Kochane... siedze rycze jak glupia bo nie umiem sobie poradzic z problemem ktory mnie ostatnio dotknął. Za pol roku biorę ślub... Jak poznalam mego M wiedzialam ze ma problemy finansowe- dlugi- myslalam ze sobie z nimi z czaasem poradzi, zareczylismy sie - powiedzialam mu ze nie zamieszkam z nim dopoki nie uporzadkuje swego zycia i ich nie splaci. Zlamalam sie....zamieszkama - dlugi dalej są... malo tego dowiaduje sie ze jest ich coraz wiecej... ale po koleji - na poczatku wiedzialam ze jest ich ok 3 tys zl - zus za dzialalnosc gosp. - pomyslalam ok damy rade pomoge mu jakos razem splacimy - moj M siedzial dosc dlugo bez pracy i nie udalos ie splacic tego do tej pory. Od miesiaca pracuje - na poczatek wiadomo nie zarobi zbyt wiele.... Zus zająl mu rachunek bankowy czyli większa czesc jego pierwszego wynagrodzenia. Dzis przyszlo kolejne wezwanie do zaplaty - 1000 zl za brak oplat w strefie platnego parkowania z 2007 roku!!! krew mnie zalala rece opadly... przypomnialo mis ie ze wczesniej bylo jeszcze jakies wezwanie z PF na 2000 zl... czyli bilans daje jakies 6 moze juz teraz 7 tys.
Jestem z zawodu WINDYKATOREM - czyli zajmuje sie takimi jak on zawodowo...znam procedury i wiem ze sie nie wywinie... odsetki rosnął... A mnie to przeraza - ja nigdy w zyciu nie mialam zadnych dlug ow- zawsze mi na wszystko starczalo... a teraz? jestes w takim dole finansowym ze szok....zarabiam calkiem niezle ale po oplaceniu rachunkow nie wiele zostaje na zycie tym bardziej ze chwilowo oboje zylismy za moje...Kocham go jak nikogo na siwecie wiem jak on sie tym doluje jak go to przytlacza...ze to glupoty jego mlodosci wychodza ale nie wiem jak sobie z tym poradzic., Dzis mu powiedzialam ze musi sam sobie z tym poradzic - ma pol roku na splacenie wszystkiego - ja nie chce zaczynac zycia w malzenstwie od dlugow;( najwyzej cala jego wyplata pojdzie na jego dlugi a moja na nasze zycie... nie ma innego wyjscia - z drugiej strony jestemy MY i razem powinnismy pokonywac trudnosci ale dlaczego ja mam splacac jego dlugi wynikajace z glupoty i nie odpowiedzialnomsc...
poradzcie jak mam to zalatwic zeby bylo ok;( jestem zalamana...On tez bardzo to przezywa...
Podobne tematy
Desire1987" Dzis przyszlo kolejne wezwanie do zaplaty - 1000 zl za brak oplat w strefie platnego parkowania z 2007 " - on jest po prostu nieodpowiedzialnym człowiekiem.To może rozdzielność majątkowa.Małżeństwo z takim typem to jednak spore ryzyko.U mnie też tak się zaczynało.Potem wyszły jeszcze dużo gorsze syfy.Te typy tak mają -nigdy nie dorosną,nigdy nie nauczą sie odpowiedzialności.Tak długo jak" mamuśki" będą regulować długi...
to prawda co napisala Daria,ten typ tak ma ,sama widzisz w co sie wpakowal i jeszcze Ciebie na dokladke.Jeszcze sie nie pobraliście a juz musisz odpowiadac za jego blędy.nie wyobrażam sobie jak będzie po ślubie...sygnalki odpowiednie juz masz więc wiesz w co sie pakujesz.Tu nie będzie niespodziewanek tu juz sa fakty...Powinnas wchodzic w zycie z czystym kątem a nie juz teraz zamartwiac sie o dlugi.Ladne mi poczatki.Rozdzielnośc majatkowa zdecydowanie bo inaczej to "cienko' to widzę.
tez o tym pomyslałam...chociaz kilka tygodni wczesniej nigdy nie wpadłabym na taki pomysł - wczesniej moje podejscie do tego diametralnie inne...razem to razem a nie to moje a to Twoje...
