Witam ,mam na imię Daniel ,mam 25 lat. Od prawie 2 lat jestem w związku. Nie wiem od czego zacząć . Prosiłbym o poradę ,bądź formę diagnozy. Moje dziewczyna jest bardzo wyjątkowa i niezwykła ,kocham ją ponad życie. Jednak nie jest to łatwa miłość. Zdałem sobie sprawę ,że jestem od niej uzależniony. Moja dziewczyna ma bardzo trudny charakter. Jest chorobliwie zazdrosna ,codziennie sprawdza mi komórkę ,prowadzi moje konto na facebooku i nk (na fb nie mam już nawet wstępu ja sam) , wypytuje mnie o każdy szczegół mojego wyjścia z domu ( mieszkamy razem od 1 roku) ,gdy jesteśmy u swych rodziców na weekend co zdarza się 2-3 razy w miesiącu to chce abym dzwonił co 1-3 godziny do niej i opowiedział co robię. Ja godze się z tym wszystkim ,jestem człowiekiem bardzo pokojowym ,spokojnym i przyzwyczaiłem się do tego. Jeśli ona tego potrzebuje ,żeby mi ufać to uważam ,że mogę to dla niej zrobić. Problem rodzi się ,gdy np wpadnie w furię gdyż wziąłem komórkę za stołu i schowałem do kieszeni. Jest wściekłą na mnie ,gdyż twierdzi ,że ukrywam coś i chcę schować komórkę przed nią.Ja na prawdę jestem z nią całkowicie szczery i niczego takiego nie miałem na myśli chowając tę komórkę. Takich kłótni w naszym związku jest wiele. Moja dziewczyna nie pozwala także na żarty z niej samej ,choć pozwoliłem sobie na to w najłagodniejszej formie ,robiąc to z chęci rozśmieszenia jej ,gdyż jestem człowiekiem obdarzonym poczuciem humoru. Takie sytuacje także prowadziły do długich wykańczających kłótni. Gdy tylko w naszym pobliżu pojawi się jakaś dziewczyna to sytuacja robii się nerwowa. Zdarza się ,ża po spotkaniu z inną parą jest na mnie siekła ,że śmiałem się z żartu dziewczyny ,która przyszła do nas w gości z innym chłopakiem. Często zdarzało się ,że w miejscach publicznych obrażała się na mnie ,bo twierdziła ,że patrzę na inne dziewczyny ,czy tez przejechałem wzrokiem po nich i też jest na mnie wściekła. Doszło do takich sytuacji ,że boje się odmówić jej pójścia do sklepu rano ,czy też pomasowania jej przed snem ( Moja dziewczyna namiętnie lubi masaż ) ; gdy z jakiejś przyczyny odmawiam jej zachcianki ,które zawsze staram się spełnić ( nawet w najgorszej kłótni ,gdy ona żuci hasło ''pomasuj'' mnie to spełniłem jej prośbę) . Moja dziewczyna źle reaguje na takie zmiany ; uważa ,że '' No proszę ,już się zmienia ( w związku ,czyli ,że ja się zmieniam na gorsze) '' . Ale przecież ja naprawdę się nie zmieniam tylko po prostu czegoś nie mogę zrobić ,bo jestem np zmęczony bardzo. Opisałem przyczyny wybuchu kłótni. W 95% kłótnie wywołuje to ,że ona jest na mnie zła za coś i po złości obraża się na mnie na czas 1-2 dni.Ja z charakteru nie umiem sie obrażać ,szybo przechodzi mi złość. Moja dziewczyna natomiast namiętnie okazuje swoje obrażenie. Potrafii mnie poniżać ,głośno śmieje się z czegoś pokazująć ,że nic ją nie obchodzi , pisze do koleżanek ,umawia się na wspólne wyjścia z nimi. Ja w tym czasie staram sie rozmawiać ,przeproszę choć naprawdę mam czasem uczucie ,że ja naprawdę nie zrobiłem nic złego ( ale przeproszę np za to ,że wybuchłem po tym jak zostałem oskarżony o zdradę) . Jest mi ciężko znosić jej poniżanie ,wytrzymać to wszystko . Staram się robic jej w takich chwilach obiady bądź pomasować ją czy też powiedzieć ,że kocham kocham ja ponad życie i ,że nigdy