netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Bardzo wymagająca żona

32 odpowiedzi8 594 wyświetleniazałożony przez Młody mąż, 03.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Bardzo wymagająca żona

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: Bardzo wymagająca żona

Jesetm mężczyzną. Trochę jest do opowiedzenia. Liczę na Was, że przeczytacie do końca z uwagą.

Przykładowa sytuacja. Byliśmy w małym miasteczku na południu Europy. Pojechaliśmy tam bo ona robiła pewien staż, było dużo młodzieży z całej Europy. Ona całe dnie miała jakieś zajęcia i wycieczki z nimi a ja siedziałem w wynajętej stancji. Nie jest dla mnie wielkim problemem bycie samemu (ona z kolei potrzebuje towarzystwa), przyszedłem raz do niej pod budynek gdzie się zbierali żeby zrobić rundkę po starym mieście z przewodnikiem. Gdy przyszedłem zobaczyłem ją wśród innych, rozmawiała przez telefon z rodzicami, zanim skończyła porozmawiałem chwilę z jej 2 koleżankami (jedynymi pozostałymi Polakami, już je znałem wcześniej przez nią), jak skończyła po około 6 min rozmawiać przez telefon już była wściekła. Jak ja mogłem to zrobić, przecież powinienem poczekać przy niej aż skończy rozmawiać i nie rozmawiać z nimi! Porządny mąż tak powinien zrobić!

Inna sytuacja. Dziś po pracy jak zwykle odwiózł mnie mój kolega z pracy do domu i tym razem miał chwilkę czasu to wpadł na 15 min na kawę. Jej nie było. Nie powiedziałem jej o tym później bo zapomniałem, zająłem się innymi sprawami, nie było okazji. Jak się dowiedziała to zaczęła robić problemy, że musimy informować się koniecznie jak się z kimś spotykamy u nas w domu i w ogóle gdziekolwiek.

Ona dużo siedzi na facebooku, ja wchodzę około 2 razy na tydzień na 3 minuty, żeby sprawdzić skrzynkę i przyjąć znajomości. Kiedy były moje urodziny, dostałem od wielu ludzi życzenia, między innymi od mojej byłej z którą nie utrzymuję kontaktu od 7 lat (koleżanka z liceum z którą byłem w luźnym związku przez około 3 miesiące na  1 roku studiów) jakieś 3 lata przed poznaniem mojej żony. Napisała: ?Najlepszego (moje imię bez zdrobnień) :*****?  to wszystko. Ja jej na to NIC nie odpisałem.  I za to się na mnie obraziła i zrobiła awanturę.

Ona za to utrzymuje kontakt ze swoim byłym do dziś (twierdzi, że bardzo niewielki, co jest oczywiście sprawą względną. Teraz jesteśmy za granicą i na 3 krótkie przyjazdy do Polski, nie znalazła czasu prawie dla nikogo z wyjątkiem swoich rodziców nawet dla najlepszych koleżanek a dla niego znalazła, to chyba jest w czołówce. Mocniejszy kontakt by miała jakby przyjeżdżał tu z Polski lub jakby gadała przez Internet codziennie a nie tak jak teraz co tydzień lub 2) Ale nie mówię tego wszystkiego dlatego, że mam do niej o to pretensje, nie miała przez to u mnie żadnej awantury, mam  za to pretensję dlaczego ona się obraża i robi mi wielkie awantury za tak niewspółmierne rzeczy.

Na kontrargument, że ?ty do dziś się widujesz ze swoim byłym? odpowiada: To był związek tylko platoniczny, byliśmy tylko 4 mies. razem i my nie uprawialiśmy ze sobą seksu.
Ona miała wcześniej jeszcze innego chłopaka z którym była długo i uprawiała seks. Z nim bardzo burzliwie się rozstała i nie utrzymuje kontaktu. Ja z tą swoją byłą też żadnego kontaktu nie miałem od 7 lat, choć się burzliwie nie rozstałem. Tylko tyle, że kiedyś przyjąłem ją do znajomych na facebooku, to wszystko. A na życzenia urodzinowe jej nawet nie odpowiedziałem, ale widać i to było za dużo.

Jak jej kolega z południa Europy przyjechał to poszła się z nim spotkać na kawę, zrobiła sobie z nim zdjęcie. Powtarzam, nie zrobiłem jej najmniejszej awantury za to bo nic złego nie zrobiła. Przecież nie będę jej za coś takiego prześladować, bo nie zasługuje. Nie po to jesteśmy razem by sobie piekło robić.

Ja natomiast nie widywałem się z żadną ze swoich koleżanek od lat bo nie chciałem niepotrzebnych problemów. Co najwyżej wspólnie z nią w grupie i to zawsze byłem przy niej. Gdybym ją na chwilę zostawił by była awantura.

Liczyłem na to, że jak ja jej nie będę robił problemów i będę wyrozumiały w tak kontrowersyjnych sprawach typu spotkania z byłym lub kolegą a przy tym sam nie robiąc nawet połowicznie podobnych rzeczy, liczyłem na to ona też będzie wobec mnie w porządku i przynajmniej, że jakimś minimum niezbędnym do normalnego życia będę mógł dysponować typu : z kolegami pójść na kawę lub piwo, albo odezwać się normalnie do jakiejś koleżanki lub znajomej czy pójść normalnie na spotkanie z ludźmi z firmy. Ale gdzie tam!

Kolejny przykład: Była sytuacja w Polsce w biurze projektowym (zespół około 40-osobowy). 2 tygodnie po tym jak dostałem się do tej pracy było organizowane wyjście do pubu. Zapytałem czy mogę pójść z żoną, powiedzieli mi, że tym razem nie ma tyle funduszy i idą bez partnerów. Ja bardzo chciałem pójść, bo czułem się tam jeszcze obco, chciałem pogadać z ludźmi trochę, choć na 2 godziny. Oczywiście żona mi nie pozwoliła. Tłumaczyła, że dlatego, że tam też będą kobiety z tego biura i że się pewnie wystroją, wymalują itp.

Bardzo mi zależało żeby tam pójść i uważałem, że to przesada, że mi nie pozwala więc mimo wszystko poszedłem na niecałe 2 godziny i nawet nic nie piłem, tylko posiedziałem i pogadałem trochę z paroma facetami. Oczywiście mnóstwo płaczu i awantur z tego powodu było; a żeby mi pokazać, że ona też zrobi coś bez pozwolenia poszła się spotkać ze swoim byłym następnego dnia. Powtarzam wam po raz setny, że nie mam do niej wyrzutów z tego powodu, że się z nim spotkała. Tylko z tego, że jest tak nieobiektywna i nie pozwala nawet na niewspółmierne minimum drugiej osobie.

Nie będę rozwijał innych teamtów bo wyjdzie jeszcze kilka stron, napomnę tylko, że filmów też spokojnie nie możemy oglądać bo jak jest jakaś scena to karze mi się odwracać jak dziecku. Nie to, że chcę za wszelką cenę ogdlądać te sceny i mnie podniecają czy coś w tym stylu... nie! Ale to irytujące i poniżające.

Bardzo ją kocham, ale nie mogę wciąż tak żyć bo to się źle skończy.

Czy Wy obraziłybyście się na swoich facetów z takich powodów (np. sytuacja z 1 i 2 akapitu lub ostatniego z ludźmi z pracy) ?
Czy Wy też tyle zabraniacie swoim facetom?
Czy oni traktują tak Was jak ja ją czyli utrzymuję kontakty towarzyskie na takim minimum?
Czy nie uważacie, że związek chroniony tak zajadle i to wymagając takich rygorów tylko od jednej strony jest w ten sposób bardziej niszczony niż chroniony?

BARDZO PROSZĘ, POWIEDZCIE COŚ NA TEN TEMAT.

2

Odp: Bardzo wymagająca żona

Moim zdaniem Twoja żona ma bardzo niskie poczucie własnej wartości. Ona jest zazdrosna o wszystkich i o wszystko. Musisz z nią porozmawiać, bo na dłuższą metę się zamęczycie.

Nie rozumiem takiego zachowania. Sama nie ograniczam mojego męża - może się spotykać z kim chce. Tak samo w drugą stronę, też nie muszę się tłumaczyć z kim się spotykam. Oczywiście wiadomo, wszystko w granicach rozsądku.

