Witajcie. Proszę, poradźcie coś.
Poznaliśmy się na studiach. Najpierw spacery, wyjścia do knajpy, byliśmy coraz bliżej. Od początku pragnąłem się dowiedzieć, czy te spotkania coś znaczą. W końcu spytałem. Odpowiedziała, że tak, ale chce być sama, nie chce nowego związku. Jeszcze tej samej nocy namiętne pocałunki. Potem na każdym spotkaniu pocałunki i pieszczoty, choć za każdym razem mówiła, że nie chce tego więcej robić, że czuje się jednocześnie cudownie i źle. Podzielałem te uczucia - chciałem się zaangażować i jednocześnie bardzo bałem się bliskości. Mimo to byliśmy coraz bliżej - zachowywaliśmy się jak para i de facto parą byliśmy. Tęskniliśmy. Próbowaliśmy się kochać, planowaliśmy antykoncepcję - dla mnie to również był sygnał, że chodzi nie tylko o seks, ale o trwałą bliskość. Dla mnie i dla niej bliskość fizyczna była cudowna, ale jednocześnie jakby "zagrażająca". Cały czas jednak z jej strony istniało jakby zastrzeżenie - nie chce związku. Ja też czułem, że chcę i nie chcę jednocześnie. Któregoś wieczoru powiedziała z bólem, że odchodzi.
Ona jest po bardzo trudnym związku - była szaleńczo zakochana, oddana to tego stopnia, że rezygnowała ze swoich pasji i "osobnego" życia. On to wykorzystywał. Gdy wyjechała na studia zaczął ją oszukiwać. Zdradził. Rozstała się z nim, a on zaczął ją prześladować. Do dziś nie oddał jej dużej sumy pieniędzy, ciągle jest jakoś "obecny" w jej życiu. Jest tym zmęczona, a co najgorsze - boi się go. Powiedziała mi, że go nienawidzi i nie chce mieć z nim już nic wspólnego. Jednocześnie, gdy spytałem, oznajmiła, że go kocha, choć o byciu z nim nie ma mowy. Takie ambiwalentne uczucie.
Bardzo mi na niej zależy. Nie mogę przestać o niej myśleć. Bardzo tęsknię.
Gdy wyjechała do domu na tydzień, bardzo mi jej brakowało. Tyle że ona nie tęskniła, czasem tylko pomyślała: "ciekawe co on porabia?", ale nie była to już ta tęsknota co kiedyś.
Ona chce być sama, nie chce wchodzić w związek nie tylko ze mną, ale z nikim. Jednocześnie wiem, że jestem dla niej ważny, chce utrzymywać normalne relacje. Nie jestem zwykłym kumplem (co po tym, co było między nami, nie dziwi), ale nie jestem tez jej facetem.
Tymczasem ja czuję się odrzucony, strasznie cierpię, chcę by była ze mną, mimo świadomości własnych trudności z zaangażowaniem.
Co robić? Jak się zachowywać? Strasznie cierpię, pomóżcie!
Podobne tematy
Trudna sytuacja kiedy jedna osoba chce a druga nie chce. Proponowałabym Jej żeby jednak spróbowałą z Toba być. Czasami chęć związku i miłość przychodzi z czasem. Najpierw trzeba zaryzykować i wpaść w coś czego się obawia. Jeśli kocha byłęgo i ma nierowiązane z nim sprawy to związek z Toba jest tym bardziej dobry. Bo będziesz wsparciem, osoba której zależy. Sama weszłam z związek bedac przekonaną, że kocham byłego i że keidy nadarzy się okazja wrócę do niego i będzemy szczęśliwi. Ale tak się nie stało, zapomniałam o nim i jest mi bardzo dobrze w związku nowym.
Na prawdę czasami warto zaryzykować i rzucić się w coś nowego a Ty ze swojej strony powinieneś o nią walczyć o to, żebyście byli parą.
Bądź przy niej dobrym przyjacielem. Wspieraj ją. Pomagaj. Nie bądź egoistą, który chce zawłaszczyć ją dla siebie, jakby przykleić etykietkę - "to moja dziewczyna". Pomyśl o niej! Stań się dla niej kimś ważnym, pokaż, że może Ci ufać. Cierpliwości!
elfiona ma racje bądź przy niej ale uszanuj jej uczucia Jeżłi tak bardzo ją kochasz to niestety czeka Cię długa i mozolna droga musisz się zastanowić czy masz tyle cierpliwości , czy możesz zaryzykowac i czy warto
Jakoś tak mi się przypomniał cytat z Potopu gdy Anusia mówiła do Kmicica "
"nie ma takiej drzazgi w sercu której za pomoca igły i cierpliwości wyciągnąć nie można"
Trudna sytuacja kiedy jedna osoba chce a druga nie chce. Proponowałabym Jej żeby jednak spróbowałą z Toba być. Czasami chęć związku i miłość przychodzi z czasem. Najpierw trzeba zaryzykować i wpaść w coś czego się obawia. Jeśli kocha byłęgo i ma nierowiązane z nim sprawy to związek z Toba jest tym bardziej dobry. Bo będziesz wsparciem, osoba której zależy. Sama weszłam z związek bedac przekonaną, że kocham byłego i że keidy nadarzy się okazja wrócę do niego i będzemy szczęśliwi. Ale tak się nie stało, zapomniałam o nim i jest mi bardzo dobrze w związku nowym.
Na prawdę czasami warto zaryzykować i rzucić się w coś nowego a Ty ze swojej strony powinieneś o nią walczyć o to, żebyście byli parą.
Popieram w 100 % !!! Też to przeżyłam ![]()
Witajcie!
Mały update!. Cała sytuacja pięknie się dla mnie(nas) skończyła. Jesteśmy razem
A za 3 miesiące urodzi się nam druga córeczka.
Pozdrowienia!
7 2017-08-20 21:37:22 Ostatnio edytowany przez kikut (2017-08-20 21:47:14)
Miłość!!!
graty autorze
aż jej zazdroszcze takiego faceta ![]()
Miłość!!!
Ciekawa historia, może podzielisz się szczegółami jak do tego doszło? Moja gratulacje
czyli cytat koleżanki u góry o cierpliwości całkiem trafny ![]()