jej nie zostawię. To nie działa i nie poprawia sytuacji . Muszę wyczekać do momentu ,aż jej przejdzie i wyda wyrok co jej się nie podoba i muszę obiecać ,że juz tak nie zrobię więcej pod grożbą zostawienia mnie. Ja zmieniłem się dla niej bardzo. Porzuciłem kolegów , przestałem palić ,przestałem przeklinać (choć niestety moja dziewczyna się tego nauczyła po wielu kłótniach i teraz namiętnie używa tych przekleństw gdy jest zła) . Poświęciłem swoją rodzinę ,by zbliżyć się do jej rodziny. Poświęciłem wszystkie moje przyjaźnie z dawnymi koleżankami i znajomymi dziewczynami z lat szkolnych dla niej. Nie rozmawiam z płcią żeńską ,a raczej unikam kontaktów z przypadkowymi dziewczynami ,bo boję się ,że ona mnie zostawi ,bo jest do tego zdolna. Staram się mówić ,że ją kocham ponad życie i ,że jej nigdy nie zostawię po parę razy dziennie choć. Jest tak ,że gdy skończę rozmowę telefoniczna bez ''kocham Cie ponad życie'' to także budzi jej złość ,a ja po prostu czasem zapomnę ,bo jestem w mieście ,badż rozmowa trwa parę sekund. Robię co mogę,aby była ze mną szczęśliwa. Wiem ,że ona mnie kocha, bo gdy się nie kłócimy to jest cudownie ,choć pozostaje lęk przed tym czy dziś się nie popsuje i czy dziś się na mnie nie obrazi za coś. Gdybym w kłótni stanął przy swoim i nie przyznał jej racji ,nie przeprosił ,nie odezwał się pierwszy ,to wtedy ona chce mnie zostawić. Przekonałem sie ,że jest do tego zdolna. Zdałem sobie sprawę ,że nie widzę swojego życia bez niej ,moje życie bez niej nie ma sensu. Za każdym razem gdy jest kłótnia i ja nadal uważam ,że nie zrobiłem nic złego to zaczyna się horror. Ona wdraża już sobie do głowy wizję życia beze mnie , planuje już imprezy i katuje mówi wiele kąśliwych rzeczy pod moim adresem. Czuję ogromny lęk w sobie . boje się panicznie ,tego ,że ona odejdzie. Nie mogę na to pozwolić i godzę się na wszystko ,choć postepuję wbrew moim ideałom i czasem honorowi.Jestem zdolna do bezgranicznej pomocy swojej partnerce, nic nie jest tak ważne, jak jej dobro.Uważam, że jeśli ktoś, kogo kocham, czegoś potrzebuje, to moim obowiązkiem jest zaspokoić jej potrzeby.Gdy coś nam nie wychodzi, gdy się pokłócimy, gdy zostanę obrażony, zawsze potem zastanawiam się, co ja źle zrobiłem.Nie potrafię odczuwać przyjemności, gdy wspólnie spędzamy nasz wolny czas, jeśli nie jestem przekonany, że ona też jest zadowolona.. Bardzo rzadko robię coś tylko po to, by zaspokoić swoje własne potrzeby, bo według mnie to skrajny egoizm ? żyjąc w związku z partnerką trzeba zawsze brać pod uwagę dobro wspólne.Gdy jestem bez mojej partnerki ? czy tylko na chwilę, bo wyjechała, czy dlatego że mnie opuściła, czuję przerażającą pustkę wewnętrzną, której niczym nie potrafię zapełnić.Choć moja partnerka często zadaje mi tyle bólu i cierpień, wierzę, że dzięki mojej miłości się zmieni.
Wyszukałem te pare końcowych zdań w internecie ,uważam ,że doskonale odzwierciedlają ona stan mojego własnego ''ja''. Piszę to wszystko w dzień gdy mój zwiazek po raz kolejny się wali ,a ja nie wiem co robić ,choć czuję ,że nie zawiniłem... nie umiem opisać tego co czuję ,tego lęku i bólu. Co mogę zrobić? Czy jej charakter się nigdy nie zmieni ?Czy tak już musi być? Wszelkie próby rozmowy o tym z nią kończą się jeśli nie próba zerwania ze mną ,to długa i wyczerpująca kłótnią...
