witam,mam problem i nie potrafie sobie sama z nim poradzic.
problem tkwi w moim narzeczony, jestesmy w zwiazku 2 lata , ustalona data slubu na 1 sierpnia 2009 ale zazdrosci jaka byla na poczatku jest tak samo bolsna teraz, przede mna byl z dziewczyna 5 lat planowali przyszlosc ale wyszlo ze go zdradzala caly czas , a teraz wszytko obija sie na mnie:( mieszkamy razem juz rok a on ciagle podejrzewa mnie o zdrade, ide na uczelnie ,czy na zakupy, jade tramwajem i cos mu nie przypasuje ze cos jest dla niego nie tak,to on potrafi ubzdurac sobie ze mnie tam nie ma , tylko jestem u "NIEGO" uwaza ze krece i wtedy potrafi powiedziec mi duzo przykrych rzeczy ktore sa tylko jego wymysłem, a jak juz uspokoi sie to nie potrafi przyznac sie do bledu , wybaczam mu caly czas bo kocham ale powoli trace sily i wiare ze on sie zmieni , nie wiem co robic
Podobne tematy
Wiem o czym mówisz mam to samo ![]()
a dlugo jestes z nim?? i czy tez nie wyobrazasz sobie ze moze go nie byc przy tobie pomimo ze cie nie docenia?? mozna smialo powiedziec ze nie zasluguje na ciebie a jednak jestes z nim??
Jesteśmy razem trzy lata. Obecnie jesteśmy w kryzysie. Jak ja się nie odzywam, milczę to on lata za mną wydzwania, a jak piszę do niego, wykazuje jakieś zainteresowanie jego osobą to ma mnie w nosie i nie odpisuje, nie dzwoni, nie robi po prostu nic. Na dodatek ubzdurał sobie, że jest coś między mną a jednym facetem. Nic podobnego. Rozmawiałam z nim o tym, tłumaczyłam. Wszystko na nic. Ktokolwiek przychodzi do mnie, dzwoni lub pisze to on zaraz widzi pana R. a to np. przychodzi do mnie kumpela. Nie przetłumaczy i koniec. Ja się z panem R. tylko lubię.
To prawda, że nie wyobrażam sobie, żeby go nie było, dlatego mimo tych licznych podejrzeń itd wciąż z nim jestem.
naprawde widac duzo podobienstwa, tez mam tak ze jak go ignoruje to non stop dzwoni , a jak w wakcje wyprowadzilam sie bo wmawial mi ze go zdradzilam (a bylam na panienskim kolezanki) to przez caly tydzien stal w nocy w poblizu domu rodzicow i obserwowal czy czasem gdzies nie wychodzie albo ktos nie przyjezdza do mnie:( potym w sobote przyjechal i prosil bym wrocila do domu wrocilam i co niebawem po tym znow zaczely sie jego jazdy,, ze ja go robie, zdradzam spotykam sie z innymi i co najleprze on ma pewnosc! a ja naprawde nigdy z nikim nawet nie spotkalam sie odkad jestesmy razem, uciely mi sie kontakty ze znajomymi bo wybralam jego, a on i tak uwaza ze go oszukuje
Moze dajcie sobie spokoj z tymi "chlopakami" bo meskie to zachowanie z ich strony raczej nie jest.
Twoj blad, ze ucielas kontakt ze znajomymi w imie bycia z nim, nie mozna tak robic dla nikogo, nie moze byc calym twoim swiatem a ty nie mozesz podporzadkowywac sie do chorych wizji jego.
Warto sie meczyc?
latwiej powiedziec ...
ale uwierz ze każde jego zachowanie potrafie usprawiedliwic, zaczyna sie faktycznie szukac bledu w sobie samym, ostatnio chcialam bysmy poszli razem do psychologa to mnie wysmial, powiedzial ze on nie potrzebuja, a ja tak i to bardzo
kocham go ale faktycznie czy warto poswiecac swoje szczescie ...
wczoraj wrocilam pozno z zajec wchodze do domu a on ze gdzie bylam, bo nie wierzy ze na uczelni ze napewno z jakims kolesiem ,poklucilismy sie spakowalm kilka rzeczy wsiadlam pociag i jestem u kuzynki zdala od niego, tu czuje sie silniejsza ,,,wmawiam sobie ze jak on nie docenia mnie wiec po co byc z nim, ale jak wroce do domu to co dalej...boje sie ze nie poradze sobie:(:(:(:(
9 2008-10-22 15:24:27 Ostatnio edytowany przez un hombre (2008-10-22 15:26:39)
Dasz sobie rade, wy - dziewczyny - jestescie wbrew pozorom silne istoty ![]()
Zregeneruj sily u kuzynki, przemysl sobie to wszystko i zastanow sie, ktoredy droga.