Konieczna jest rozmowa i ustalenie pewnych spraw.

3

Odp: Bardzo wymagająca żona

No wiesz ja może też idealna nie jestem i na wszystko nie pozwalam , ale to to lekka przesada , pzrecierz zyczenia to nic złego  albo wyjście z wiara z pracy ...
Moim zdaniem ona ma jakieś oroblemy albo urojenia.
Kiedys byłam  w związku i zdradziłam faceta ... taka mała zdrada i potem myslalam ze on robi to samo , ze oszukuje mnie i wogole.
Tak jak twoja zona wszystkiego mu zabranialam wychodzic na piwo  bo myslalam ze robi  to  samo  co ja zrobilam nie kazalam mu utrzymywac kontaktu z kolegami i kolezankami  bo ja tak robilam  i nic dobrego  z tego nie bylo i  poiniej wydawalo mi sie ze on robi  to  samo.
I sie rozpadło... teraz jestem już z innym zaręcozna przed slubem i  jest o wiele lepiej  ufamy jemu   i nie zabraniam podstawpwych zeczy a juz napewno  nie robie awantur o piwo z kolegami  z pracxy  czy zyczneia.

Wiec cos jest  chyyba nie tak  z twoja zona. Lepiej z nia pogadaj.

Życze powodzenia.

4

Odp: Bardzo wymagająca żona

Ja bym spróbowała z nią porozmawiać, bo oczywiście sposób w jaki się zachowuje jest nienormalny.
Podczas rozmowy wyszczególnij że:

1. Bardzo ją kochasz i wbrew temu co jej się wydaje nie masz ciągot do innych kobiet, że ona jest Twoim światem.
2. Jej zachowanie jest dla Ciebie poniżające, nie masz już 5lat, jesteś dorosły, masz swój mózg, a jej zachowanie skutecznie uprzykrza Ci życie
3. Jej zachowanie przynosi odwrotny efekt do zamierzonego, wytłumacz jej, że jak się komuś czegoś zabrania to bardziej to kusi.
4. Odwróć sytuację, zapytaj jak ona by się zachowała gdybyś postąpił tak jak ona to robi, przytocz opisane sytuacje.

Jak nie pomoże to może czas na wizytę u psychologa? W takim związku pełnym chorej zazdrości nie da się normalnie funkcjonować.

5

Odp: Bardzo wymagająca żona
Młody mąż napisał/a:

Czy Wy obraziłybyście się na swoich facetów z takich powodów (np. sytuacja z 1 i 2 akapitu lub ostatniego z ludźmi z pracy) ?

Wogóle nie stosuję metody obrażania. Stosuję metodę perswazji. Czasem łagodnej, czasem groźniejszej.
Nie jestem zasdrosna o rozmowy męża z innymi kobietami, ponieważ nigdy nie dał mi powodu abym myślała że z nimi na przykład flirtuje.
Zasady - przynajmniej te ogólne - ustaliliśmy jeszcze w czasie przedślubnym; np. nie oglądamy się we własnym towarzystwie za płcią przeciwną na ulicy, w knajpie, etc. Nie zachwycamy się nad urodą pań - on, panów - ja. etc,etc.

Co do życia towarzyskiego - nie mam takich problemów, do tej pory wszystkie wizyty w naszym domu były wcześniej uzgadniane, bo wiązało się to zawsze z wizytami, powiedzmy, biznesowymi, toteż żonka gotuje obiadek, zabawia gości, etc. Ale nie wyobrażam sobie robić awantury o 15 minutową wizytę podczas mojej nieobecności.

Co do obsranego facebooka czy nk - niestety może będę niepopularna, ale ponieważ znam kilka par które przez zabawy "odświeżania" znajomości się porozstwały - przestałam korzystać.
Utrzymywanie jakiegokolwiek kontaktu z byłymi już na początku związku uznaliśmy zgodnie za totalną bzdurę - niby po co to robić?
Jesteśmy wobec siebie fair - kontaktów z byłymi solidarnie nie utrzymujemy pod groźbą ukamienowania bądź obcięcia jajec.

Towarzysko nie wychodzimy samotnie - raz jeden w ciągu 5 lat małżeństwa byłam na babskim spotkaniu w kawiarni, mąż raz był na zjeździe swojego rocznika w liceum - bez kolacji i potańcówek.

Spotkania związane z firmą (mamy swoją) mąż na razie odbywa sam (ja siedzę w tym czasie z dziećmi i doglądam interesu), więc jest to z konieczności i ma się niedługo zmienić. Ale łagodzący jest fakt iż branża typowo męska, więc zazdrosna nie jestem. Mąż na wyjazdach dzwoni po 10 razy dziennie, nie mam z tym problemu.


Młody mąż napisał/a:

Czy Wy też tyle zabraniacie swoim facetom?

Nie zabraniam, nie jest dzieckiem. Czasem jak jedzie na targi, gdzie śmigają hostessy w kusych spódniczkach - ostrzegam żeby się nie oglądał bo dostanie bielma na oku. Mówię krótko: "żadnych dup!" - oczywiście żartem, ale na poważnie.

Młody mąż napisał/a:

Czy oni traktują tak Was jak ja ją czyli utrzymuję kontakty towarzyskie na takim minimum?

Ja się muszę przyznać że kontakty towarzyskie zawsze miałam minimalne - kontakty utrzymywaliśmy zawsze wspólnie (jeszcze przed pojawieniem się dzieci) - po prostu wszędzie chodziliśmy razem. Wyjątek stanowiły "sporty" męża typu squash - zabrał mnie parę razy, widziałam, byłam, poznałam graczy, jakoś mnie nie ciągnie - ale nie traktuję tego jak kontakty towarzyskie a hobby.

Młody mąż napisał/a:

Czy nie uważacie, że związek chroniony tak zajadle i to wymagając takich rygorów tylko od jednej strony jest w ten sposób bardziej niszczony niż chroniony?

Tak, uważam że to nie jest zdrowe - jeśli nie jesteś objęty restrykcjami i embargiem z powodu wcześniejszych przewinień (zdrada, kłamstwo, pijaństwo, hazard, etc) - to demokracja powinna mieć równy wydźwięk.
Poza tym, pomijając fakt iż w każdym związku potrzebny jest oddech typu własne hobby, wyjścia towarzyskie powinny być raczej wspólne (pomijam pracę - tu nie jest to stricte towarzyskie - ale granica cienka i oparta na zaufaniu).
Kontaktów z byłymi radzę nie utrzymywać - ja już się przez nk bujałam z dwiema paniami dobijającymi się rozpaczliwie do mojego męża. A początek był właśnie typu: o jak fajnie, kopę lat, wszystkiego najlepszego, etc.
Syf i żenada.
Ja kontaktów nie utrzymywałam nigdy. Koniec to koniec. Na gwizdek mi taki układ?

Myślę że mógłbyś się wysilić, spisać na kartce swoje żale i na spokojnie wieczorkiem, przy winku, czule i zgrabnie, przeprowadzić bardzo poważną rozmowę z Twoją żoną.
Pozdrawiam.

