Coraz bliżej święta... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Coraz bliżej święta...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1

Temat: Coraz bliżej święta...

Nie wiedziałam , gdzie najlepiej zamieścić ten wątek , jednak doszłam do wniosku , że tutaj chyba najbardziej będzie pasował./
Zbliżają się święta.Jestem ciekawa , ja Wy się do nich przygotowujecie , jak je spędzacie , jakie celebrujecie tradycje ?....Jesteśmy porozrzucani nie tylko po Polsce , ale i po całym świecie , więc i zwyczaje są różne.No i co dla Was jest ważne : duchowe przeżycia związane ze świętami , czy raczej materialne aspekty ? Rodzinna atmosfera przy jednym stole , póżniej wspólna pasterka o północy , kolędowanie i refleksje nad swoim życiem , czy sprzątanie , gotowanie , pieczenie , rozpakowywanie prezentów?
A tak w ogóle to lubicie święta , czy nie ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Coraz bliżej święta...

dawno temu kiedy ogólnie panowała bieda a ludzie byli przygnębieni i smutni-święta Bożego Narodzenia miały inny wymiar,wtedy szynka i pomarańcze to był rarytas-dlatego jak się czuje ten zapach to widzi się świąteczny stół.Pomimo tych ciężkich czasów święta były czymś wyjątkowym.W tej chwili pierogi gotowe,ciasto z cukierni,pomarańcze za grosze,szynka każdego rodzaju,barszcz z kartonika,żurek z torebki,bigos gorącego punktu w markecie i tak naprawdę to nie trzeba niczego samemu robić.Dzieci też teraz nie patrzą na duchowe znaczenie świąt tylko od początku grudnia zastanawiają sie co też rodzice kupią pod choinkę(o tym że nikt nie wierzy w mikołaja nie wspomnę).Dla wielu ludzi święta jest to okazja do odpoczynku od pracy i czas na spotkanie się z rodziną.W telewizji ciągle puszczają te same nudne filmy,a w kościele mówią o polityce.Pasterka to kiedyś było wielkie wydarzenie,teraz młodzież wychodzi na pasterkę pod kościół i to tylko po to żeby popić.Reklamy prześcigają się w promocjach,banki mają coraz lepsze propozycje zaciągania kredytów na prezenty,i ogólnie to taka pogoń za czymś.
Szkoda,bo jak nasz kraj był biedny i ciężko było ludziom to święta miały charakter,teraz to nic wielkiego.

3

Odp: Coraz bliżej święta...

Uwielbiam Święta Bożego Narodzenia.:)
Staram sie żeby w moim domu było tradycyjnie.Żywa choinka,dwanascie potraw na wigilijnym stole,sianko pod obrusem,jemioła,wspólne wyjscie na pasterkę.....
Fakt od początku grudnia ogarnia nas szaleństwo,sprzątanie,zakupy,gotowanie....ale to takie miłe kiedy w tym dniu możemy obdarować swoich najbliższych wymarzonym prezentem,oczywiscie nie są to prezenty z najwyższej półki ale jakieś miłe drobiazgi,podarowane od serca.:)
Wszystkie potrawy przygotowywuję sama,nie wyobrażam sobie innej opcji,tak robiła moja mama,tak robię ja i najprawdopodobniej będzie robiła moja córka gdyż to bardzo lubi,normalnie nie mogę jej zagonić wink do pomocy w kuchni,ale przed świętami sama chętnie pomaga.:)
Uwielbiam te wszystkie zapachy choinki,piernika,gozdzików,pomarańczy.....och się rozmarzyłam.:)

  Miłość - to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach. A gdy miłość łączy się z przyjaźnią, powstaje wówczas jedność podwójna i zupełna.

4

Odp: Coraz bliżej święta...

Ja też jestem tradycjonalistką i wszystkie potrawy wolę przygotować sama-w tym roku mnie ominie wiele z gotowania ponieważ nasz synek obchodzi 28ego grudnia swoje pierwsze urodziny i jedziemy na święta do rodziców.Na szczęście teściowa też jest tradycjonalistką i w domu w święta będzie pachniało choinką i pomarańczami.
Przez ten wątek tak mi się jakoś miękko na sercu zrobiło....choinka,zapach potraw,kolędy.....już nie mogę się doczekać!!!mam nadzieję że w tym roku popada troszkę suchego śniegu i na pasterkę jak będziemy szli to będzie milutko skrzypiał pod stopami.Ja idąc do kościoła mijam park,on tak pięknie wygląda jak śnieg przykryje choinki,jak z obrazka.

5

Odp: Coraz bliżej święta...