Wiesz, facetow trudno sie wychowuje a niektorych sie po prostu juz nie da a nawet jesli, to nalezy sie zastanowic czy warto na to tracic czas i zdrowie.
Jesli stwierdzisz, ze warto sprobowac go wychowac, to powiedz mu, ze tak dalej byc nie moze, ze to co sobie wyobraza jest chore i ty nie bedziesz tego znosic, albo przestanie i sie opamieta, albo koniec.
Jesli zas stwierdzisz, ze nie warto - po prostu mu to powiesz i tyle.
Emilka......... szkoda Twojego życia.
Miałam takiego męża....Też nie wyobrażałam sobie życia bez niego....Obecnie jestem 2 lata po rozwodzie....i jestem najszczęśliwszą kobietą pod słońcem.....
wczoraj rozmawialam z psychologiem o tym wszystkim... on tez powiedzialm zebym dala sobie spokoj bo szkoda mojego zycia.. ze jezeli on nie chce sie zmienic to ja juz nic nie jestem w stanie zrobic..
wiec wychodzi na to ze ten typ mezczyzn sie nie zmienia:( bez wzgledu na to jak bysmy sie starały..
Niestety, przykro mi... ![]()
Ale to Tobie tylko na zdrowie wyjdzie, uwierz mi!
moze i tak , ale wroce do rzeczywistosci i co dalej.. swiat w gruzach jak to poskladac w calosc??jak sie odnalesc ![]()
wlasnie rozmawwiałam z jego ojcem i mowi ze jest zalamany ta sytuacja...
czyli kocha ale co dalej jezeli ta zazdroc nie zniknie z zycia jego? postawic warunek wizyty najpierw u psychologa????czy zaczac zyc samemu na nowo?
Ja mysle, ze jezeli go tak kochasz, to moze warto powalczyc troche o ta milosc, bo przeciez tak naprawde nie masz nic do stracenia...zaproponuj mu wizyte u psychologa, powiedz, ze jesli sie nie zgodzi to z Wami koniec! Jezeli naprawde mu na Tobie zalezy, to z pewnoscia sie zgodzi
No a jesli wizyty u specjalisty nie pomoga, daj spobie z nim spokoj...
problemm w tym ze jak zaoferowalam mu wspolna wizyte to on uwaza ze jej nie potrzebuje:(
No to przedstaw mu czyste fakty:
1) Albo pojdzie z Toba do psychologa i dzieki temu dacie sobie szanse, albo
2) Niech spierdziela meczyc inna swa chorobliwa zazdroscia...
Wiem, ze nie latwe, ale trzeba konkretnie moja droga, nie ma co sie w takich sytuacjach piescic...
Popieram....Jak widać on chce być z Tobą na własnych warunkach....Postaw mu ultimatum i sprawa zamknięta....Albo wóz albo przewóz....
wyczytalam dzis madre slowa
w zazdrości wiecej milości własnej niz milości do drugiej osoby....
cos w tym jest
no coz wyglada na to ze pozwalasz zamykac sie w klatce podejrzec braku zaufania i jego oczekiwaniom nie do spelnienia... dzis cie sprawdza i robo jazdy, a co bedzie po slubie? kajdanki i kaloryfer bo jeszcze mu uciekniesz ?nie daj sie traktowac jak tresowane zwierzatko albo z nim porozmawiaj albo zagroz rozstaniem raz na zawsze trzymam kciuki i powodzenia
witam,mam problem i nie potrafie sobie sama z nim poradzic.
