Mam pewien problem i proszę kobiety i pomoc.
Zerwała ze mną dziewczyna, którą kocham i chcę by dała mi szansę na naprawę moich błędów. Chcę tylko dowiedzieć się co kobiety myślą w takiej sytuacji. Wiem, że powinienem teraz pokazać jej, że mi na niej zależy i dać jej do zrozumienia, że ją kocham, bo najprawdopodobniej ona tego ode mnie oczekuje. Z drugiej jednak strony może stwierdzić, że jestem nachalny lub coś w tym stylu. Co powinienem w końcu zrobić ?
Podobne tematy
2 2011-03-16 18:58:48 Ostatnio edytowany przez lalalalaaaa (2011-03-16 19:01:04)
Opisz konkretniej o co chodzi, w czym tkwil Twoj blad? tak trudno stwredzic i doradzic aczkolwiek wiedzac tylko tyle ze przez Twoj blad, Ty zawiniles wiec staraj sie to naprawic, muisz konkrentiej napisac, niektore sytuacje wymagaja czasu, ochloniecia, w niektorych trzeba dzialac odrazu....zbyt duzo tego:)
Więc tak. Dokładnie rok temu rozmawialiśmy i powiedziała mi wszystko co jej się we mnie nie podoba. Starałem się to zmienić i udało się w 70%. Problemem jest te 30%, które muszę jeszcze zmienić w sobie. Powiedziała mi, że nie czuje się doceniana i tego, że mi na niej zależy co jest nieprawdą, ale widocznie kiepsko to okazywałem. Między innymi chodzi o małe, ale miłe gesty od serca, których nie robiłem, a dzięki którym czułaby się kochana. Także rzadko dawałem kwiaty bez okazji, a wiem, że to jest ceniony przez kobiety gest (głupi ja). Opisałem tak w skrócie i nie wiem czy powinienem poczekać zanim zrobię jakiś krok czy nie powinienem zwlekać. Raz była sytuacja w której zerwaliśmy (wina stała po obu stronach) i wtedy za wszelką cenę chciałem pokazać jej, że ją kocham, a ona powiedziała, że byłem upierdliwy chwilowo, choć pisałem może 1 lub 2 sms dziennie. Mam taki mętlik w głowie, żeby tego nie zepsuć i nie wiem co mam zrobić.
Nie bardzo rozumiem o co chodzi tzn w czym tkwi problem. W tym, ze czuła się nie docenioana bo jej kwiatków nie dawałes? ja np nie dostaję od faceta żądnych kwiatów i nie czuję sie gorsza z tego powodu i nie robie mu wymówek. Nie mam żadnych niespodzianek ze str faceta i jakoś sie z tym pogodziłam. Może po prostu za mało czasu jej poświecałes? nie interesowales sie nia, jej problemami itp? napisz dokładnie o co chodzi, bo to to było raczej ogolnikowe i ciezko cokolwiek poradzić:)
Głównie chciałbym wiedzieć Jak kobiety patrzą na sytuacje gdy po zerwaniu facet stara się dać do zrozumienia, że ją kocha i docenia, czy kobiety uważają, że jest nachalny i nie daje jej odpocząć czy odwrotnie ? Bo raz miałem taką sytuacje i zgłupiałem więc nie chcę drugi raz takiego błędu popełnić i nie wiem jak powinienem postąpić.
teraz uwazam ze chocbys nie wiem co zrobil, nie jestescie odpowiednio dobrani i jest to skazane na porazke
Nie jestem ekspertem ale z tego co piszesz to na to wychodzi. Nie mozesz sie wiecznie zmienic, musi ktos akceptowac i wady. nie ma ludzi idealnych i wsyztskiego miec nie mozna, i albo przymuje Cie takim jakim jestes albo nie. Krotka rzeczowa rada.
a czasami tez jest tak, że jak sie staramy to staje się to sztuczne i nie naturalne, dlatego też partnerka/partner nie czują "tego czegoś" ....
czasami też tak jest, że jak dajemy wciąż dużo ( często zbyt wiele - rozpieszczamy) to ta osoba się tym "przejada" na skutek czego chce wiecej ale sama nie wie czego....
jak to mawiają " w miarę jedzenie apetyt wzrasta"
Uważam, że powinieneś poprosić ją o spotkanie, porozmawiać... Powiedzieć co czujesz. Tylko nie napisałeś dokładnie czy rozstaliście się podczas jakieś kłótni, czy wydarzyło się coś konkretnego? Czy może z dnia na dzień powiedziała, że to koniec?
Pytasz jak Kobiety reaguja, gdy Chlopak stara sie byc dobry i naprawic sytuacje? Napisze Ci jak to wyglada z mojej stroony.
Otoz jesli by mi na Chlopaku zalezalo, a widzialabym, ze sie bardzo stara, to serce by mi zmiekło. No moze nie od razu bo co za szybko, to nie zdrowo.. ale na pewno po jakims czasie dałabym mu szanse. Tylko wiadomo, ze bałabym sie, ze znowu cos sie zepsuje, ze to tylko chwilowe, no i ze tak naprawde nie wiem co nim kieruje..
Tak wiec nie trac zapalu.
Zależy. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, żeby zrywać, by "pokazać mu co stracił". Jak zrywałam, to już na amen, i na wszelkie próby naprawy było za późno, bo już nie było czego naprawiać. I tak, wtedy odczytywałam te próby jako nachalność, bywałam zirytowana, wkurzona, nie było mowy o powrotach.
