netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

facet-niedorajda

22 odpowiedzi7 105 wyświetleńzałożony przez mola83, 12.04.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: facet-niedorajda

cześć wszystkim. Postanowiłam napisać bo jestem strasznie zła na mojego chłopaka. Już nie chce mi się na nim wyżywać i dlatego chcę wygadać się na forum. Ostatnio zaczęłam poważnie myśleć nad tym, czy nasz związek ma w ogóle sens. Mój partner byłby całkiem w porządku, gdyby nie jego podejście do życia, które mnie totalnie irytuje. Zero ambicji, zero inicjatywy, zero wiedzy, zero motywacji... i tak mogłabym wymieniać w nieskończoność. Przez jego postawę mamy ciągłe problemy finansowe. On wciąż chce pożyczać ode mnie kasę. Normalnie szok! Dodam tylko że jest starszy ode mnie o 9 lat i nie wydaje mi się że jest jakakolwiek szansa że się zmieni nagle w zaradnego faceta na którego zawsze można liczyć. A ja ostatnio zaczęłam myśleć o dzieciach...On nie jest w stanie zadbać o siebie, a jakby miał utrzymać całą rodzinę to byłaby to istna KATASTROFA. Proszę o wasze opinie zarówno żeńskie, jak i męskie.

2

Odp: facet-niedorajda

Jak sama napisałaś, nie potrafi zadbać o siebie, a co dopiero o całą rodzinę. Z twojego (krótkiego dość) opisu wynika, że nie nadaje się na męża, w ogóle na partnera, chyba, że lubisz niańczyć dorosłe dzieci. Nie wiem czy szantaż emocjonalny załatwiłby sprawę jednak myślę, że jeśli szukasz czegoś poważnego to powinnaś to skończyć. Sama widzisz, że nie masz już do niego sił.

3 Ostatnio edytowany przez AVO (2011-04-12 21:17:36)

Odp: facet-niedorajda

Mam takich kolegów. Piją piwka, grają na PlayStation i oglądają mecze, a swoje dziewczyny w tym czasie oszukują. Potem wpadną na sex czy na ciasto i życie toczy się dalej. Zostaw go, zrób mu test - powiedz, że będziecie dalej razem gdy zobaczysz, że zaczyna żyć jak dorosły człowiek. Proste, sprawdzisz z czego jest ulepiony. smile

4

Odp: facet-niedorajda

A napisz ile już jesteście razem, ile czasu mieszkacie ze sobą? Czego on nie zrobi prócz zadbania o pracę? Naprawi coś? Obsłuży auto? Pójdzie po zakupy? Załatwi sprawy papierkowe typu spłacić rachunki, coś tam zarejestrować gdzieś?

Jeżeli nie, to chyba można go tego nauczyć. Ale głównie potrzebna jest tu jego własna motywacja. Jak nie będzie chciał to choćby miał pomoc niczego nie zdziała. Może wziąśc go jakos pod włos. Np coś takiego, że on siedzi sobie przed TV.

-Kotku natychmiast wyłącz bo musze Ci cos powiedziec
-Zaraz, leci mecz w telewizji
-Natychmiast
-Mecz
-Teraz! I wylączasz mu tv a potem rzucasz mu gazetę wyborczą i mówisz
-Wracam za 10 minut, lepiej sobie coś w tym czasie wybierz kochanie albo przynajmniej przeczytaj ogłoszenia, uwierz mi, to nie koniec, masz dużo zaległości a mi coraz mniej podoba się bycie Twoją niańką, może i masz zgrabny tyłek i jesteś dobry w łóżku ale muszę jakoś to przeboleć, zrozumiałeś to? (Tutaj musisz przysunąć do niego twarz z szeroko otwartymi oczyma i groźnym spojrzeniem i patrzeć na niego 5 sekund), no, to ja niedługo wracam, pa! (smok w policzek, pilot zabierasz ze sobą)

A potem pójdzie już z górki, a jeśli zastaniesz go siedzącego nadal przed wyłączonym TV, wyobrażającego sobie, że jednak jest włączone i kibicującemu niewidzialnej drużynie, to może warto dać sobie spokój i poszukać kogoś bardziej wartościowego np mnie?