Podobne tematy
uważam ze powinienies jej pokazac ten post-niech wie co czujesz
Danielu, niestety jesteś od niej całkowicie uzależniony i to jest chory wyniszczający związek a nie miłość. Musisz przeanalizować swoje dzieciństwo, dlaczego tak boisz się być sam ze sobą?, dlaczego tak bardzo przeraża Cię samotnosc?, dlaczego drżysz na mysl o porzuceniu? Twoja dziewczyna wszystko to wykorzystuje, ma nad Tobą maxymalną kontrolę, ma nad Tobą władzę, Ty jesteś tylko marionetką w jej rękach i to ona pociąga za sznurki i robi z Tobą co tylko chce, wybacz to nie wróży dobrze na przyszłość, nie kochasz siebie, zyjesz tylko tym co ona powie, zrobi, jak zareaguje. Niszczysz siebie w tym związku, nie szanujesz siebie, nie są ważne dla Ciebie Twoje potrzeby, pragnienia a to najwazniejsza rzecz w życiu. Jesli kochamy siebie, szanujemy, akceptujemy wtedy mozemy pokochać inną osobę. Twoja dziewczyna zawłaszczyła Ciebie całkowicie, nie ma prawa kontolować i sprawdzać Twojej komórki, nie ma prawa dobierać Tobie przyjaciół, znajomych itp, to jest całkowicie chore, nie potrafisz powiedzieć NIE, nie umiesz ustalić zdrowych granic co jej wolno a co nie i dlatego ona Ciebie kompletnie nie szanuje. Przemysl to proszę, zacznij z tym walczyć, zacznij byc sobą, nie jesteś i nie mozesz byc przez nikogo ubezwłasnowolniony!!!!!
Szperając w internecie stwierdzam ,że w dzieciństwie nie usłyszałem nigdy słowa kocham. Jestem człowiekiem ,który ma bardzo wielu znajomych ,a nawet 2 przyjaciół ,których moja dziewczyna nie akceptuje ,ze względu na to ,że przynajmniej raz w miesiącu dzwonią do mnie i próbują wyciągnąć mnie na piwo ,co dla mojej dziewczyny jest niezrozumiałe i nieakceptowalne.Nie mam problemu z wyrażaniem uczuć.To ona pokazała mi co znaczy kochać. Poznałem ją w trudnym okresie ,gdy nie stroniłem od narkotyków ,imprez, alkoholu. Studiowałem prawo ,które zawaliłem ,popadłem w długi. Dzięki niej zacząłem na nowo. Skończyłem ze wszelkimi nałogami , znalazłem pracę ,spłaciłem długi ,odzyskałem zaufanie rodziców ,a dziś jestem studentem dziennym na szanowanym uniwersytecie. Mam wrażenie ,że moja miłość stała się nowym nałogiem. Jestem jej pierwszym facetem poważnym. Moja dziewczyna cierpi na niskie poczucie własnej wartości oraz nerwice lękową. W dzieciństwie miała niełatwą sytuację jesli chodzi o sferę uczuciową.Czuję ,że to tłumaczy jej zachowanie i że jestem za nią odpowiedzialny. Myśl ,że mógłbym ją zostawić tak narażoną na ten świat i na brutalne potraktowanie przez jej następnych chłopaków sprawia ,że budzą się we mnie skrajne uczucia i chce mi się płakać ,przez co czuję ,że muszę o nią walczyć i wytrzymać to wszystko. Tylko boję się ,że kiedyś nie wytrzymam psychicznie ,bo są takie momenty ,że czuję sie totalnie wyprany emocjonalnie i na skraju wyczerpania próbą tłumaczeń podczas czasami kilkudniowych kłótni. Nie ma szans na naprawę tego związku? Musi być jakieś wyjście
.
jesteś jej wdzięczny-to zauważyłam.Masz jeszcze pare fajnych cech..min.jesteś taki odpowiedzialny! ale niestety zatracileś się kompletnie .ona żyje dla siebie- a ty dla niej. nie o to chyba chodzi w związku.MUSISZ z nia o swoich obawach porozmawiać i naświetlić całą sytuacje, i uwierzyć W SIEBIE PRZEDE WSZYSTKIM.POWODZENIA!.
Może faktycznie pokaż jej co tu napisałeś? nie mów że to z forum, umieść swoje uczucia na kartce papieru. Powiedz, żeby przeczytała i że Ci na niej bardzo zależy. Jednak czujesz się skrzywdzony. Może porozmawiaj z psychologiem?