6

Odp: Bardzo wymagająca żona

Oj szcerze Ci wspolczuje, a zachowanie tak chorobliwie zazdrosne znam z autopsji. Od kilku lat mieszkam z moim Partnerem za granica, i moze nie od poczatku (czlowiek slepy, robi wszystko aby uszczesliwic druga osobe, bo nie chce sie klocic o ''glupstwa'') ale ograniczal mi kontakty ze znajomymi. Najpierw tymi z PL, z kolegami, z kolezankami, o moich ex nawet nie bylo mowy abym mogla sie odezwac (a tez nie robilam tego nagminnie i zawsze mowilam, ze chce zadzeonic tu czy tam, ze taka a taka soba do mnie napisala), co do FB kazdego przyjetego przeze mnie znajomego najpierw sprawdzal, a jak raz przyjelam osobnika z ktorym za czasow LO bylam moze z 2 miesiace (wspomnialam mu o tym)  to mialam amargedonik i wypominanie przez tydzien. Doszlo do tego ze i tutaj nie moglam miec kolezanek (o kolegach nawet balabym sie myslec) bo wszystkie sa ''nieodpowiednie'', na wspolnych wyjsciach dla rozluznienia (tylko osoby z naszego dzialu, dla integracji jakies kregle, bilard, wspolny obiad czy gokardy) bylam az raz przez 2 godziny za co i tak mial mine jakbym go zranila do zywego bo ''smialam sie ruszyc bez niego''. I tak w sumie ozstalam sama jak palec nie liczac jego irytujach mnie znajomych, a takze kilku zaprzyjaznionych z nami par. Ale zero osob z ktorymi moglabym na luzie porozmawiac. A on? Mial wolna reke - tak jak i Ty mi nie przeszkadzalo, ze z kims sie tam spotykal, ze rozmawia non stop przez tel, pisze sobie z kim chce obojetnej plci. I mozna powiedziec ze sama pozwolilam sobie wejsc na glowe we wszystkim mu ustepujac i poddajac sie jego wymaganiom bo nie chcialam klotni. Podziekowal mi w ten sposob , ze niechcacy wpadlam na jego korespondencje. Wykorzystal moje zaufanie, zamknal w sumie w domu, zmanipulowal mnie ( a ja sie dalalm) a sam sobie ''niewinnie flirtowa''. I to byl cios ktorego potrzebowalam. Ja stawalam na glowie, dostosowalam prawie w 100% do niego i co z tego mialam? Zimny prysznic. Wiec co? Szare komorki wrocily na wlasciwe miejsce i spakowalam sie i wyjechalam. Ledwo mnie sprowadzil po dluzszym czasie spowrotem do naszego domu. Ale dzieki postawieniu sprawy na ostrzu noza - bo wyleczylam sie ze slepoty i wyjelam zatyczki z uszu i albo partnerstwo, proste zasady ktore tycza sie obu stron, a nie ja same zakazy nakazy a on ''wszystko moge bo tak'' - Moj sie zmienil, i mam nadzieje ze juz na zawsze. I niestety mimo, ze czuje sie z tym strasznie to on ma teraz zakazy, bo musi, nie jestem w stanie mu teraz do konca zaufac. Np dostep do neta ma tylko juz przy mnie i to do strony jednej strony, skasowany glowny mail kontaktowy do wszystkich portali itd. Tel wiecznie na wierzchu (nie nie zagladam, ale musze wiedziec o czestotliwosci jego uzycia), paraca, dom, praca dom, wspolne wyjscia i koniec. Czasami zdarzy mu sie wyjsc samemu na godzinke lub 2 ale tel musi miec w pogotowiu i musze wiedziec, a raczej znac ta osobe do ktorej pojechal. Coz wiem, ze jak sam nie bedzie chcial byc fer to nie bedzie. Nie moge na razie mu odpuscic i dac wolnej reki bo wtedy nie zrozumie jak wielka krzywde mi zrobil. A nienawidze takich zakazow nakazow ale nie mam wyjscia. Ale sama tez siedze z nim w domku. no dobra z neta korzystam jak chce (ale ja nic zlego tam nie robie, ani nie robilam).
Moja rada dla Ciebie - badz taki jak ona, nie jestes malym dzieckiem do pouczania, i kierowania. Jestescie partnerami wiec zyjscie na zasadach partnerkich, malzenskich, czyli wlasny kodeks co mozecie, co nie i to oboje, a nie tylko Ty masz same ograniczenia. Nie chowaj glowy w piasek, nie ulegaj szantazowi emocjonalnemu bo bedzie tylko gorzej. Flirty mojego zaczyly sie po tym jak poszlam do pubu na piwo z koleznka ktora miala urodziny, moj nie chcial bo on nie lubi takich miejsc bo mu sie z praca koajrza. I jakis koles sie do nas dosiadl. I on juz sobie cos uroil i na zlosc mi zaczal z kims tam pisac w czarwcu tamtego roku, dopiero w styczniu skonczyly sie te jego znajomosci bo spakowalam manatki i emigrowalam. A ja od lipca siedzialam w domu a on -  nie chce wiedziec dokladnie bo ja za duzo wiem i za duzo wybaczylam. Ale 5 stycznia powiedzialm dosc. Nie pozwol swoja dobrocia doprowadzic do sytuacji w ktorej bedziesz musial postawic tak jak ja na ostrzu noza istnienie Waszego zwiazku, malzenstwa. Musisz juz dzialac bo ona sama z siebie sie nie zmieni, a bedzie gorsza. Pozdrawiam i trzymam kciuki smile

7 Ostatnio edytowany przez november (2011-03-03 14:38:19)

Odp: Bardzo wymagająca żona

Osobiście totalnie nie potrafię w ogóle zrozumieć co to znaczy "nie pozwolić facetowi"... Pewnie ze sto razy już to mówiłam na tym forum, ale powtórzę, że przecież ludzie w związku choć razem, to nadal ludzie wolni i ich partner/partnerka nie ma prawa pozwalać lub nie, a jedynie wyrażać swoje wątpliwości. Stuprocentowo zgadzam się z MagdąEm - jej zazdrość nie jest zdrowa i wynika z kompleksów i niskiej samooceny. I to niestety równia pochyła, bo problemem tak na prawdę nie jest to, co Ty robisz, lub czego nie robisz, tylko jej poczucie wartości. A wiadomo, że ono tak z dnia na dzień się nie poprawi. Sądzę, że przed Wami jest dużo ciężkiej pracy nad wzajemnym zaufaniem, kontaktem i relacjami.

8

Odp: Bardzo wymagająca żona

Młody mąż - po pierwsze Broń Boże nie mów jej że piszesz tu na tym forum bo jak zobaczy taką ilość kobiet to gotowa zejśc na zawał  - to tylko smutny żart - bo zdaję sobie sprawe że sytuacja nie jest za wesoła i niestety nie mam dla ciebie dobrych wieści jeśli czegoś nie zrobisz nie będzie lepiej a z biegiem czasu coraz gorzej aż do chwili gdy ty po prostu uciekniesz z takiego więzienia , bo to nie jest małżeństwo tylko więzienie. Po kolei:
jeśli tak dalej będzie cię traktować to zaczniesz kłamać i kręcić tylko po to żeby choć deko wolności zaznać i móc o czymś decydować ale tak żeby ona się nie dowiedziała - to 1 gwóźdź do trumny małżeństwa
stracisz wszystkich wkoło siebie i zostaniesz sam (z nią) a przez to będziesz nudny nieciekawy, smutny w końcu zazdrosny i zaborczy - to 2 gwóźdź do trumny małżeństwa
zaczniesz sam siebie widzieć jako pantoflarza bez charakteru nie męskiego a co za tym idzie możesz mieć problemy nawet ze swerą intymną -to 3 gwóźdź do trumny małżeństwa
nie chcę być złym prorokiem ale z czasem sam będziesz chciał uciec bo inaczej będziesz czuł że się dusisz i umierasz - wiem co mówię.
Wasze małżeństwo przypomina mi kontrolę nadopiekuńczej mamuśki nad synusiem a nie parę dorosłych, indywidualnych partnerów.
Sam się zastanów czego jeszcze ci może zabronić a zobaczysz że z czasem tego zabroni bo uważa że jedyny sposób na twoją wiernośc i miłość (w jej pojęciu) to zniewolenie cię jako osoby i permanentna kontrola - nakazy i zakazy a w nagrodę możesz nazywać się jej mężem.
Źle to wygląda i jeśli nic nie zmienisz będzie tylko gorzej.

9

Odp: Bardzo wymagająca żona

O zdradę się nie boję. Wiem, że na pewno mnie nie zdradzi!
Wydaje mi się też, że nie ma niskiego poczucia własnej wartości. Jest bardzo ładna i zdolna.
Tylko potwornie władcza, zazdrosna i zawsze widzi wszystko tylko swoimi oczami i emocjami.

10

Odp: Bardzo wymagająca żona

Może być piękna, mądra, wykształcona itd., a poczucie wartości może mieć zerowe. Samoocena, jest z definicji subiektywna. Może nijak się mieć do rzeczywistości. Zastanów się nad tym. Może porozmawiaj z żoną na ten temat.

Zazdrość może wynikać z wielu czynników, ale chyba najczęściej właśnie z niskiej samooceny. Osoba pewna siebie nie boi się na każdym kroku, że jakaś inna kobieta odbierze jej mężczyznę. Władczość Twojej żony też może mieć takie podłoże. Ona po prostu chce mieć nad Tobą kontrolę - przesadną kontrolę.