5

Odp: facet-niedorajda

Właśnie w tym jest problem, że jesteśmy już całkiem długo(3 lata). Jeżeli chodzi o takie sprawy jak naprawa czegoś to daje radę. Jak się go poprosi to też zrobi co się mu każe...ale ja nie o tym mówię. Chodzi mi o że koleś jest ogólnie w porządku.Chodzi mi tylko o to że jest totalnie niezaradny jeżeli chodzi o finanse. Dlatego mam dylemat...Nie napisałam że jest leniem, pijakiem zdradza czy takie tam. Po prostu fajnie mieć przy sobie faceta, który o ciebie potrafi zadbać...To on ma być głową rodziny. Ja nie będę wiecznie za wszystko płacić.

6

Odp: facet-niedorajda

Powiem tak, pewnie leń, jakich nie mało wokół. Chcesz być mamuśką takiego bobasa? Jeśli tak nie reaguj, ale jeśli nie zrób z tym porządek, bo szkoda tylko Ciebie smile

7 Ostatnio edytowany przez anetqueen (2011-04-13 07:32:45)

Odp: facet-niedorajda

''koles''? a czy Ty go w ogole traktujesz jak partnera? no bo wybacz, ale okreslnie per ''koles'' to nawet nie o kumplu tylko o kims kogo ledwo znamy albo i nie, moze czepiam sie, ale mnie takie cos razi, bo pokazuje calkowita ignoracje tej osoby. A moze Ty mu za bardzo ''matkujesz'', a on nie mial okazji sie wykazac skoro wszystko tak czy siak mu pozalatwiasz, pomozesz itd? Przypuszczam, ze jak sam wykazuje inicjatywe to i tak zle wychodzi, ze Ty wiesz lepiej, ze ma zrobic tak i tak. Moze wina lezy tutaj nie w jego niezaradnosci, tylko tym, ze go ugielas, wyrobilas i facet teraz mysli, ze cokolwiek nie zrobi i tak bedzie zle, albo ze mu nie wyjdzie, wiec po co sie ruszac, Ty i tak wszytko utrzymasz w kupie smile  Moze on ma ambicje, ale Ty je tlamsisz bo pewnie powinien miec wieksze. - tam mi jakos sie wydaje. Z tych postow dla mnie wynika, ze Ty nosisz portki w tym zwiazku, i... moze masz za duze wymagania? A jezeli mu nie wychodzi, mimo ze sie stara to coz, takie zycie, nie kazdy jest super extra. Skoro planujesz juz z nim rodzine, to moze zabezpiecz ja sama finansowow skoro on nie ma do tego talentu. Facet to nie znaczy, ze ma byc glowna podstawa finansowa. Swego czasu mialam marzenie, ze moj facet bedzie siedzial w domu z dziecmi, costam swoje zainteresowania uskutecznial, a ja bede robila kariere. A tu walek bo mi sie prawie sami ambitni pracoholicy trafiali...

8

Odp: facet-niedorajda

Nie zgodzę się z powyższą wypowiedzią. Widać, że autorka postu nie ma szacunku do partnera, bo on sobie na to nie "zapracował". Jak można nazwać partnera inaczej niż "koleś", który pożycza pieniądze od dziewczyny, bo nie chce mu się na nie zapracować? Dziwię się, że jeszcze  z nim jesteś. Jest 9 lat od Ciebie starszy i nie wykazuje jakiegokolwiek przystosowania społecznego. O przepraszam. Za kilka lat będzie rozwijał się społecznie, nabywał wiedzę stojąc pod sklepem z piwem. Bez ambicji, jakiegokolwiek celu w życiu niestety tak może skończyć.
Tzw. obycia życiowego napewno nie zdobędzie jeżeli będziesz go do tego zmuszała. Musi sam chcieć i podsuwanie pod nos gazety nie pomoże.

Piszę, bo być może kiedyś też będę miała z tym problem obserwując mojego partnera. Spotykamy się już prawie rok. Ostatnio zapytałam go, o jego plany po zakończeniu studiów. Gdzie chciałby pracować, czy chciałby wyjechać z kraju itp. Jego odpowiedzią było "nie wiem". Nie znoszę tego, trzeba mieć jakieś palny na życie, "pomysł na siebie". Gdy tak dłużej rozmawialiśmy powiedział, że poszedł na studia bo nie wiedział co robić po technikum. Później dodał, że praktycznie wszyscy z jego klasy po maturze tak właśnie zrobili. Na studiach średnio mu idzie, wspominał coś o rezygnacji. Muszę go ciągle motywować do działania. Jeżeli chodzi o pracę to marudzi, że pracujący studenci są wykorzystywani, niewiele zarabiają itp więc nie próbuje.
Jednak różni się tym od Twojego partnera, że ma swoje zainteresowania, lubi majsterkować. Ma sporą wiedzę, praktycznie o wszystko mogę go zapytać, zawsze doradzi.