Zgoda...po Slubie...wspólne,ale teraz to jego kawalerskie dlugi i powinien zalatwic sprawe honorowo jak prawdziwy facet.Czy on Cie przypadkiem nie wykorzystuje.no nie chcialabym tutaj podważac twojego zaufania(ale chyba to robie)chodzi jednak o bezpieczenstwo.Czy bardzo dobrze go znasz?
szokują mnie wasze wypowiedzi...
kazdy popełnia błędy...
sama piszesz że go kochasz...uwierz mi ludzie maja o wiele wieksze długi i razem trwają przy sobie...
piszesz że dla niego ta sytuacja nie jest obojetna...
Skoro kochana osoba chce zostawić drugiego człowieka bo ma 6 tyś długu ..to nie wiem..świat zwarjował...
DOROIS oczywiście ze każdy ma prawo popelniac blędy i kazdy z nas je popelnia.Jednak gdy facet notorycznie je popelnia to mialabym duzo wątpliwości czy jest ona odpowiedzialnym czlowiekiem na cale życie.Dobrze że DESIRE jest rozzsądną dziewczyna i będzie potrafila trzymac wszystko w garsci.Nie chodzi o to żeby go zostawila ale zeby byla bardziej ostrożna,bo jej facet naprawde jest lekkoduchem.ja wiem że peniądze nie dają szczęścia ale można sie wplątac w niezle tarapaty przez takie niby niewinne sumki.Rozumiem że ludzie trwaja przy sobie majac większe dlugi ale najcześciej sa to ich wspolne długi a Oni dopiero mają zacząc nowe życie we dwoje...wiec bilans powinien byc na zero wg mnie...
Dokładnie. Człowiek uczy się na błędach, więc facet powinien się już czegoś nauczyć. A może on żyje z ta swiadomością, żę po ślubie to Ty będziesz spłacać jego długi? Wiadomo, że powinnas byc przy nim i go wspierać, ale też powinnaś być bardziej ostrożna, bo nigdy niewiadomo, co jemu znowu odbije do głowy. Przepraszam, że tak piszę, ale lepiej mieć się na baczności i dmuchać na zimne. Pilnuj tego, aby nie wplątał siebie, a przy okazji i Ciebie w większe tarapaty. Pogadaj z nim i ustalcie jakoś decyzję co do tych długów. Ile macie miesięcznie spłacać, ile Wam zostanie na życie itp bo co to też za życie, jak będziecie mieli odkładać każdy grosz, wyliczać sobie wszystko co do złotówki, nie mieć kasy na żądne przyjemności.
Jak czytam wasze wypowiedzi to coś mi nie pasuje. To że facet ma długi w zusie to nic nie normalnego, nie świadczy to zaraz o nim że jest lekkoduchem. Poprostu działąlnośc nie poszła i tyle, ale nie zrozumie nikt tego dopoki tego nie przeżył. Sama obecnie mam dość duże długi, i wcale nie dlatego że jestem lekkoduchem. (Fakt za parkowanie to inna sprawa). I ja właśnie znalazlam sie w tym najgorzym okresie mojego życia, ale przcież tak nie było i co teraz z tego powodu nie powinnam się z nikim łaczyc w tej chwili dopóki nie spłace długów i kredytu ? wspomnę ze mam go na 10 lat i teraz też obecnie mozna powiedzieć że jestem bez pracy bo moja działąlnośc tylko przynosi straty. Jak pisze koleżanka to chłopak się stara i bardzo żałuje. Jak sobie wyobrażasz ze spłaci długi w ciągu pół roku skoro nie pracuje a jak pracuje to zarabia zbyt mało żeby je spłacić. po taki ultimatum będzie musiał znowu skądś pożyczyć zeby sprostac ultimatum. Jak jesteś windykatorem to powinnaś wiedzieć że wszystkie długi można rozłożyć na raty. Zawsze mozna się dogadać z wierzycielami. Jasne on powinien robić wszystko żeby móc spłacić swoje długi ale ty masz być jego żoną wiec powinnaś mu pomagać i go wspierać. Bo właśnie na tym polega związek dwojga ludzi że pomagają sobie w najgorszych momentach.
