Mam taką sprawę. Jestem w związku z dziewczyną (23lata) od ponad 7 miesięcy i układa nam się naprawdę dobrze, jednak jest sprawa która chodzi mi po głowie. W momencie gdy zaczeliśmy sie widywać ona była w związku. Pare razy się całowaliśmy, raz o mało nie wylądowaliśmy w łóżku. Po tym jak zerwała z chłopakiem spotykaliśmy się bardzo sporadycznie i dopiero po prawie roku zostaliśmy parą. I tu rodzi się moje pytanie, czy mogę mieć pewność że wobec mnie będzie uczciwa i wierna?
1 2011-03-18 03:32:39 Ostatnio edytowany przez przemysław88 (2011-03-18 03:42:58)
Podobne tematy
Nie nie możesz mieć pewności, ale Ty tej pewności nie możesz mieć z nikim. ![]()
jak każdy.
Witaj.
Twoja znajomość z obecną dziewczyną zaczęła się w momencie, kiedy była w związku- na spotkaniach dochodziło do pocałunków, a raz o mało co do zbliżenia.
I tu rodzi się moje pytanie, czy mogę mieć pewność że wobec mnie będzie uczciwa i wierna?
Myślę, że w życiu nie można być niczego pewnym tak na 100% - to nie tabliczka mnożenia, że 2 x 2 = 4.
A co jest powodem, że po 7- miu miesiącach związku zaczynasz nagle mieć wątpliwości?
Czy faktycznie ta sytuacja w jakiej zaczęła się Wasza znajomość, czy też odbierasz jakieś niepokojące Cię sygnały w jej obecnym zachowaniu i sięgasz pamięcią wstecz?
Ponadto zauważ, iż w momencie, gdy byłeś że tak powiem po drugiej "stronie barykady", to jakoś nie brałeś pod uwagę jej nieuczciwości i niewierności wobec partnera. Osobiście też nie miałeś żadnych skrupułów.
Jednak obecnie zaczynasz się zamartwiać, czy nie znajdziesz się w sytuacji jej byłego...i tu Cię boli...
A czy Ty byłeś wówczas wolny...w sensie bez partnerki?
Powiedz coś więcej, bo jak dla mnie to bardzo mało informacji i można tylko gdybać.
Pozdrawiam.
Takiej pewności nigdy mieć nie będziesz. Ale spotykanie się z kimś będąc w związku to takie zostawianie sobie furtki. Jak mi się ten z doskoku nie spodoba to zawsze mam jeszcze tą "stałkę". Trzeba się zastanowić jeszcze, co było powodem rozpadu tego poprzedniego związku.
5 2011-03-18 15:34:01 Ostatnio edytowany przez przemysław88 (2011-03-18 15:36:04)
A co jest powodem, że po 7- miu miesiącach związku zaczynasz nagle mieć wątpliwości?
Czy faktycznie ta sytuacja w jakiej zaczęła się Wasza znajomość, czy też odbierasz jakieś niepokojące Cię sygnały w jej obecnym zachowaniu i sięgasz pamięcią wstecz?Ponadto zauważ, iż w momencie, gdy byłeś że tak powiem po drugiej "stronie barykady", to jakoś nie brałeś pod uwagę jej nieuczciwości i niewierności wobec partnera. Osobiście też nie miałeś żadnych skrupułów.
Jednak obecnie zaczynasz się zamartwiać, czy nie znajdziesz się w sytuacji jej byłego...i tu Cię boli...
A czy Ty byłeś wówczas wolny...w sensie bez partnerki?Powiedz coś więcej, bo jak dla mnie to bardzo mało informacji i można tylko gdybać.
Pozdrawiam.
Cały czas miałem wątpliwości, ale dopiero teraz zaczyna sie rozwijać we mnie silne uczucie do niej. Dobrze się z nią czułem jak się poznaliśmy na uczelni i na poczatku związku z mojej strony to było coś w stylu "a co tam, zobaczymy co z tego wyjdzie", więc nie myślałem o przyszłości w ogóle ani tym bardziej o wierności bądź jej braku. Teraz sie zastanawiam czy związek ma sens gdzie pomimo miłości i zaangażowania, jest z mojej strony ograniczone zaufanie. Ona mi naprawdę nie daje jakichkolwiek podstaw ani sygnałów, przez które miałbym się martwić. Momentami wydaje się być ślepo zapatrzona we mnie. Moje myśli są spowodowane tylko sytuacją z przeszłości
Gdy byłem po drugiej "stronie barykady" to mowiła, że związek się rozpada.
