netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta

18 odpowiedzi3 470 wyświetleńzałożony przez Anuchna, 28.04.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta

Witam wszystkich, nie wiem czy dobrze wybrałam dział ale moja historia jest bardzo wielowątkowa.
Spróbuję ją jednak jakoś skompresować.

Jestem na zakręcie, albo raczej na rozdrożu. Trzy lata jestem w związku z 11 lat starszym facetem, jednak nasza znajomość prowadzi donikąd. Wydaje mi się, że żyję w toksycznym związku. Początkowo myślałam, iż starszy facet będzie chciał stabilizacji, dzieci, domku na przedmieściach, wszystkiego czego ja oczekiwałam od życia. Coraz bardziej jednak dociera do mnie, że to po prostu lekkoduch, któremu odpowiada życie bez zobowiązań.
Poznaliśmy się w Hiszpanii (oboje jesteśmy Polakami). Między nami były różne przeboje, kłótnie, większe mniejsze. Ale nie o to mi chodzi, bo o tym mogłabym napisać wiele innych wątków... Generalnie dociera do mnie, że muszę to zakończyć i zrobię to lada dzień (nie jesteśmy teraz razem, a nie chcę robić tego przez telefon). Ale życie to nie jest bajka i wiem, że będę strasznie cierpieć (nadal Go bardzo kocham). To tyle wstępu.

Mój właściwy problem jest jednak inny. Oboje mamy pracę na dobrych stanowiskach w tej samej firmie. Praca jest w systemie pół na pół, tzn zimę i wiosnę spędzamy w Polsce a lato i jesień w Hiszpanii. O ile w Polsce nie będzie trudno się rozdzielić (mieszkamy w różnych miastach) to Hiszpania stanowi problem. Wyjazd mam planowany na czerwiec. Związek chce skończyć teraz, wiem, że przez miesiąc na pewno mi nie przejdzie. Najprościej by było powiedzieć nie jedź, ale dlaczego miałabym rezygnować z mojej ukochanej pracy? Prawda jest taka, że zawsze z niecierpliwością czekam na te wyjazdy. Kocham ten kraj i moja pozycja w zagranicznej filii jest znacznie lepsza niż tutaj.
Jednak wiem, iż będziemy musieli dzielić miejsce zamieszkania i tu rodzi się problem. Oboje jesteśmy strasznie wybuchowi i boję się myśleć jak bardzo jedno drugiemu robiło by na złość, albo udowadniało jak to dobrze, że już z Tobą nie jestem. Myślałam nawet o tym żeby poszukać coś innego niż zapewnia firma, ale musiałabym zdecydować się na kupno samochodu i parę innych niedogodności (firma usytuowana jest dość daleko od miasta). Podsumowując było by to nieopłacalne i strasznie upierdliwe.

Generalnie nie chcę rezygnować z pracy przez to, że moje życie osobiste się nie układa. Macie dla mnie jakieś rady?

Wiem, że historia pisana nieco chaotycznie, ale o całości to bym mogła książkę napisać. Wszelkie wątpliwości wyjaśnię...

Pozdrawiam

2 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-04-30 10:17:03)

Odp: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta
Anuchna napisał/a:

Jednak wiem, iż będziemy musieli dzielić miejsce zamieszkania i tu rodzi się problem. Oboje jesteśmy strasznie wybuchowi i boję się myśleć jak bardzo jedno drugiemu robiło by na złość, albo udowadniało jak to dobrze, że już z Tobą nie jestem.

Za niego i jego zachowania ręczyć nie możesz, to jasne.
Zastanawia mnie tylko, czemu planujesz, że to Ty będziesz robiła mu na złość.

Możecie zawrzeć umowę, nawet niepisaną, w której ustalicie warunki wspólnego mieszkania.

3 Ostatnio edytowany przez Anuchna (2011-04-30 13:16:01)

Odp: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta

Niestety wiem jaka jestem. Desperatka trochę, złośnica straszna. Wiem, że nie powinnam i ciągle sobie powtarzam, że nie będę, ale gdy przychodzi co do czego to jeszcze nigdy nie udało mi się zapanować nad emocjami.

