oto moj nowy problem:(.
od 3lat jestem w zwiazku.mieszkamy razem i myslalam ze sie kochamy ale....on sie zmienil jest taki hmm okrutny
nie szanuje mnie np dzis wyszlismy z domu mielismy jechac nad morze w polowie drogi poprosilam zeby zamknol okno bo wialo strasznie a on zaczol krzyczec ze wiecznie mi cos nie pasuje i zawrocil wysadzil mnie pod domem i pojechal sam.codziennie slucham jaka to beznadziejna jestem bo od pol roku nie moge znalesc pracy.do niczego sie nie nadaje nic nie potrafie a ogolnie to chyba szmata dla niego jestem.boli jak cholera.on pracuje cale dnie a w weekendy kiedys jezdzilismy razem za miasto teraz on chodzi do kumpli albo lezy w domu mowi ze ze mna nie da sie nigdzie wyjsc ze zawsze mi nie pasuje a bo okno chce zamknac a to japonki zaloze i biec za nim nie moge a to mi zimno to goraco to mnie glowa boli bo jakim prawem mam miec bole glowy przeciez nie pracuje.to moj pierwszy facet z ktorym mieszkam myslalam ze to juz na zawsze a on ostatnio powiedzial ze lepiej by bylo gdybym sie wyprowadzila ale juz na 2dzien byl mily kochany czuly nie wiem co sie z nim dzieje.robie dla niego wszystko poswiecilam bardzo duzo dla niego wszystko dla niego liczy sie tylko on ja niczego nie wymagalam przez 3lata dostalam 1prezent od niego i nie narzekalam jestem mloda a cale dnie siedze piore sprzatam gotuje masuje mu stopy pomagam w pracy cale moje zycie kreci sie wokol niego.nie wyobrazam sobie ze nie ma go przy mnie ze wyprowadzam sie z tego mieszkania.wszystko mu wybaczalam zdrade ponizanie ublizanie ale teraz juz przegina.chciala bym usiasc porozmawiac z nim ale nie da sie on zaraz zacznie krzyczec albo nie bedzie sluchal.chce zeby wiedzial jaka krzywde mi robi ale nie wiem jak mu to wytlumaczyc.zaawsze wymaga czegos ode mnie a to mam nie palic to isc do szkoly do pracy wszystko to robilam nawet ide spac wtedy kiedy on cce bo jak za dlugo na necie siedze to mi laptopa zabiera.wiem ponizam sie pozawalam mu na to ale to nie takie proste nie chce poddawac sie tak latwo zapomniec o tych 3latach.bylo mi z nim dobrze bylam taka szczesliwa a on wszystko zepsul czyje sie jak wiezien w domu.on mowi ze to wszystko przez to ze siedze w domu ze nie pracuje ale jak pracowalam robil mi takie awantury cala noc zapuchnieta szlam do pracy az w koncu mnie wywalili.nie wiem co mam robic jak go przekonac zeby byl troszke spokojniejszy nie taki wybuchowy.jego wszystko co robie denerwuje.tydzien temu mialam awanture bo wrocil z pracy a lozko bylo nie poscielone bo pralam.
Podobne tematy
wybaczcie za tak dluga i bezsensowna tresc ale mam chwile slabosci:( do jutra mi pewni e przejdzie
3 2010-06-20 14:54:34 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-06-20 15:21:36)
Mówisz on wszystko zepsuł- nie prawda Ty mu na to pozwoliłaś. Dałaś się tak traktować sama siebie pozbawiłaś szacunku.
Ty go nie przekonasz zeby sie zmienił wybij sobie to z głowy raz a dobrze! Zrobiłaś z siebie nieciekawą kurę z którą można robić wszystko.
Na tym miłość nie polega. Masz dwadzieścia pięć lat. Przestań wierzyć w bajki.
Co zrobić zacząć myśleć o sobie. Nie rób dalej z siebie zyciowej ofiary.
nieciekawa kura- osoba z którą nie prowadzi się dialogu. Mozna jej nawrzucać a ona nawet słówka nie pisnie.
Robisz w koło niego jak służąca a on jeszcze na Ciebie krzyczy. Wszystko kręci się wokół niego.