Poprzedni związek ona zakończyła , nie wiem czemu dokładnie. (wspominała, że moja osoba miała też udział)
Nie znam jej przeszłości, oprócz ostatniego chłopaka, ale mówiła, że nigdy sie jej nie przydarzyło coś takiego, mam na myśli zdradę w jakiejkolwiek postaci.
Nie wiem jakie jeszcze informacje mogę podać, dzięki za odpowiedzi
6 2011-03-18 16:02:32 Ostatnio edytowany przez Tisha (2011-03-18 16:03:24)
Nie nie możesz mieć pewności, ale Ty tej pewności nie możesz mieć z nikim.
jak każdy.
Dokładnie - z nikim nie możesz miec takiej pewności, ale biorąc pod uwagę fakt, że Twoja partnerka już [conajmniej] raz zdradziła to jesteś w grupie zawyżonego ryzyka bycia zdradzonym. Do tego jak sam mówisz dopiero po roku między Wami zaiskrzyło, więc nie można tego tłumaczyć jej nagłym zakochaniem się w Tobie, czyli kwestia prosta - zdradziła faceta, bliską sobie osobę z innym do którego nic nie czuła. Na Twoim miejscu miałabym poważne obawy, dla niej najwyraźniej zdrada to zwyczajna odskocznia od monotonni, na pewno nie zaufałabym takiej osobie.
Gwarancji na zwiazek nikt Ci nie da. Milosc to nie pralka, gdzie wystarczy podbita gwarancja i mozna reklamowac produkt jak sie zepsuje.
Po co szukasz dziury w calym? Co Cie obchodzi co robila wczesniej przed poprzednim chlopakiem?
Nie daje Ci powodow do zazdrosci, nie robi nic zlego, wiec czego sie czepiles tego co moze sie zdarzyc?
To, ze nie krytykuje poprzedniego partnera i zle o nim nie mowi znaczy, ze jest porzadna dziewczyna, warta zaangazowania.
Sam sobie robisz problem i skupianie sie na klopocie, ktory istnieje tylko w Twojej glowie moze sprawic, ze bedziesz nienaturalny, staniesz sie oschly, obcy i wreszcie ona Cie zostawi.
Opanuj sie chlopie i ciesz sie wspaniala dziewczyna a martw sie wowczas, gdy zajdzie taka potrzeba.
8 2011-03-18 17:33:24 Ostatnio edytowany przez orinoko (2011-03-18 17:36:45)
Byłam w podobnej sytuacji, kiedy mój obecny mężczyzna zaczął otwierać mi oczy na problem w poprzednim związku. Byłam z kimś prawie 3 lata, on mnie niszczył, m.in. nie pozwalał rozwijać się intelektualnie, argumentując to stratą czasu. O wyjściach do znajomych też mogłam zapomnieć, chyba że to byli jego znajomi i w konkretnym celu było to spotkanie. Potem były "zdrady emocjonalne" - poznał w internecie jakieś dziewczyny, jakaś pisała do niego. Nic nie trafiało, ani moje prośby ani groźby. Odeszłam do człowieka, z którym uczucie zaczęło się od przyjaźni. Dużo rozmawialiśmy, ale nie poszliśmy do łóżka zanim nie zakończyłam definitywnie destrukcyjnego związku.
Powiem tak: jeśli jest jej z Tobą dobrze, kochacie się, macie do siebie zaufanie, to uwierz mi że nie masz się o co martwić. Jeśli Cię kocha, nie zdradzi. No chyba, że dasz jej po temu jakiś powód.
Powiem tak: jeśli jest jej z Tobą dobrze, kochacie się, macie do siebie zaufanie, to uwierz mi że nie masz się o co martwić. Jeśli Cię kocha, nie zdradzi. No chyba, że dasz jej po temu jakiś powód.