A propos emocji, obiecał, że do mnie przyjedzie na weekend. Oczywiście kolejny raz obiecanki cacanki. Nie umiał podać konkretnego argumentu dlaczego nie (nie to nie i powinno Ci wystarczyć) i wywiązała się awantura.
Teraz siedzę i staram się nie ryczeć bo jestem w pracy. Wyłączył telefon wczoraj i nie można nawiązać kontaktu.
I choć postanowienie zakończenia tego się we mnie utrwaliło, to jest wszystko nie tak jak miało być.
Już pojawiają się myśli co JA takiego zrobiłam, może to JA rzeczywiście jestem ta niedobra, może to JA powinnam się zmienić a nie on.

Boję się, że znów pojawią się objawy depresji z którą tak bardzo staram się walczyć.

EDIT: umowa byłaby cudownym rozwiązaniem dla mnie, lecz wiem na 100%, że On by jej nie dotrzymał.

4

Odp: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta
Anuchna napisał/a:

Niestety wiem jaka jestem. Desperatka trochę, złośnica straszna. Wiem, że nie powinnam i ciągle sobie powtarzam, że nie będę, ale gdy przychodzi co do czego to jeszcze nigdy nie udało mi się zapanować nad emocjami.

A propos emocji, obiecał, że do mnie przyjedzie na weekend. Oczywiście kolejny raz obiecanki cacanki. Nie umiał podać konkretnego argumentu dlaczego nie (nie to nie i powinno Ci wystarczyć) i wywiązała się awantura.
Teraz siedzę i staram się nie ryczeć bo jestem w pracy. Wyłączył telefon wczoraj i nie można nawiązać kontaktu.
I choć postanowienie zakończenia tego się we mnie utrwaliło, to jest wszystko nie tak jak miało być.
Już pojawiają się myśli co JA takiego zrobiłam, może to JA rzeczywiście jestem ta niedobra, może to JA powinnam się zmienić a nie on.

Boję się, że znów pojawią się objawy depresji z którą tak bardzo staram się walczyć.

EDIT: umowa byłaby cudownym rozwiązaniem dla mnie, lecz wiem na 100%, że On by jej nie dotrzymał.

Nie wiem jaka jesteś: stały brak panowania nad własnymi emocjami to niezły powód do zmiany, niezależnie od przyczyn rozpadu związku.

5 Ostatnio edytowany przez Anuchna (2011-04-30 13:36:40)

Odp: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta

Próbuję, ale chyba się nie zrozumiałyśmy. To nie jest stały brak panowania nad emocjami. Chodzi mi bardziej o sytuacje skrajne. Jak na przykład proszę 10 razy o tą samą rzecz, to za jedenastym razem po prostu tracę nad sobą kontrolę i wrzeszczę.

Czasami mam wrażenie, że Go takie rzeczy bawiły i specjalnie mnie do takiego stanu doprowadzał.

EDIT: warto też wspomnieć, że działa w drugą stronę. Nie umiem długo się gniewać, zawsze wyciągam pierwsza rękę... Już raz próbowałam odejść. Zadzwonił po tygodniu, przepraszał, prosił o spotkanie. A ja jak wosk przy ogniu się roztapiałam. Tego też właśnie się boję: rozstaniemy się, spotkamy się zagranicą i znów wejdę do tej samej rzeki...

6

Odp: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta

Ok.
Jeśli Twoje prośby (jeśli ktoś prosi o coś, to druga osoba może albo spełnić taką prośbę, albo nie - to jest różnica między prośbą a rozkazem) nie przynoszą spodziewanego przez Ciebie efektu, to może zmienisz metodę?

7

Odp: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta
Anuchna napisał/a:

Nie umiem długo się gniewać, zawsze wyciągam pierwsza rękę... Już raz próbowałam odejść. Zadzwonił po tygodniu, przepraszał, prosił o spotkanie. A ja jak wosk przy ogniu się roztapiałam. Tego też właśnie się boję: rozstaniemy się, spotkamy się zagranicą i znów wejdę do tej samej rzeki...

Czemu pierwsza wyciągasz rękę, gdy "wina" leży po jego stronie?
Dlaczego roztapiasz się jak wosk przy ogniu?

8 Ostatnio edytowany przez Anuchna (2011-04-30 13:56:42)

Odp: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta

To jest jakaś myśl, tylko mi się chyba już pomysły skończyły. No bo jak reagować na argument nie, bo nie.

