Od kiedy siebie pamiętam, zawsze był przy mnie ktoś. Ktoś był obiektem sympatii, ktoś był marzeniem i westchnieniami przed snem. Skrytym wspomnieniem, tajemnicą? Nawet, wtedy, gdy nikogo nie było, miałam w myślach przystojnego aktora lub śpiewaka. Ci mężczyźni nawet się nigdy nie dowiedzą, jak kiedyś, dawno temu, zrobili na moje życie wielki wpływ. Nauczyłam się języka, poszłam na kółka aktorskie, zaczęłam pisać piosenki, wiersze? Było tego dużo (moich osiągnięć). Pamiętam, jak nawet uporczywie wysyłałam listy do aktora (na swoim łamanym angielskim) z wyznaniami miłosnymi, które zwykle docierały do mnie z powrotem.
Jednak najbardziej mnie interesuje kwestia tego stałego stanu zakochania. Takiej potrzeby, że tak powiem. To jak z tymi problemami, gdy ich nie ma to człowiek sobie wymyśli. Ja natomiast wymyślam sobie miłość, nawet, gdy jej tak naprawdę nie ma. Zamiast tego, żeby porządnie kochać świat i siebie samą, zajmują mój czas marzenia? o straconych, kochanych, przystojnych, będących przykładem sukcesu i zdecydowania mężczyznach.
Jak to jest z tęsknotą do tego uczucia? Czy też macie podobnie? I z czego może wynikać taki stan? Oraz na co to wszystko według was wskazuje?
Podobne tematy
Mam identycznie. Codziennie zasypiając wymyślam sobie najróżniejsze sytuacje, przygody... Myślę o jakimś konkretnym chłopaku, lub o zupełnie wymyślonym. Później przeważnie mi się to śni (skoro przed snem tyle o tym myślę). Nigdy te moje "fantazje" się nie spełniły - mimo wszystko cały czas o tym myślę.
A ja nigdy tak nie miałam. Albo coś było albo nie. A czy to nie jest czasem tak że my kobiety potrzebujemy miłości-i jak jej nie mamy to czujemy się bezwartościowe. To jest dla Mnie dziwne ale jak obserwuje kobiety to widzę, że niektóre z nas naprawde tylko wtedy czują się wartościowe gdy mają partnera. Bez niego nieistnieją
hm... no wiesz, Czarna, każdy pewnie potrzebuje miłości, uznania, szacunku... Takie to jest, niemal koniecznie. Może rzeczywiście, wszystko zmierza do tego, gdy nie masz szacunku, miłości i tych wszystkich rzeczy sama dla siebie i od siebie, to później oczekujesz, że ktoś musi ją ci dać... I może dlatego nie ważne jest, kto ci to da.. Może być wymyslony lub realny. Ale teraz się uczę kochania siebie samej i raczej jestem na dobrej drodze!
A o tym następny mój wątek, już szybko:) Trzymajcie się!
Do Zanetki czy to oznacza zeby pokochac, trzeba pokochac sama siebie?Bylam kiedys w z wiazku bardzo zakochana nikogo po za swiatem nie widzialm tylko jego, to byla mlodziencza milosc, on mnie zdradzil, pozniej spotykalam sie z facetemami bylam zauroczona , szybko bralo sie zauroczenie, w nie ktorych zwiazkach faceci mnie wykorzystywali bardzo cierpialam, teraz mi to wszystko idzie z trudnoscia.Czy to jest lek, przed ktorym sie bronie?Boje sie moze , ze znowu bede skrzywdzona?Chcialabym sie zakochac, teraz jestem w zwiazku z facetem , ktory jest po przejsciach, jemu tez pewnie milosc bedzie ciezko szla zeby sie zakochac.Co mam zrobic, i co zrobic zeby on mi zaufal i zeby byla takka mozliwosc zeby sie zakochal we mnie i ja w nim?
Hm... Danusio,:) zastanawiam się co tu doradzić) tak przede wszystkim, trzeba siebie naprawdę kochać, dobrze rozumieć swoje potrzeby, mieć życiowe priorytety. Nie wiem czy można zmusić kogoś do kochania siebie, nawet samą siebie, do miłości się nigdy nie zmusza... Po prostu zaczyna się wszystko od akceptacji, szacunku, zaufania... tak samo jak w zwiazku
Wspólne zainteresowania, szczere rozmowy. To wszystko jest bardzo ważne, a także to, żeby chcieć bardziej dawać komuś miłość, niż jej oczekiwać...
Poza tym, żeby wszystko to rozwinąć trzeba dużo czasu, pracy, pokory:) I o ile rozumiem w Twoim wypadku wszystko jest tak "na sucho" bez wielkiego zauroczenia i "motylków"...
Nie fakt, że wypali, ale fakt, że można spróbować.. zresztą liczy się też wysiłek z jego strony i chęć współpracy.
Z drugiej strony wiem, co wypala zawsze i wszędzie. To jest właśnie, gdy od razu zaczynasz z siebie. Wszystkie te rzeczy (szcunek..wyżej wspomniane) stosujesz do siebie, szukasz wielkich pasji, realizujesz się i jesteś niezwykle szczęśliwa!! I wtedy, gdy jesteś kochana przez najważniejszą osobę w swoim życiu (SIEBIE) prawdziwa miłość, która jest tylko facetem
, ale naprawdę Twoim mężczyzną,zawsze Ciebie znachodzi:))
Spróbuj popracować nad związkiem, ale kochać siebie w życiu się opłaca, nade wszystko ![]()
Powodzenia! I życzę wielkiej, gorącej miłości:):)