Znalazłam się dziwnej sytuacji. Nie wiem co dalej...
Byłam z chłopakiem 1,5 roku, w tym raz mieliśmy takie poważniejsze rozstanie na moja prośbę to ja miałam wątpliwości. Zakończyło się to wszystko jednak ok, i ja się zakochałam na dobre. Oddałam się mu bezgranicznie i pokochałam całą sobą. On jest podróżnikiem i
odkąd się poznaliśmy jego marzeniem było mnie gdzieś zabrać, ale zawsze coś przeszkadzało, to praca, moja szkoła, brak funduszy itp....ale w końcu się udało i w tą środę mieliśmy wylatywać do Wietnamu. Cieszyliśmy się bardzo na tę podroż, razem układaliśmy plan i robiliśmy przygotowania...
Jednak jakieś 2 tygodnie temu przez przypadek(zostawił otwartą skrzynkę pocztową) przeczytałam jego e-maila, w których umawiał się na spotkanie z jakąś dziewczyną...suma summarum chyba do niczego nie doszło, bo w pewnym momencie wymiana wiadomości się urwała. Ja poczułam się strasznie, zrobiłam mu awanturę, powiedziałam, ze to koniec, chciałam się wyprowadzać...jednak wysłuchałam tego co miał do powiedzenia....nie spałam ze dwie noce zastanawiając się nad tym wszystkim, ale postanowiłam nie przekreślać tego co było, bo bardzo go kocham. Przez tydzień było przynoszenie kwiatów codziennie, zapewnianie jaka to jestem wspaniała i, ze już nigdy nie pozwoli żebym cierpiała.
Parę dni temu natomiast to on przeczytał na gg rozmowę z moja siostra, gdzie rozmawiałam z nią z moim byłym chłopaku. Dokładnie to przeczytał takie zdanie: "dobra kończymy już o L, bo R. jest już w domu." Nie chciałam go okłamywać powiedziałam mu, że spotkałam się ostatnio z tym moim byłym na kawie, to były taka zwykła rozmowa, zresztą na której mu powiedziałam, ze bardzo kocham mojego obecnego chłopaka. On jednak twierdzi, ze ja go zdradziłam i nie chce już ze mną być. Nie chce słuchać moich wyjaśnień i kategorycznie twierdzi, że to ewidentny koniec, ze nie chce mieć dziewczyny. Nie chce się nawet spotkać, bo twierdzi, ze ja będę się chciała zejść, a on już tego nie chce. Nie wiem uważacie, ze te spotkanie to tylko dla niego pretekst do rozstania?...ale wcześniej nic tego nie zapowiadało...cały czas mówił zemnie kocha i cieszy eis, że ma taką dziewczynę jak ja...
I teraz pozostaje kwesta wyjazdu...on twierdzi, ze możemy pojechać jako znajomi, ale ja sobie tego nie wyobrażam....traktować człowieka, którego bardzo kocham jak kolegę, dla mnie to straszny ból. Ja z jednej strony chciałabym być z nim przez te 3 tygodnie, ale z drugiej nie wyobrażam sobie tego, jak to by miało wyglądać. Co radzicie?????
Podobne tematy
Jedz bo przeciez jeszcze nie wszystko stracone. Tam bedziecie mieli okazje porozmawiac napewno. A jezeli on bardzo cie kocha jak zpewnial wczesniej to nie bedzie umial byc az tak obojetny przez 3 tygodnie. Nie przestaje sie kochac z dnia na dzien .
...a jak odrzuci mnie tam jako kobiete, to bede czuła sie okropnie...nie rozumiem jego postepowania? cte spotkanie to nie był chyba az taki powód do zerwania???
ja mysle ze jeszcze puki jest na swierzo jeszcze to staraj sie, badz przy nim a nie wierze ze sie nie zejdziecie.
powiedzmy ze bedzie przymuszony cie wysluchac przez te 3tyg, a wieczor przy winie tez swoje zrobi:)
ja bym jechala, a jak nie pojedziesz to napewno sie nie ejdziecie a tak masz zawsze 50% szans:)
Kochana Agulko facet ewidentnie Cie zawiódł pisząc z inną ,przecież gdybyś sama nie poszperała w jego skrzynce do dziś mógł by umawiać sie z jakimiś laskami na boku ,moim skromnym zdaniem szukał pretekstu do rozstania ,bo jeśli jeszcze w trakcie związku korespondował z innymi dziewczynami to ewidentnie czegoś mu brakowało w waszych relacjach .ponieważ zakochany facet nie szuka wrażeń przykro mi ![]()
tez mi to wyglada na pretekst . skoro Ty wybaczyłaś jego flirty z jakas panienka , to dlaczego on nie mógł przełknąc spotkania z ex. tym bardziej ze Ty z nim nie flirtowalaś. a poza tym powinien potraktowac to jako mały rewanż za to co on zrobił , i tak duzo gorsze...
7 2011-03-16 12:41:55 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-03-20 20:49:44)
Zdecydowanie jechać. Z twojego listu wynika, że ciągle coś do niego czujesz. Nie warto więc rezygnować. Wszelkie konflikty są próbą dla związku. Niełatwą, ale kiedy się je przejdzie mogą was bardzo wzmocnić. Wspólna podróż to idealna okazja na to, aby oderwać się od codzienności i zobaczyć siebie na nowo. Być może nic z tego nie wyjdzie - ale nie będziesz mieć do siebie pretensji, że nie walczyłaś, nie starałaś się. Wierzę jednak,że będzie to pozytywny impuls.
Warto natomiast zastanowić się nad swoją i jego zazdrością, z czego ona płynie, skąd ten brak zaufania. Przecież maile, zapisy rozmów można interpretować na wiele sposobów, to tylko fragment całości, która, jak rozumiem jest szybko domykana przez was w czarny scenariusz. Przecież za waszym związkiem stoi prawda waszych uczuć, bycia ze sobą, tego co razem przeżyliście i chcecie przeżyć. I jedno zdanie ma to wszystko skreślać? Jasne że wprowadza zamęt, nieporozumienie, ale to można wyjaśnić, wygadać, dać siebie zrozumieć. Trzymam kciuki.