problem tkwi w moim narzeczony, jestesmy w zwiazku 2 lata , ustalona data slubu na 1 sierpnia 2009 ale zazdrosci jaka byla na poczatku jest tak samo bolsna teraz, przede mna byl z dziewczyna 5 lat planowali przyszlosc ale wyszlo ze go zdradzala caly czas , a teraz wszytko obija sie na mnie:( mieszkamy razem juz rok a on ciagle podejrzewa mnie o zdrade, ide na uczelnie ,czy na zakupy, jade tramwajem i cos mu nie przypasuje ze cos jest dla niego nie tak,to on potrafi ubzdurac sobie ze mnie tam nie ma , tylko jestem u "NIEGO" uwaza ze krece i wtedy potrafi powiedziec mi duzo przykrych rzeczy ktore sa tylko jego wymysłem, a jak juz uspokoi sie to nie potrafi przyznac sie do bledu , wybaczam mu caly czas bo kocham ale powoli trace sily i wiare ze on sie zmieni , nie wiem co robic
zmieni sie , gdy przestanie cie kochać wówczas nie będzie mu na tobie zależało więc zazdrość nie bedzie mu potrzebna.
A Mój chłopak wręcz odwrotnie... Ja mu mówię,że spotkałam gdzieś kolegę i rozmawialiśmy umówiliśmy sie na kawę a on mi na to: No dobrze, możesz iść, nie widzę przeszkód. Czasami mówię coś specjalnie zmyślonego żeby zwrócić jego uwagę na siebie ale zbyt wielkiej tej zazdrości nie ma... Za to ja zazdrością nadrabiam chyba za nas obojga, ale nie mam głupich podejrzeń i wierze mu w to co mówi. A co do Twojej sprawy to z jednej strony trochę Ci zazdroszczę, masz pewność,że ćie kocha, a z drugiej strony to on okazuje Tobie totalny brak zaufania, wiec już sama nie wiem jakie rozwiązanie byłoby najlepsze.
"złoty środek" jest najlepszy
)
raczej się nie zmieni... nie ma co liczyć...
skąd się bierze to, że masz nadzieję?
on nie jest Tobą...
możliwe, że ma jakieś zaburzenia...
mój były też miał podobnie...
teraz się tylko denerwuje... potem może być jeszcze gorzej...
jak chcesz się przekonać to dalej z nim bądź... rozumiesz co piszę?
zalecałabym zostawić gościa w pierony i układać sobie życie po swojemu...
ja wiem jakie to stresujące gdy ktoś ciągle Ci nie ufa...
po ślubie będzie tylko gorzej..
zalecam zmianę środowiska i znajomych....
i życie od nowa... to naprawdę nie jest takie złe
![]()
pozdrawiam i trzymam kciuki, żeby się udało :* :*
zostaw tego faceta.Czesto kobiety pisza tutaj,ze nie odejda,zbo nie wyobrazaja sobie zycia bez ich 'kochanego faceta' ktoremu wybaczaja wszystko.A potraficie wyobrazic sobie z nim przyszlosc?Co bedzie jak on sie nie zmnieni co jest bardzo prawdopodobne,bedziecie miec dzieci i wtedy dopiero zdasz sobie sperawe,ze to nie ten czlowiek,z ktorym chcialas spedzic reszte zycia?Wtedy bedzie za pozno....
Koochana Emilo nie chce cie straszyć ale nie mam dla ciebie dobrych wiadomości. Wiesz bo to jest tak najpierw jest pieknie, póżniej mała zazdorść nawet czasem miła, póżniej coraz większa ta zazdrość już nie taka miła, później są wyzwiska dogadywania, śledzenie, dopytywanie, trzymanie "na łańcuszku". A póżniej już tylko coraz gorzej.... zresztą przeczytaj moje inne posty a sama zobaczysz...