Ja również lubię święta Bożego Narodzenia , chociaż myślę , że nie mają już takiej magii i uroku jak te sprzed lat.Brysia ma racje , jak pomarańcze można było dostać tylko przed Wigilia i to jeszcze na kartki big_smile , to i lepiej smakowały i bardzie się czuło , że oto nadszedł ten wyjątkowy czas.
Wigilie spędzamy w rodzinnym domu męża .Jest sianko , biały obrus , no i oczywiście pasterka o północy.Czasami i łezkę się uroni podczas składania życzeń , na wspomnienie tych , których już z nami nie ma sad
Ja już żyję świtami.Zaczynam planować kiedy sprzątanie , kiedy zakupy, kiedy pieczenie ciast smile Żadne ciasto tak nie pachnie i nie smakuje jak piernik , czy makowiec własnej roboty.Uwielbiam rozpakowywanie prezentów i twarze dzieci oraz bliskich , którzy są zadowoleni i szczęśliwi .Szkoda tylko , że te chwile tak szybko się kończą , oraz  , że ludzie przestali wpajać swoim dzieciom pewnych wartości i przekazywać tradycji związanych z tymi świętami.

6 Ostatnio edytowany przez atina (2008-11-19 11:07:34)

Odp: Coraz bliżej święta...

Moje dzieciaki chociaż na codzień zbuntowane,majace swoje nie zawsze słuszne zdanie,też ogarnia ta magia świąt.:) Synek nawet zakłada białą koszulę,co w Jego przypadku normalnie jest nie możliwe.;)
Myślę że to wszystko zależy od nas dorosłych,co wpajamy naszym pociechą od najmłodszych lat,jaki dajemy im przykład.

  Miłość - to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach. A gdy miłość łączy się z przyjaźnią, powstaje wówczas jedność podwójna i zupełna.

7

Odp: Coraz bliżej święta...

wiesz Jeanne-myślę że nie chodzi tu o wpajanie młodym wartości i tradycji związanych ze świętami-bo pewnie matki czy babki staraja się to zrobić,mnie się wydaje że młodzi nie maja na to czasu-świat gna strasznie do przodu,ludzie młodzi harują żeby coś mieć(dom,samochód) i często kończą pracę o 14ej w wigilię a przed pracują do 16ej-18ej i nie mają czasu niczego zrobić sami więc pozostaje kupić gotowce!!po jakimś czasie wchodzi to w krew że nie stoi sie nad garnkami tylko chop galopkiem do sklepu i w 3 godziny masz potrawy wigilijne na stole i do tego nie narobiłaś się czyli możesz się tym dniem cieszyć jako dniem wolnym od pracy.
Tak jak pisałam-to przykre ale to nie nasza wina tylko systemu.

8

Odp: Coraz bliżej święta...

O widzisz brysia ! Ludzie nie maja czasu .Są zabiegani , zapracowani.Teraz wile rzeczy robią na sztukę, na szybko , żeby było , bo musi być jakoś.
Najgorsze , że przez to często nie mają tez czasu dla swoich dzieci sad Dobrze , że teraz więcej czasu jestem z nimi w domu.Lubie ( choć czasami się przy tym denerwuje) jak podkradają masę do ciasta , wylizują garnek z polewą czekoladową...Ehhhh , wtedy czuję ta całą magię świąt , kiedy widze , że dzieci maja z tego frajdę smile No i jak się ekscytują ubieraniem choinki , światełkami , a póżniej rozbieraniem jej ukradkiem z czekoladek , cukierków i pierniczków smile
Na koniec zostają same papierki big_smile

9

Odp: Coraz bliżej święta...

Pewnie!!!to jest super!!sama pamiętam ze swojego dzieciństwa jak mnie babcia ganiała z kuchni z uśmiechem na twarzy kiedy ja cała umazana w surowym cieście czy masie ambitnie"pomagałam" coś upiec.Moja babcia przywiązywała wielką wagę do tradycji świąt i dlatego moje wspomnienia są z tamtego okresu najpiękniejszym przeżyciem.Był wielki stół,biały obrus , sianko,12 potraw,śpiewanie kolęd,pasterka i prezenty!!!Moja mama już mniej czasu poświęcała na święta bo była zapracowana i po śmierci babci nigdy już nie było takich świąt,a ja jestem bardzo do babci podobna i chcę żeby moje dzieci zapamiętały święta takimi jakimi ja je pamiętam z dzieciństwa.

10 Ostatnio edytowany przez Jeanne (2008-11-19 14:01:29)

Odp: Coraz bliżej święta...

Choinka

   Tradycja ta wywodzi się z VIII w. Św. Bonifacy, nawracając na chrześcijaństwo pogańskich Franków, kazał ściąć olbrzymi dąb, któremu oddawano cześć. Upadający dąb zniszczył wszystkie pobliskie drzewa oprócz małej sosenki. Święty uznał to za znak niebios, a młode zielone drzewko za symbol Chrystusa i chrześcijaństwa. Zwyczaj ubierania choinki w znanej formie przyszedł do nas z Niemiec na przełomie XVIII i XIX w. Zawieszane na drzewku w wigilię ozdoby i smakołyki nie były dobrane przypadkowo. I tak:

