Rozwód....jak to będzie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód....jak to będzie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 49 ]

1 Ostatnio edytowany przez julka4 (2011-05-04 13:24:46)

Temat: Rozwód....jak to będzie

Witam serdwecznie....
W polowie maja mam pierwszą sprawę rozwodową.Jestem przerażona.Mimo że nie mieszkamy już razem od roku,mimo że rozwodzimy się bez orzekania o winie(tak ustaliliśmy wcześniej)ale coś mi nie daje spokoju.Nie ma między nami prawdziwego porozumienia.On ustala wszystko ze swoją matką a jedną z niespodzianek jaką mi zafundował to powołanie matki na świadka(wiem o tym nie od niego tylko od adwokata).Nie wiem jak to będzie i jak się to skończy.....Moja psychika siada coraz bardziej.Zwyczajnie boję się i nie wiem jak pokonać ten lęk.Nie chcę rozpłakać się przy nich a wiem że kiedy lęk mnie sparaliżuje to...........jestem słupem soli...
Jak to przeżyć,jak to wygląda,czego się spodziewać??????
Piszcie jeśli macie to już za sobą lub przed....

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2011-05-04 14:03:17)

Odp: Rozwód....jak to będzie

Proponuje abys poczytala posty w watku pt: "Moj wymarzony rozwod"

http://www.netkobiety.pl/t19766.html

Miesiącami trzymałam się obiegowej wersji: jakoś się wyczołgasz... Sporo odzyskując, często w tymże przypadku myślę, że uzyskam życie wieczne!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"Praw­dzi­wego mężczyznę poz­na­je się nie po tym, jak zaczy­na, ale jak kończy."    ^ ^

3

Odp: Rozwód....jak to będzie

Najpierw powiem, że nie ma się, co na zapas martwić. Mi kiedyś mecenas mówił, że najważniejsze jest opanowanie i spokój. Przyznam, że z ogromną satysfakcja patrzyłem jak ex się motała w zeznaniach. Wystarczył jeden dwa ostre ( krępujące ją pytania) i juz była kłębkiem nerwów. Hehe! Tobie, więc nie polecam takiego zachowania. Dziwi mnie tylko, że skoro rozwód jest bez orzekania o winie to, po co świadkowie? Chyba, że w grę wchodzi walka o dzieci. To zmienia postać rzeczy. Dziwi mnie też, że posługujesz się adwokatem. Skoro wcześniej ustaliliście, że rozstajecie się bez orzekania o winie. Może, zatem coś więcej napiszesz.

4

Odp: Rozwód....jak to będzie

witaj Czerepach.
Już wszystko tłumaczę...Jestem sama ,on z mamusią.Nigdy nie opowiadałam nikomu o swych problemach ,nikt z mojej rodziny nie wiedział co się u mnie naprawdę dzieje i nikogo nie chcę w to mieszać.Byłam zaszczuta i psychicznie zdołowana.Wszystko co złe było zawsze moją winą i aż końcu sama zaczęłam w to wierzyć.Mam 15stoletniego syna i alimenty płacone w kratke w wysokości 250zł.i zero porozumienia,nawet chęci z jego strony.Powinno mi wystarczyć:NIE MAM ..JAK BĘDE MIAŁ TO DAM...nie chcę więcej prosić,żebrać o pieniądze na dziecko.Tak po krótce właśnie dlatego zdecydowałam się na adwokata.Nie chcę być sama i dać się pożreć im żywcem...bo do mnie mówi co innego i z matką ustala inaczej...

5

Odp: Rozwód....jak to będzie
julka4 napisał/a:

Nigdy nie opowiadałam nikomu o swych problemach ,nikt z mojej rodziny nie wiedział co się u mnie naprawdę dzieje i nikogo nie chcę w to mieszać.

Tym bardziej nie wiem, po co świadkowie. Nasuwa mi się tylko jedna myśl. Że będą chcieli ( mąż z teściową) przejąć opiekę nad waszym synem. A co za tym idzie daleka droga do rozwodu. Jeszcze zapewne czekają cię badania z synem w RODK.
Co do adwokata to moja ex miała ich dwóch. A ja wszędzie podnosiłem, że skoro ją stać na 2 adwokatów to nie potrzebne jej są alimenty. I większości sąd przychylił się do moich wniosków.
To czy ty masz adwokata nie przesądzi o wysokości alimentów na syna. Za tym muszą przemawiać dowody a nie oczekiwania. Ale myślę, że adwokat o tym wszystkim ci powie. Tylko oczywiście za odpowiednią ilość złotówek.  Ja uważam, że błędem jest zdawanie się na adwokatów, prawników przy rozwodach. Oni nie żyją twoim życiem. To ty sama wiesz najlepiej jak i co było w waszym związku nie adwokat. Jak by chodziło o podział to tak.... Tak czy inaczej nie ma się, co stresować i przeżywać. Będzie dobrze.....

6

Odp: Rozwód....jak to będzie

Nasuwa mi się tylko jedna myśl. Że będą chcieli ( mąż z teściową) przejąć opiekę nad waszym synem. A co za tym idzie daleka droga do rozwodu. Jeszcze zapewne czekają cię badania z synem w RODK.