11

Odp: Bardzo wymagająca żona

To nie są wysokie wymagania. To jest chorobliwa zazdrość, która może wynikać z niskiego poczucia wartości Twojej żony, z dawnych urazów (np.poprzedni partner ją zdradzał) albo z faktów, że jej dzieciństwo przebiegało w rodzinie dalekiej od doskonałości... Niezależnie od przyczyny - taka postawa niszczy związek. Już Ci bardzo przeszkadza, kiedyś może się okazać, że nie jesteś w stanie dłużej tego znosić. Nikt nie lubi być traktowanym jak nierozumne dziecko, ograniczonym nakazami i zakazami. A u Was dodatkową patologią jest to, że "zasady" obowiązują tylko Ciebie. Ona ma dużo więcej wolności.

Dla mnie związek to zaufanie. Niczego nie zabraniam mojemu mężczyźnie. Może sobie rozmawiać, pisać, ba, nawet spotykać się z wszystkimi kobietami świata. Nie mam urojeń, że zamieni mnie na lepszy model. Nawet jeśli tak zrobi  to trudno - ja nie chcę faceta, który jest ze mną tylko dlatego, ze go odcięłam od innych kobiet i pilnuję 24 godz/dobę.

12

Odp: Bardzo wymagająca żona

Doświadczyłam takiego zycia bardzo dawno temu, w pierwszym małżeństwie. Każdego dnia było gorzej, az w końcu sama zaczęłam wątpić we własną umiejetność oceny sytuacji. Bylam bardzo młoda i niedoswiadczona, a mąż odciął mnie zupełnie od rodziny i znajomych. Miałam widzieć świat jego oczami i całkowicie od niego zależeć. Były to czasy sprzed internetu i komórek i byłam absolutnie, całkowicie samotna i zniewolona. Pomogła mi sąsiadka, wiele lat starsza ode mnie, która mna potrząsnęła i zmotywowała do wyrwania się z pułapki. Uciekłam, wyjechałam, rozwiodłam się!
Chorobliwa zazdrość jest czymś strasznym. Im bardziej się starasz zadowolić partnera, tym jego żądania są większe. Im bardziej dopasowujesz sie do jego oczekiwań, tym mniej jest Ciebie w Tobie.
Dlatego nie zgadzaj się na warunki swojej żony, bądź sobą, bo nic złego nie robisz. To ona ma problem, z którym musi się zmierzyć jeśli zależy jej na małżeństwie. Możesz jej pomóc zachowując się bez lęku i swobodnie, jednocześnie okazując jej miłość i zaufanie.
Jakiś czas temu opisywałam na forum sytuację mojego syna, który doświadczał ze strony swojej żony takiej zazdrości. Nie wiem co będzie dalej, ale na dzień dzisiejszy jest tak, że chodzą oboje na terapię małżeńską. To daje nadzieję na rozwiazanie problemu.

13 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-03-03 18:00:02)

Odp: Bardzo wymagająca żona

zabranianie komuś czegos, dyrygowanie kimś, rozkazywanie jest przejawem słabości tej osoby (wymagającej), braku zaaufania.

14 Ostatnio edytowany przez Miriam (2011-03-03 19:46:15)

Odp: Bardzo wymagająca żona

Ewidentnie coś musicie z tym zrobić, bo w przeciwnym wypadku żona wykończy psychicznie siebie, a przy okazji i Ciebie.
Moim zdaniem byłoby najlepiej, gdybyście wspólnie udali się do psychologa, który oceniłby sytuację
i zaproponował odpowiednią formę terapii, bo życie z kimś takim to koszmar, a małżeństwo, to nie niewola!!!
Fundamentem każdego zdrowego związku powinna być nie tylko miłość i szacunek, ale i zaufanie.
W każdym zdrowym związku partnerzy powinni mieć własny kawałek życia tylko dla siebie, jeśli tak nie będzie, to ten związek po prostu nie przetrwa, tym bardziej, że  z czasem te ''ataki'' zazdrości będą przybierały na sile.
Dzisiejsze wybuchy zazdrości objawiają się u żony uczuciem złości i prowadzą do kłótni, za jakiś czas dojdą do tego również rękoczyny, bo taka patologiczna zazdrość zawsze wiąże się  z przejęciem kontroli nad drugą osobą oraz agresją, gdyż osoba taka nie jest w stanie racjonalnie oceniać i tłumić własnych zachowań. Przyczyn takiej przesadnej zazdrości jest wiele np.nieszczęśliwie zakończona pierwsza miłość, odrzucenie - czyli coś co pozostawiło uraz i lęk przed ponownym odtrąceniem. Najczęściej jednak przyczyna leży w niskim poczuciu własnej wartości i niskiej samoocenie.

15

Odp: Bardzo wymagająca żona

Terapia...wspolna.

16

Odp: Bardzo wymagająca żona
Luscinia napisał/a:

Terapia...wspolna.

A skąd taka pewność..?
Może być wspólna, może być indywidualna, a może być i jedna i druga - wyłącznie od psychologa zależy na jaką terapię się zdecyduje...

17

Odp: Bardzo wymagająca żona

Przede wszystkim musisz zadać sobie kilka ważnych pytań.
1.Pierwsze z nich to: po co tu wszedles?
Po odpowiedzi na to pytanie spojrz na posty kolezanek i odpowiedz sobie: czy znalazles to,czego szukales?
Jezeli wszedles tu,zeby uzyskac pomoc, to poza ta, ktora juz uzyskales (nie wiem,czy cie satysfakcjonuje), innej juz nie uzyskasz.
Jezeli jednak wszedles po to,by upewnic sie, ze inni tez mowia zle o twojej zonie i obrazaja ja i by miec satysfakcje- takich postow znajdziesz tu duzo. Spojrz na to tak: dziewczyny zdazyly juz posadzic twoja zone o zdrade, urojenia, o to,ze jest chora psychicznie, nienormalna, ze ma kompleksy, niska samoocene, ze jest CHOROBLIWIE zazdrosna, ze byly partner ja zdardzal albo ze miala trudne dziecinstwo. Czy na tym ci zalezalo? Powiem Ci cos, bo jestes jeszcze mlody. Kraze sobie po wielu forach internetowych i blogach i zazyczaj argumenty przeciw tej srugiej osobie sa te same. Wlasnie takie. Dojrzalosc (i dojrzala pomoc) nie polega na wylewaniu dodatkowych pomyji na te druga polowke,ale na szukaniu rozwiazania. Tu rozwiazania problemow malzenskich nie znajdziesz.
Skoro tak ci przeszkadza jej byly chlopak - pytales czy ona by zakonczyla z nim kontakty dla ciebie? Jesli nie, to cos jest naprawde nie w porzadku. Ale jesli tak? Mozliwe,ze ona tak widzi zwiazek (bez bylych, bez osob przeciwnej plci), ale jesli jest np. jej przyjacielem, to ciezko jej podjac taki krok, skoro ty od niej tego nie wymagasz. Ale jesli nie wymagasz, to dlaczego z taka zloscia piszesz o niej? Powtarzam jednak: najpierw powinienes z nia o tym porozmawiac. Moze ona jest gotowa to zrobic?
Po dopowiedzeniu na pierwsze pytanie, kolej na drugie, to najważniejsze: czy wina lezy tylko po jej stronie? Nie wierze w pary, gdzie problem lezy tylko po 1 stronie (tak samo z reszta,jak po tylu latach nie wierze w pary idealne, kazdy zwiazek ma swoje ciezkie problemy). To swiadczy tylko o krotkowzrocznosci - rowniez krotkowzrocznosci sluchajacych zwierzen, jezeli nie rpobuja sie postawic nigdy w skorze tej drugiej osoby, zobaczyc problemu,jakim on jest. Takie "pocieszanie" jak "ona jest zla, ty jestes dobry" to poziom gimnazjum/liceum i nie prowadzi do niczego dobrego.
A teraz jeszcze jedno pytanie zwiazane z tym poprzednim: czy ty nigdy jej nie zawiodles? Takie zachowania nie biora sie z niczego. Czy byles zawsze wobec niej szczery i fair? Nie oklamales,nie zdradziles, nie zatajales jakichs tajemnic, o ktorych potem moglaby sie dowiedziec? Czy nie dales jej powodow do takiego braku zaufania - bo tu wg mnie chodzi o brak zaufania,a nie o jakas chorobe psychiczna,jak pisza co poniektore co zgryzliwsze. Nie musisz odpowiadac na te pytania nam tu na forum. Wystarczy, ze odpowiesz sobie.