    * jabłka symbolizowały zdrowie i urodę,
    * orzechy zawijane w złotko miały zapewnić dobrobyt i siły witalne,
    * miodowe pierniki - dostatek na przyszły rok,
    * opłatek umacniał miłość, zgodę i harmonię w rodzinie,
    * łańcuchy wzmacniały rodzinne więzi
    * lampki i bombki miały chronić dom od demonów i ludzkiej nieżyczliwości
    * gwiazdka na czubku - to pamiątka gwiazdy betlejemskiej oraz znak mający pomagać w powrocie członków rodziny przebywających poza domem,
    * dzwonki oznaczały dobre nowiny i radosne wydarzenia w rodzinie
    * aniołki - to opiekunowie domu



   Propagatorzy starochińskiej sztuki feng shui zalecają zawieszenie na choince drobnych przedmiotów, np. dzwoneczka lub szklanego paciorka, które później można umieścić w swoim pokoju na resztę roku. Będą służyć wspomaganiu harmonii , zdrowia i pomyślności przez wzmocnienie przepływu dobroczynnej energii. Staną się nie tylko ozdobą, ale i naładują się szczególną mocą związaną z drzewkiem, które obdarzamy uczuciem i w którym skupia się najbardziej pozytywna energia świątecznych dni.

Wigilijne przesądy


1. W tym dniu nie należy się sprzeczać, kłócić ani płakać, bo niezgoda i smutek będą częste w domu aż do następnej Wigilii.

2. Zachorowanie lub zranienie się zapowiada słabe zdrowie przez cały rok

3. Jeżeli Wigilię pierwszy przyjdzie lub zatelefonuje mężczyzna to szczęście dle tego domu, a jeśli kobieta-to choroba lub inne niepomyślne zdarzenie.

4. Podczas wieczerzy wigilijnej nie należy zbyt dużo mówić czy przerywać innym, aby w przyszłym roku nie kłócić się i nie wyjawiać powierzonych sekretów.

Wigilijne obyczaje

1. Dzielenie się opłatkiem zapewnia dostatek chleba w przyszłym roku oraz symbolizuje zgodę, wybaczenie i puszczenie niepamięć wszystkich urazów.

2. Nie nalezy wstawać zza stołu w trakcie posiłku. Zakaz ten nie dotyczy gospodyni lub innej osoby podającej do stołu.

3. Do stołu należy siadać według starszeństwa, aby i schodzic z tego świata w takiej kolejności.

4. Liczba potraw powinna byc nieparzysta. ( ???)

5. Każdą potrawę należy chociażby spróbować, aby jej nie zabrakło na stole w przyszłym roku.

6. W tym dniu obowiązuje zasada: "Jak w Wigilię, tak i przez cały rok".

Dlatego dobrze jest zabrać się rano do nieuciążliwej pracy, aby być zdrowym, rześkim i pracowitym przez cały rok. Nie należy się też przemęczać.


Wigilijne wróżby


1. Jeżeli chcesz się przekonać, czy w nowym roku zakochasz się, zjedz jabłko i policz pestki. Jeśli liczba pestek jest parzysta, to odpowiedź jest pozytywna, a jeśli pestek będzie więcej niż sześć, to twoje szczęście będzie podwójne.

2. Przywłaszczenie sobie jakiegoś drobiazgu przynosi szczeście przez cały rok. Oczywiście rzecz trzeba właścicielowi w jakiś sposób niepostrzeżenie podrzucić. Nie należy natomiast niczego swojego pożyczać, bo wróży to straty.

3. Wszelkie długi, w miarę możliwości, wskazane jest do Wigilii zwrócić.

4. Dobrze jest miec podczas wieczerzy nawet drobną sumę pieniędzy, aby nie cierpieć na ich brak przez cały rok.

5. Łuski z karpia spożytego podczas wieczerzy wigilijnej, noszone w potrmonetce przez cały rok, przyciągną pieniądze.

Przepowiadanie pogody na następny rok

   Od pasterki, czyli pierwszego dnia świąt(25 grudnia), aż do 6 stycznia, czyli święta Trzech Króli, trwa okres zwany potocznie dwunastnicą. Przez dwanaście kolejnych dni można wróżyć, jaka będzie pogoda w nadchodzących dwunastu miesiącach. A więc: 25 grudnia przepowiada pogodę na styczeń, 26 na luty, 27 na marzec, 28 na kwiecień itd.

Wigilia , święta , prezenty świateczne

11

Odp: Coraz bliżej święta...

Bardzo lubie świeta.Kojarza mi sie z moim dzieciństwem ,babcia,ubieraniem choinki.
Teraz tez mam pozytywne skojarzenia.mój mąz juz obdarował mnie prezentem
Dostałam od niego kupon na masaż relaksujacy.Co prawda otrzymał go kiedy kupował Netie ale liczy sie dobre serce.

A czy Wy w domach podczas kolacji wigilijnej śpiewacie kolędy?

12

Odp: Coraz bliżej święta...
aleksandra06 napisał/a:

A czy Wy w domach podczas kolacji wigilijnej śpiewacie kolędy?

U nas niestety nie sad Każdy się wstydzi swojego głosu...Chyba smile

13

Odp: Coraz bliżej święta...