Ale gdybym kochała, to pewnie patrzyłabym na to zupełnie inaczej.
Pomyślałem sobie, że może zaproszę ją w sobotę na kolacje do domu, którą sam przygotuję. Wiem, że dziewczyny sobie cenią wysiłek i serce które się wkłada dla nich. Przyznam, że kiepsko gotuję i nie mam pojęcia nawet co przygotować. Macie może jakieś pomysły co można by ugotować i było niezbyt skomplikowane do przygotowania ? Jeśli macie jakieś pomysły co do wystroju też chętnie posłucham.
Dobry pomysł z tą kolacją, tylko zastanów się czy aby tędy droga. Życie to sztuka kompromisu a ona nie może liczyć na to, że przeobrazi Ci do końca wmyśl swoich marzeń o ile w ogóle gdzieś tu jest koniec. Ale jeżeli miało by chodzić tylko o te kwiaty, to w sumie niewiele - przynieś jej czasami.
U mnie to było tak, że przez kilkanaście lat wysłuchaiwałam podobnych żali aż w końcu stało się COŚ, że zrozumiałem jakie to było strasznie ważne i... uległem. To COŚ to brzydki numer jaki mi wykręciła szukając czegoś, co sprawiało by, że poczyła by sie wyjątkowa i "doceniona". Dla mnie nauka, że powinno się zwracać uwagę też na rzeczy, które w naszym mniemaniu są zwykłymi bdzurami. A ona za to zaczęła grzecznie wysłuchiwać tego co ja mam na jej i nasz temat do powiedzenia. Na razie z oporami, ale idzie ku lepszemu - wreszcie zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Do tej pory były głównie jej monologi.
Tak na marginesie, bo nic o tym nie piszesz - jak rozumiem twoja luba jest 300-procentowym czystym ideałem, diamentem bez skaz, esencją doskonałości w każdym calu ?? ![]()
To COŚ to brzydki numer jaki mi wykręciła szukając czegoś, co sprawiało by, że poczyła by sie wyjątkowa i "doceniona".
Właśnie tego się teraz obawiam, dlatego chcę zrobić jakiś krok jak najszybciej. A wpadłem na pomysł z kolacją, ponieważ jeśli żadnych drobiazgów np. kwiaty, nie dawałem i czuła się niedoceniona to myślę, że kolacja jako gest od serca może dobrze wpłynąć choć trochę na jej decyzję. Ciekawe czy w ogóle uda mi się ją jakoś zaciągnąć do domu.
Tak na marginesie, bo nic o tym nie piszesz - jak rozumiem twoja luba jest 300-procentowym czystym ideałem, diamentem bez skaz, esencją doskonałości w każdym calu ??
Jasne, że nie. Każdy ma jakieś swoje wady, tylko ja jestem mało wymagający dlatego na większość nawet nie zwracam uwagi.
Wracam jeszcze do kolacji. Co można w miarę łatwo, ale dobrze przygotować ?
Tak jak czytam to sobie od nowa... to rzeczywiście nie fair, że ona próbuje Cię zmienić. Odpowiada Ci to, że prawdopodobnie nie pokochała Cię za to, kim jesteś, ale za to, kim chce Cię uczynić? Jeśli w ogóle pokochała, bo mnie nigdy nie przyszło na myśl zmieniać osoby, w których się zakochiwałam.
Tylko busiu musisz wziąć pod uwagę, że zakochując się w kimś nie znamy wszystkich jego cech. Owszem staramy się je akceptować. Ale z czasem co nieco zaczyna przeszkadzać i skoro chce się z kimś być to czasami warto choć trochę się zmienić. Skorygować swoje zachowanie. Nie mówię o wielkiej przemianie, tylko o drobnych rzeczach, które można poprawić w sobie.
Przepisy różne - od tradycyjnych po nowoczesne znajdziesz tu:
http://ugotowani.plejada.pl/alma-przepisy.html
Naprawdę bardzo ciekawe rzeczy możesz znaleźć i wcale nie są takie trudne ![]()
Ja rozumiem Cassie, ale zaniepokoiło mnie to, że Melixo pisze, że udało mu się zmienić w 70%. To mi wygląda raczej na jakąś wielką kampanię a nie 'drobne rzeczy do skorygowania'. Ja też pytam mojego chłopaka, w jaki sposób mogę stać się lepszą dziewczyną, ale gdyby wyskoczył mi z jakąś listą, to mocno bym się zastanowiła, czy to ma sens.
Na kolację polecę serię Winiary 'Pomysł na...'. Są proste, szybkie, i nawet z niskim levelem w gotowaniu dasz sobie radę.
Owszem skoro decydujemy się z kimś związać to powinniśmy przynajmniej w części zaakceptować to jakim jest. Ewentualnie tak jak już pisałam drobne rzeczy skorygować. Ale całego człowieka nie da się zmienić. A czasami bywa też tak, że jak ktoś zmienia nas wbrew naszej woli to owszem potrafimy być tacy (przez jakiś okres czasu) jaką by chciała ta osoba nas widzieć, ale to tylko na krótką metę.
Nie można zmienić się całkowicie. Nie można wszczepić w siebie innego charakteru. Można pracować nad drobnostkami ale generalnie to ciężka i mozolna praca.