Wspierałam, ja zarzadzalam finansami od kad mieszkamy razem... jak przynosil wyplate - zarabial wiecej niz ja przez chwile to splacalam po czesci naleznosci z zus ale potem przyszedl dlugi kryzys zimowy....on nie mial zlecen siedzial w domu i zarabialam ja. Bede z nim bo go kocham bardzo bardzo... i nie wyobrazam sobie zycia bez niego. Zeby wygrzebac sie z tego wszystkiego to w sumie musialby oddawac co miesiac prawie wszystko co zarobil w nowej pracy.
Dussia mówisz o ratach...dzwonilam w jego sprawie do zusu - rozmawialam z kobieta ktora sie tym zajmuje i powiedzialam jej ze splacam jak tylko moge ze tyle ile moge oddac oddaje ona sprawiala wrazenie jakby jej to wszystko jedno bylo... i z kim tu cos ustalac? jak juz zajęli mu rachunek - w prawdzie jest pusty ale zajęty... i pierwsza wyplata ktora wplynie zostanie zabrana... Jesli chodzi o mandaty nie mialam jeszcze okazji sie tym zajac bo jestem u rodzicow a moj M powiadomil mnie przez tel...zreszto chyba on sam powinien sie tym zając przejac inicjatywe - ja nie bede wiecznie za niego wszystkiego zalatwiac
przez noc myslalam o intercyzie... - nie! to w gre nie wchodzi! nie wyobrazam sobie zebysmy dzielili to twpoje to moje... jak tu sie wspolnie czegos dorobic skoro nie masz NASZYCH rzeczy tylko moje i jego??? po co wogle to malzenstwo jak kazde bedzie zylo na swoim jedynie rachunki beda wspolnie??? nieee to jakis koszmar....chcemy byc razem i damy rade... mam chwile zwatpienia i zlosci ale w tej sytuacji to chyba normalne... musze go teraz zmotywowac do dzialania i wspierac
Doriss ja nie chce go zostawic - przez mysl mi to nie przeszło
Mika nie wiem co on mysli ale wiem ze jest mu cholernie glupio ze jest jak jest
Dziekuje WAM wszystkim za wsparcie:*
Musialaś trafić na jakaś złą kobiete w tym zusie ale nie zalamuj sie porozmawiaj z jakas inna. Wiem że trzeba napisać pismo do zusu, ale nie wiem jakie. Tymi sprawami u mnie zajmuje sie ksiegowa. Ja osobiście jeszcze nie mam zaległosci w zusie, ale ma bliska mi osoba wiec tyle tylko wiem.
A co do tych mandatów to masz racje niech chlopak sie zajmie sam zalatwieniem spraw ja należy. Niech zadzwoni tam gdzie trzeba i porozmawia. w instytutach też sa przeciez ludzie, nie zawsze trafia sie na jakiegos du..ka.
powodzenia i napewno wam się uda ![]()
Desire - intercyza zabezpiecza Cię od strony prawnej. Nie musi być przecież jednoznaczna z Waszymi prywatnymi ustaleniami. Mimo intercyzy możecie przecież wspólnie zarządzać Waszą kasą i planować wspólne wydatki. Natomiast w trudnej sytuacji taki papierek może bardzo pomóc - nie tylko Tobie, ale Wam. W przypadku, kiedy chłopak się z długów nie wygrzebie albo popadnie w nowe - żadne instytucje nie będą mogły przejąć tego, co jest na Twoim koncie, w żaden sposób nie będziesz odpowiadała swoimi zarobkami za jego długi. A za co będziecie żyć, kiedy komornik zajmie też Twoją wypłatę pociągając Cię do odpowiedzialności za długi małżonka?
Współczuję Ci i wiem co przeżywasz,może na razie odłóżcie ślub.Pomyśl czy warto się z kimś takim wiązać bo przez takie długi to trudno sobie coś zorganizować np mieszkanie,sama miłość czasami nie wystarczy i wsparcie bo czasami może nam zabraknać sił.Miałam faceta też ma długi nawet nie wiem jak sobie je narobił ale on ma pracę mieszka w Anglii nie pomaga swoim bliskim na dziecko nie chce wysyłać alimentów (nie moje) i co gorsza wpada w jeszcze większe niż ma.(Nie rozumiem go wcale)cierpię przez to bo nie możemy być razem nawet znalazłam sobie pracę by być blisko niego i bym mu pomogła ale wszystko wyszło inaczej.Teraz do mnie dzwonił w tygodniu i powiedział mi ,że znowu w coś zainwestował ręce mi opadają i nie mam siły już.