Ja z kolei jestem bardzo aktywna. pracuję w weekendy, ciągle szukam jakiejś pracy w kierunku, chodzę na rozmowy kwalifikacyjne. Mam prawo jazdy, planuję kupno samochodu on z kolei nie wyraża zamiaru aby spróbować zdać egzamin na prawko. Zadowala się tym co ma, żadnych ambicji. Gdy się spotkamy, to nie wychodzimy z mojego pokoju, nie idziemy na pizzę ani tym podobne. Nie zaprosił mnie jeszcze do siebie. Czuję taką stagnację i mam wrażenie, że jemu z tym dobrze i nic się nie zmieni przez następne kilka lat. Ja czuję, że tak długo nie wytrzymam, bo frustruje mnie ta cała sytuacja. Chociaż czasami jest dobrze i nie mogę się doczekać aż zadzwoni.
Od dłuższego czasu właśnie się zastanawiam nad sensem tego związku. Fakt, jest nam dobrze gdy się spotkamy, ale ja wybiegam w przyszłość. Być może mógłby być moim partnerem na całe życie, ale musiałby się jakoś zmobilizować do działania, bo jak narazie nie wyobrażam sobie jego jako ojca naszych dzieci.

9 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2011-04-13 09:08:10)

Odp: facet-niedorajda

Niedobrze to wygląda. Każdy z nas robi pewne błędy, ale tendencja jest taka, że posuwamy się do przodu. On jest 9 lat starszy i Ty za "wszystko" płacisz? Tu nie chodzi rzecz jasna o to by on tylko płacił, ale istnieje coś takiego jak równy podział zarówno w obowiązkach, prawach i zobowiązaniach. Każdych jednych, zarówno mam na myśli rachunki, zwykłe zakupy,"przyjemności".

Popieram w 100% wypowiedź Avo.

10 Ostatnio edytowany przez Dina (2011-04-13 12:09:08)

Odp: facet-niedorajda

Coś mi sie wydaje, że chyba zmieniłaś zdanie na temat swojego faceta. Pamiętam, że jeszcze niedawno pisałaś, że jest w porzadku, wspierał Cię, gdy byłaś bez pracy i opiekował sie Tobą. Wspierał Cię po powrocie z zagranicy.  Skoro jesteście ze sobą trzy lata to rozumiem, że w lutym z nim byłas i o nim pisałaś. Domyślam sie, że jak nie miałaś pracy to również korzystałaś z jego pomocy, w tym finansowej. Może sie mylę?
Oczywiście masz prawo zmienić zdanie. Ale związek dwojga ludzi powinien polegać na wzajemności, tzn. raz on Cię wspiera, innym razem Ty go wspierasz.
Poza tym jest dla mnie dziwne, jeżeli o swoim chlopaku mówisz per "koleś" lub stwierdzasz, że nie chce Ci sie już na nim wyżywać. Wspólczuje mu serdecznie!

11

Odp: facet-niedorajda
anetqueen napisał/a:

''koles''? a czy Ty go w ogole traktujesz jak partnera? no bo wybacz, ale okreslnie per ''koles'' to nawet nie o kumplu tylko o kims kogo ledwo znamy albo i nie, moze czepiam sie, ale mnie takie cos razi, bo pokazuje calkowita ignoracje tej osoby. A moze Ty mu za bardzo ''matkujesz'', a on nie mial okazji sie wykazac skoro wszystko tak czy siak mu pozalatwiasz, pomozesz itd? Przypuszczam, ze jak sam wykazuje inicjatywe to i tak zle wychodzi, ze Ty wiesz lepiej, ze ma zrobic tak i tak. Moze wina lezy tutaj nie w jego niezaradnosci, tylko tym, ze go ugielas, wyrobilas i facet teraz mysli, ze cokolwiek nie zrobi i tak bedzie zle, albo ze mu nie wyjdzie, wiec po co sie ruszac, Ty i tak wszytko utrzymasz w kupie smile  Moze on ma ambicje, ale Ty je tlamsisz bo pewnie powinien miec wieksze. - tam mi jakos sie wydaje. Z tych postow dla mnie wynika, ze Ty nosisz portki w tym zwiazku, i... moze masz za duze wymagania? A jezeli mu nie wychodzi, mimo ze sie stara to coz, takie zycie, nie kazdy jest super extra. Skoro planujesz juz z nim rodzine, to moze zabezpiecz ja sama finansowow skoro on nie ma do tego talentu. Facet to nie znaczy, ze ma byc glowna podstawa finansowa. Swego czasu mialam marzenie, ze moj facet bedzie siedzial w domu z dziecmi, costam swoje zainteresowania uskutecznial, a ja bede robila kariere. A tu walek bo mi sie prawie sami ambitni pracoholicy trafiali...