Ale zaznaczam to nie jest reguła... z tym że musisz się też liczyć że ten typ raczej przeważnie tak ma jak ci opisałam. Pomyśl nad tym zanim podejmiesz decyzje. Jednak jeśli go kochasz życzę wytrwałości i przezwyciężenia problemów może wam sie uda... buziaki
coś na temat chorej zazdrości też wiem... niestety.
na panienski to bym kobiety w zyciu nie puscic i zaufanie zaufaniem. Jesli sie ufa to znaczy ze ma sie kusic los i obnosic sie z tym ze ja jej ufam przeciez mowic podniesionym glosem? NIE! Twoj facet ma zle doswiadczenia z przeszlosci i rozumiem go, zdrada to najwieksza podlosc i dotyczy niestety rowniez plci pieknej. Niestety mi jest ciezko uwierzyc w wiernosc i co mam z tym zrobic? Ktory facet wie ze kobieta go zdradza? kazdy jest swiecie przekonany ze jest wierna;) a tyle jednak zdradza z tym ze kobietom latwiej zakrywac sie za stereotypami bo przeciez u facetow to norma
fakt cos w tym jest ale o kobietach zapominamy a jesli zapominamy to nie traktujemy ich na rowni. Mi jest ciezko uwierzyc w wiernosc. Moze dlatego ze ja sie obnosze ze swoja wiernoscia ze mnie nie da sie uwiesc zeby nie wiem co co bylo powodem podejmowania wyzwan przez kobiety ktore proponowaly seks wprost. Mialem mozliwosci wiele ze 100% pewnoscia ze sie nie wyda i nigdy nie skorzystalem. To co zakazane pociaga ale trzeba umiec zapanowac.
Rozumiem Twojego chlopaka i duza rola Twoja zebys go zmienila i pokazala ze jestes wierna. Najgorsze to zaszczuc wierna (czyli wartosciowa) kobiete. Wtedy to jest naprawde smutne i wspolczuje
na panienski to bym kobiety w zyciu nie puscic i zaufanie zaufaniem. Jesli sie ufa to znaczy ze ma sie kusic los i obnosic sie z tym ze ja jej ufam przeciez mowic podniesionym glosem? NIE! Twoj facet ma zle doswiadczenia z przeszlosci i rozumiem go, zdrada to najwieksza podlosc i dotyczy niestety rowniez plci pieknej. Niestety mi jest ciezko uwierzyc w wiernosc i co mam z tym zrobic? Ktory facet wie ze kobieta go zdradza? kazdy jest swiecie przekonany ze jest wierna;) a tyle jednak zdradza z tym ze kobietom latwiej zakrywac sie za stereotypami bo przeciez u facetow to norma
fakt cos w tym jest ale o kobietach zapominamy a jesli zapominamy to nie traktujemy ich na rowni. Mi jest ciezko uwierzyc w wiernosc. Moze dlatego ze ja sie obnosze ze swoja wiernoscia ze mnie nie da sie uwiesc zeby nie wiem co co bylo powodem podejmowania wyzwan przez kobiety ktore proponowaly seks wprost. Mialem mozliwosci wiele ze 100% pewnoscia ze sie nie wyda i nigdy nie skorzystalem. To co zakazane pociaga ale trzeba umiec zapanowac.
Rozumiem Twojego chlopaka i duza rola Twoja zebys go zmienila i pokazala ze jestes wierna. Najgorsze to zaszczuc wierna (czyli wartosciowa) kobiete. Wtedy to jest naprawde smutne i wspolczuje
jakbym swojego Kochanego czytała...
" mnie nie da sie uwiesc zeby nie wiem co co bylo powodem podejmowania wyzwan przez kobiety ktore proponowaly seks wprost. Mialem mozliwosci wiele ze 100% pewnoscia ze sie nie wyda i nigdy nie skorzystalem. To co zakazane pociaga ale trzeba umiec zapanowac." Podoba mi się....A jak to robisz,że umiesz zapanować?
32 2009-03-11 21:23:32 Ostatnio edytowany przez facet7 (2009-03-11 21:24:22)
widzisz, znam facetow, Wam lepiej nie bede mowic tak otwarcie ale wkurza mnie na maksa taki styl zycia i sluchanie o podbojach, zdradach i tego typu rzeczach! nawet traktujac polowe jako chec dowartosciowania jest zle. Ciesze sie ze nie jestem kobieta i mam nadzieje ze nie bede mial corki tylko syna. Wiernosc jest czyms czym sie szczyce, co moge zapewnic i zgodzic sie nawet na przetestowanie mnie. Wierz mi ze nawet kiedy bylem niezadowolony z seksu nie zdradzilem mimo ze go uwielbiam. Jak to sobie tlumaczylem? ze seks nie jest najwazniejszy. Chce sie roznic od facetow z jakimi mam stycznosc za wszelka cene. Kiedy zdradzilbym stracilbym calkowity szacunek do siebie. Wierz mi Medlaine ze da sie tak nakrecic ze sie nie zdradzi. Mimo kochania seksu ![]()
Teraz cos do posmiania sie - jesli bylbym kobieta w zyciu bym sobie nie uwierzyl..... jak i kazdemu facetowi
dlatego ciesze sie ze jednak jestem facetem
i DZIEKI BOGU!