Pozwalasz się tak traktować.
Kenzo ma rację nie daję również szans na zdrowy związek z tym typem. Pokazałaś mu że może wszystko.
Mówisz on wszystko zepsuł- nie prawda Ty mu na to pozwoliłaś. Dałaś się tak traktować sama siebie pozbawiłaś szacunku.
Ty go nie przekonasz zeby sie zmienił wybij sobie to z głowy raz a dobrze! Zrobiłaś z siebie nieciekawą kurę z którą można robić wszystko.
Na tym miłość nie polega. Masz dwadzieścia pięć lat. Przestań wierzyć w bajki.
Co zrobić zacząć myśleć o sobie. Nie rób dalej z siebie zyciowej ofiary.
jak mu na to pozwolilam??????????????nie jestem nieciekawa kura domowa jestem mlosza od niego atrakcyjna inteligentna jego znajomi ubustwiaja mnie dlaczego wiec on nie
Boże drogi widzisz i nie grzmisz!!!
Co Ty tam jeszcze robisz dziewczyno!!! Bierz nogi za pas i uciekaj jak najdalej!!
Pozwoliłaś zrobić z siebie niewolnicę, dziewczynkę na posyłki, a tak absolutnie nie można. Ten człowiek nie jest wart niczego i nic dobrego z jego strony Ciebie już nie spotka. Pewnego dnia wystawi Twoje walizki za drzwi i powie "spadaj mała" znudziłaś mi się!!
Zacznij szanować siebie i czas, który nieuchronnie ucieka. Marnujesz młodość i żyjesz ułudą, marzeniami i wspomnieniami. sposób w jaki Ciebie traktuje jest godny pożałowania i nie rozumiem jak możesz to znosić. Stać Ciebie na coś więcej i człowieka, który będzie się o Ciebie troszczył, a przede wszystkim szanował. Zasada pierwsza: zacznij szanować samą siebie, a wtedy inni też Ciebie uszanują.
Weź swój los w swoje ręce. Pomyśl ile Ciebie omija pięknych i radosnych chwil. Zadbaj o siebie i nie marnuj życia!!!
Pewnie bardzo go kochasz i rozumiem że szkoda Ci tych 3 lat ale pomysl-tak wyobrażasz sobie swoje życie? Całe życie bedziesz dawała się tak poniżac? Co ztego że on pracuje a Ty nie, kiedyś role mogą się obrócic i to on bedzie na Twojej łasce.. Tez bedziesz nim tak pomiatac? Na pewno nie.. zastanów się czy warto.. Jak kaze Ci sie wyprowadzic to spakuj się i odejdz,mowi tak bo wie ze tego nie zrobisz, to daj mu w końcu odczuc że Ty też masz już dośc...
Kochana Zagubiona - jeśli najfajniejsze początkowe lata Waszego związku są złe (a są - wynika z tego, co piszesz), to nie łudź się nadzieją, że potem będzie lepiej, nic za Was samych nie ułoży wzajemnych relacji poza Wami samymi. Albo włożycie w ten związek wiele pracy, aby naprawić relacje, albo spotka Cię niemiłe rozczarowanie i dużo większy ból i z pewnością jesteś w punkcie zwrotnym: piszesz, że jutro Ci przejdzie ..... nie tędy droga ..... albo coś z tym zrobisz albo skazujesz się na dalsze takie traktowanie, jak dotychczas. Pozdrawiam !
Wiesz,ty chyba juz go tak drażnisz,ze on patrzeć na ciebie nie moze. Drażni go wszystko w tobie,ale nie wie jak Ci ma powiedzieć zebys sie wyprowadziła. Raz niby juz to powiedział,no ale reakcji z twojej strony nie było i nie ma.
Wiem ze brutalnie to brzmi,ale taka jast prawda. Cokolwiek zrobisz,co kolwiek powiesz,albo i nie powiesz doprowadza go do szału,bo on chce byc wolny. Twoje nadskakiwanie jest mu pewnie na reke,ale to tez go drażni.
Najlepiej by było jak bys dała mu od siebie odetchnąć. Wyprować sie do swojego domu na dwa tygodnie i zobaczycie co dalej.