Czy go traktuje jak partnera? Oczywiście że tak! Po prostu nerwy czasami puszczają. W pewnym momencie traci się cierpliwość. I nie piszę tu żeby mnie oceniać. Poza tym piszesz zę jak dotąd trafiali Ci się sami pracoholicy.Więc prawdopodobnie nie wiesz jak to jest być z kimś innego pokroju. Jak kiedyś ktoś Ci się taki trafi to wtedy napisz coś mądrego . Ja jeszcze raz podkreślam. Mój facet jest w porządku. Poza jedną bardzo istotną kwestią-finansową Nie potrafi zadbać o siebie, a tym bardziej o rodzinę. Są w życiu takie chwile kiedy kobieta szczególnie potrzebuje partnera, dzięki któremu będzie miała co do gara włożyć. Szczególnie w przypadku kiedy pojawiają się dzieci. I ja nie piszę, że to on ma za wszystko płacić. Sama potrafię o siebie zadbać. Warto jednak żeby w związku panowała równowaga, bo inaczej wszystko się sypie.

12

Odp: facet-niedorajda
Dina napisał/a:

Coś mi sie wydaje, że chyba zmieniłaś zdanie na temat swojego faceta. Pamiętam, że jeszcze niedawno pisałaś, że jest w porzadku, wspierał Cię, gdy byłaś bez pracy i opiekował sie Tobą. Wspierał Cię po powrocie z zagranicy.  Skoro jesteście ze sobą trzy lata to rozumiem, że w lutym z nim byłas i o nim pisałaś. Domyślam sie, że jak nie miałaś pracy to również korzystałaś z jego pomocy, w tym finansowej. Może sie mylę?
Oczywiście masz prawo zmienić zdanie. Ale związek dwojga ludzi powinien polegać na wzajemności, tzn. raz on Cię wspiera, innym razem Ty go wspierasz.
Poza tym jest dla mnie dziwne, jeżeli o swoim chlopaku mówisz per "koleś" lub stwierdzasz, że nie chce Ci sie już na nim wyżywać. Wspólczuje mu serdecznie!

Co mnie najbardziej denerwuje to właśnie tego typu posty. Ja nie piszę żeby mnie ocenić, bo tak naprawdę nie znasz mnie. Po prostu szukam porady. I co to znaczy "Współczuje mu serdecznie!" Nie uważasz, że to trochę przesada! Poza tym cały czas podkreślam. Mój facet jest w porządku. Ale są pewnie kwestie, obok których nie da się przejść obojętnie...Ja go nie skreślam. Potrzebuję poprostu rady. Może ktoś ma podobną sytuację, może te same wątpliwości... Najlepiej to jest przeczytać inne posty dotyczące najczęściej KOMPLETNIE innych tematów i myśleć że wie się o nim wszystko.

13

Odp: facet-niedorajda

Poza tym Dina wyobraź sobie że jak się wraca z zagranicy to ma się oszczędności...Ale to już chyba temat na inny post...

14

Odp: facet-niedorajda

mola83
1. Nie uważam, że to przesada. Uważam, że jeżeli stwierdzasz, że się nad kimś "nie chcesz wyżywać" to domniemywam, że to robiłaś lub robisz i jest mi tej osoby po prostu żal i tyle.
2. Decydując się na napisanie postu (postów) musisz sie liczyc, że ktoś Cię na ich podstawie może ocenić (czy tego chcesz czy nie). Ja Ciebie nie oceniałam tylko sytuację, o których pisałaś. To jest różnica.
3. Oczekujesz rady. Z jednej strony piszesz, że facet jest w porządku, z drugiej, że  są (w nim) rzeczy obok, których nie możesz przejśc obojętnie. Wiesz w życiu tak jest, że nie ma ideałów i każdy ma jakieś wady. Musisz sama sobie odpowiedzieć czy jesteś w stanie żyć z człowiekiem, który ma takie wady.
Oczywiści prościej jest z nim porozmawiac i powiedzieć mu co Ci się nie podoba.
A co do podobnej sytuacji, juz kiedyś się deklarowałam, że nie zabieram glosu w sprawach o których nie mam pojęcia.
Byłam w związku z mężczyzną, który nie rozwijał się ( oczywiście w mojej ocenie), miał zero ambicji, zero motywacji, zero chęci itp.itd.  Nie jestesmy małżenstwem już od wielu lat. I uważam, że to była bardzo dobra decyzja i dla niego i dla mnie.

