Postanowilam tutaj napisac o problemie, ktory dreczy mnie od poludnia.
Od poniedzialku mialam zaczac staz w tv- na stanowisku asystentki redaktora/dziennikarki- mialam byc raczej taka sekretarka redaktorki naczelnej.
Oczywiscie mojego opiekuna nie ma bo jest na zwolnieniu lekarskim i nie ma kto sie mna zaopiekowac.
Pierwsze dni byly spokojne, praktycznie siedzialam z babeczka przy komputerku ona mi pokazywala jak obslugiwac pewnien program, mowila jeszcze, ze to raczej taka ciekawostka bo ja i ta jestem tylko na 3 miesiace i nie ma sensu wrzucac mnie na gleboka wode.
MIalam byc taka sekretarka, jezdzic z naczelna na wywiady i rozne konferencje, redagowac teksty.
A juz dzisiaj zostalam wyslana abym przeprowadzila wywiad - podobalo mi sie to bo byla tam mlodziez, lubie rozmawiac, zadawac pytania, jezdzic w teren.
Tylko ze nie powiedzieli mi o tym dzien wczesniej abym mogla dowiedziec sie czegos wiecej na temat tego konkursu, kto w nim uczesniczy, po co to jest?? a potem kazali mi strescic ten material i napisac krotkiego flesza.
Ja nie mam doswiadczenia w pisaniu tekstow dziennikarskich,oni wiedza doskonale, ze nie jestem po dziennikarstwie i nigdy nie pracowalamw tv.
Oczywiscie wyszlam na kompletnego debila, zrobilam wszystko zle- zbyt rozwlekle to opisalam, kazano mi sie doszkolic, poogladac teleexpress.
Musialam jeszcze przy tym obslugiwac aparature video, robic notatki z tego filmiku.
Mysleli ze jak laska mi dzien wczesniej pokazala jak sie opisuje material to ja bede wymiatala.
Zostawili mnie z tym wszystkim sama a sami w 2 pokoju sie smiali i plotkowali, ogladali tv a mi zaden z pracownikow nie zadal pytania: czy ci nie pomoc???
Ja tego stazu w tv bede zalowala do konca zycia. Moze jest fajnie jak jestescie zatrudnione u znajomego ale jak traficie na srodowisko obcych ludzi to nie jest tak kolorowo.
Nie jestescie traktowani jak pracownicy- bo nie macie umowy z nimi podpisanej , wiec jak ja to sie ostatnio dowiedzialam od pana kamerzysty: ze nie mam umowy to nie obowiazku kamerowac mojej osoby tylko raczki jak cos.
Nie wiem po co byla ta glupia uwaga juz w 2 dzien mojej pracy.
A dzisiaj z luznej rozmowy dowiedzialam sie, ze jako stazysta to jestem tak naprawde nikim, nie licze sie.
Aluzja byla pewinie do mnie, tylko na przykladzie rodzinki jakiegos tam pracownika: ktory opowiadal o swoim bracie, ktory jest na stazu. Kolega obok odrazu skomentowal to, ze w takim razie jest nikim.
Poczulam sie strasznie!
Poza tym chca abym wykonywala robote normalnego pracownika: czyli latanie z mikrofonem i robienie wywiadow, pozniej pisanie fleszy i montowanie calego nagrania.
Wiedzac, ze nie jestem po dziennikarstwie i nie mam pojecia o pisaniu fleszy, mysla, ze jak pokaza mi jak sie pisze i montuje na 1 materiale to ja bede juz smigala z tym wszytskim.
Tym bardziej , ze ja mam byc asystentka redaktora.
Poza tym jestem od najczarniejszej roboty: przecierania stolu z kurzu, trzymania kartek , ze az mi reka nie odpadla I jeszcze slysze teksty typu: ze moze bym wyprala reczniki, kpia sobie ze mnie: ze co 2 godziny zebym dzwonila do sztabu kryzysowego- nie wiem po co takie teksty.
Dzisiaj chyba chcieli mnie skompromitowac, bo po nagraniu jak wrocilam to odrazu posadzili mnie i kazali to opisywac, wszystcy siedzieli jak nigdy dotad na stanowiskach i nie ulatniali sie juz o 12-13, tylko chcieli zobaczyc co zastepca powie na moj material. Oczywiscie wyszlam na kompletna idiotke, ze wogole nie znam sie na pisaniu i zebym poodgladala wiecej informacji i sie doszkolila.
I tak nie wzial mojego materialu tylko napisal swoj.
Wiec nie wiem po co mi to kazali robic skoro wiedzieli, ze i tak sobie z tym nie dam rady.
Tym bardziej, ze ja im wpost mowilam, ze nigdy nie pracowalam w takiej branzy, pewnie po moim wyjsciu byla obrabiana mi dupa.
Bo cala ekipka sobie siedziala w pokoiku i tylko na mnie lukala i wysylala glupie usmieszki.
I co jeszcze wa powiem, juz 2 dni temu mi proponowali, zebym moze jezdzila w weekendy na wywiady, na jakis weekend sie zapisala, szukaja glupiej ktora bedzie za nich zapierdzielala w soboty i niedziele.
Ja odparlam, ze w nie kazdy weekend jestem wolna.
A i tak po 3 miesiacach powiedza mi papa- bo juz mi 2 koles z ekipy mowil, ze przedemna bylo kilka dziewczyn i nie wzieto ich pozniejdo roboty, wiec ze mna bedzie podobnie.
Jedna rzecz mi sie tylko nie podobala, dzisiaj 1 raz pojechalam robic wywiad, babka miala mi pomagac a ona sobie poszla na plotki do jakiejs innej baby i zostalam sama, musialam sama wymyslac pytania, rozmwiac z goscmi.
Sam kamerzysta byl zly, ze mnie tak zostawila a miala byc przy mnie.
Jak zobaczyla, ze mi dobrze idzie to nie wiem naburmuszyla sie, w trakcie powrotu siedziala i milczala z nie tega mina.
A jak wrocilam do redakcji to tylko mi wlaczyla kasete i wyszla z pokoju.
Nie wiem dziewczyny co mam robic wyszlam dzisiaj z tej roboty z placzem, czulam sie jak smiec ktory nic nie potrafi.
Czulam sie jak kompletny debil, jak pomysle, ze mam tam wracac w poniedzialek znowu do roboty to az sie trzese.
Nie wiem co robic, czy szukac teraz jakiejs roboty, byle jakiej?? aby zrezygnowac z tego stazu i zeby mnie nie obciazano kosztami badan lekarskich i z up nie wywalili???
Czy to jest normalne zachowanie pracownikow wobec stazystow????