18

Odp: Bardzo wymagająca żona

A, choć powiem ci coś. Już sam fakt, że zamiast porozmawiać poważnie i spokojnie z nią, wchodzisz tu na forum kobiece i opowiadasz nam szczegóły z waszego zycia nie jest w porzadku, przynajmniej wg mnie. Ja na przyklad bym nie chciala,zeby moj maz pytal obcych kobiet o zdanie na temat naszego zwiazku zamiast rozmawiac ze mna. Nigdy nie stosowalam metody spytaj innych co mysla o twoim zwiazku, bo na poczatku jak probowalam ja stosowac,to zobaczylam w koncu,ze nigdy nie wychodzilo z tego nic dobrego. Oczywiscie satysfakcjonowaly mnie odpowiedzi,ktore byly po mojej stronie,ale w koncu przejrzalam na oczy i zobaczylam, ze one sa takie tylko dlatego, bo to moj punkt widzenia, a ludzie uwielbiaja potwierdzac twoj punkt widzenia, pocieszac, dawac satysfakcje mowiac przy tym zle o tym drugim (czy w twoim przypadku raczej tej drugiej). Jesli juz chcesz sie do kogos zwrocic, zwroc sie do niej. To ja wybrales na towrzyszke swojego zycia, czy nie? No chyba,ze to bylo malzenstwo z przymusu..dziecko itd. A jesli juz naprawde potrzebujesz pomocy z zewnatrz, niehc to beda rodzice (ale rodzice,pod warunkiem,ze sa jej przyjazni,a nie zajadla tesciowa, bo to na pewno nie pomoze). Albo w ostatecznosci psycholog dla was dwoja. Ale jesli chcesz sie zwrocic do kogos z zewnatrz, tez powinienes z nia najpierw szczerze o tym pogadac.Taki psycholog jest obiektywny i wykonuje swoja prace - probuje zrozumiec was oboje. Bo powiem ci jeszcze cos tak "z zycia wziete"- zawsze najglosniej krzycza te "wyzwolone", ktore nie maja najprawdopodobniej mezczyzn/lub sa z nimi nieszczesliwe (wiec czemu inni mieliby byc szczesliwi)/lub same z jakiegos powodu takiej wolnosci potrzebuja (czyli ja moge sie spotykac z kim chcesz, ty mozesz sie spotykac z kim chcesz i nie musimy sie o tym informowac. To nie jest normalny wzor malzenstwa). Zaraz oczywiscie mnie zjedza, bo powiedzenie ludziom prawdy prosto w oczy zawsze najbardziej boli. Tu nie znajdziesz obiektywnego rozwiazania waszego problemu. Jedyna sensowna wypowiedzia,jaka przeczytalam pod Twoim postem jest wypowiedz Kriss - wczytaj sie jeszcze raz w to,co napisala, bo te przyklady,ktore napisala, to wg mnie dobre przyklady. Nie sa tylko pskwitowaniem "wedlug mnie ona ma urojenia"- takie teksty nie sa rozawiazaniem problemu, tylko poglebianiem goryczy i posypywaniem rany solą.
Jesli faktycznie ja kochasz tak jak piszesz, to probuj dogadac sie, ratowac ten zwiazek, jesli oczywiscie i ona tego chce. Rozmawiajcie duzo i szczerze miedzy soba. Te szczere rozmowy to ta sama terapia,za jaką sie placi w poradni słone krocie wink

19

Odp: Bardzo wymagająca żona

Dzięki za odpowiedź. Nie myślcie, że z nią nie rozmawiałem o tym, ani że nie byłem chwilami bardzo stanowczy. Zawsze wychodziła z tych rzeczy awantura, gdzie ja też się wściekałem i stawiałem na swoim.
Ale nie sposób żyć non stop w obrażeniu więc unikałem tych sytuacji mimo wszystko jak tylko mogłem bo się bałem i to był mój błąd , że się bałem. Rozmawiałem mnóstwo razy z nią o tym. Zawsze przytacza mi skrajności, których się bardzo boi a góry dzielą mnie między drugą skrajnościa (zdrada czy coś podobnego). Mówi mi, że ją ranię chcąc np. iść na spotkanie firmowe itp.
Mówi, że mi nie ufa bo zawiodłem jej zaufanie. Bo ją kiedyś okłamałem w sytuacji gdy mnie zapytała "czy się zwirzałem mojej starszej siostrze co do problemów w jej postrzeganiu rodziców" ja odpowiedziałem, że "nie" bo się bałem, a potem prawda wyszła na jaw. Uważała, że bardzo łatwo mi to przyszło więc w sytuacji innej, też mógłbym ją okłamać. Wcale mi to kłamstwo nie przyszło łatwo.
Ustaliliśmy kiedyś, że nie zwierzamy się innym, po awanturze, którą ja jej zrobiłem na początku w której to ona zwierzała się swojemu byłemu. Od tej pory gdy mówię, że jednak dobrze z kimś innym zaufanym porozmawiać (z czasem doszedłem do tego wniosku) np. z siostrą ona mówi mnie szantarzuję: "Jeżeli tak, to ustalmy, że możemy się zwierzać innym ty i ja. Wtedy ostrzegam Cię odrazu, że ja będę się zwierzać swojemu koledze bo on jest dla mnie osobą zaufaną." Ale to jest dla mnie za wiele, tu kończy się moja z kolei granica więc utrzymujemy, że się nikomu nie zwierzamy.
Piszę na tym forum całkowicie anonimowo z osobami których nie znam więc nie czuję się w tym momencie winny. Po prostu potrzebuję jakiś niezależnych głosów z zewnątrz. Żeby odpowiedzi miały bardziej obiektywny charakter napisana widomość na forum musi być skierowana do płci przeciwnej. Wtedy to ma sens. Gdybym skierował do mężczyzn, wszyscy stanęliby na 100% po mojej stronie krzycząc tylko ?co Ty jeszcze z nią robisz?!? a nie o to chodzi.
Mówi też, że nie ma do mnie zaufania bo na początku naszego związku patrzyłem się na reklamy bielizny na ulicy lub na kobiety. Nie robiłem tego specjalnie. Po jakimś czasie zrozumiałem, że robię to zupełnie nieświadomie, kiedy jestem zamyślony lub po prostu zawsze patrzyłem na różne reklamy i ludzi i automatycznie przyciągały mój wzrok, również przystojni mężczyźni lub po prostu ciekawe osobowości, bez żadnych popędów lub myśli. Zacząłem to kontrolować ale było już za późno, bo była już uczulona i nawet jeżeli na nie nie patrzyłem ona znajdywała jakieś kobiety i mi wmawiała, że się na nie gapiłem lub reklamy. Kiedy ja nawet ich nie widziałem. Nie mogliśmy spokonie nigdzie iść. Na szczęście to się skończyło jakiś czas temu, bo ja teraz bardzo uważam, po drugie ona też już mi nie robi scen bo wie, że będzie straszna awantura.
Ale to co było jest dla niej pretekstem do tego, że mógłbym ją zdradzić a następnie zgodnie z poprzednim akapitem spokojnie okłamać.
Ale to wszystko było dawno i przecież  pracuję nad sobą i tyle razy udowodniłem jej, że ją kocham i nie zawiodę! A te sytuacje na których bazuje chyba nie są aż tak mocne by mnie tak traktować.