15

Odp: facet-niedorajda

ja powiem tak mój były mąż-też taka niedorajda-wszytsko na mojej głowie bo jakby on rządził to pól miesiąca głodówki gwarantowanej-zero pasji ambicji czekokolwiek. Dlatego napisałam BYŁY MĄŻ

później poznałam kogoś-ale okazał się taki sam jak mój były mąż-wszystko ja

przy jednym i drugim strasznie się dusiłam-czułam że zatrzymałam się w rozwoju z racji tego że ich nic nie interesowało.

Teraz poznałam faceta który jest totalanym przeciwieństwem-matko co to za uczucie...

16

Odp: facet-niedorajda

Na mój punkt widzenia to powiem krótko mam a zarazem nie mam faceta mniejsza z tym ale podobna sytuacja to Ci powiem ,że życia z takim sobie nie ułożysz bo wiecznie problem z kasą u niego i te pożyczanie od Ciebie to nie wróży dobrze dla Was Ciebie. Czasami być lepiej samemu możesz mi wierzyć bo widzisz sama marzysz też o dzieciach a dzieci to nie pluszak z regału musisz kupić mleko pieluszki i co sama masz to kupować za swoje pieniądze. Wiem dobrze radzić ale przemyśl to wszystko czy warto byc z takim facetem który nie umie gospodarzyć pieniędzmi.

17

Odp: facet-niedorajda

Ja jestem w związku, który powoli dogorywa. Facet najwidoczniej traktuje mnie jak zapchajdziure lub wyjście zapasowe.
Ciągle nie ma dla mnie czasu, wymiguje sie od spotkań zbywając chorobą ( która mówią nawasem trwa około 3 tyggodni- jeśli choroba tak długo trwa, wymagana jest hospitalizacja), pisze krótkie sms-siki z rutynowymi pytankami lub z łaski zadzwoni (co nie zdarza sie zbyt często).
Zaczyna mnie chłopina nudzić i irytować i chyba powiem mu goodbye.

18

Odp: facet-niedorajda

Mola88- ale z Ciebie nerwus smile napisalam, ze ''prawie sami pracoholicy'', a nie ze sami i wiem co to znaczy byc z kims kto jest niezaradny zyciowo. Tyle , ze milosc wygasla, tzn ja pozanalam kogos innego, ale to bylo dobrych kilka lat temu. Bylam z tym czlowieczkiem 8 miesiecy, zazwczaj ja za wszytko placilam, ale mi jakos to nie przeszkadzalo, moze dlatego ze nie myslalam wtedy o nim jako o partnerze zyciowym. Nadal nie rozumiem, jak mozna kogos kogo sie kocha nazywac per koles. Piszesz, ze Ciebie zle ocenilam, a ja Ciebie nie ocenilam bo Ciebie nie znam, ja po prostu wyciagnelam wnioski z tego co napisalas, prosilas o rade, a mi przyszlo do glowy, ze moze za duzo na niego naciskasz i facet sie  zawinal w skorupke i czeka na Twoje wytyczne bo sam juz nie umie isc do przodu.
A co z takim zrobic? Rozmawiac, tlumaczyc, powiedziec proto i jasno czego oczekujesz,jak zacznie w koncu sie ruszac we wlasciwym kierunku, motywowac goroco, z usmiechem, miloscia, innej rady nie ma, bo to on sam musi chciec ruszyc tylek Ty mozesz tylko szczera rozmowa go ''popchnac''. Bez zlosci, krzykow, wrzaskow, po co sie denerwowac? A jak nie podziala, coz...

19

Odp: facet-niedorajda

Ja i mój mężczyzna, mimo iż oboje jesteśmy pracowici i zaradni, jeszcze nie założyliśmy rodziny, gdyż żadne z nas nie ma stałego etatu i byłoby bardzo źle, gdybyśmy z dzieckiem w drodze nagle znaleźli się bez zleceń. A nie zarabiamy mało. Dlatego nie wyobrażam sobie planowania rodziny z kimś, kto będąc ode mnie tyle starszym jeszcze nie oduczył się lenistwa. Jako dziecko doświadczyłam prawdziwej biedy i wiem, czym jest niezaradność rodziców, więc nigdy nie naraziłabym swoich dzieci na coś podobnego.

