Jestem mężatką 17 lat.Mamy dwie córeczki.Mąż jest zawodowym kierowcą tak więc nigdy prawie nie ma go w domu.Ja pracuję zawodowo od 16 lat utrzymuje dom,dbam o rodziną atmosferą,dzieci.Nie ukrywam ,że w naszym związku jak i w innych pomimo tego,że sie czasem długo nie widzimy dochodzi do kłótni i wymiany zdań.Jest mi cięzko bo wszystko jest na mojej głowie.Oczywiście mąż będąc w domu stara sie pomagać ale spięć i tak nie unikamy.Głównym problemem są finanse mąż ma zbyt duzo zobowiązań i to go przerosło.Problem jest taki,że przyznał się do zdrady.Czułam wiele razy,że cos jest nie tak ale on się zawsze wypierał.W końcu pęknął...najgorsze ,że w tym momencie kiedy najbardziej było nam ze soba dobrze , najgorsze,że ja go bardzo kocham. Najgorsze,że wiem z kim:(Kochani zapewnia,że będzie dobrze ,ze to sie nie powtórzy,ale skoro kilka lat żył w podwójnym związku ?Jak ufać? Jak żyć?Gdy pomimo bólu,cierpienia,żalu ,rozczarowania serce podpowiada co innego.Może dać sobie spokój....ona na to czeka mam takie wrażenie...Ja sobie poradzę w zyciu bo zawsze starałam się byc niezależną...Ale jako kobieta czuję sie bardzo żle z tym co zrobił mi mój mąż nawet jesli się od siebie oddaliliśmy na jakis czas to Prawdziwa miłosc nigdy nie umiera..a ten kto kocha prawdziwie nie zdradza:(
Ja slubowałam miłośc ,wierność i uczciwość małżeńską Warto???
Jak dalej z tym żyć????
Pomóżcie!!!