Znają moją psychikę i wiedzą że to najczulszy punkt w który mogliby uderzyć choć mam nadzieje że są zbyt samolubni i wygodni aby zająć się synem.Do tej pory mąż z synem nie spędzili żadnego wekendu,żadnego tygodnia wakacji czy ferii.Są to sporadyczne spotkania np..raz na trzy mc.kino,obiad u teściowej i tyle.......Natomiast zastanawia mnie fakt jego milczenia(czyżby to właśnie oznaczało ciszę przed burzą??)...Jeśli dojdzie do tego to wiem że nie dam rady i wykończę się nerwowo być może na własne życzenie......

7

Odp: Rozwód....jak to będzie
Czerepach napisał/a:
julka4 napisał/a:

Nigdy nie opowiadałam nikomu o swych problemach ,nikt z mojej rodziny nie wiedział co się u mnie naprawdę dzieje i nikogo nie chcę w to mieszać.

Tym bardziej nie wiem, po co świadkowie. Nasuwa mi się tylko jedna myśl. Że będą chcieli ( mąż z teściową) przejąć opiekę nad waszym synem.  Będzie dobrze.....

Nie koniecznie. Jeśli sprawa dotyczy również dziecka (bo strony takowe mają) to MUSI być 1 świadek na okoliczność sprawowania opieki nad nim. Taki wymóg. Świadka zgłasza strona występująca o rozwód. Więc nie koniecznie odebranie opieki nad dzieckiem. Poza tym 15 latek może być zapytany o zdanie - jeśli nastąpi spór.
Trzeba zachować zimną krew i nie dać się wyprowadzić z równowagi. W sądzie można twierdzić, że jakieś twierdzenia str. przeciwnej to INSYNUACJE, WOLNO niektórych rzeczy NIE pamiętać. Grunt to spokój i rzeczowość.
Jeśli nie będzie zmiany stanowiska co do nieorzekania o winie, to może być szybko i bez drążenia. Konkretne pytania (zupełny i trwały - ponad 6 m-cy) rozkład pożycia, "rozdział od stołu i łoża", opieka nad dzieckiem, alimenty i finito. big_smile

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

8

Odp: Rozwód....jak to będzie

Ja występowałam o rozwód i ja przedstawiłam jednego świadka.....
On mamusie być może dlatego że będzie walczył o jak najniższe alimenty.Nie wiem gubię się już w tym wszystkim...wiem jedno że wielokrotnie do mnie mówił i ze mną ustalał jedno a z mamusią drugie....

9 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-05-04 16:58:34)

Odp: Rozwód....jak to będzie
julka4 napisał/a:

Ja występowałam o rozwód i ja przedstawiłam jednego świadka.....
On mamusie być może dlatego że będzie walczył o jak najniższe alimenty.

Pewnie masz rację, że o alimenty tu chodzi.
Nie panikuj - to nic dobrego nie da. Mamusia Cię w sądzie nie zje, bo jej nie pozwolą big_smile
Jeśli będzie Cię ewidentnie oczerniać lub kręcić, ty w tym czasie pisz sobie na kartce pytania, które jej zadasz gwoli wyjaśnienia jej twierdzeń. Np. Ona twierdzi, że biedny synek mało zarabia. Twoje pytanie - dlaczego nie podejmie dodatkowej pracy?

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

10

Odp: Rozwód....jak to będzie

Rozbawiłaś mnie....DZIĘKUJE....
Stoje w miejscu zbyt mocno przejmując się pierdołami....Pogubiłam się

11

Odp: Rozwód....jak to będzie
Anhedonia napisał/a:

Jeśli nie będzie zmiany stanowiska co do nieorzekania o winie, to może być szybko i bez drążenia. Konkretne pytania (zupełny i trwały - ponad 6 m-cy) rozkład pożycia, "rozdział od stołu i łoża", opieka nad dzieckiem, alimenty i finito. big_smile

Ja nie znam  przypadku by sąd orzekł rozwód bez badań RODK. Chyba że  jedna strona zrzeka się praw do dziecka.

Anhedonia napisał/a:

pisz sobie na kartce pytania, które jej zadasz gwoli wyjaśnienia jej twierdzeń. Np. Ona twierdzi, że biedny synek mało zarabia. Twoje pytanie - dlaczego nie podejmie dodatkowej pracy?

Np: Bo ja jestem chora i on musi się mną opiekować. A ta wyrodna synowa zabraniała mu  by mi pomagał. Na każde pytanie znajdzie się kontr pytanie. A co autorka odpowie na pytanie. A pozwaną stać na adwokata a nie stać na to by zapewnić dziecku np: wyżywienie?

12

Odp: Rozwód....jak to będzie
Czerepach napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

Jeśli nie będzie zmiany stanowiska co do nieorzekania o winie, to może być szybko i bez drążenia. Konkretne pytania (zupełny i trwały - ponad 6 m-cy) rozkład pożycia, "rozdział od stołu i łoża", opieka nad dzieckiem, alimenty i finito. big_smile

Ja nie znam  przypadku by sąd orzekł rozwód bez badań RODK. Chyba że  jedna strona zrzeka się praw do dziecka.