Ale 24grudnia to czas ogólnie przyjęty jako narodziny Jezusa-ponieważ jak wiemy nie urodził się w tym dniu.Ponadto 24grudnia to dawny dzień obchodzenia świąt boga słońca-źródła podają że to pogański zwyczaj którego nie chciano się pozbyć stąd zamiana święta boga słońca na urodziny Jezusa.

Tak czy tak mają swoją magię,dobrze pielęgnować tą tradycję bo to jedne ze świąt które łączą zwaśnione narody,powodują zawieszenie broni jeśli trwa wojna(w niektórych krajach),oraz sprawiają że człowiek dla człowieka staje się życzliwszy.

14 Ostatnio edytowany przez Jeanne (2008-11-21 10:27:44)

Odp: Coraz bliżej święta...

Masz rację , szkoda , że ta życzliwość czasami u niektórych jest tylko w czasie świąt sad
Słuchajcie , a kiedy zaczynacie piec pierniki ? Macie już prezenty dla wszystkich ?

I jeszcze jedno: jest taka tradycja , że na stole powinno być jedno dodatkowe nakrycie...Zdarzyło się komuś , że nagle podczas Wigilii pojawił się niespodziewany Gość ?

A znacie historie tradycji aniołka na czubku choinki ? Oto ona :

Pewnego Bożego Narodzenia, bardzo dawno temu, Święty Mikołaj przygotowywał się do swojej corocznej podroży. Jednak wszędzie piętrzyły się problemy... Czterech z jego elfów zachorowało, a zastępcy nie produkowali zabawek tak szybko jak elfy, wiec Mikołaj zaczął podejrzewać, że może nie zdążyć...
Następnie pani Mikołajowa oświadczyła mu, że jej Mama ma zamiar wkrótce ich odwiedzić, co bardzo zdenerwowało Mikołaja.
Na domiar złego, kiedy poszedł zaprzęgać renifery, okazało się, że trzy z nich są w zaawansowanej ciąży, a dwa inne przeskoczyły przez plot i zwiały - Bóg jeden wie dokąd. Mikołaj zdenerwował się jeszcze bardziej ...
Kiedy zaczął pakować sanie, jedna z płóz złamała się. Worek runął na ziemie, a zabawki rozsypały się dookoła.
Wkurzony Mikołaj postanowił wrócić do domu na kawę i szklaneczkę whisky. Kiedy jednak otworzył barek, okazało się, ze elfy ukryły cały alkohol i nic nie było do wypicia...
Roztrzęsiony Mikołaj upuścił dzbanek do kawy, który roztrzaskał się na kawałeczki na podłodze w kuchni. Poszedl wiec po szczotkę, ale okazało się, że myszy zjadły włosie, z którego była zrobiona...
I właśnie wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi... Mikołaj poszedł otworzyć. Za drzwiami stal mały aniołek z piękna, wielka choinka. Aniołek radośnie zawołał:
- Wesołych Świat, Mikołaju! Czyż nie piękny mamy dziś dzień? Przyniosłem dla Ciebie choinkę. Prawda, że jest wspaniała? Gdzie chciałbyś, żebym ją wsadził?...

Stąd wzięła się tradycja aniołka na czubku choinki...

15

Odp: Coraz bliżej święta...

ciekawe....nigdy tego nie słyszałam.Swoją drogą Mikołaj tego dnia miał naprawdę przechlapane.

Ja jeszcze nie piekłam nigdy piernika-powód jest prosty:zawsze robiła to babcia,później mama,a teraz piecze teściowa lub przywozi od babci męża.Ale muszę się zabrać za to kiedyś bo czas płynie,ja będę babcią i blado wypadnę bez piernika dla wnucząt-nie?

Co do prezentów to nie mam jeszcze pomysłu-muszę kupić coś dla teściów i nie mam kompletnie pojęcia co to mogłoby być-chciałabym żeby to było coś z czego będą mieli pożytek,wiecie o co chodzi?
nie wiem robili ostatnio gruntowny remont,wymiana mebli,nowe podłogi....może coś do domu?tylko co?hmmm...teściowie i prezent to mój głóny zgryz tego roku.Jeśli macie jakiś pomysł to chętnie poczytam.

16

Odp: Coraz bliżej święta...
Jeanne napisał/a:
aleksandra06 napisał/a:

A czy Wy w domach podczas kolacji wigilijnej śpiewacie kolędy?

U nas niestety nie sad Każdy się wstydzi swojego głosu...Chyba smile

U mnie się śpiewa smile,szczególnie w pierwszy dzień świąt,tak się przyjeło że spędzamy go z rodziną męża.W tym dniu odprawiana jest msza za zmarłych rodziców i braci męża,po kościele spotykamy się albo u nas ,albo u męża siostry i rozpoczyna się rodzinne biesiadowanie i wspólne śpiewanie.:)

  Miłość - to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach. A gdy miłość łączy się z przyjaźnią, powstaje wówczas jedność podwójna i zupełna.