Tylko, że:
Teraz sie zastanawiam czy związek ma sens gdzie pomimo miłości i zaangażowania, jest z mojej strony ograniczone zaufanie.
Rozmawialiście i dziewczyna powiedziała Ci:
- że, nigdy wcześniej nie zdradziła (przed Tobą),zresztą już w początkach Waszej znajomości
mówiła, że jej związek się rozpada,
- w końcu zakończyła ten związek, między innymi z Twojego powodu.
Ty z kolei twierdzisz, że obecnie, gdy już jesteście parą:
- swoim zachowaniem nie wzbudza żadnych Twoich podejrzeń, nie daje powodu do zazdrości,
- jest " ślepo" w Ciebie zapatrzona, co oznacza, że jesteś dla niej kimś bliskim.
Zatem pozostaje problem JEJ zdrady, poprzedniego partnera. Wiesz, że tak było, bo zdradziła go z Tobą...
Tkwi to w Twojej pamięci i obawiasz się, że historia może się powtórzyć, tym bardziej, że coraz bardziej się angażujesz.
A dlaczego nie spojrzysz na Waszą znajomość od swojej strony:
Poznajesz dziewczynę, ONA jest w związku, ale dowiadujesz się, że jej związek się rozpada. Między Wami bardzo szybko zadziałała chemia , bo nie tylko spotkania, ale i pocałunki, no i o mało co byłaby konsumpcja. Czy ONA nie miałaby prawa pomyśleć, że wykorzystałeś nadarzającą się sytuację, kiedy była w rozterce emocjonalnej...no bo do "tanga trzeba dwojga".
Jej związek się rozpada i:
Po tym jak zerwała z chłopakiem spotykaliśmy się bardzo sporadycznie i dopiero po prawie roku zostaliśmy parą.
Zatem, Wasza znajomość była cały czas utrzymywana i w końcu jesteście razem.
Najpierw było tempo, później spowolnienie ( może spowodowane tym, że oboje czuliście pewne zażenowanie wcześniejszą sytuacją), no, a teraz nastąpiło spełnienie...
Czy to nie świadczy o tym, że jesteście sobie przeznaczeni?
Skoro,Twoja dziewczyna nie ma rozterek typu: czy może mieć pewność, że wobec niej będziesz uczciwy i wierny, - w końcu, nie miałeś obiekcji wchodząc w nie zakończony jeszcze związek, a skoro raz Ci się to przytrafiło, to ( użyję tu słów: THISHI,)jesteś w grupie zawyżonego ryzyka bycia...pocieszycielem. To "pocieszycielem ", jest już ode mnie.
Zatem, moim zdaniem, szale na wadze się równoważą. Oboje jesteście w takiej samej sytuacji "wyimaginowanego" zagrożenia Waszego związku.
Rozłożyłam Twoją historię na czynniki pierwsze.
Otrzymałeś już wiele porad, a wg mnie najwłaściwsza jest ta, żebyś nie szukał "dziury w całym". Kochaj ją i ciesz się, że wasze drogi życiowe się zeszły. Swoimi destruktywnymi myślami krzywdzisz dziewczynę - a, problemy możesz zacząć mieć , gdy stanie się to Twoją obsesją.
P.S.
Nie odpowiedziałeś, czy byłeś wolny w czasie, kiedy zaczęła się Wasza znajomość
Pozdrawiam.
Najpierw było tempo, później spowolnienie ( może spowodowane tym, że oboje czuliście pewne zażenowanie wcześniejszą sytuacją)
dokładnie tak, przynajmniej z mojej strony
Nie odpowiedziałeś, czy byłeś wolny w czasie, kiedy zaczęła się Wasza znajomość
byłem wolny
Dzięki za odpowiedzi, naprawdę otworzyły mi oczy na pare spraw
dziewczyna nie jest uczciwa - powiem krótko...
masz podstawy do obaw
hmm może po prostu jej związek był już w rozsypce, poznała Ciebie,zrodziła się miedzy Wami chemia, ja bym jej nie skreślała
KATI80- autor wątku napisał, że gdy się poznali to jej związek się rozpadał.
Ciesz się tym co jest między Wami.
Nigdy nie masz 100% pewności i miał nie będziesz.