Anhedonia napisał/a:

pisz sobie na kartce pytania, które jej zadasz gwoli wyjaśnienia jej twierdzeń. Np. Ona twierdzi, że biedny synek mało zarabia. Twoje pytanie - dlaczego nie podejmie dodatkowej pracy?

Np: Bo ja jestem chora i on musi się mną opiekować. A ta wyrodna synowa zabraniała mu  by mi pomagał. Na każde pytanie znajdzie się kontr pytanie. A co autorka odpowie na pytanie. A pozwaną stać na adwokata a nie stać na to by zapewnić dziecku np: wyżywienie?

Czerepachu na każde pytanie może paść kontr pytanie, boć to przecież sąd big_smile To chyba normalne?
A co do adwokata, to przecież jego posiadanie nie zwalnia drugiego rodzica z obowiązku współuczestniczenia w utrzymaniu dziecka? Co jest złego w pisaniu sobie pytań do świadka na kartce, żeby się nie pogubić gdy przyjdzie czas na zadawanie pytań?
Nie rozumiem twojej napastliwości.
Co do RODK się nie wypowiadam, to chyba zależy od sądu i przebiegu sprawy. O ile wiem - gdy ojciec nie sprzeciwia się temu, by matka nadal sprawowała osobistą opiekę nad dzieckiem jak dotychczas i dziecko zamieszkiwało z nią, badania w RODK nie są obligatoryjne. Moje dziecko nie było kierowane na takie badania, ma 14 lat a sprawa odbyła się w styczniu br. Więc nic nie jest przesądzone. Wszystko zależy od tego czy będą zgodni czy wystąpi spór.

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

13

Odp: Rozwód....jak to będzie

Droga Anhedonio....
Napisałaś że w styczniu tego roku miałaś sprawę...możesz przybliżyć mi jak to wyglądało,czy udało Ci się przebrnąć to na jednej sprawie.Jeśli możesz powiedz mi cosik więcej...

14

Odp: Rozwód....jak to będzie
julka4 napisał/a:

Jeśli możesz powiedz mi cosik więcej...

Julka - ja miałam można rzec farta. Czy powódka podtrzymuje wniosek? Tak powódka podtrzymuje.
Jakie jest stanowisko pozwanego w sprawie? I (moje wielkie zdziwko - bo pozwany nie napisał odpowiedzi na piśmie i trzymał mnie w niepewności do końca) - pozwany SIĘ ZGADZA z pozwem. SZOK to był. Wyłączono do oddzielnego rozpatrzenia kwestie kontaktów z dzieckiem, bo pozwany nie umiał się określić, czy da radę je tak realizować jak sobie wymyśliłam. Parę pytań podstawowych i wyproszono nas za drzwi. Sąd uznał  w swojej wielkoduszności, że mu się podoba stanowisko stron. Że dobro dziecka zaowocowało chęcią współpracy, moje roszczenia uznał za "niewygórowane" a koszty przekazał na "skarb państwa", bo dziecku bardziej się przydadzą te pieniądze coby pozwany miał zapłacić za sprawę. I tyle smile
Ale to myślę, naprawdę rzadkość. NIE BYŁO żadnego sporu, żadnego "prania brudów" typu jego wina, NIE - jej wina. Nie było walki o to z kim dziecko ma mieszkać. Nikt nie udowadniał, że to drugie jest złym rodzicem, jest niedobre i BE. Same suche fakty, bez komentarza. Ot, nie udało nam się.
Nie łudź się jednak - jeśli są jakieś "nieprzepracowane" emocje, jakieś żale i pretensje albo walka o cokolwiek (choćby o wysokość alimentów) to nie ma szans na taki rozwój sytuacji. Chyba nawet sędzia się zdziwiła. Do dziś nie rozumiem jak to się stało, że on zgodził się na alimenty w wysokości 600 zł? Chyba się "ujął honorem". Miałam farta uważam. smile Dlatego mówię i powtarzam - w sądzie spokojnie i rzeczowo - co ma być, będzie smile

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

15

Odp: Rozwód....jak to będzie

Dzięki. Jestem pełna nadziei. Nie mam zamiaru walczyć uparcie o alimenty i dla własnego dobra pozwolę aby sąd rozstrzygnął tę kwestię.To co sąd zaproponuje biorę i już bo myślę że 250zł.na pewno mi nie przyzna.On natomiast będzie walczył(tak mi się wydaje) i tu może być problem.

16

Odp: Rozwód....jak to będzie
julka4 napisał/a:

Dzięki. Jestem pełna nadziei. Nie mam zamiaru walczyć uparcie o alimenty i dla własnego dobra pozwolę aby sąd rozstrzygnął tę kwestię.To co sąd zaproponuje biorę i już bo myślę że 250zł.na pewno mi nie przyzna.On natomiast będzie walczył(tak mi się wydaje) i tu może być problem.