20 Ostatnio edytowany przez november (2011-03-04 15:19:54)

Odp: Bardzo wymagająca żona
AlaDe napisał/a:

A, choć powiem ci coś. Już sam fakt, że zamiast porozmawiać poważnie i spokojnie z nią, wchodzisz tu na forum kobiece i opowiadasz nam szczegóły z waszego zycia nie jest w porzadku, przynajmniej wg mnie. Ja na przyklad bym nie chciala,zeby moj maz pytal obcych kobiet o zdanie na temat naszego zwiazku zamiast rozmawiac ze mna. Nigdy nie stosowalam metody spytaj innych co mysla o twoim zwiazku, bo na poczatku jak probowalam ja stosowac,to zobaczylam w koncu,ze nigdy nie wychodzilo z tego nic dobrego. Oczywiscie satysfakcjonowaly mnie odpowiedzi,ktore byly po mojej stronie,ale w koncu przejrzalam na oczy i zobaczylam, ze one sa takie tylko dlatego, bo to moj punkt widzenia, a ludzie uwielbiaja potwierdzac twoj punkt widzenia, pocieszac, dawac satysfakcje mowiac przy tym zle o tym drugim (czy w twoim przypadku raczej tej drugiej). Jesli juz chcesz sie do kogos zwrocic, zwroc sie do niej. To ja wybrales na towrzyszke swojego zycia, czy nie? No chyba,ze to bylo malzenstwo z przymusu..dziecko itd. A jesli juz naprawde potrzebujesz pomocy z zewnatrz, niehc to beda rodzice (ale rodzice,pod warunkiem,ze sa jej przyjazni,a nie zajadla tesciowa, bo to na pewno nie pomoze). Albo w ostatecznosci psycholog dla was dwoja. Ale jesli chcesz sie zwrocic do kogos z zewnatrz, tez powinienes z nia najpierw szczerze o tym pogadac.Taki psycholog jest obiektywny i wykonuje swoja prace - probuje zrozumiec was oboje. Bo powiem ci jeszcze cos tak "z zycia wziete"- zawsze najglosniej krzycza te "wyzwolone", ktore nie maja najprawdopodobniej mezczyzn/lub sa z nimi nieszczesliwe (wiec czemu inni mieliby byc szczesliwi)/lub same z jakiegos powodu takiej wolnosci potrzebuja (czyli ja moge sie spotykac z kim chcesz, ty mozesz sie spotykac z kim chcesz i nie musimy sie o tym informowac. To nie jest normalny wzor malzenstwa). Zaraz oczywiscie mnie zjedza, bo powiedzenie ludziom prawdy prosto w oczy zawsze najbardziej boli. Tu nie znajdziesz obiektywnego rozwiazania waszego problemu. Jedyna sensowna wypowiedzia,jaka przeczytalam pod Twoim postem jest wypowiedz Kriss - wczytaj sie jeszcze raz w to,co napisala, bo te przyklady,ktore napisala, to wg mnie dobre przyklady. Nie sa tylko pskwitowaniem "wedlug mnie ona ma urojenia"- takie teksty nie sa rozawiazaniem problemu, tylko poglebianiem goryczy i posypywaniem rany solą.
Jesli faktycznie ja kochasz tak jak piszesz, to probuj dogadac sie, ratowac ten zwiazek, jesli oczywiscie i ona tego chce. Rozmawiajcie duzo i szczerze miedzy soba. Te szczere rozmowy to ta sama terapia,za jaką sie placi w poradni słone krocie wink

Czy to nie jest logiczne i normalne, że każdy zanim wejdzie na forum by pytać obcych sobie ludzi o jakąś opinię, rozmawia z tą najbardziej zainteresowaną osobą? Założę się, że autor wątku ma takich rozmówi za sobą już wiele. W takich miejscach szuka się rady, pomocy np. tych, którzy czegoś podobnego doświadczyli, nie szuka się rozwiązania problemu.
Nie wiem z czego wynika Twój ton - każda z osób udzielających się w wątku ma prawo wypowiedzieć się na ten temat. Nikt nie zakłada, że wina jest jednostronna, niemniej dysponuje informacjami dostarczonymi w poście. I czego byś nie powiedziała - nie jest czymś zwykłym awantura o rozmowę ze znajomymi albo zwracanie uwagi, że facet patrzy na bilbordy z kobietami, ani nawet "informowanie się", tylko rozmowa... A na pewnio nie - o zgrozo! - kazanie dorosłemu mężczyźnie odwracać głowę kiedy są intymne sceny w filmie...
Wszystko jest kwestią podejścia obydwojga partnerów i nie wierzę, że Młody mąż o tym ze swą żoną nie rozmawiał.
A i odnośnie "rady z życia". Czyż ludzie nie postrzegają innych przez pryzmat tego jak sami się do nich odnoszą? Bo już nie wiem, skąd dla Ciebie każdy na tym wątku robi wszystko, by autor wątku przegrał z problemem...

21 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2011-03-04 16:04:34)

Odp: Bardzo wymagająca żona

"Czy Wy obraziłybyście się na swoich facetów z takich powodów (np. sytuacja z 1 i 2 akapitu lub ostatniego z ludźmi z pracy) ?"

Absolutnie nie. To dla mnie normalne zachowanie (z Twojej strony).

"Czy Wy też tyle zabraniacie swoim facetom?"

Nie. Jak przesadzi z czymś to poniesie konsekwencje swojego zachowania.

"Czy oni traktują tak Was jak ja ją czyli utrzymuję kontakty towarzyskie na takim minimum?"

W moim przypadku tak. Nie przeszkadza mi to. Jeśli będę chciała wyjść to i tak wyjdę chociazby oknem.

"Czy nie uważacie, że związek chroniony tak zajadle i to wymagając takich rygorów tylko od jednej strony jest w ten sposób bardziej niszczony niż chroniony?"

Na pewno wychodzi bokiem. Bliżej tu do zniszczenia niż ochrony.

My możemy gdybać,wyjście z sytuacji musisz znalezc sam.

22

Odp: Bardzo wymagająca żona
november napisał/a:

Czy to nie jest logiczne i normalne, że każdy zanim wejdzie na forum by pytać obcych sobie ludzi o jakąś opinię, rozmawia z tą najbardziej zainteresowaną osobą? Założę się, że autor wątku ma takich rozmówi za sobą już wiele.

Wcale nie założyłam,że nie rozmawiał z nią na ten temat. Masz to gdzieś napisane? Napisałam jednak,ze wg powinien rozmawiać z nią,a nie pytać o rady kobiet takich jak ty, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie. Uważam,że niesprawiedliwe jest obsmarowywanie tak ostrymi tekstami jak "według mnie ona ma urojenia" osoby,której się nie zna i gdzie widzi się tylko jeden punkt widzenia. Tym bardziej,że o nieobecnym nie mówi się źle, bo nawet nie może się obronić.

november napisał/a:

W takich miejscach szuka się rady, pomocy np. tych, którzy czegoś podobnego doświadczyli, nie szuka się rozwiązania problemu.

A na czym ta rada i pomoc miałaby wg Ciebie polegać? Chyba właśnie na próbie rozwiązania problemu.

november napisał/a:

Nie wiem z czego wynika Twój ton - każda z osób udzielających się w wątku ma prawo wypowiedzieć się na ten temat. Nikt nie zakłada, że wina jest jednostronna, niemniej dysponuje informacjami dostarczonymi w poście.

Nie twierdzę,że ktoś nie może się wypowiedzieć. Jeśli dysponuje tylko informacjami zamieszczonymi w poście i tylko i wyłącznie na nich opiera swoją opinię - to znaczy zwyczajnie,że to nie może być opinia sprawiedliwa i obiektywna - to jest opinia jednostronna. A wg mnie problem zawsze powinno się starać zobaczyć w całości, nawet po domysłach. Zawsze można spytać autora postu,czy nasze domysły mogą być prawdziwe.
Uważam natomiast,że obrażanie tej kobiety i przelewanie dalej żółci i goryczy oraz podburzanie piszącego tekstami "ona ma urojenia" jest troszkę nie na miejscu. Nie bronię tu jej. Bronię próby jakiegoś zdrowego spojrzenia na problem,a nie takiego zwyczajnego chamstwa.


november napisał/a:

Czy to nie jest logiczne i normalne, że każdy zanim wejdzie na forum by pytać obcych sobie ludzi o jakąś opinię, rozmawia z tą najbardziej zainteresowaną osobą? Założę się, że autor wątku ma takich rozmówi za sobą już wiele.