Tylko pamietaj ze jesli ktos ma plusy jakies zadkie cechy to sa tego koszty w wadach ![]()
widzisz, znam facetow, Wam lepiej nie bede mowic tak otwarcie ale wkurza mnie na maksa taki styl zycia i sluchanie o podbojach, zdradach i tego typu rzeczach! nawet traktujac polowe jako chec dowartosciowania jest zle. Ciesze sie ze nie jestem kobieta i mam nadzieje ze nie bede mial corki tylko syna. Wiernosc jest czyms czym sie szczyce, co moge zapewnic i zgodzic sie nawet na przetestowanie mnie. Wierz mi ze nawet kiedy bylem niezadowolony z seksu nie zdradzilem mimo ze go uwielbiam. Jak to sobie tlumaczylem? ze seks nie jest najwazniejszy. Chce sie roznic od facetow z jakimi mam stycznosc za wszelka cene. Kiedy zdradzilbym stracilbym calkowity szacunek do siebie. Wierz mi Medlaine ze da sie tak nakrecic ze sie nie zdradzi. Mimo kochania seksu
Teraz cos do posmiania sie - jesli bylbym kobieta w zyciu bym sobie nie uwierzyl..... jak i kazdemu facetowi
dlatego ciesze sie ze jednak jestem facetem
i DZIEKI BOGU!
Tylko pamietaj ze jesli ktos ma plusy jakies zadkie cechy to sa tego koszty w wadach
A więc coś za coś....:) a cóż to za wada "rekompensuje" Ci tak cenną (z punktu widzenia kobiety) zaletę....?
cóż to za wady
to byloby lepsze okreslenie. Powiedzmy tak na szybko i ogolnie ze mam duze wymagania co do sfery emocjonalnej w koncu wg stereotypu kobieta to ta bardziej rozwinieta w tej sferze. Chce byc calym swiatem, marudze, potrafie sie czepiac, mowie co mysle i to jest absolutnie wada, nerwowy:D itd...
Panie to nie jest zazdrość tylko strach przed utratą bliskiej osoby. Pewnie dajecie facetom do tego powody. Zazdrość wynika z braku dowartościowania, zaborczości itd. Czyli nie potraficie dowartościować faceta dlatego myśli, że jest gorszy od innych i boi się o was. Zastanówcie się nad swoim zachowaniem i przyczynami zazdrości. Troche się nie dziwie się, że są bo teraz co wyprawiają kobiety to skandal.
witam wszytskich
nie wiem co jest z facetami i co jest w ich psychice ze oni nie potrafia zrozumiec ze kobieta moze byc wierna!!
sama jestem w takim zwiazku, poki chodzilam na studia rozumiem ze mogl miec jakies watpliwosci wkoncu grupa mieszana , choc za miesiac mielismy miec slub... skonczylam szkole ,, slub cosraz blizej a on i tak mial jazdy
proacuje u mojkego ojca w firmie wiec potem cale dnie spedzalismy razem , niestety na miesiac przed slubem mam trafila do szpitala stan ciezki , musdielismy odwolac slub ,,, wiedzielismy ze moze umrzec wiec trzy tygodnie spedzialam z nia w szpitalu... jej stan to nieustanny balans raz lepeij raz gozej ,,partner mial pretensje ze tyle tam siedze ze napewno udaje ze tam moge byc ze pewnie tylko podjezrzam pod spzital i potem gdzies pryskam (bardzo to bolało) mama niestety zmarla 2 sierpnia a na 1 sierpnia byalismy slub ( mozna powiedziec ze w nasza date slubu zmarla ) nie powiem ze nie wspieral mnie, pomogl mi bo sam nie ma mamy .
