Witam!
Mam na imię Dominika ,mam 40 lat dwoje dorosłych synów :)i męża i nie wiem czy to chwilowy kryzys czy kres naszego związku ![]()
Czy ,któraś z Was przechodziła coś podobnego ?? Odsuwamy się od siebie ,seks przynajmniej dla mnie stał się zbędnym dodatkiem...... Piorę ,sprzątam ,gotuję ,pracuję zawodowo ( niestety w jednej firmie z mężem ) mam tylko zawodowe wykształcenie i zarabiam tylko 1200zł mąż zarabia 2000zł więc na nie wiele nas stać i ciągłe nasze kłótnie są o pieniądze a raczej ich brak.....
Jako młoda dziewczyna byłam bardzo zakochana i chciałam koniecznie wyjść za mąż....teraz zastanawiam się czy to był dobry pomysł ,czy nie zmarnowałam jemu i sobie życia ..... czy dobrze zrobiłam ,czy kocham go nadal ??? Milion pytań ,brak wiary ,nie wiem co dalej ???
Podobne tematy
Witam!
Jako młoda dziewczyna byłam bardzo zakochana i chciałam koniecznie wyjść za mąż....teraz zastanawiam się czy to był dobry pomysł ,czy nie zmarnowałam jemu i sobie życia ..... czy dobrze zrobiłam
Co Ty pleciesz, Dziewczyno? Spędziłaś w związku połowę swojego życia, masz dorosłe dzieci - a zastanawiasz się teraz nad tym, czy dobrze zrobiłaś wychodząc za mąż??
Chyba nie tędy droga - bo to nie jest ważne.
Powinnaś raczej zastanowić się, jak ratować związek w sytuacji, gdy dobrze wiesz, co jest przyczyną konfliktu.
Wzajemne wyrzucanie sobie, że nie ma pieniędzy - prowadzi donikąd.
Ale ja to wszystko wiem ......
Nie wiem tylko jak rozmawiać z mężem żeby zrozumiał ??? On uważa że to wszystko moja wina ,że ja jestem nie gospodarna ,że powinnam oszczędzać tylko jak ?? Na czym ??? Może zmarnowałam jego życie i swoje też ??? Nie wiem jak to ratować ?? ![]()
Nie uważam, żebyś zmarnowała komukolwiek życie... ani sobie, ani tym bardziej Twojemu mężowi. Nie wiem, czy to jakaś reguła czy nie, ale zauważyłam, że w większości związków, w których raczej niczego nie brakuje (mówię tu o miłości, wzajemnym szacunku i trosce o drugiego człowieka) w pewnym okresie życia zaczynają się kłótnie o byle powód (w Waszym przypadku są to pieniądze). Wydaje mi się, że jest to taki czas, kiedy oboje podświadomie szukacie jakiegoś pretekstu do poważniejszej kłotni (czy nawet tzw. "cichych dni"), żeby po czasie wrócić do siebie z ogromnym ogniem miłości tylko po to, żeby udowodnić sobie i całemu światu, że jesteście dla siebie stworzeni. Wydaje mi się, że to nie jest początek końca... Musisz usiąść i porozmawiać na spokojnie z mężem (bez obecności dzieci). Wyjaśnić mu kilka kwestii. Zapytać, dlaczego on uważa, że jesteś niegospodarna, skoro robisz co w Twojej mocy, by utrzymać porządek w domu. Daj mu do zrozumienia, że jest to dla Ciebie przykra sytuacja, że nie chcesz się kłocić. Mężczyźni są okrutnie niedomyślni, niektórym trzeba jawnie postawić kawę na ławę, bo ich zadufane ego nie pozwala niczego dojrzeć, co się wokół nich dzieje (nie twierdzę, że Twój mąż należy do tej grupy osób).
Dla pocieszenia dodam, że w większości związków z długim stażem takie chwilowe kryzysiki są na porządku dziennym, nie jesteś jedyna
nosek do góry, a wszystko się ułoży, musisz tylko porozmawiać z mężem, podać mu konkretne argumenty.