Nawet tak nie myśl.
Alimenty nie są dla Ciebie tylko dla dziecka.
Nie zostawia się sprawy sądowi, bo sędziemu jest wszystko jedno, nie będzie wnikał. Żądaj rozsądnej sumy, wyższej by móc negocjować.
Może się okazać, że podwyższenie nie będzie szybko możliwe. Gdyby ojciec nie płacił (a spełnisz warunki) będziesz otrzymywać regularne alimenty z Funduszu Alimentacyjnego- do 500zł.
Nie ma znaczenia wysokość zarobków tylko możliwości zarobkowe (bezrobotny też ma obowiązek utrzymywać dziecko)
Mamusię ściąga może po to by zaświadczyła, że oprócz alimentów robi dziecku jakieś prezenty ponosi koszty ferii, wakacji.

Ja mam starsze dzieci, alimentów nie zobaczyłam nigdy od wielu lat, sama utrzymywałam dzieci i wiem, że 250zł, które raz otrzymasz a raz nie to są grosze- to 8zł dziennie.
Ile płacisz za spodnie, buty,
       za dojazdy do szkoły,
       za jedzenie, które w tym wieku znika w ilościach hurtowych,
       za książki i edukacje, wycieczki, kino, zajęcia dodatkowe, komputer,
       za dentystę,
       za kosmetyki......
Po Twojej stronie są inne koszty/ codzienny nadzór i opieka, opłaty za mieszkanie, media.

Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.

17

Odp: Rozwód....jak to będzie

Zastanawia mnie, z jakimi kanaliami mamy do czynienia, że musimy walczyć o pieniądze na zaspokojenie podstawowych potrzeb wspólnych dzieci hmm

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

18

Odp: Rozwód....jak to będzie

"Gdyby ojciec nie płacił (a spełnisz warunki) będziesz otrzymywać regularne alimenty z Funduszu Alimentacyjnego- do 500zł."

Na to akurat nie mam co liczyć,niestety przekraczam maksymalny próg...
Teściowa napewno będzie potwierdzać prezenty i fundowane od dwóch mc.prywatne lekcje gry na gitarze(bo to pasja mego syna)tylko gdzie dzień powszedni,zwykła teraźniejszośc,korki itp. Mnie nie stać aby syna zabrać do kina czy gdziekolwiek.Pragnę nadmienić że spłacam jeszcze wielki kredyt który głupia wzięłam na siebie na remont mieszkania komunalnego które to znów wielkoduszny mąż zostawił mi je(wraz z obciążeniem).

19

Odp: Rozwód....jak to będzie
julka4 napisał/a:

tylko gdzie dzień powszedni,zwykła teraźniejszośc,korki itp. Mnie nie stać aby syna zabrać do kina czy gdziekolwiek.Pragnę nadmienić że spłacam jeszcze wielki kredyt który głupia wzięłam na siebie na remont mieszkania komunalnego które to znów wielkoduszny mąż zostawił mi je(wraz z obciążeniem).

I o tym właśnie masz mówić w sądzie.

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

20

Odp: Rozwód....jak to będzie

Wiem że tak powinnam ale czy dam radę....Czuję się zażenowana że mam przed obcymi ludźmi walczyć o pieniądze na nasze dziecko.Może nie powinnam pisać o tym ale..........pięć lat temu starciliśmy jedno dziecko a teraz muszę walczyć o zwykły dzień dla tego które jest.........

21

Odp: Rozwód....jak to będzie
julka4 napisał/a:

Dzięki. Jestem pełna nadziei. Nie mam zamiaru walczyć uparcie o alimenty i dla własnego dobra pozwolę aby sąd rozstrzygnął tę kwestię.To co sąd zaproponuje biorę i już bo myślę że 250zł.na pewno mi nie przyzna.On natomiast będzie walczył(tak mi się wydaje) i tu może być problem.

Mnie jeszczemaz zaproponowal 250 zl, ktore to moze przeznaczyc na dziecko, zapytalam go: na co mialabym przeznaczyc te pieniadze... zapadla cisza... ale dalej kontynuowalam temat: dziecko ma byc zdrowe, wyzywione, ma mu nic nie brakowac, ma sie rozwijac, ma miec rozne zabawki edujacyjne, interaktywne, mam z nia jezdzic na basen, zapisac na rytmike i tance, to bawialnia i inne miejsca, ma byc pieknie ubrana i 1000 innych rzeczy(tego wsyztskiego chce dla dziecka, zeby nie bylo ze wymyslam), zapytalam czy wie jakie potzreby ma jego 1,5roczna corka?? ile miesiecznie przeznaczam na jej utzrymanie, skoro jest takim wspanialym ojcem niech powie... nadal cisza... laski mnie wielkiej nie robi, to nie sa pieniadze dla mnie tylko dla JEGO DZIECKA, wiec albo niech sie poczuwa do jej utrzymania, co jest obowiazkiem kazdego rodzica, albo niech przestanie sie obnosic z etykieta wspanialego ojca, bo za takiego sie uwaza, a dalekgo mu do tej wspanialosci, oj bardzo daleko.
Robiac mnie na zlosc, wyrzadza krzywde dziecku, bo jak bede zdana sama na siebie, to bede musiala ograniczac wydatki i bede musiala zrezygnowac z wielu rzeczy, bo najnorlamniej w swiecie nie bedzie mnie stac.
Ale jego mozg tego nie ogarnia. Cwaniakuje ile wlezie, ciekawa jestem gdzie to cwaniactwo go zaprowadzi...na czele z dobrodziejka mamusia. ehh...

julka4 --->niech walczy tylko zeby sie nie zapomnial, ze: kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.