20 Ostatnio edytowany przez orinoko (2011-04-19 13:09:55)

Odp: facet-niedorajda

ulalala...jak przeczytałam Twój post, doznałam deja vu... jakbym czytała o swoim poprzednim związku normalnie. Facet też był ode mnie starszy kilka lat, tyle że prowadził własną firmę. Na tyle nieudolnie, że musiał ją zamknąć po pół roku naszej znajomości. Pomagałam mu jak mogłam, zawalałam szkołę (byłam w tym czasie przed maturą) ale niestety, nie był obowiązkowy i potracił klientów. Nie potrafił sobie nic sensownie rozplanować. Obiadki też robiłam ja, ja sprzątałam, pomagałam finansowo, moi rodzice też nam pomagali (mieszkaliśmy razem po niecałym roku znajomości). Wszystko było słodko i różowo, ale on wolał komputer, zainteresowania pracą zero, bo po co, zarobi tysiąc zł i na co mu to wystarczy?Jak to słyszałam, moja cierpliwość była wystawiana na niezłą próbę. Podsuwałam ogłoszenia, próbowałam mu sama czegoś szukać, ale to był taki facet, który nawet od wkręcenia jednej śrubki potrafił odcisków dostać. Potem było już coraz gorzej, niby ponownie wziął się za działalność, ale szło bardzo opornie. Traciłam do niego szacunek i zaufanie, dodatkowo doszły też inne problemy, a on uciekał od rozmów. Szukał rozrywki w internecie, godzinami nic nie robił poza klikaniem i wpatrywaniem się w monitor. Nie wyobrażałam sobie założenia rodziny z kimś takim i odeszłam. Nie chciał rozmawiać, nie chciał nic...dlatego wybrałam inne życie. Też byliśmy 3 lata ze sobą. Jak patrze na to teraz z perspektywy czasu, straciłam wiele, ale wiele się też od życia nauczyłam.
Napisz sobie na kartce zalety i wady swojego związku/swojego faceta, podsumowała, co tak naprawdę dały Ci te trzy lata. Czy czujesz, że Ty dajesz 200% a on nic? jak jest więcej argumentów na nie, ja bym go może nie zostawiała całkiem, ale odseparowała się od niego na jakiś miesiąc. To powinno dać mu do zrozumienia, że jak nic nie zmieni w materii siebie samego to straci Ciebie.  A tak widać, że mu z tym wygodnie, z tym co ma teraz.  Ty finansujesz, on wie, że masz oszczędności i leci sobie w kulki.

21 Ostatnio edytowany przez anusia (2011-04-19 17:58:35)

Odp: facet-niedorajda

mola83

Ja też miałam takiego faceta zero ambicji, nic go nie intersowało. Najważniejsi byli koledzy, piwo i mecze. Ciągle mnie oszukiwał, z każdego wyjazdu/imprezy przywoził nowe znajomości. Nawet dzień po zaręczynach dostał smsa od koleżanki "co u ciebie słoneczko?" Myslałam ze dostane zawału... W końcu narobił sobie dużych długów. Ja go wysłałam za granicę żeby troche pospłacał, to właśnie tydzień temu mnie postanowił zostawić. Bo on jednak stwierdził, że musi tam zostać dłużej żeby wszystkie długi pospłacać. Ode mnie też oczywiście pożyczał cały czas.
Obraził się jak poprosił żebym wzięła na niego kredyt a ja powiedziałam nie!
Chciał sobie kupić aparat fotograficzny (kolejna zachcianka)

Przemyśl to dokładnie, bo potem może być za późno.
Pozdrawiam smile


Chciałam jeszcze dodać, że jak ja straciłam pracę to tak mnie wspierał, że pojechał sobie na męski wypad na tydzień w góry na narty smile
Chyba byłam mu potrzebna jako kasa zapomogowo-pożyczkowa. I jako pocieszycielka w trudnych chwilach.

22 Ostatnio edytowany przez London69 (2011-04-19 19:44:20)

Odp: facet-niedorajda

Jak dla mnie Twój facet nie jest dobrym materiałem na męża i na myślenie o przyszłości, ale zawsze możesz to zmienić. Nie mówię tu o zmienianiu go na siłę, ale mogłabyś mu troszkę najechać może by zaczął się starać i zrozumiał, że jak nie przestanie się-że tak potocznie nazwę- obijać, to będzie miał wiele do stracenia.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026