Ostatnio dużo się mówi na tym forum na temat zdrady. Zdradzają zarówno kobiety jak i mężczyźni. Wiele jest ludzi, wiele też różnych sytuacji uznawanych przez nich za zdradę. Zastanawiam się, co jet gorsze dla osoby zdradzonej. Świadomość, że to był jeden jedyny raz kiedy jego połówka zrobiła skok w bok czy wielomiesięczna walka z uczuciami do tej drugiej/tego drugiego ze świadomością, że nie było między nimi żadnego zbliżenia, że jest to uczucie czysto platoniczne? Jak dla mnie gorsza jest zdrada duchowa. Z płomiennym uczuciem gorzej walczyć niż z pożądaniem. Pożadanie jest a za chwile go nie ma. Uczucia z reguły tak szybko nie mijają. Co wy o tym myślicie? Jakie jest wasze zdanie na ten temat?
Podobne tematy
Dla mnie każda zdrada jest feeeeeeeeee.........
zarówno zdrada fizyczna i duchowa jest dla mnie czyms czego nigdy nikomu nie wybacze...
sama nigdy bym tego nie zrobiła ukochanej osobie i tego samego oczekuję....
nawet nie wiem jak można wybrać, która lepsza...każda jest czymś strasznie wstrętnym, czymś co można zrobić najgorszego drugiej osobie.....
nie rozumiem po co się zdradzać, bo jak się już nie kocha - lepiej po prostu odejść i się wyszaleć....
dla mnie ktoś kto kocha na prawdę nie zdradza i nie myśli nawet o tym.....
Masz rację, ja przeżyłam zdradę duchową. Byłam kłębkiem nerwów może dlatego tak wybrałam
Obie macie rację....Ale mnie bardziej boli zdrada duchowa....
Ja nie dopuszczam ani takiej ani takiej.Jeśli człowiek decyduje się na związek- to taki na dobre i złe.Jeśli jest się z Kimś - to nie powinno to być żadnego usprawiedliwienia na skok w bok.Przecież zawsze mozna się rozstać i nie zawracać głowy ani sobie ani tej drugiej osobie.Mnie coś takiego nawet przez myśl nie przeszło - gdy byłam żoną.
A ja zgodze się z autorka wątku , faceci często ulegaja chwili popęd to ich pierwotne oblicze. Każda zdrada boli jednak dla mnie gorszym było by usłyszec ze on poznał kogoś wyjątkowego i że w sumie to nasze życie było tylko fikcja czy przyzwyczajeniem. Czasami po zdradzie ludzie wracają do siebie i żyją ze soba lepiej niż przed a gdy wchodzą w gre uczucia do tej trzeciej/go to nie ma wyjścia.
Napewno byłoby jakieś obrzydzenie we mnie po zdradzie fizycznej, ale chyba bardziej bolała by mnie jednak zdrada duchowa. Przez nią zostawił mnie facet. Kochał inną był ze mną. Zabrał mi kawałek czasu, zawracał mi głowę bezsensu, dawał nadzieję na coś czego nie mógł dać i opowiadał mi, że rozmawiał z nią, mówił jak ją kocha, żalił się MNIE, że ona go odrzuca. Jakiś koszmar! Nie wiem jak ja to znosiłam. Byłam numerem dwa. Taką przytulanką na gorsze dni, kiedy TAMTA nagadała mu, że nic między nimi nie będzie.
No tak....... mnie łatwo się "mądrzyć" ,bo nie byłam i już nie będę zdradzona. Rzeczywiście teraz takie jakieś głupie czasy nastały,że luźno podchodzi się do związków damsko-męskich ........ i aż mi się ciśnie na usta.........za moich czasów............ ale przecież tak naprawdę - to śmieszne ...... bo to nie o czasy chodzi.......a o ludzi
Uważam,że każda zdrada ma w sobie coś co zostaje i boli do końca życia. Podziwiam kobiety które potrafią wybaczyć czy to fizyczną czy duchowa zdradę.