Miesiącami trzymałam się obiegowej wersji: jakoś się wyczołgasz... Sporo odzyskując, często w tymże przypadku myślę, że uzyskam życie wieczne!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"Praw­dzi­wego mężczyznę poz­na­je się nie po tym, jak zaczy­na, ale jak kończy."    ^ ^

22 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-05-05 10:37:07)

Odp: Rozwód....jak to będzie
julka4 napisał/a:

Wiem że tak powinnam ale czy dam radę....Czuję się zażenowana że mam przed obcymi ludźmi walczyć o pieniądze na nasze dziecko.Może nie powinnam pisać o tym ale..........pięć lat temu starciliśmy jedno dziecko a teraz muszę walczyć o zwykły dzień dla tego które jest.........

Kochana, zapamiętaj sobie: Walczysz o dobro dziecka. O jego przyszłość. To Twój obowiązek.  "Tatusia" też - trzeba mu o tym przypomnieć.

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

23

Odp: Rozwód....jak to będzie

""niech walczy tylko zeby sie nie zapomnial, ze: kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.""

Tak szczerze i z głębi serca........  w takim razie do samej siebie też mogę te słowa odnieść....też będe walczyć.

24

Odp: Rozwód....jak to będzie
julka4 napisał/a:

""niech walczy tylko zeby sie nie zapomnial, ze: kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.""

Tak szczerze i z głębi serca........  w takim razie do samej siebie też mogę te słowa odnieść....też będe walczyć.

To chodzi o to JAK się walczy. Trzeba uczciwie i nie ma powodu do wyrzutów sumienia.

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

25 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2011-05-05 11:27:01)

Odp: Rozwód....jak to będzie
niekochana72 napisał/a:
julka4 napisał/a:

""niech walczy tylko zeby sie nie zapomnial, ze: kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.""

Tak szczerze i z głębi serca........  w takim razie do samej siebie też mogę te słowa odnieść....też będe walczyć.

To chodzi o to JAK się walczy. Trzeba uczciwie i nie ma powodu do wyrzutów sumienia.

Dokladnie to mialam na mysli co napisala Niekochana72.

Julka4 dasz rade (powtarzaj sobie to do znudzenia wink), uwierz w siebie, i nie daj sie stłamsic, twoj maz i tesciowa doskonale znaja twoje slabe punkty i to w nie beda celowac, a ty zdajac sobie sprawe wlasnie z ich przyjetej taktyki musisz umiejetnie odpierac ich ataki, w taki sposob aby nie dac im satysfakcji, aby nie dac sie pokonac.

Wiem doskonale ze sie obawiasz, tez tak mam, ale glupek nie czuje obawy, tez sie boje, czy zachowam w sobie tyle powagi, zeby w niepotzrebne nerwy wpasc, i zeby trzymac kontrole nad wlasnym slowem i zeby czasem nie byc w totalnym szoku, bo moze  mi mowe objac.
Mniejwiecej juz wiem czego sie moge spodziewac po moim jeszczemezu i jego matce, i nie bedzie latwo, bo cuda na kiju wymyslaja, a nijak sie to ma do prawwdy...jedno jest pewne nie dam im kolejnej satysfakcji na zlamanie mnie, wystarczajaco juz mnie skrzywdzili. KONIEC.

Damy rade smile

Miesiącami trzymałam się obiegowej wersji: jakoś się wyczołgasz... Sporo odzyskując, często w tymże przypadku myślę, że uzyskam życie wieczne!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"Praw­dzi­wego mężczyznę poz­na­je się nie po tym, jak zaczy­na, ale jak kończy."    ^ ^

26

Odp: Rozwód....jak to będzie
bałałajka napisał/a:

Wiem doskonale ze sie obawiasz, tez tak mam, ale glupek nie czuje obawy, tez sie boje, czy zachowam w sobie tyle powagi, zeby w niepotzrebne nerwy wpasc, i zeby trzymac kontrole nad wlasnym slowem i zeby czasem nie byc w totalnym szoku, bo moze  mi mowe objac.
Mniejwiecej juz wiem czego sie moge spodziewac po moim jeszczemezu i jego matce, i nie bedzie latwo, bo cuda na kiju wymyslaja, a nijak sie to ma do prawwdy...jedno jest pewne nie dam im kolejnej satysfakcji na zlamanie mnie, wystarczajaco juz mnie skrzywdzili. KONIEC.

Damy rade smile

Dokładnie tak. big_smile

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

27

Odp: Rozwód....jak to będzie
dayzi napisał/a:
julka4 napisał/a:

Dzięki. Jestem pełna nadziei. Nie mam zamiaru walczyć uparcie o alimenty i dla własnego dobra pozwolę aby sąd rozstrzygnął tę kwestię.To co sąd zaproponuje biorę i już bo myślę że 250zł.na pewno mi nie przyzna.On natomiast będzie walczył(tak mi się wydaje) i tu może być problem.

