiu bym się nie związała z kimś takim, bo jaką miałabym z nim przyszłość? Ja musiałabym zapewnić utrzymanie dla całej rodziny.
Myślę, że nie masz czego zazdrościć swojemu chłopakowi, tylko poważnie się zastanowić nad waszą wspólną przyszłością. Ty starasz się, jesteś pracowita i odpowiedzialna, a on? Żyje tym co jest teraz. Jest wygodnicki i będzie brał pieniądze od rodziców jak długo się da.
Twój facet jest tylko nieodpowiedzialny. Fakt ze jest bogatszy od ciebie i nie chce ci pomoc, to dobrze o nim nie świadczy. nie jest jeszcze stracony, tylko musisz nim pokierować.