17

Odp: Coraz bliżej święta...
aleksandra06 napisał/a:

Bardzo lubie świeta.Kojarza mi sie z moim dzieciństwem ,babcia,ubieraniem choinki.
Teraz tez mam pozytywne skojarzenia.mój mąz juz obdarował mnie prezentem
Dostałam od niego kupon na masaż relaksujacy.Co prawda otrzymał go kiedy kupował Netie ale liczy sie dobre serce.

A czy Wy w domach podczas kolacji wigilijnej śpiewacie kolędy?

ja też kolęd nie śpiewam w domu, za to czasami z płyty lecą. ale to głównie dlatego, że zdolności wokalne w rodzinie pozostawiają wiele do życzenia smile

a Netia teraz masaże funduje? smile ciekawe jak to się rozwija. w sumie fajny sposób żeby przyciągnąć kobiecą część społeczności internetowej do siebie smile

18

Odp: Coraz bliżej święta...
Jeanne napisał/a:

Masz rację , szkoda , że ta życzliwość czasami u niektórych jest tylko w czasie świąt sad
Słuchajcie , a kiedy zaczynacie piec pierniki ? Macie już prezenty dla wszystkich ?

I jeszcze jedno: jest taka tradycja , że na stole powinno być jedno dodatkowe nakrycie...Zdarzyło się komuś , że nagle podczas Wigilii pojawił się niespodziewany Gość ?

A znacie historie tradycji aniołka na czubku choinki ? Oto ona :

Pewnego Bożego Narodzenia, bardzo dawno temu, Święty Mikołaj przygotowywał się do swojej corocznej podroży. Jednak wszędzie piętrzyły się problemy... Czterech z jego elfów zachorowało, a zastępcy nie produkowali zabawek tak szybko jak elfy, wiec Mikołaj zaczął podejrzewać, że może nie zdążyć...
Następnie pani Mikołajowa oświadczyła mu, że jej Mama ma zamiar wkrótce ich odwiedzić, co bardzo zdenerwowało Mikołaja.
Na domiar złego, kiedy poszedł zaprzęgać renifery, okazało się, że trzy z nich są w zaawansowanej ciąży, a dwa inne przeskoczyły przez plot i zwiały - Bóg jeden wie dokąd. Mikołaj zdenerwował się jeszcze bardziej ...
Kiedy zaczął pakować sanie, jedna z płóz złamała się. Worek runął na ziemie, a zabawki rozsypały się dookoła.
Wkurzony Mikołaj postanowił wrócić do domu na kawę i szklaneczkę whisky. Kiedy jednak otworzył barek, okazało się, ze elfy ukryły cały alkohol i nic nie było do wypicia...
Roztrzęsiony Mikołaj upuścił dzbanek do kawy, który roztrzaskał się na kawałeczki na podłodze w kuchni. Poszedl wiec po szczotkę, ale okazało się, że myszy zjadły włosie, z którego była zrobiona...
I właśnie wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi... Mikołaj poszedł otworzyć. Za drzwiami stal mały aniołek z piękna, wielka choinka. Aniołek radośnie zawołał:
- Wesołych Świat, Mikołaju! Czyż nie piękny mamy dziś dzień? Przyniosłem dla Ciebie choinkę. Prawda, że jest wspaniała? Gdzie chciałbyś, żebym ją wsadził?...

Stąd wzięła się tradycja aniołka na czubku choinki...

No ja znam taką końcówkę, że Mikołaj był bardzo zdenerwowany, a kiedy zobaczył aniołka z choinką, który był dla niego bardzo miły, tak, że to było nie do zniesienia, wziął choinkę, postawił ją w kącie a na nią wbił aniołka, żeby się już zamknął big_smile

"...a także ludzie pomniejsi, pasikoniki i ważki.. Lampy, puste ramy i grzechotki mają swoją wieczność.. I są raz na zawsze..."

19 Ostatnio edytowany przez Jeanne (2008-12-02 09:26:13)

Odp: Coraz bliżej święta...

Jak tam u Was przygotowania do świąt ? U mnie na dworze wiosna i gdyby nie świąteczny wystrój sklepów pewnie zapomniałabym , że święta tuż tuż smile
Powoli zaczynam robić gruntowne porządki , okna zostawiam na sam koniec , bo jak znam życie , do świąt mało będzie przez nie widać i trzeba będzie zrobić powtórkę mycia , bo ja muszę mieć idealny widok na świat big_smile
Zastanawiam się tez jak ubrać w tym roku choinkę ...Chciałabym , żeby było inaczej niż zwykle.Pamiętam , kiedy byłam dzieckiem , na choince zawsze było dużo cukierków , czekoladek i innych słodyczy...Może w tym zrobiłabym podobnie ?...Dzieci by miały frajdę...Do tego gdybym upiekła jakieś fajne pierniczki do powieszenia...Byłyby takie święta z tradycjami smile Muszę pomyśleć ...:)

20 Ostatnio edytowany przez atina (2008-12-02 11:03:00)

Odp: Coraz bliżej święta...