A kwestia błędu... hmm... skoro mówisz, że gdy byłaś młodsza byłaś bardzo zakochana i wyszłaś za niego z czystej miłości, myślę, że nadal tak jest, tylko z biegiem lat zapomniałaś o tym uczuciu. Musicie na nowo je w sobie rozpalić, bo wasze ognisko troszeczke przygasło. Ale nie pozwól, by ogień całkowicie zagasł... Może wspólny wypad za miasto załatwi sprawę? Ratuj związek, bo nie sądzę, był rozstanie było dobrym pomysłem. Potem będziesz żałowała, że jednak nie próbowałaś robić wszystkiego co w Twojej mocy, by zachować to, co budowałas tyle lat.
Pozdrawiam cieplutko i życzę powodzenia. Mam nadzieję, że wszystko dobrze Ci się ułozy, szkoda by było zmarnować tego wszystkiego. Kawał życia w końcu :*
5 2011-04-25 09:43:34 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-04-25 09:45:57)
Domi - 40 na karku to dla niektórych ciężki moment. Raptem się zauważa, że skończyła się młodość, robi się bilans życia i niektórym wydaje się, że zmarnowali swoje życie. To nieprawda, ale takie negatywne odczucia wkradają się w myśli. Czasem mężczyźni (choć nie tylko)mają kłopot z akceptacją swego już nie młodzieńczego wieku ![]()
Zrób sobie na kartce bilans. Z jednej strony plusy z drugiej minusy i zobacz czego wyjdzie więcej. Oboje macie pracę to plus (inni żyją z 1 pensji albo gorzej, żyją tylko z zasiłków), 2 synów - zapewne udanych i zdrowych, uczących się lub pracujących; własne zdrowie też dopisuje, bo inaczej nie dalibyście rady pracować. Jakieś inne (nie znam Was, to strzelam przykładowo - dorobek (mieszkanie/dom, samochód, działka, coroczne wakacje itp), poprawne stosunki z rodziną bliższą lub dalszą itp. itd.
Być może codzienność i rutyna wdarła się w Wasz związek - Tobie wystarcza stabilizacja i poczucie bezpieczeństwa (też plus w bilansie!) a twojemu mężowi ona doskwiera, bo ma wrażenie, że życie mu przecieka między palcami.
Przydałby się Wam jakiś krótki wyjazd bez dzieci, gdzie moglibyście omówić ten etap Waszego życia. Bo to nowy, inny już etap - dzieci szykują się do wyfrunięcia z gniazda a Wy przecież za młodzi na dziadków. Tymczasem może być całkiem fajnie - dzieci samodzielne, możecie teraz skupić się na sobie i zacząć realizować przyjemności i marzenia, które trzeba było odsuwać od siebie skupiając się na wychowaniu dzieci. Pieniądze to tylko pretekst do wyrażenia swojej frustracji przez męża - uwierz mi, ludzie żyją za połowę tego co Wy macie ![]()
Powinniście omówić to wszystko we dwoje - w sprzyjających warunkach. Skoro do tej pory byliście w zgodnym i dobry związku - dogadajcie się
Powodzenia
Dziękuje bardzo za słowa otuchy
chyba macie racje ,postara się ratować nasz zawiązek nie wiem czy mi się to uda ale postaram się ![]()
7 2011-04-28 22:15:33 Ostatnio edytowany przez Domi71 (2011-04-28 22:17:23)
Mój mąż ma dziś urodziny...chciałam żeby było miło ,romantycznie ,zamówiłam stolik( stać mnie tylko na pizzerię ale klimat dość fajny ) niestety mąż nie miał ochoty wychodzić z domu powiedział tylko :
zostańmy w domu zaoszczędzimy kasę !! Po co na głupoty nie potrzebnie wydawać ?
Stać nas jeszcze od czasu do czasu na pizzę ![]()
Chyba nie uda mi się ![]()
Nosek do góry! Nie możesz się poddawać po jednej porażce z pizzą. Może, jeśli Twój mąż za wszelką cenę nie chce wychodzić, zorganizuj coś w domu. Romantyczna muzyka, lampka wina, kolacja, tylko Ty i mąż... synów spław i wtedy mąż nie będzie miał wymówki
Nie poddawaj się! Ja w Ciebie wierzę i za pewne nie tylko ja! ![]()