ciezko bylo sie otrzasnac po pogrzebie chcialam isc dalej na studia ale on wymusil na mnie presje bym nie szla ze przydam sie w domu taty ( bo juz od dluzszego czasu mieszkalam z partnerem) wiec teraz cale dnie jestemy razme w pracy wszytko razme ,,, od smierci mamy znikim sie ze znajmowych nie spotkalm a on i tak wmawia mi ze go zdrazam!! ze nawte jak jade z tata w akis sluzbowych sprawach wmawia mi ze pewnie mnie ojciec gdzies wysadzil i spotykam sie zkims..
uwierzcie nie mam sily a jednak nie potrafie odejsc
stracilam mame i jakos funkcjonuje wiec to rozstanie letwiej bym zniosla ale jakos nie potrafie
chce isc do psychologa ale nie znam zadnego dobrego
ktos moze mi polecic jestem z lodzi
ja to samo słyszałam. Mój partner uważa, że ja nawet idąc z psem na dwór mogę go gdzieś w krzakach zdradzić. Generalnie jak słyszy o zdradzie u swoich znajomych to zawsze obwinia o to kobiety. Twierdzi ze kobiety trzeba przeleciec i zostawic, bo zadna kobieta nie jest wierna. Generalnie ja jestem tym przrażona, jak całą to naszą wspólną relacją i dlatego postanowiłam odejść kilka dni temu, ale nie wiem czy wytrwam w swoim postanowieniu.
malutkakama uda Ci się! Skoro on ma takie zdanie o kobietach to Ciebie prędzej czy pozniej i tak zdradzi... Współczuję Wam dziewczyny takich chorobliwie zazdrosnych facetów! Ja wiem, że nie wytrzymałabym w takim związku zbyt długo. Po co się męczyć z kimś kto w ogóle mi nie ufa? W dodatku przed ślubem bo co dopiero PO gdy już w ogóle będzie miał przekonanie, że należysz do niego i nikt nie ma prawa na ciebie spojrzeć. Tacy faceci powinni się leczyć bo nieleczona chorobliwa zazdrość przemienia tych chorych ludzi w damskich bokserów, znam kilka takich przypadków i nikomu nie życzę spotkać takiego ,,psychopatę,, na swojej drodze...Dziewczyny, miejcie szacunek do siebie!
Nie udało się. Wrócilismy do siebie i początkowo było tak samo, czyli ciągłe kłótnie o tą przeszłość. Na dodatek weszła między nas laska z jego przeszłości i zaczęła mieszac miedzy nami. Nie dalismy się. Potem, gdy zamknął firmę i duzo czasu spedzalismy razem nagle klotnie minely jak reka odjal. Bylo milo wspaniale wrecz idealnie. Ale do czasu. Jego obecnie najlepszy kolega ma problemy malzenskie i te problemy zaczely wkraczac miedzy nas. Kolejne klotnie, w trakcie ktorych ja wychodzilam od niego z domu, raz wydzlam zima bez kortki i butow, a innym razem wpadlam szal. Przesadzilam jezdzac samochode po alkoholu, bo gdy sie pokocilismy on traktowal mnie jak powietrze. Wyszedl gdzies i nie powiedzial gdzie idzie, zdenerwowalam sie, wypilam troszke alkoholu i wsiadlam za kierownice, ganial mnie z kolegami po miescie. Skonczylo sie moja wizyta na policji, a on ma uraz do policji bo kiedys spotykalam sie z jednym policjantem i pewnie wedlug mojego juz bylego faceta cala komenda mnie wyruchala. Wyjechal za granice i nie wiem kiedy wraca bo nie ma roamingu. Ale na jego nieszczescie znam haslo do jego nk i co sie okazalo, ten tak kochajacy facet umawia sie z dwiema dupami na seks. Myslalam ze szlak mnie trafi, obiecalam sobie ze jak sie spotkamy po jego powrocie to pozaluje ze mnie poznal i nie bede juz milutka, zobaczy co ja potrafie. Mianowicie zamierzam sie zemscic. Przez prawie rok bylam cala dla niego, kochalam go calym sercem, bylam gotowa wszystko poswiecic a on mnie tak potreaktowal. Najgorsze jest to ze stracilam kontakt z przyjaciolmi i nie mam pracy, a na dodatek czuje sie nikomu nie potrzebna.