U mie nie ma jeszcze żadnych przygotowań typu sprzątanie,gotowanie...to zostawiam sobie na tydzień-dwa przed świętami.Część prezentów już kupiłam,stram sie nie zostawiać tego na ostatnią chwilę,później w sklepach tłok,no i towar przebrany.:) Pierniczki na choince super pomysł,do tego suszone pomarańcze i dużo słodyczy....wtedy choinka będzie nie tylko pachnąca,ale i smaczna.;) Po kilku dniach wisiałby już tylko papierki,ale te cukierki podkradane z choinki smakują wyjątkowo,pamiętam to ze swojego dzieciństwa,teraz moje dzieci chociaż takie duże też nie wyobrażają sobie choinki bez cukierków.:P

  Miłość - to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach. A gdy miłość łączy się z przyjaźnią, powstaje wówczas jedność podwójna i zupełna.

21 Ostatnio edytowany przez Jeanne (2008-12-03 10:26:43)

Odp: Coraz bliżej święta...

Znalazłam ciekawe sposoby dekoracji choinki :)Co myślicie ?
http://magiaswiat.budujemydom.pl/zdjecia/0694_c5db9f85bfaf0297.jpg
http://magiaswiat.budujemydom.pl/zdjecia/0766_086bf8af656e56f5.jpg
http://magiaswiat.budujemydom.pl/zdjecia/mini_0913_db4b3742c5206784.JPG



żrodło

22 Ostatnio edytowany przez Jeanne (2008-12-03 10:26:22)

Odp: Coraz bliżej święta...

Albo ciekawe stroiki i dekoracje smile:
http://magiaswiat.budujemydom.pl/zdjecia/0032_d56dfaafbc2697f2.JPG   http://magiaswiat.budujemydom.pl/zdjecia/0534_15b6b1196783b945.jpg
http://magiaswiat.budujemydom.pl/zdjecia/0366_92af37e626d9628a.jpg   http://magiaswiat.budujemydom.pl/zdjecia/1017_1f429134b4065a7c.JPG  http://magiaswiat.budujemydom.pl/zdjecia/0970_e714e7c9f3fc666c.JPG 
http://magiaswiat.budujemydom.pl/zdjecia/1015_03830a0088a10892.jpg


żrodło

23

Odp: Coraz bliżej święta...

Ale bajeranckie smile Moja córcia właśnie wczoraj zasuszyła sobie takie owoce na choinkę do szkoły, będzie super wyglądać, tak apetycznie smile

Wyrozumiałość jest owocem znajomości własnych błędów..

24

Odp: Coraz bliżej święta...

Jak dobrze że my wyjeżdżamy 21ego na święta do rodziców męża i wracamy dopiero 6ego stycznia!!!!ominie mnie to całe zamieszanie-chociaż marzy mi się żeby święta odbyły się u nas-może w przyszłym roku jak synek podrośnie to będzie czas na świąteczne wariacje

25

Odp: Coraz bliżej święta...

No to dziewczyny maszerujemy do lasu po szyszki,później po złotol lub jak kto woli srebrol w sprayu do sklepu i do dzieła.:D
U mnie pomarańcze już się suszą.:) tylko nie polecam na kaloryferach dlatego że brzydko ciemnieją,ja kroję w plastry i nabijam na haczki od bombek i wieszam wysoko,wychodzą piękne pomarańczowiutkie,a jak pachnie w domu.:)

  Miłość - to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach. A gdy miłość łączy się z przyjaźnią, powstaje wówczas jedność podwójna i zupełna.

26

Odp: Coraz bliżej święta...

wow Atinko? nie na kaloryferach ??? a moje się suszą właśnie tam od wczoraj sad to znaczy jak mam to zrobić? takie świeże zawiesić na haczyku?

Wyrozumiałość jest owocem znajomości własnych błędów..

27

Odp: Coraz bliżej święta...

A tutaj znalazłam te pomarańcze nadziewane gozdzikami, które póżniej pięknie pachną :
http://deccoria.pl/files/6073/10729/9da33b8387a3cabd500fa4fe73e16da6.jpg

To też jest fajnym pomysłem :
http://deccoria.pl/files/6073/10729/2b49d73febc89d5cdb789f02cb8e03ff.jpg

Samanta , a może tak sobie zasusz pomarańcze smile Bedzie przyjemne z pożytecznym smile
http://deccoria.pl/files/6073/10729/2b60f51a5b808dcc2269696ffcb6ef39.jpg



żródło

28

Odp: Coraz bliżej święta...

Właśnie takie świeże zaczep na haczyku lub nitce i zwieś gdzieś wysoko,u mnie jest to końcówa karnisza w kuchni.:)
Wiadomo że wysoko jest najcieplej i nich tak sobie luźno wiszą nawet dwa tygodnie.

  Miłość - to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach. A gdy miłość łączy się z przyjaźnią, powstaje wówczas jedność podwójna i zupełna.

29

Odp: Coraz bliżej święta...

ŚWIĄTECZNE OPOWIEŚCI


OPOWIADANIE ?DRZEWO PODARUNKÓW?