Wcale nie założyłam,że nie rozmawiał z nią na ten temat. Masz to gdzieś napisane? Napisałam jednak,ze wg powinien rozmawiać z nią,a nie pytać o rady kobiet takich jak ty, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie. Uważam,że niesprawiedliwe jest obsmarowywanie tak ostrymi tekstami jak "według mnie ona ma urojenia" osoby,której się nie zna i gdzie widzi się tylko jeden punkt widzenia. Tym bardziej,że o nieobecnym nie mówi się źle, bo nawet nie może się obronić.

november napisał/a:

W takich miejscach szuka się rady, pomocy np. tych, którzy czegoś podobnego doświadczyli, nie szuka się rozwiązania problemu.

A na czym ta rada i pomoc miałaby wg Ciebie polegać? Chyba właśnie na próbie rozwiązania problemu.

november napisał/a:

I czego byś nie powiedziała - nie jest czymś zwykłym awantura o rozmowę ze znajomymi albo zwracanie uwagi, że facet patrzy na bilbordy z kobietami

Ah, czyli wg Ciebie to normalne,że żonaty mężczyzna ogląda billboardy z kobietami wyginającymi się w bieliźnie? Plus autor wątku nigdzie nie napisał,że zrobiła mu awanturę o rozmowę ze znajomymi. Czy ja coś pominęłam?

november napisał/a:

Bo już nie wiem, skąd dla Ciebie każdy na tym wątku robi wszystko, by autor wątku przegrał z problemem...

To Ty to napisałaś ;]

23

Odp: Bardzo wymagająca żona
Młody mąż napisał/a:

Ale to co było jest dla niej pretekstem do tego, że mógłbym ją zdradzić a następnie zgodnie z poprzednim akapitem spokojnie okłamać.

To nie jest dla niej pretekstem, to jest czymś,czego ona się boi, bo zawiodłeś jej zaufanie. Stąd te obawy - skoro raz powiedziałeś jej nieprawdę, mam prawo się obawiać.

Młody mąż napisał/a:

Ale to wszystko było dawno i przecież  pracuję nad sobą i tyle razy udowodniłem jej, że ją kocham i nie zawiodę! A te sytuacje na których bazuje chyba nie są aż tak mocne by mnie tak traktować.

Eh, to już sam wiesz najlepiej,jakie te sytuacje były naprawdę.

24 Ostatnio edytowany przez november (2011-03-04 19:50:46)

Odp: Bardzo wymagająca żona

Nie będę się tu sprzeczać. Jak dla mnie jasno wynika z Twoich słów, że powinien z nią o tym rozmawiać, ale mówisz to tak, jakby tego nie robił. Jednak nie mogąc się porozumieć zastanawiał się jak mogą postrzegać to osoby obce i chyba takie są powody pisania na forum. Nie wiem kto napisał, że jego żona ma urojenia i nie twierdzę, że to słuszne, czy sprawiedliwe, twierdzę, że cześć zachowań, jakie podał autor jest po prostu co najmniej dziwna. I nie doczytałaś chyba, bo wyraźnie opisał sytuację z rozmową ze znajomymi, kiedy został pouczony, co robi dobry mąż.
Co do zerkania na billbordy - owszem, to jest dla mnie normalne. Nie widzę problemu w tym, że dorosły facet patrzy na inne kobiety. Wszystko jest w granicach rozsądku - wiadomo, że kiedy facet przesadza i zachowuje sie jak typowy babiarz to nie jest ok, ale Młody mąż powiedział przecież, że się zaczął ograniczać - a jeśli już sam facet uważa, że zerkanie na kobietę w bieliźnie na reklamie jest złe, to ja się nie dziwię, że czuje się upokorzony, kiedy jego żona każe mu odwracać wzrok na filmie. Bo chyba nie powiesz, że to jest klasyczny przykład jak powinna postępować żona?
I co do rad i prób rozwiązań problemu - tego nie zrobi za autora nikt, tylko on sam.
Nie wiem dlaczego wychodzisz z założenia, że forum powinno być obiektywne -nigdy nie będzie. Już z racji właśnie jednostronności wątku, bo zakłada go jedna osoba, nie para wspólnie (a może to też i dobry pomysł?). Poza tym, na forach zawsze jest tak, że w miarę odpowiedzi i dalszych postów autora, dowiedzieć się można coraz więcej. Mimo to na forum nikt nie rozwiąże za kogoś problemu.
Jeszcze jedno, z pewnością są na tym forum takie osoby, które lubią, gdy inni im współczują, widzą, jaki ktoś jest biedny i nieszczęśliwy, ale są też ludzie, którzy najzwyczajniej chcą poznać czyjąś opinię i piszą o swojej sytuacji prawdę. Mogę mieć dystans do autora wątku i sądzić, że ma coś na sumieniu, ale mogę też domniemać, że jest szczery. Zachowując anonimowość może o tej sytuacji pogadać, a przy okazji jakichś postów, może nie najtrafniejszych czasem, albo chamskich, jak powiedziałaś, coś mu wpadnie do głowy. Za nas problemy mogła rozwiązać mama, kiedy mieliśmy 10-15 lat.

25

Odp: Bardzo wymagająca żona

Ehh szczerze mówiąc nigdy by mi nie przyszło do głowy, że ktoś tak może robić. Powtórzę się posząc iż Twoja żona ma niskie poczucie wartości świadczy o tym choćby fakt gdy mówi ze na wyjściu ze znajomymi z pracy do pubu będą "wystrojone i wymalowane kobiety" od razu to widać. Druga kwestia jak dorosłemu człowiekowi można czegoś zabronić rozumiem żebyś był babiarzem i Twoja żona miała by powody aby Ci nie ufać. Zasłanianie oczu na filmach, zakaz patrzenia na plakaty z kobietami jest co najmniej uwłaczające, niestety. Myślę że taki związek na dłuższą metę będzie Cię męczył jeśli już tego nie robi i do pewnego momentu będzie to narastać w Tobie, aż wybuchnie chyba że jesteś osobą niezwykle odporną na takie zachowania. Ona zachowuje się jak dziecko myśląc że jak spotka się z byłym to zrobi Ci na złość i Ty będziesz zazdrosny. Zapewne jeśli dojdzie do sytuacji gdy się rozstaniecie (czego oczywiście nie życzę) Ty zostaniesz tym złym przez którego to się rozpadło. Tak naprawdę nie mam pojęcia co Ci poradzić może terapia szokowa czyli nie stosowanie się do jej głupich zakazów coś pomoże ale z drugiej strony może też pogorszyć sytuację.

26

Odp: Bardzo wymagająca żona

Wiem,że oczywiście większość się ze mną nie zgodzi i zaraz mnie zlinczujecie,że jestem staroświecka, ale ja z tymi znajomymi z pracy jednak trochę ją rozumiem.
Milosc, wiernosc i uczciwosc...
wiernosc nie tyczy sie tylko ciala ale i ducha - chodzi o to zeby porozumienia, duchowego spełnienia szukac w zwiazku a nie poza nim. ograniczenie? no coż, małżenstwo to nie same przyjemnosci i swoboda. liczy sie lojalność. i nie chodzi o zamykanie się we dwoje w złotej klatce... chodzi o to, zeby wiedzieć, gdzie koleżeństwo zamienia się w zażyłość, znać granice i zauważać gdy angażujemy sie za bardzo w cos co nie ma nic wspolnego z współmałżonkiem
p.s. znam świeżą historie - kolega miał żonę, żona kolegę - zonatego,
dzieciatego. ów podwoził ja z pracy i do pracy i taki jej sie wydal czarujący i
rozumiejący, ze kopnęla wlasnego meza, rozwiodla sie i zostala kochanką.
przykre.
A historia lubi oczywiście działać w obie strony..