Nawet tak nie myśl.
Alimenty nie są dla Ciebie tylko dla dziecka.
Nie zostawia się sprawy sądowi, bo sędziemu jest wszystko jedno, nie będzie wnikał. Żądaj rozsądnej sumy, wyższej by móc negocjować.

Nie ma znaczenia wysokość zarobków tylko możliwości zarobkowe (bezrobotny też ma obowiązek utrzymywać dziecko)
Mamusię ściąga może po to by zaświadczyła, że oprócz alimentów robi dziecku jakieś prezenty ponosi koszty ferii, wakacji.

Zgadzam się absolutnie z dayzi. Spokojnie i rzeczowo NIE znaczy, że masz odpuścić całkiem, bo to DLA dziecka. smile Sąd i tak niezawiśle podejmie decyzję. Sądu nie zamyka się na noc w szafie  - sąd też człowiek i żyje na co dzień wśród ludzi!
NIE PRAWDA, że sędziemu wszystko jedno i nie wnika. BZDURA. Jak widać na moim przykładzie.
Przesłanki to: UZASADNIONE potrzeby dziecka i możliwości finansowe zobowiązanego (nie stan istniejący, bo może robić "sztuki" aby się uchylać!)
Uzasadnione potrzeby gimnazjalisty oceniam na MINIMUM 450-500 zł + codzienna opieka i obsługa matki + koszty zapewnienia warunków bytowych (czynsze, gaz, telefon, ogrzewanie itp.)
Punkt o alimentach i tak MUSI być rozpatrzony - twoja rzecz by żądania były realne, przygotuj sobie zestawienie na kartce smile
Będzie dobrze smile

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

28

Odp: Rozwód....jak to będzie

Właśnie.....wiedzą że mam słabą psychikę,wiedzą gdzie i jak uderzyć i zapewne wykorztstają tto do maksimum...żebym tylko nie dała ponieść się emocjom,nie straciła kontroli,nie rozpłakała się....
Jestem słaba .... a może tylko za taką się uważam???? Macie racje ,głowa do góry i do przodu....

29

Odp: Rozwód....jak to będzie
julka4 napisał/a:

Właśnie.....wiedzą że mam słabą psychikę,wiedzą gdzie i jak uderzyć i zapewne wykorztstają tto do maksimum...żebym tylko nie dała ponieść się emocjom,nie straciła kontroli,nie rozpłakała się....
Jestem słaba .... a może tylko za taką się uważam???? Macie racje ,głowa do góry i do przodu....

Dlatego właśnie warto przygotować się na "najgorsze"  - żeby nie dać się zaskoczyć. A poza tym lepiej się pozytywnie rozczarować niż obudzić z ręką w nocniku wink

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

30

Odp: Rozwód....jak to będzie
Anhedonia napisał/a:

NIE PRAWDA, że sędziemu wszystko jedno i nie wnika.

Wyjaśnię- miałam na myśli sytuację kiedy to matce nie zależy na wysokości alimentów.
-Ile pozwany może płacić- 200zł
-Czy powódka się zgadza- tak
W takich sytuacjach sąd nie wnika. Nazywa to ugodą.

Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.

31

Odp: Rozwód....jak to będzie
julka4 napisał/a:

Jestem słaba .... a może tylko za taką się uważam????

Jak usłyszysz jakie bzdury powód będzie opowiadał, to obudzi się w Tobie lwica wink

Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.

32

Odp: Rozwód....jak to będzie
julka4 napisał/a:

Właśnie.....wiedzą że mam słabą psychikę,wiedzą gdzie i jak uderzyć i zapewne wykorztstają tto do maksimum...żebym tylko nie dała ponieść się emocjom,nie straciła kontroli,nie rozpłakała się....
Jestem słaba .... a może tylko za taką się uważam???? Macie racje ,głowa do góry i do przodu....

Julka - no co TY? Jaka słaba? Podjęłaś decyzję o rozstaniu! Samodzielnie organizujesz życie swoje i syna! ogarniasz wszystko z tym związane! utrzymujesz was oboje praktycznie sama! Ty jesteś gigant smile
Ty się zwyczajnie ich boisz, bo kojarzą Ci się z bólem i upokorzeniem - nikt dobrowolnie nie ma ochoty na to się powtórnie narażać. To normalne.
Jak będzie Ci się chciało płakać - też możesz. Po cichutku, bez spazmów. Jakby kto wścibski się pytał - powiesz prawdę - "tak mi przykro, że nasze/moje życie tak się potoczyło". Wierz mi - sąd nie gryzie. A oni mogą już TYLKO na Ciebie powarczeć - żeby Cię postraszyć smile Nie daj się smile
Rozumiem dajzi - masz rację. UGODA może być, ale tylko w zadowalającej Cię formie (na pewno nie mniej niż teraz - bo jak widać, na tyle go JEDNAK stać:D )

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

33

Odp: Rozwód....jak to będzie

Dziekujem Wam wszystkim za słowa otuchy....
Sprawa już niedługo bo 16 maja....zobaczymy

To On odszedł do mej pseudo przyjaciółki która dwa lata temu przeszła przez to i pomaga mu....wie jak to wygląda i co trzeba robić.Mam przeciwko sobie trzy bliskie oczywiście z pozoru bliskie osoby.Paradoks polega jeszcze na tym że ja pomogłam owej przyjaciółce w ciężkich chwilach...Sama wywalczyła alimenty 700zł. + jej były ubiera młodego,zabiera na wakacje,ferie itp.a z moim kombinuje aby jak najmniej,jak najrzadziej itd.