Np. sytuacja obecna. On ma urlop, ja pracuję. Byłam u niego na święta (11 godzin jazdy pociągiem), miał jechać ze mną z powrotem do mnie. Poniedziałek wieczór jak już mamy jechać(!) wywiązuje się prośba, że ma jeszcze parę spraw do załatwienia, chce iść do lekarza itp. Ok nie ma problemu, obiecał, że w piątek rano wsiada w pociąg i przyjedzie. W czwartek dzwonię do Niego i przedstawiam mu rozkład jazdy, pytając się którym pociągiem przyjedzie. Stwierdza, że nie przyjedzie w piątek, że ja się staram nim rządzić, że się tak nie da, i tu Jego słowa "specjalnie przyjadę w sobotę, żeby Ci zrobić na złość". W piątek rano on zadzwonił z pytaniem "Co newrusku?", próbowałam Go jeszcze przekonać w ciągu dnia, żeby wsiadł w nocny pociąg i był w sobotę rano. Na kolejny argument, nie bo to Ci sprawi satysfakcję (tu już był wypity), uniosłam się, co zaowocowało wyłączeniem telefonu.

Myślałam, że jeżeli się żywi uczucia do drugiej osoby, to o takie rzeczy nie trzeba nawet prosić, jak ja bym miała trochę wolnego, to chciałabym spędzić z Nim jak najwięcej czasu.

Wielokropek napisał/a:

Czemu pierwsza wyciągasz rękę, gdy "wina" leży po jego stronie?
Dlaczego roztapiasz się jak wosk przy ogniu?

Gdybym znała odpowiedzi na te pytania to bym tak nie robiła:( Po prostu nie mogę znieść myśli, że Go stracę, mimo, że logicznie rozumując sama tego chcę.

9 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-04-30 14:32:46)

Odp: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta

Anuchna,
tylko TY, i nikt inny, znasz odpowiedź na te pytania.

Z Twojego opisu wynika, że w waszym związku o partnerstwie nie ma mowy.

Ty zabiegasz o jego względy, a on zachowuje się jak udzielny książę, który spełni prośbę poddanej albo nie, wszystko zależy od jego chwilowego kaprysu. Z miłością, rzeczywiście, nie ma to nic wspólnego.
Ale też zastanawiam się, czy w takiej sytuacji jaką przytaczasz (dzwonisz w sprawie jego przyjazdu bodajże trzy lub cztery razy!!!!) nie zareagowałabym podobnie do niego - też czułabym się przymuszana.

A reakcja na "nie, bo nie": tylko przyjecie do wiadomości i brak jakiejkolwiek dyskusji - a toby się Twój partner zdziwił. A tak, jesteś bardzo przewidywalna w swych reakcjach i łatwa do manipulowania.

10

Odp: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta

Po trzech latach bycia razem (bo przecież nie było tak od początku) i zeszłorocznych oświadczynach, chyba zapomniałam, że można się zachować inaczej. Od jakiegoś już czasu zaczęło to jednak do mnie docierać.

Masz absolutną rację Wielokropko. Wiele osób już mi mówiło, że jestem zbyt uległa, ale jakoś nie brałam sobie tego do serca. Najwyższy czas zacząć.

Macie może jakieś rady, jak powiedzieć nie, kiedy serce drze się TAK? Tzn. wiecie o co chodzi, jestem pewna, że najpóźniej jutro, On zadzwoni i będzie przepraszał, albo nawet będzie chciał przyjechać. Co wtedy? Jak powiedzieć stanowcze nie, a gorsze jak radzić sobie potem... Wiem, że większość zależy ode mnie, ale potrzebuję choć minimalnego wsparcia.

I najważniejsze, ciągle nie rozwiązany problem. Czy powinnam zrezygnować z wyjazdu?

11

Odp: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta

Słuchaj swych uczuć, one często dobrze podpowiadają. Gdy jesteś wściekła, czujesz się zlekceważona - nie topniej, nie łaś się (przepraszam za określenie, ale nie znam lepszego), nie przymilaj.
Wątpię, czy przy czwartym telefonie do niego Twoje serce darło się TAK. Jeśli jednak w takich sytuacjach drze się, to użyj rozumu i wiedzy.
Naprawdę, ludzie (bo i mężczyźni, i kobiety) nie szanują "wycieraczek", osób potulnych, uległych, uzależnionych od nich, itp. Zdecydowanie wolą takie, które mają swoje zdanie.