?Dając, otrzymujemy? - św. Franciszek z Asyżu

Byłam samotną matką czworga małych dzieci i pracowałam za minimalne wynagrodzenie. Zawsze brakowało nam pieniędzy, ale mieliśmy dach nad
głową, jedzenie na stole i ubrania na grzbiecie. Nie było to zbyt wiele, ale
nam wystarczało. Moje dzieci wyznały, iż w tamtych czasach nie
miały pojęcia, że jesteśmy biedni. Myślały po prostu, że ich mama
jest oszczędna. Zawsze byłam i jestem z tego zadowolona.

Był czas świąt Bożego Narodzenia i chociaż nie mieliśmy pieniędzy na wiele prezentów, postanowiliśmy, że uczcimy je w kościele, na spotkaniach z rodziną i przyjaciółmi oraz wyprawach do centrum, gdzie paliły się kolorowe gwiazdkowe światełka. Zaplanowaliśmy również świąteczny obiad i udekorowanie domu.

Najwięcej radości sprawiały dzieciom bożonarodzeniowe zakupy w centrum handlowym. Rozmawiały o tym całymi tygodniami, pytając dziadków i siebie nawzajem o wymarzone podarunki na Gwiazdkę. Byłam tym przerażona.
Zaoszczędziłam na prezenty tylko sto dwadzieścia dolarów, które musieliśmy podzielić między naszą piątkę.

Nadszedł wreszcie ten wielki dzień. Wstaliśmy bardzo wcześnie. Wręczyłam każdemu dziecku czek na dwadzieścia dolarów i przypomniałam, że mają szukać prezentów w granicach czterech dolarów. Rozeszliśmy się po sklepach. Dałam im dwie godziny na zakupy, a potem mieliśmy się spotkać przy wystawie ze Świętym Mikołajem.

Gdy w świątecznych nastrojach wracaliśmy samochodem do domu, śmialiśmy się i przekomarzaliśmy na temat zakupionych podarków. Tylko moja młodsza córka, ośmioletnia Ginger, była zadziwiająco spokojna i milcząca. Zauważyłam, że jedynym rezultatem jej świątecznych zakupów jest mała, płaska torebka. Była na tyle przeźroczysta, że zdołałam dostrzec kilka czekoladowych batoników; batoników po pięćdziesiąt centów za sztukę! Byłam strasznie zła! Miałam ochotę nakrzyczeć na nią i zapytać, co zrobiła z tymi dwudziestoma dolarami, które jej dałam. Nie odezwałam się jednak do końca podróży. W domu wezwałam ją do siebie i zamknęłam drzwi sypialni. Byłam gotowa się znowu rozzłościć ale najpierw zapytałam ją o pieniądze. Oto co mi odpowiedziała:

- Rozglądałam się dookoła i zastanawiałam się co kupić. Wtedy zatrzymałam się przy ?Drzewie podarunków? Armii Zbawienia i zaczęłam czytać kartki z życzeniami, które tam wisiały. Jedna kartka była od małej dziewczynki, miała cztery latka a na Gwiazdkę chciała tylko lalkę z ubrankami i grzebykiem. No więc zerwałam tę kartkę, kupiłam lalkę i grzebyk a potem zaniosłam je na stoisko Armii Zbawienia. Reszta, która mi pozostała starczyła tylko na czekoladowe batoniki - ciągnęła Ginger: - Ale my mamy przecież tak wiele, a ta dziewczynka nie ma niczego.

Nigdy nie czułam się taka bogata, jak tamtego dnia.

Kathleen Dixon


PILNY LIST DO ŚW. MIKOŁAJA

Zbliżał się 6 grudnia. Św. Mikołaj siedział i czytał listy, które mu dzieci przysyłały przed jego imieninami. Starego biskupa, przez wszystkich w niebie kochanego, otoczyły aniołki. Otwierały mu listy i porządkowały. Czasem święty staruszek nie mógł sobie poradzić z kulasami nabazgranymi przez jakiegoś dzieciaka, który dopiero zaczynał poznawać ciężką i trudną sztukę pisania. Wtedy aniołki brały na jego prośbę taki list w swoje delikatne ręce i odczytywały go świętemu na głos.

- Co on tam napisał? - zapytywał z troską święty. - Weź to i popatrz, bo nie mogę odczytać tych bazgrołów.

Aniołek wziął kolejny list i odczytał:

- ?Proszę Cię, święty Mikołaju, żebyś mi przyniósł kolej.?

- Aha, kolej. A dalej co?

- ?Taki pociąg, żebym się zmieścił w nim i ja, i mój piesek Ciapek, i mój kociak Łapek?.

- Żeby były długie szyny. Bo chcę objechać swoim pociągiem dookoła świat?.

- No, no, no. Skąd on taki wędrowniczek. A tu co napisane?

Aniołek wziął list. Po chwili zaczął:

?Przewielebny św. Mikołaju! Proszę Cię, żebyś mi przysłał kiełbasę prawdziwą. Taką długą, żeby mi starczyła do następnego roku. A w przyszłym roku poproszę Cię o taką samą?.

- Skąd on ma taki apetyt na kiełbasę - zdziwił się święty.

Następny list był trudny do odczytania. Święty Mikołaj podał aniołkowi pomarszczoną kartkę papieru.