Może nie powinnam o tym mówić ale jakoś tak mi się troszke odkleiło..

34

Odp: Rozwód....jak to będzie
julka4 napisał/a:

Sprawa już niedługo bo 16 maja....zobaczymy

Bede 3mala kciuki smile

Miesiącami trzymałam się obiegowej wersji: jakoś się wyczołgasz... Sporo odzyskując, często w tymże przypadku myślę, że uzyskam życie wieczne!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"Praw­dzi­wego mężczyznę poz­na­je się nie po tym, jak zaczy­na, ale jak kończy."    ^ ^

35

Odp: Rozwód....jak to będzie
julka4 napisał/a:

Sprawa już niedługo bo 16 maja....zobaczymy
Mam przeciwko sobie trzy bliskie oczywiście z pozoru bliskie osoby.Paradoks polega jeszcze na tym że ja pomogłam owej przyjaciółce w ciężkich chwilach...Sama wywalczyła alimenty 700zł.

Może nie powinnam o tym mówić ale jakoś tak mi się troszke odkleiło..

Mów ile tylko potrzebujesz. Dziel się swoimi lękami i wątpliwościami smile TEZ nie jesteś sama - masz nas. Zapraszam Cię na wątek marynarki "mój wymarzony rozwód". Najlepiej przeczytaj go sobie "od dechy do dechy" jak znajdziesz czas i siły. Może znajdziesz coś nowego co Ci rozjaśni ogląd smile  Będę z Tobą (wirtualnie) tego 16-go. Trzymaj się ciepło smile

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

36

Odp: Rozwód....jak to będzie
niekochana72 napisał/a:

Zastanawia mnie, z jakimi kanaliami mamy do czynienia, że musimy walczyć o pieniądze na zaspokojenie podstawowych potrzeb wspólnych dzieci hmm

Wcale nie musicie. Tylko w większości przypadków walczycie o kąsek dla siebie. Pod parasolem kosztów dla  dzieci. Więc skoro można to, dlaczego nie skorzystać. Prawda!?

37 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-05-07 20:47:55)

Odp: Rozwód....jak to będzie
Czerepach napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Zastanawia mnie, z jakimi kanaliami mamy do czynienia, że musimy walczyć o pieniądze na zaspokojenie podstawowych potrzeb wspólnych dzieci hmm

Wcale nie musicie. Tylko w większości przypadków walczycie o kąsek dla siebie. Pod parasolem kosztów dla  dzieci. Więc skoro można to, dlaczego nie skorzystać. Prawda!?

Generalizowanie do niczego nie prowadzi, nie jest głosem w dyskusji. 
Czyżbyś uważał, że słowo KANALIA jest nieadekwatne do sytuacji o której piszę? Napisałam o jasnej sytuacji, a Ty nie czytasz ze zrozumieniem lub z premedytacją przeinaczasz fakty.

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

38

Odp: Rozwód....jak to będzie
Czerepach napisał/a:

Wcale nie musicie. Tylko w większości przypadków walczycie o kąsek dla siebie. Pod parasolem kosztów dla  dzieci. Więc skoro można to, dlaczego nie skorzystać. Prawda!?

Bałabym sie, ze tym pozal sie Panie Boze "KĄSKIEM DLA SIEBIE" moglabym sie udlawic, wiec nie dziekuje, nie skorzystam.
Zreszta dyskusja, w tejze materii jest jak dla mnie zbyteczna, gdyz my matki nic tylko żerujemy, wykorzystujemy, wyzyskujemy ...  kazda zlotowke od ojcow naszych dzieci.
Oj my nie dobre, okrutne, bezduszne...a ojcowie tacy przeciez przykladni, wspanialomyslni, dobroduszni...ehh

Miesiącami trzymałam się obiegowej wersji: jakoś się wyczołgasz... Sporo odzyskując, często w tymże przypadku myślę, że uzyskam życie wieczne!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"Praw­dzi­wego mężczyznę poz­na­je się nie po tym, jak zaczy­na, ale jak kończy."    ^ ^

39

Odp: Rozwód....jak to będzie
bałałajka napisał/a:
Czerepach napisał/a:

Wcale nie musicie. Tylko w większości przypadków walczycie o kąsek dla siebie. Pod parasolem kosztów dla  dzieci. Więc skoro można to, dlaczego nie skorzystać. Prawda!?

Oj my nie dobre, okrutne, bezduszne...a ojcowie tacy przeciez przykladni, wspanialomyslni, dobroduszni...ehh

No, oni dobrzy są (ojcowie). "Nasz tatuś" dwie stówy ekstra dał z okazji rozwodu. Bo dobry jest.