I nie ma dobrej odpowiedzi na pytanie: "Czy powinnam zrezygnować z wyjazdu?".
Nic nie powinnaś, nic nie musisz. Zobacz czego chcesz naprawdę i taką decyzję podejmij. Jesteś mądrą kobietą, znasz swoje zalety i wady, dasz radę!!!!!!!!!!!! smile

12 Ostatnio edytowany przez MOniccAA (2011-04-30 17:11:37)

Odp: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta

Zacznijmy od tego, że według mnie nie powinnaś rezygnować z tego wyjazdu . Skoro sprawiają Ci te wyprawy satysfakcję i skoro tak długo na nie czekasz, czemu miała byś odpuszczać ? Zasada nr.1 . Nie łączyć spraw prywatnych z zawodowymi . Gdyby każda para która ze sobą pracuje, miałaby obie kwestie ze sobą mieszać, ich wspólne życie byłoby obfitujące w same kłótnie .
Piszesz, że chcesz się z nim rozstać . Ale odnoszę wrażenie, że Twoja decyzja nie jest definitywna . Cały czas się wahasz , aby dać mu jeszcze jedną szansę .. Pomyśl tylko, czy jest sens . Skoro Twój partner jest niesłowny , tym samym nie można mu ufać . Skoro ciągle robi Ci na złość - nie dba o Twoje szczęście i udowadnia tylko niski poziom dojrzałości . Piszesz, że myślałaś, iż wiążąc się z dużo starszym mężczyzną, zdobędziesz stabilizację . Zastanów się, czy uzyskałaś  to w tym związku ? Z tego co napisałaś wnioskuję, iż z waszej dwójki to Ty starasz się o to, aby ten związek jako tako funkcjonował , z jego strony wkład jest minimalny .
I jeszcze jedno, co do wyjazdu .. Skoro już raz próbowałaś się z nim rozstać i wróciłaś do niego , pewnie tym razem będzie myślał, że sprawy potoczą się tak samo i będzie próbował tych samych sztuczek . Dlatego uważam, że wspólne kontakty powinnaś ograniczyć do minimum . O ile to możliwe , porozmawiaj z kimś z firmy , abyście mogli zamieszkać oddzielnie . Doprowadź do tego, aby wasze rozmowy toczyły się tylko na temat spraw służbowych .

Na pewno nie będzie łatwo , ale my możemy tylko poradzić . Wybrać odpowiednie wyjście i zrealizować możesz tylko Ty. Pamiętaj tylko - Niech emocje nie biorą góry nad rozsądkiem . Powodzenia.

13

Odp: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta

Nie wiem jak to się stało, ale koniec końców wyszło na to, że to On mnie zostawił, argumentując że jestem zbyt zaborcza i On nie da się rządzic i byc pod pantoflem. Boże, ja tylko chciałam spędzic z nim trochę czasu!

Analizując jednak to wszystko rozumem a nie sercem, to stało się dobrze, bo coraz więcej wskazywało na to, że ten związek był po prostu toksyczny. Tylko dlaczego mam taką straszną ochotę zadzwonic, przepraszac i błagac, żeby mi wybaczył i mimo wszystko przyjechał? Piszę tutaj, żeby odgonic od siebie te myśli.

Przez to jak mnie potraktował teraz (od piątku wieczora do dziś po południu miał wyłączony telefon i nawet nie wiedziałam co się dzieje), mam jeszcze więcej wątpliwości co do wyjazdu. Służbowo nie będzie problemu, pracujemy w innych działach i nie ma wogole ryzyka, że się będziemy musieli kontaktowac. Poza pracą jednak życie towarzyskie toczy się we wspólnej kantynie i tego się boję. A już najbardziej tego, że znajdzie sobie inną panią do towarzystwa...

14

Odp: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta

Anuchna , widocznie Twój były partner nie odczuwał tak dużej potrzeby jak Ty bycia ze sobą blisko . W dodatku jego lekkomyślne podejście pokazało , że jest ignorantem . Co więcej , nie dotrzymuje danego słowa i jest egoistą . Czy naprawdę warto z Nim jeszcze w ogóle kiedykolwiek rozmawiać...? Poza tym to Ty chciałaś się rozstać i miałaś to zrobić na dniach , czyli były jakieś powody.  przypomnij sobie , czym się kierowałaś w tamtych momentach . Abstrahując od tego kto zakończył ten związek (bo to jest najmniej ważne) , sama uważasz , że był on toksyczny i jego definitywny koniec wyjdzie Ci tylko na dobre . A z wyjazdu nie powinnaś rezygnować . O ile pamiętam jest on w czerwcu - jeżeli tylko będziesz chciała, możesz przez ten czas nabrać do wszystkiego odpowiedniego dystansu.