Zarówno fizyczna jak i duchowa jest zdradą, którą ciezko wybaczyć i zapomniec. Jednak z fizyczną byłoby mi łatwiej sie pogodzić. Oczywiście zakładając, ze byłoby to jeden jedyny raz, a ja wiedziałąbym o tym, ze sie to nie powtórzy. Momo wszytsko zal w sercu zawsze zostaje i zaufanie tez staje sie fikcją. A jaki z tego wniosek? Ze zycie z druga osoba, do której ma sie ograniczone zaufanie prawdopodobnie stanie sie męczarnia.:/
11 2008-10-27 19:57:18 Ostatnio edytowany przez un hombre (2008-10-27 20:00:43)
Dla mnie zdrada fizyczna jest jednoznaczna ze zdrada uczuciowa... Moje cialo jest tylko dla mojej partnerki i tego samego oczekuje, jesli oddalaby swoje cialo choc na chwile komukolwiek innemu, z ciekawosci czy z jakichkolwiek innych przyczyn - to dla mnie to jest zdrada totalna. Bycie pijanym/pijana tez nie jest dla mnie wytlumaczeniem, bo ja nawet po pijaku mam kontrole nad pewnymi swoimi odruchami ![]()
U mnie to jest scisle ze soba powiazane, z uczucia wynika wiez cielesna i z wiezi cielesnej wynika uczucie -przynajmniej ja tak mam.
dokładnie, ja mam tak samo.
dla mnie nic nie jest tłumaczeniem zdrady.
zadrada to zdrada.
owód, że się nie kocha.
takie moje zdamnie.
nigdy nie zrobi.łam czegoś takie swojemu ukochanemu ..
Kazda zdrada jest mało przyjemna......
Ale psychiczna chyba gorsza...
Zgadzam sie z Gazią że zdrada emocjonalna jest zdecydowanie gorsza. Na zdradę fizyczna mają wpływ czasem rózne czynniki. A zakochanie się w innej , to najcięższy cios dla prawdziwie kochającego człowieka.
Wydaje mi się, że zdrada psychiczna pociąga za sobą tę fizyczną... Ale nie potrafię powiedzieć, która jest gorsza. Obie byłyby w stanie mnie zniszczyć jednakowo.
Wydaje mi się, że zdrada psychiczna pociąga za sobą tę fizyczną...
A mnie się wydaje, że nie zawsze i nie koniecznie.
O ile w wyjątkowych okolicznościach mogłabym ewentualnie wybaczyć jednorazowy wyskok w pijanym widzie (zdrada fizyczna) o tyle po zdradzie emocjonalej po prostu nie ma co zbierać - spalona ziemia li tylko zostaje ![]()
O ile w wyjątkowych okolicznościach mogłabym ewentualnie wybaczyć jednorazowy wyskok w pijanym widzie (zdrada fizyczna) o tyle po zdradzie emocjonalej po prostu nie ma co zbierać - spalona ziemia li tylko zostaje
Oczywiście, nie zawsze.
Ja wiem, że nie potrafiłabym wybaczyć. W pijanym zwidzie, na trzeźwo, z miłości, z ciekawości... powód nie miałby dla mnie znaczenia. Jeszcze (tfu tfu) nigdy tego nie przeżyłam i nie potrafię sobie wyobrazić tego ogromu rozpaczy, upadku samooceny, która w moim wypadku jest zmienna jak chorągiewka, utraty zaufania do ludzi i świata...
Nawet myśląc o tym czuję ból w środku.
Wydaje mi się, że niezależnie, czy fizycznie, czy psychicznie, czy obie na raz- u mnie zostałaby właśnie tylko spalona ziemia.
Zdrada fizyczna jest dla mnie też zdradą duchową( bo w danym momencie tego chciałem/am)
Zdrada duchowa jest stanem w którym uciekłem/am uczuciami ale jeszcze nie zdecydowałem/am
Tak czy inaczej obie są dla mnie końcem. Zdrada jest czynem którego nie jestem w stanie sobie wyobrazić a co dopiero wybaczyć ...
O ile w wyjątkowych okolicznościach mogłabym ewentualnie wybaczyć jednorazowy wyskok w pijanym widzie (zdrada fizyczna)
Punkt widzenia zależy JAK ZWYKLE od punktu siedzenia.