- Czytaj, czytaj. Szkoda czasu. Tyle jeszcze listów do odczytania - powiedział święty

- ?Święty Mikołaju! Nie proszę Cię o żadne zabawki, ani łakocie. Proszę Cię tylko o jedno. Uzdrów moją Mamę.?

Zrobiło się cicho. Po chwili milczenia św. Mikołaj spytał:

- To już wszystko co tam napisane?

- Jeszcze nie. ?Moja Mama jest ciężko chora od dawna i żadne lekarstwo nie pomaga. Lekarze powiedzieli: Już tylko Bóg może ją uratować. Pomyślałem sobie, że do Pana Boga niełatwo się dostać, bo przecież tylu ludzi wciąż Go o coś prosi, wobec tego piszę do Ciebie, abyś Ty wstawił się za moją mamą do Pana Boga.?

Święty Mikołaj poprosił aniołka, aby mu pokazał to dziecko. Aniołek rozejrzał się po Ziemi i wskazał. Św. Mikołaj zmrużył oczy i popatrzył pilnie, choć to mu nie było potrzebne. Zobaczył chłopca w szpitalu przy łóżku matki.

- To znaczy, że żyje.

Podniósł się żwawo z fotela.

- Ja tu zaraz przyjdę.

- A gdzie idziesz święty Mikołaju?

- Jak to gdzie? - zdziwił się święty. - Do Pana Boga, żeby Go prosić o zdrowie matki.

Ks. M. Maliński

30

Odp: Coraz bliżej święta...

Wigilijne przesądy i obyczaje




Wierzyć, nie wierzyć? Przeczytać warto. Kto wie? Wierność tradycji nie zaszkodzi, a może pomoże? Warto też, aby nie tylko zwierzęta przemówiły ludzkim głosem. Coraz częściej bowiem brakuje go? ludziom.Rytm wigilijnego dnia toczy się wokół powiedzenia: ?ten dzień jaki, cały rok taki?. Bacznie więc warto obserwować zjawiska przyrodnicze i społeczne.





Wigilia nie jest miła feministkom, bo ? według wierzeń ? wizyta kobiety w domu w przeddzień Bożego Narodzenia, może przynieść pecha. Dlatego panie powinny się nie zdziwić, kiedy ktoś im przed nosem zatrzaśnie drzwi.

W Wigilię lepiej się nie kłócić i nic nie pożyczać. Należy także unikać czynności niemiłych, bo to wróży nam, że przez rok będziemy je wykonywać.

Przeddzień Bożego Narodzenia jest także wyznacznikiem dalszej drogi dla tych, którzy jeszcze nie znaleźli swojej ?drugiej połowy?. Ale która z dziewczyn dziś nadstawia ucha, z której strony pies zaszczeka? Według dawnych wierzeń stamtąd miał nadejść jej potencjalny wybranek.

Młodzież wróżyła sobie ze źdźbeł siana wyciąganych spod obrusa. Wyciągnięcie krótkiego źdźbła siana oznaczało rychłe stanięcie na kobiercu. Wyciągnięcie prostego, zielonego źdźbła gwarantowało kawalera przystojnego, wysokiego. Próbowano przyszłość odgadnąć z kłosów zboża. Parzysta liczba ziaren w kłosie oznaczała szybkie zamążpójście. Wizyta w okresie świątecznym kawalera w domu dziewczyny traktowana była (a może i jest?) jak przyjście w konkury.

Pozostaje jeszcze jemioła, ostatnio równie popularna jak choinka. Już Celtowie uważali ją za magiczną roślinę, bo rośnie na drzewach nie dotykając ziemi. Jemiołę wieszamy pod sufitem, aby była bliżej nieba. Ważne: musi być ścięta sierpem. Jemioły są szczególnie polecane zakochanym: całus pod jej gałązkami ma gwarantować szczęście w miłości.

Wigilia nie może obejść się bez karpia i jego łuski. Schowana do portfela ma przynieść w nadchodzącym roku obfitość pieniędzy. A kto chce pozbyć się chorób, powinien po umyciu się wylać wodę za dom? Lepiej tego zwyczaju nie kultywować, zwłaszcza jeśli ktoś jest leniwy i mieszka w bloku na 10 piętrze?

A wieczerza? Czy mamy na stole 12 potraw lub wielokrotność dwunastki? I czy są wśród nich wspomniane już tradycyjne karpie i mak przyrządzony na wiele sposobów? Jeśli tak, to biesiadników czeka obżarstwo, bo każdej potrawy trzeba koniecznie spróbować. I raczej unikać wieprzowiny lub wołowiny a tym bardziej baraniny, bo w wigilijny wieczór zwierzęta wraz z człowiekiem tworzą jedna rodzinę stworzona przez Boga.

  Miłość - to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach. A gdy miłość łączy się z przyjaźnią, powstaje wówczas jedność podwójna i zupełna.

31

Odp: Coraz bliżej święta...

Odświeżam smile

''Być czy mieć?
Być z tym, co się ma.''

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Coraz bliżej święta...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018