15

Odp: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta

Co za ironia, myślisz o czymś, chcesz coś zrobić, a jak przychodzi co do czego i ktoś robi to za Ciebie, nie potrafisz się z tym pogodzić i chcesz żeby wszystko było tak jak dawniej.

Naprawdę czuję ból w klatce piersiowej. Chyba z nerwów.

Postanowiłam, że pojadę. Nie wiem jak sobie poradzę... Jak będzie naprawdę źle, to mam możliwość powrotu. A może po prostu zacznę tam szukać innej pracy...

Najbardziej się boję sytuacji, że wśród wielu praktykantów i studentów, którzy spędzają tam wakacje, On znajdzie sobie jakąś dziewuchę z którą zacznie flirtować na moich oczach. A z doświadczenia wiem, że osoba na stanowisku chociażby nie wiadomo jaka, zawsze będzie miała powodzenie.
To tyczy się także mnie, boję się także tego, że będąc w takim stanie emocjonalnym ktoś spróbuje mnie omotać.

Mam nadzieję, że będę mogła liczyć na minimalne forumowe wsparcie...

16 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-05-02 18:13:59)

Odp: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta
Anuchna napisał/a:

Co za ironia, myślisz o czymś, chcesz coś zrobić, a jak przychodzi co do czego i ktoś robi to za Ciebie, nie potrafisz się z tym pogodzić i chcesz żeby wszystko było tak jak dawniej.

Naprawdę czuję ból w klatce piersiowej. Chyba z nerwów.

Postanowiłam, że pojadę. Nie wiem jak sobie poradzę... Jak będzie naprawdę źle, to mam możliwość powrotu. A może po prostu zacznę tam szukać innej pracy...

Najbardziej się boję sytuacji, że wśród wielu praktykantów i studentów, którzy spędzają tam wakacje, On znajdzie sobie jakąś dziewuchę z którą zacznie flirtować na moich oczach. A z doświadczenia wiem, że osoba na stanowisku chociażby nie wiadomo jaka, zawsze będzie miała powodzenie.
To tyczy się także mnie, boję się także tego, że będąc w takim stanie emocjonalnym ktoś spróbuje mnie omotać.

Mam nadzieję, że będę mogła liczyć na minimalne forumowe wsparcie...

Do omotania trzeba dwojga.
Ktoś może chcieć Cię omotać, ale to Ty musisz się na to omotanie zgodzić. Nie jesteś, mam nadzieję, istotą bezwolną. smile

Ja na Twoim miejscu byłabym wściekła, że facet mnie ubiegł w decyzji; z tym byłoby mi trudno się pogodzić. Ale też pamiętałabym o świetnym powiedzeniu: "albo pogodzisz się z rzeczywistością, albo będziesz się męczyć". Wybór, na szczęście, w naszych rękach. smile

17

Odp: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta

Wiedziałam, że tak będzie. Dzwoni a jak nie odbieram, to pisze, że On mnie kocha ponad życie.
Jak się już jednak złamałam i odebrałam, to częściowo się zachowywał tak jakby się nic nie stało, albo że sobie zasłużyłam. Rzuciłam słuchawką to napisał, że jutro przyjedzie i błaga o rozmowę.
Nie wiem co robić, gubię się między nienawiścią a pragnieniem żeby przyjechał i wszystko było tak jak dawniej.
Na pewno nie chcę robić scen, zgodnie z rozkładem jazdy pociągów trafi jutro po mnie do pracy.

Czy pomysł poważnej rozmowy, tak żebyśmy oboje doszli do wniosku, że nie możemy być razem jest dobry?
Choć bardzo tego chcę, wiem że nie będziemy już razem, za dużo rzeczy się stało.
Tylko jak to rozegrać, aby nie robić awantur, kłótni, tylko zachować resztki godności i rozstać się na poziomie?

18

Odp: Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta

Być może jesteś albo w trakcie, albo już po rozmowie.

Moim zdaniem rozmowa jest potrzebna, ale krótka.
I Ty, i on podjęliście decyzję. Każdy z was osobno, ale każdy z was podjął taką samą.
Dobrze powiedzieć to sobie w twarz; przepychanki słowne i kłótnie nie mają sensu, bo wtedy można się odwołać do emocji a nie faktów. Przedstaw fakty, podaj decyzję i żegnaj.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie chcę rezygnować z pracy przez faceta

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026