Jezeli pozostawisz wszystko tak jak jest,on cie znienawidzi i rozstaniecie sie w bardzo niemiłej atmosferze. Nie zrywajcie,ale odpocznijcie od siebie,bo facet sie dusi.
"Mam 20pare lat od 3lat jestem w stalym zwiazku niestety nie ma miedzy nami wielkiej milosci,jestesmy ze soba bo tak jest wygodnie.Moj partner pracuje cale dnie wiec mam duzo czasu dla siebie.Pewnego dnia z nudow weszlam na pewna str internetowa i poznalam "tego jedynego" cieply czuly inteligentny od razu wyczul czego mi brakuje ale na poczatku byla to tylko znajomosc przez internet potem doszly smsy i maile."
To przecież Twój text z innego tematu...nic tu nie ma tym ,że kochasz swojego partnera, a tylko to ,ze jesteś z Nim z wygody?????!!!Czy naprawdę wygodę trzeba stawiać ponad własne szczęście???Zobacz do czego Cie to prowadzi...
Jesteś młodą ,piszesz ,ze atrakcyjną dziewczyną i inteligentną....to zrób coś naprawdę dla siebie.....odejdź ,po co meczysz siebie i jego???
Wiesz,ty chyba juz go tak drażnisz,ze on patrzeć na ciebie nie moze. Drażni go wszystko w tobie,ale nie wie jak Ci ma powiedzieć zebys sie wyprowadziła. Raz niby juz to powiedział,no ale reakcji z twojej strony nie było i nie ma.
Wiem ze brutalnie to brzmi,ale taka jast prawda. Cokolwiek zrobisz,co kolwiek powiesz,albo i nie powiesz doprowadza go do szału,bo on chce byc wolny. Twoje nadskakiwanie jest mu pewnie na reke,ale to tez go drażni.
Najlepiej by było jak bys dała mu od siebie odetchnąć. Wyprować sie do swojego domu na dwa tygodnie i zobaczycie co dalej.
Jezeli pozostawisz wszystko tak jak jest,on cie znienawidzi i rozstaniecie sie w bardzo niemiłej atmosferze. Nie zrywajcie,ale odpocznijcie od siebie,bo facet sie dusi.
no tak brutalne,sa takie dni ale nie moge przekreslic 3lat przez 1klutnie w miesiacu tak mniej wiecej przychodza te jego zle dni kiedy nic mu nie pasuje ale np teraz bylismy na pieknej kolacji rozmawialismy-milo.
ja wyjezdzam dosc czesto co 3miesiace na okolo 2 tygodnie (na wycieczki) wiec ma czas aby sie zastanowic odpoczac ale wtedy on dzwoni ze teskni ze juz mam wracac itp
"Mam 20pare lat od 3lat jestem w stalym zwiazku niestety nie ma miedzy nami wielkiej milosci,jestesmy ze soba bo tak jest wygodnie.Moj partner pracuje cale dnie wiec mam duzo czasu dla siebie.Pewnego dnia z nudow weszlam na pewna str internetowa i poznalam "tego jedynego" cieply czuly inteligentny od razu wyczul czego mi brakuje ale na poczatku byla to tylko znajomosc przez internet potem doszly smsy i maile."
To przecież Twój text z innego tematu...nic tu nie ma tym ,że kochasz swojego partnera, a tylko to ,ze jesteś z Nim z wygody?????!!!Czy naprawdę wygodę trzeba stawiać ponad własne szczęście???Zobacz do czego Cie to prowadzi...
Jesteś młodą ,piszesz ,ze atrakcyjną dziewczyną i inteligentną....to zrób coś naprawdę dla siebie.....odejdź ,po co meczysz siebie i jego???
odejde wyprowadze sie 1400km od niego bo tylko taka mam mozliwosc i co dalej bede sama do konca zycia bo taki mam dar ze zawsze albo na zajetych albo na dupkow trafiam raz mialam normalnego kochajacego az za bardzo i co glupia ucieklam bo za bardzo kochal bo robil wszystko co chcialam kupowal wszystko na co tylko spojzalam
za dobrze jest tez zle
moze to ze mna jest cos nie tak