Niemożliwe, wręcz nierealny wydaje się fakt, że jeszcze z nią jesteś, że to wszystko znosisz, że się na to zgadzasz.
Może ją kochasz. A być może trzyma Cię przy niej tylko strach przed samotnością. Jedno jest dla mnie pewne, ona nie kocha Ciebie. Tak drogi Danielu nie zachowuje się zakochana kobieta. Nawet nie chce mi się zastanawiać co nią kieruje, bo według mnie jej zachowanie jest chore i podlega pod leczenie psychiatryczne. To świadome niszczenie, upokarzanie drugiego człowieka.
Przykro mi, ale nie będę Ci doradzała ''co zrobić by było lepiej'', tylko powiem uciekaj gdzie pieprz rośnie, bo ta dziewczyna Cię niszczy/zniszczy.
Tak nie wygląda żaden, normalnie funkcjonujący zawiązek. Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie.
Czytałam i nie wierzyłam własnym oczom.. Jak Twoja dziewczyna może tak postępować? Po prostu w głowie mi się to nie mieści. Widać, że strasznie manipuluje Tobą i dobrze wie, że jeśli każe Ci coś zrobić- Ty to zrobisz, jakbyś był jej służącym. To jest zdecydowanie chora miłość z jej strony, nie można tak ograniczać człowieka. Prędzej czy później Ty na pewno wybuchniesz. Rozumiem Cię z jednej strony, kochasz tę kobietę i chcesz z nią być, a wiesz, że jeśli nie będziesz spełniał jej zachcianek to być może Cie zostawi, ale myślę, że tak nie można do końca życia. Porozmawiaj z nią o tym, że Ty tez chcesz mieć SWOJE życie. Co będzie jeśli się rozstaniecie? Nie będziesz miał żadnego życia, żadnych znajomych, przyjaciół. Ona Cię zamknęła w klatce. Zapytaj, jakby się ona czuła gdybyś Ty ją tak ograniczał? Musisz to jak najszybciej rozwiązać bo wykończysz się psychicznie.
czy jesteś Dorosłym Dzieckiem Alkoholika(DDA)?
Jestem w szoku,ze mozna sie na cos takiego godzic, tak zatracic siebie dla innej osoby,ktora w dodatku tego kompletnie nie docenia. Wszystko tu juz chyba zostalo napisane.Toksyczny zwiazek,nie milosc.
Oboje macie wieeeeeeelki problem z niskim poczuciem wlasnej wartosci,byc moze to jest glownym powodem Waszych problemow.
Obojgu potrzebna jest pomoc specjalisty,tak uwazam.
Ja dziwie się , że ty z nią jesteś . Ze znosisz to wszystko. Wez sobie kartke i długopis po jednej stronie wypisz sobie jej wady po drugiej zalety . Może coś z tego zrozumiesz.
To nie jest normalne , że praktycznie nie masz własnego życia prywatnego.
Nie możesz mieć koleżanek , prawie kolegów może niedługo odetnie Cię od rodziny.
Ty w ogóle masz czasami jakąś chwile aby odetchnąć ? Zająć się soba? Wyjść z kumplem na piwo , porozmawiać z kimś innym oprócz z nia?
Faceci są wzrokowcami i zawsze będą zwracać uwagę na kobiety obok..
Skoro ona tak straszy Cie tym , że odejdziesz to czy Ty jesteś w ogóle dla niej kimś waznym? Skoro jej to tak łatwo przychodzi?
Zobacz co ona z Ciebie zrobiła jesteś jej pieskiem na zmyczy , robisz wszytsko byle by Cię tylko nie zostawiła . Jak mogłeś pozwolić sobie na taką 'tresure'? Przeczytaj swój post kilka razy i zastanów się co ona z Tobą zrobiła. Uwierz , że możesz żyć bez niej .. Będzie Ci ciężko , ale poznasz w życiu kogoś kto doceni Cie za to jaki jesteś.
Danielu bardzo przeraziło mnie to co napisałeś, nie tyle co o twoim związku, ale o Tobie.
Wszyscy krytykują jej zachowanie, ale przecież ona jest chora.
Powiedz jej to wszystko co tutaj nam powiedziałeś.
Ja proponuję wspólną wizytę u psychologa.
I przede wszystkim pamiętaj również o sobie.
Głowa do góry ![]()