Rozstaję sie z mężem,mamy dwójkę dzieci(5,10lat),mąż nie jest zatrudniony,chociaż pracuje,ma równiez gospodarstwo(9h),czy i jakie mogę dostac alimenty,o jaka kwote mogę wniesć?ja nie pracuję narazie,mam trochę oszczędności,za które zamierzam wynająć mieszkanie,oswoić dzieci z sytuacją,potem rozpocząc pracę.
Podobne tematy
Wnosić możesz o ile chcesz. Policz wszystkie wydatki, zaokrąglij do góry i tyle napisz w pozwie. Napisz jeszcze, że masz świadomość, że powinnaś tą kwotę podzielić na dwoje rodziców, ale na razie masz problem ze znalezieniem pracy, więc nie możesz utrzymać swoich Dzieci. Że mąż pracuje i masz na to świadków (Sąd nawet nie będzie chciał Ich przesłuchać), zarabia "tyle i tyle", poza tym dysponuje następującym majątkiem (i wymieniasz co On tam posiada). Z alimentami nie jest ciężko, zastanów się lepiej nad podziałem majątku - taka sprawa trwać może nawet 10 lat... a wszystko, co trzeba wycenić traci w tym czasie na wartości i nikt, żaden biegły akurat nie ma pojęcia jaką coś mogło mieć wartość w dniu rozwodu...
Wnosić możesz ile chcesz, co nie znaczy, że dostaniesz. Najrozważniej jest zrobić sobie listę kosztów ponoszonych na faktycznie "uzasadnione" potrzeby dzieci - bo i tak w sądzie będą pytać o te koszty. Każdy szczegół ważny - i opłata za przedszkole i bilety miesięczne, środki higieniczne i każdy drobiazg jaki Ci przyjdzie do głowy
. Wszystko zależy od podejścia drugiej strony do tematu - czy wyrazi zgodę na płacenie alimentów i w jakiej wysokości. Fakt - lepiej zaokrąglić ciut w górę
Ja wnosiłam o 1500pln, dostałam 1200pln. Rozprawa była krótka, ale ja w takich wypadkach (jak chodzi o pieniądze), jestem wygadana. Powiedziałam: zarabia 3tys, nie ma na to papierów, bo pracuje na czarno, mam na to świadków. Sąd mi uwierzył i stanęło na 1200pln (te 200pln jeszcze wytargowałam, bo chcieli dać 1000pln). Co mi z tego skoro i tak nie płaci i dostaję z Funduszu 500pln... Resztę muszę pożyczać obiecując że oddam jak komornik coś wyegzekwuje...
Właśnie tak - ja chciałam 600 (na jedno dziecko) i dostałam. Nie było prania brudów ani przepychanek. Sąd skwitował, że żądania nie są wygórowane a dobra wola ze strony przeciwnej opłaciła mu się o tyle, że został zwolniony z kosztów ("pieniądze bardziej przydadzą się dziecku") Śmiałam się, że zaoszczędził na sądzie.
Skutek uboczny - wzorowe kontakty ojca z córką. I zero kwasów między nami ![]()
6 2011-03-13 17:06:55 Ostatnio edytowany przez motoserce (2011-03-13 17:08:05)
No tak,mogłabym udowodnic wiele,mam też papiery na to,że jego matka prawie co miesiąc przesyła mu ok 2tyś na rachunki,mamy wspólne kredyty ponad 15tyś zł,jak to sie ma w takiej sytuacji?
Podział majątku?jeśli jego gospodarstwo było jego zanim zostałam jego żoną(tzw ojcowizna)czy mam prawo wyciągac po nią ręce?
mam też papiery na to,że jego matka prawie co miesiąc przesyła mu ok 2tyś na rachunki,mamy wspólne kredyty ponad 15tyś zł,jak to sie ma w takiej sytuacji?
Podział majątku?jeśli jego gospodarstwo było jego zanim zostałam jego żoną(tzw ojcowizna)czy mam prawo wyciągac po nią ręce?
Pieniądze od matki to tylko jej dobra wola a nie obowiązek, więc i nie stały dochód - aczkolwiek powiedzieć o nich nie zawadzi - szczególnie, jeśli on poruszy temat obciążenia kredytowego.
Jeśli gospodarstwo było majątkiem przedmałżeńskim - to stanowi to jego majątek odrębny i nie wchodzi w skład majątku małżeńskiego (dorobku małżeństwa). To już ewentualnie mogłabyś dochodzić swoich nakładów na gospodarstwo - jeśli takie z twojej strony miały miejsce - ale to już nie w tej sprawie.
motoserce napisał/a:mam też papiery na to,że jego matka prawie co miesiąc przesyła mu ok 2tyś na rachunki,mamy wspólne kredyty ponad 15tyś zł,jak to sie ma w takiej sytuacji?
Podział majątku?jeśli jego gospodarstwo było jego zanim zostałam jego żoną(tzw ojcowizna)czy mam prawo wyciągac po nią ręce?Pieniądze od matki to tylko jej dobra wola a nie obowiązek, więc i nie stały dochód - aczkolwiek powiedzieć o nich nie zawadzi - szczególnie, jeśli on poruszy temat obciążenia kredytowego.
Jeśli gospodarstwo było majątkiem przedmałżeńskim - to stanowi to jego majątek odrębny i nie wchodzi w skład majątku małżeńskiego (dorobku małżeństwa). To już ewentualnie mogłabyś dochodzić swoich nakładów na gospodarstwo - jeśli takie z twojej strony miały miejsce - ale to już nie w tej sprawie.
Dziękuję za rady,a jeśli chodzi o spłatę zadłużenia rozumiem,że będzie dzielone na pół,mimo,że on sam bez mojego podpisu i zgody wziął dwa kredyty?
A u mnie nie wygladało tak różowo:( a mianowicie:
dostaję 500zł na dwoje dzieci, po sprawię o podwyższenie dostałam 30zł na każde dziecko:( jakaś paranoja.. ojciec dzieci argumentował tym że nie ma swojego mieszkania (mieszka u matki) i spłaca wcześniejsze kredyty i sąd mu uwierzył. nie brał pod uwagę tego że ja wtedy nie miałam przacy a on zarabiał już około 3tyś..
okazje się że właśnie w naszym sądzie rodzinnym są takie problemy z sędziami że nie biorą w ogóle dobra dzieci..pozdrawiam