Hej.
Naprawde ostatnio coraz częściej zastanawiam sie nad zwiazkami i nad ich sensem.
Moja mama rozstała sie z moim tata 11 lat temu, byl alkoholikiem. i uważam, ze bardzo dobrze zrobila.. i podziwiam ja za to, że przez okolo 9 lat zajmowała sie tylko naszym wychowaniem. Wreszcie zaczeła kogos szukac, znalazła. byli ze soba 1,5 roku.. własnie sie rozstali. Moja mama nic nie jest winna, angazowala sie bardzo w ten zwiazek, dawala cala siebie. Bo ona juz taka po prostu jest. Niestety los ja znowu pokrzywdził.. Oszukał ja, szukał na boku kogos innego. Dodam, ze widywali sie tylko na weekendy prawie, bo oboje sa z innych miast. No ale nie zdecydowal sie na wspolne mieszkanie.
teraz o mnie. jestem tak samo uczuciowa jak moja mama i łatwo sie angazuje. Byłam z chlopakiem przez pół roku, ale mowil ze mnie nie kocha... w koncu udalo mi sie definitywnie odciac od niego i mi przeszło. Bardzo dobrze bo nie mogłam zrozumiec, czemu nie umie nic do mnie poczuc? Wreszcie zrozumialam, gdy sama poznałam kogos, kogo tylko lubie.
3 miesiace temu sama poznałam w koncu chłopaka i zaczeło nam sie ukladac, powaznie zaczełam sie w nim mocno (no jestem prawie ze zakochiwac).. niestety, on nie mysli powaznie o zwiazkach, przynajmniej tak twierdzil od samego poczatku. no i flirtowal z inna jednoczesnie, bo poznal ja wczesniej. ja nie umiem sie godzic na cos takiego i odpuscilam sobie. jednoczesnie ciesze sie ze mam tak w glowie ulozone, ze mysle o powaznych zwiazkach a nie o ciaglej zabawie. teraz duzo ludzi mlodych szczegolnie raczej jest nastawiona wlasnie na zwiazki bez zobowiazan. czemu tak jest? umiecie sie nie angazowac i nic nie poczuc do osoby, która wam sie podoba?
mam pewne obawy, ze mnie tez czeka, to co moja mame... ze nie spotkam nigdy kogos z kim bede mogla stworzyc prawdziwy zwiazek. a jak juz spotkam, to w koncu mnie oszuka ![]()
nienawidze tych rozczarowan,
napiszcie cos pocieszajacego :PP
pozdrawiam i milosci zycze, Milosci ;DD