Kristofinio - inaczej do zdrady podchodzę gdy jestem sama sobie sterem, okrętem i żeglarzem a inaczej gdy jestem odpowiedzialna za czyjeś życie - mam na myśli wspólne dzieci. Bo z ich uczuciami się wówczas liczę. Więc nigdy nie mówię nigdy - dopuszczam ewentualność i wyjątkowe okoliczności przy jednorazowym idiotycznym wyskoku, po którym ujrzałabym skuchę, żal itp. Umiem wybaczać. Co innego długotrwały romans z zaangażowaniem emocjonalnym. Bo wtedy nic nie zostaje... Każdy opiera się na bazie własnych doświadczeń - gdy takich doświadczeń nie ma, to jest tylko czysta teoria. Dlatego nigdy nie mówię nigdy ![]()
Zdrada to przecież nie tylko seks. Dla większości kobiet są nią już same marzenia o innej kobiecie, chęć spędzania z nią czasu, intymne rozmowy i czułe sms?y czy maile. Dlatego nawet z pozoru niewinna rozmowa przez komunikator, może być dla kobiety sygnałem, że dzieje się coś złego. Bo skoro jedno z małżonków woli godzinami rozmawiać z obcą osobą zamiast zająć się żoną czy mężem, to, chociaż nie musi to wcale oznaczać chęci zdrady fizycznej, jest to jednak bolesne dla drugiej osoby. I może być przecież początkiem romansu, a więc zdrady. Oboje zdrady bola ale dla mnie psychiczna jest gorsza każda zdrada ma krótkie nogi w końcu się o niej dowiemy prędzej czy pużniej albo powiedzą nam znajomi albo osoba sama sie przyzna bo już będzie miała dość.Może sumienie się odezwie i myślę że każdy romans ma swój koniec .Natomiast zdrada psychiczna nie wyjdzie pozostaje w człowieku nie wiemy o czym myśli mąż kiedy się zamyśli,nie wiemy kto siedzi mu w głowie może snuje marzenia o jakiejś innej jakby to było gdyby było,albo nadal wciąz myśli o byłej a jest z nami .Z nami moze byc tylko fizycznie ale jego myśli i serce mogą być przy innej i tego się nigdy nie dowiemy .Dlatego wolałabym być zdradzona niz co dzień zdradzana fizycznie .
22 2011-02-18 17:24:51 Ostatnio edytowany przez Miriam (2011-02-18 17:44:29)
A ja uważam, że nie można jednoznacznie odpowiedzieć na tak postawione pytanie, ponieważ lepsza/gorsza jest pojęciem względnym i wszystko zależy w jakim sensie rozpatrujemy taką zdradę.
Gorsza w sensie bardziej dotkliwa i bolesna będzie emocjonalna, czy jak kto woli duchowa, bo to znaczy,
że ktoś kocha kogoś innego. Ale zważywszy na to, iż uczucia są bezwarunkowe i tak naprawdę nie mamy na nie wpływu, rodzą się w nas niezależnie od tego czy sobie tego życzymy, czy też nie, to czy można mieć o to pretensje ? Czy można za to kogoś winić?
Natomiast gorszą z perspektywy moralności i winy wydaje mi się być zdrada fizyczna, dlatego, że jest
w pełni świadomą, ale jeżeli ktoś do nas wróci i zaangażuje się uczuciowo z nami, to zdradę fizyczną jakoś przeżyjemy.
Co by jednak nie mówić zarówno jedna jak i druga zdrada boli, ale tak naprawdę obarczać winą możemy chyba tylko za zdradę fizyczną, za zdradę emocjonalną, czyli tą, która jest poza naszą kontrolą raczej nie, bo to tak jakby winić kogoś za to, że ma sny erotyczne...
Zdradzona nie bylam(o ile mi wiadomo), wiec w tej kwestii nie moge sie wypowiedziec, ale
Jestem swiezo po rozstaniu i bardziej dobija mnie mysl, ze jest panna, ktora mu sie podoba, z ktora sie dogaduje, to mnie boli, to ze kogos bzyknie mam gdzies, ale to, ze moze pokochac....bardziej boli
Żadnej bym nie wybaczyła, nie umiałabym.
Życie mnie nauczyło, że to się nie opłaca, zawsze bym już się bała...
Choć wiem, że są przypadki gdzie może być inaczej.
Zdrada to zdrada, każda na pewno boli. Uważam, że jedno i drugie jest objawem słabości charakteru osoby, która zdradza bo to zwykłe tchórzostwo, ja bym nie potrafiła zdradzić nie chciałabym być z kimś to po prostu bym się rozstała a nie raniła osobę z którą jestem... zdrada fizyczna heh ludzie przecież to nie zwierzęta i powinni umieć panować nad swoim pożądaniem po to mamy rozum żeby go używać a ja nie chciałabym być z jakimś bez mózgiem.
A jakie to ma znaczenie, skoro jedna i druga najczęściej oznacza rozpad związku. Czasami naprawdę nie warto się zastanawiać nad takimi rzeczami.
myślę że ta druga jest gorsza..
ja myślę że zdrada duchowa jest o wiele gorsza. Głupia sytuacja dla zobrazowania : gdyby mój facet przeleciał jakąś prostytutkę na spotkaniu z kumplami, może bym mu wybaczyła - zależnie od sytuacji co prawda ale w ogóle wzięłabym taką opcję pod uwagę. Gdyby jednak przespał się ze swoją koleżanką nigdy w życiu bym mu tego nie wybaczyła i opcja "second chance" nawet by mi przez myśl nie przeszła.