27 Ostatnio edytowany przez november (2011-03-04 21:05:10)

Odp: Bardzo wymagająca żona

Ok, ja się z Tobą zgadzam, jasne, że chodzi także o nieszukanie skoku w bok czy lojalność. Ale od patrzenia na plakaty czy reklamy, albo kobiety w filmach do chęci romansu, zdrady i wyrządzenia krzywdy jest dość duża odległość. I by to widzieć, trzeba komuś ufać. Facetem nie jestem i wglądu w męski mózg nigdy nie miałam, ale nie jestem w stanie uwierzyć, że nie było takich momentów w życiu większości mężczyzn, w których wyobrażali sobie nago jakąś kobietę (czy to jakąś panią doktor, czy ekspedientkę). Wyobrażanie nie jest przecież tożsame z chęcią, czy z tym, że gdyby nadarzyła się okazja, to facet bezrefleksyjnie poszedłby z taką do łóżka... A autor wątku przecież nie szuka czegoś poza związkiem, bo to jest coś innego. To normalne, że nagość przyciąga, nie tylko mężczyzn, ale też kobiety. A w końcu samo patrzenie na coś nie ma dla mnie znamion zdrady, ok, w wybranych przypadkach. Ale ja osobiście staram się odróżniać pożądliwość we wzroku faceta, wynikającą ze zwykłej ludzkiej natury od tej, która ma źródło w np. kryzysie w związku, albo głupiej chęci "skoku w bok". Jest to bardzo płynna granica, ale z drugiej strony, czy żona Młodego Męża nie krąży blisko niej, zwierzając się z problemów w związku swojemu byłemu i jednocześnie zarzucając mężowi, że widuje się z byłą?

Koleżeństwo, przyjaźń a potem okazuje się, że coś więcej, zgadzam się i tak bywa. Ale w ten sposób powinniśmy wszyscy zamknąć swoich partnerów w klatce, bo nigdy nie wiadomo, kogo mogą poznać, w co zmieni sie relacja i jak to się zakończy.
Nawet zakładając, że żona autora wątku ma mu coś w przeszłości do zarzucenia, czego on nie powiedział, to i tak sądzę, że można albo komuś wybaczyć i uczyć się bycia na nowo - co bywa trudne, albo skończyć związek.
Nie można być ze sobą, jeśli przejawia się tak skrajny brak zaufania, bo to jest po prostu destrukcyjne.
Osobiście, nie mogąc komuś zaufać, i jeśli co jakiś czas zarzucałabym mu to samo, to po prostu zakończyłabym taką szarpaninę. Choćby z jednego powodu: posądzając kogoś ciągle o nieuczciwość (i tym samym żyjąc w przeświadczeniu, że najpewniej mam rację) skazuję siebie na bycie z kłamcą. Stronię od takich ludzi, dlatego rezygnuję ze związku z kimś, kogo uważam za nieuczciwego wobec mnie...
Nie wiem, jak jest w związku autora, ale on kocha swoją żonę, dlatego próbuje nawet takiej metody szukania rad, jaką jest to forum.

28

Odp: Bardzo wymagająca żona

Boze jakie wiezienie!
rozumiem ze popelniles bledy ale to znaczy ze masz za nie placic do konca zycia? dlugo tak nie pociagniecie, jestes widze lagodnym czlowiekiem, bo nie jeden jzu dawno by wybuchl, ty nic nie mowisz, zeby czasem pani sie nie rozkrzyczala.
powiem szczeze ze wedlog mnie musi twoj apani sie leczyc, razem powinniscie isc, ona aby sie leczyc a ty aby wiedziec jak jej pomoc skoro ja kochasz.
ja jestem zazdrosna, mam przystojnego meza ale nie wyobrazam sobie trzymac go w klatce, jestem zazdrosna czasem zakuje jak sie obruci za jakas ladna kobieta ale NAD UCZUCIAMI TRZEBA PANOWAC! pewnie ze czasem zartem go uderze(delikatnie bez dramatu) i razem sie z tego smiejemy.
maz takze jest o mnie zazdrosny i obrazony nei raz jak ktos mi powie cos milego..takze mi nie ufal bo narobilam bledow...ale powiedzialam ze nie moge ciagle za ne placic, teraz jest juz ok, bo powiedzialam w koncu ze jesli on nie moze sobie z tym poradzic to sie rozejdzmy bo ja sie staram a nei ma rezultatow, odziwo to podzialalo.
ty takze uwazam ze jestes zbyt ulegly, widze ze co by ona nie zrobila to ty sie nieodezwiesz-ona to wie i pozwala sobie na coraz wiecej

29

Odp: Bardzo wymagająca żona

gdy starasz sie grzecznie i nic ci to nie daje to moze zachowaj sie jak jaskiniowiec, walnij piescią w stół powiedz co cie boli ze tak dalej być nie może i zobaczymy.

Swoja drogą, miewam podobne problemy z dziewczyną,

30

Odp: Bardzo wymagająca żona

Wiesz jak ja to widzę? Ona Tobą pomiata, a Ty się jej boisz i ustępujesz jak wrzodowi na zadku. Napisałeś, że zdrady się nie boisz, a powinieneś się bać. Jak człowiek sam się nie szanuje, to nikt go nie szanuje. Obym był złym prorokiem, ale jesteś materiałem na rogacza.

31

Odp: Bardzo wymagająca żona
Młody mąż napisał/a:

Liczę na Was, że przeczytacie do końca z uwagą.

Przeczytałam. Wszystko to znam, identyczne sytuacje nawet tak durną jak z tym telewizorem. Kropka w kropke to samo. Dosyć długo to ciągłem. O każdy dzień za długo.
Dziewczyna ta ułożyła sobie życie, ale z tego co słyszałem problemy nie znikły do tego stopnia, że jej mąż już się zastanawiał nad wyjściem awaryjnym. Nie wyszedł wtedy, bo jakimś cudem pojawiło się kolejne dziecko. Nie wiem jak potoczyło im się dalej.

Twoja żona nie jest wymagająca tylko chorobliwie zazdrosna. Działa iirracjonalnie bez żadnych hamulców, jak w amoku.

Pokutuje taka opinia, że jak jak zadrosna to kocha. Nie daj się na to nabrać. Zazdrość niszczy wszystko.

Nie wiem czy jest na to jakiś sposób, w moim przypadku żadne rozmowy, tłumaczenia, umowy, pilnowanie swoich słów, najdrobniejszych gestów żeby nie prowokować wybuchów nie pomagały. Ten typ tak miał i już. Nieobliczalny i zupełnie nie do zniesienia. Pasł się tym, było mu to potrzebne do życia jak powietrze.

Podobno niska samoocena może być przyczyną. Nie wiem, na pewno nie w jej przypadku. Dziewczyna niebrzydka, cholernie zgrabna, pieknie sie ruszała, mało który by sobie za nią karku nie skręcił. Może jakieś problemy w domu... matka robiła wrażenie sekutnicy, ojciec napierał na szkło. Ponoć zaczął pić po ślubie. Potem już było tak: "wrócę pijany to się czepiasz, wróciłem trzeźwy robisz piekło... no idę sie upić". I tak prawie codziennie. Pewne wzorce wynosi się z domu, tu matka sekutnica ojcec przez nią pije. Wzorzec niby kiepski, ale znajomy, niczym nie zaskoczy a nowe i niepewne przychodzi w bólach. No to może chciała, żebym się przez to rozpił, żeby miała jak u siebie w domu ? Możliwe, ale nie traktuj tego całkiem poważnie wink

W każdym bądź razie masz poważny problem, pomny swoich doświadczeń szczerze Ci współczuję.

32

Odp: Bardzo wymagająca żona

A mi się wydaje że Twoja zona jest właśnie ,,dusza towarzystwa,, ty za to bardziej ,,spokojny,, i wcale niechcecie sobie robić na złośc,tylko na wzajem się nie rozumiecie,poczytaj o temperamentach.........ekstraweryk-introwertyk itd............mi to dużo pomogło zrozumieć ,ze każdy człowiek jest inny....i wiadomo szczera rozmowa..........bo wyobraż sobie,że to ze Ty jej nie robisz awantur że spotyka sie z byłym,moze doprowadzić do tego ze ona sobie wkręci,,ze Ty nie jesteś o nią zazdrosny,, u mnie jest podobnie ja -wulkan,mąz-ocean spokoju. Mamy teraz kryzys.........i uwierz ze czasami dobra awantura wcale nie zepsuje relacji a moze pomóc................rozmawiałąm z psycholog,ona powiedziała że gdy jest konflikt nie można ustępować,zawsze trzeba wyjśc tak z sytuacji zeby obydwie strony były zadowolone..........moze ona chce właśnie żebyś okazał jej zainteresowanie tak ,jak ona Tobie,spróbu spojrzec na was jej oczyma.............
nie ustępuj...dla dobra

Szczerze porozmawiaj z nią,bo często takie powierzchowne kłótnie tak naprawdę kryją głębszy zupełnie inny problem............
życze powodzenia!

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Bardzo wymagająca żona

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026