Witam!
Zacznę od tego że jestem z chłopakiem już 4 lata, od niedawna mieszkamy ze sobą u niego, na piętrze jeszcze są jego rodzice ale za niedługo przeprowadzają się na dół a piętro pozostaje nasze. Dom maja bardzo duży, ładnie urządzony.
Ja z kolei zostałam sama, tzn. moi rodzice już nie żyją i mam mieszkanie w bloku które teraz stoi puste, ale prócz mnie sa tam zameldowani dwójka moich braci mimo że mieszkają gdzie indziej ze swoimi rodzinami. Mieszkanie jest moje i mojego całego rodzeństwa bo nie zostało przepisane na nikogo z nas, po prostu wolą mojego taty było to że ja mam tam mieszkac bo jestem najmłodsza a reszta ma już swoje domy. Póki co muszę jechac z rodzeństwem do Sądu i muszą zgodzic się przepisac mieszkanie na mnie.
Ale jest taka sprawa że z moim chłopakiem zadecydowaliśmy że będziemy mieszkac u niego bo on nie chcę się zgodzic na kiszenie w bloku skoro ma duży dom z placem i wielkim ogrodem. Wiem że pewnie napiszecie że lepiej jest mieszkac osobno, bez teściów itp. ale to już z moim facetem przerabiałam, i chyba musielibyśmy mieszkac osobno bo u niego nie wchodzi to w grę. Boli mnie to ale co zrobię?
Mam do was naprawdę ogromną prośbę żebyscie mi doradziły, bo kiedyś będę mogła sprzedac moje mieszkanie i za te pieniądze z części będę mogła z chłopakiem wyremontowac naszą górę, reszte na oszczędnosci.
Tylko obawiam się tego. Zawsze ta myśl że mam to mieszkanie, że mam gdzie wrócic jakoś mnie ubezpiecza a kiedy sprzedam mieszkanie to zostanę bez niczego. Mój facet a kiedyś mąż musiałby zrobic mnie właścicielem w naszym nowym domu, czy tak?
Co byście zrobiły na moim miejscu? Oczywiście nie planuje na razie sprzedaży ale myślę o przyszłości i chciała bym znac waszą radę, to dla mnie bardzo wazne...