Nieważne, co robisz.
W historii świata odgrywasz zawsze główną rolę.
"Alchemik" - Paulo Coelho

40

Odp: Rozwód....jak to będzie

Czerepach napisał:
Wcale nie musicie. Tylko w większości przypadków walczycie o kąsek dla siebie. Pod parasolem kosztów dla  dzieci. Więc skoro można to, dlaczego nie skorzystać.



Czytam i nie wierzę......czysty egoizm przez Ciebie przemawia.To z nami się rozstaliście a nie z dziećmi i gdybyście realnie podchodzili i uczciwie do sprawy to zapewniam Cię że żadna z nas nie walczyłaby....

41

Odp: Rozwód....jak to będzie

Witam Was kochane......
Dziś miałam sprawę rozwodową pierwszą i ............ jestem WOLNA....
Dałam rade.....
Sąd zasądził mi 550zł alimentów na syna.Mimo migań męża(oj już nie męża).....
Uffff.............nie było tak strasznie ale stres niesamowicie wielki.....
Pozdrawiam Was cieplutko

42

Odp: Rozwód....jak to będzie
julka4 napisał/a:

Witam Was kochane......
Dziś miałam sprawę rozwodową pierwszą i ............ jestem WOLNA....
Dałam rade.....
Sąd zasądził mi 550zł alimentów na syna.Mimo migań męża(oj już nie męża).....
Uffff.............nie było tak strasznie ale stres niesamowicie wielki.....
Pozdrawiam Was cieplutko

Gratuluję i nie ukrywam - zazdroszczę.

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

43

Odp: Rozwód....jak to będzie

Wielkie gratulacje.
Zazdrość jeszcze większa. Wszystko przede mną a  jeszczemąż zaczyna robić schody.

Żyjesz tak jak myślisz,
więc myśl i żyj najpiękniej jak potrafisz.

44

Odp: Rozwód....jak to będzie

Winszuję pozytywnego zakończenia big_smile
Może podziel się wrażeniami trochę obszerniej. Czy fakt, iż odszedł do innej wyszedł na światło dzienne? I czy te alimenty były zgodnie ustalone czy może jednak ciężko wywalczone? Jak wyglądały te "migania" tatusia, no i czy teściowa bardzo bruździła. Twoje doświadczenia mogą być cenną nauką dla jeszcze oczekujących - nie pytam tylko z pustej ciekawości big_smile

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

45

Odp: Rozwód....jak to będzie
Anhedonia napisał/a:

Może podziel się wrażeniami trochę obszerniej. Czy fakt, iż odszedł do innej wyszedł na światło dzienne? I czy te alimenty były zgodnie ustalone czy może jednak ciężko wywalczone? Jak wyglądały te "migania" tatusia, no i czy teściowa bardzo bruździła. Twoje doświadczenia mogą być cenną nauką dla jeszcze oczekujących - nie pytam tylko z pustej ciekawości big_smile

O, tak lol Jako oczekująca na szczęśliwe zakończenie - poproszę o szczegóły.

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

46

Odp: Rozwód....jak to będzie

Właśnie, właśnie dla wszystkich, które są przed trochę więcej szczegółów. Plissss...........

Żyjesz tak jak myślisz,
więc myśl i żyj najpiękniej jak potrafisz.

47

Odp: Rozwód....jak to będzie

moje gratulacje smile rowniez czekam na szczegoly smile

Miesiącami trzymałam się obiegowej wersji: jakoś się wyczołgasz... Sporo odzyskując, często w tymże przypadku myślę, że uzyskam życie wieczne!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"Praw­dzi­wego mężczyznę poz­na­je się nie po tym, jak zaczy­na, ale jak kończy."    ^ ^

48 Ostatnio edytowany przez julka4 (2011-05-17 11:07:55)

Odp: Rozwód....jak to będzie

Witam Was kochane
Było w miarę spokojnie,nie wyciągałam tego że odszedł do kochanki bo uznałam że chcę mieć to jak najszybciej za sobą.Rozpad naszego małżeństwa był niezaprzeczalny choćby dlatego że od roku nie mieszkamy razem...Tu poszło szybko.
Natomiast jeśli chodzi o alimenty to troszku się działo.Ex twierdził że zarabia tylko 1100zł.wynajmuje mieszkanie i niestety nie ma aby płacić więcej na syna niż 250zł.jego zdaniem koszt utrzymania 15latka to nie więcej jak700zł. Pozbył sie pawilonu na rzecz matki czyli tak naprawdę nie miał nic oprócz gołej pensji....
Ku mojemu zdziwieniu pozbycie się pawilonu to był plus dla mnie ponieważ sąd stierdził że jeśli go stać na takie prezenty w stosunku do matki to tymbardziej dla syna....
Przyjął z pokorą wyrok ....zobaczymy natomiast jak to wyjdzie w rzeczywistości.....
Teściowa nie brużdziła a jedynie próbowała potwierdzać tezy syna o utrzymaniu bo jak sama stwierdziła : również prowadzi dom i wie jakie koszty ponosi się z tego tytułu...
Niepotrzebnie sie tak denerwowałam.....STRACH MA WIELKIE OCZY......
Pozdrawiam Was cieplutko

Posty [ 49 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód....jak to będzie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018