Wydaję mi się, że mimo iż nie powinnaś brać tego wszystkiego na siebie i psuć sobie nerwy długami swojego partnera, to zostawienie go samego z problemem też nie jest najlepszym wyjściem. Z tego co piszesz to jemu jest z tym ciężko, nie da się też wywnioskować z posta żeby wyzyskiwał Cię bądź kompletnie olał sprawę. Sądzę, że powinniście porozmawiać, ustalić (tak jak sama wspomniałaś) że na utrzymaniu was skupisz się Ty, ale długi spłaci samodzielnie. Nie uważam żeby "utrzymywanie" mężczyzny przez jakiś czas (oczywiście nie w nieskończoność) było czymś złym. Być może za jakiś czas zdarzy się tak, że to on będzie zupełnie utrzymywał Ciebie i sprawa się wyrówna
Poza tym według mnie te długi nie są jeszcze takie wielkie, uwierz mi. Sądzę, że przy tych kilku tysiącach można jeszcze spać spokojnie. Absolutnie nie chcę bagatelizować sprawy, ale w mojej opinii długi te nie przekroczyły jeszcze niebezpiecznej granicy. Podsumowując, ja na Twoim miejscu pozostałabym lojalna wobec partnera, pomogła mu. Nie z takich problemów ludzie razem wychodzili - z Tobą będzie mu na pewno o wiele łatwiej!
ja niestety mam inne zdanie..być moze dlatego że mam wiecej lat od autorki wątku jak również wielu innych autorek postów..
życie niestety czasami całkowice nas zaskakuje...dla mnie dług 6tyś. to nie jest koniec świata...
Ludzie stają przed większymi problemami /mówie o długach/ i sa razem, obok siebie , nie zrzucając winy ani obarczając drugą osobę...
Fakt 6 tysiecy to nie katastrofa...Desire kocha swojego faceta i wiem że poradzą sobie oboje.Ona jest racjonalna kobitka to i swojego mena wyprostuje zeby nauczyl się zapobiegac ewentualnym problemom finansowym...jest windykatorem więc jest świadoma i opowiedzialna.Tak naprawde to dobrze się uzupełniaja...ma facet farta że trafil na taka kobietę.
Mój mąż też miał za kawalera długi, nie pamiętam, gdzieś około 5 tys. ALE WSPÓLNIE SOBIE Z TYM PORADZILIŚMY. Mój facet żałował tego, że tak się stało, nie zlewał sobie tego. Ja niestety nie pracowałam, w drodze było nasze dziecko. Ale pomogłam mu uregulować jego długi, pożyczając od brata kasę. I nie żałuję, że to zrobiłam, choć do tej pory jeszcze spłacamy brata. Jeśli twój facet nie jest taki, że ma wszystko gdzieś, nie obchodzą go te wezwania do zapłaty, to bym nie czekał na jesgo zmianę zachowania. Nie zmieniłby się też po ślubie. Ale jeśli teraz żałuje, że przez swoją głupotę ma takie długi to myślę, że warto pomóc.
" Mój facet żałował tego, że tak się stało, nie zlewał sobie tego" - to się nazywa odpowiedzialność.Każdy popełnia błędy.
MIKA TO BARDZO POCIESZAJĄCE ze Wam sie udało...ja tez Mu pomoge , znam siebie i wiem ze nie bede mogła stac obojętnie. Niestety ja nie mam od kogo pożyczyc takiej kwoty... Myślałam zeby wziąc kredyt ale z drugiej strony boje sie tego panicznie i jak pomysle o odsetkach...:( Dziekuje Wam za odzew i wsparcie.
Desire - nie bierz kredytu. To naprawdę nie jest żadna kosmiczna kwota. Pomyślcie wspólnie, które spłaty są najpilniejsze, które można odwlec, które da się rozłożyć na raty. Piszesz, że on rozpoczął pracę i piszesz, że jesteście w stanie przeżyć za Twoją wypłatę. Choćby zarabiał minimalną kwotę, to na pewno ponad tysiąc tego będzie. Więc możecie żyć za Twoje pieniądze, a jego niech idą na spłatę długów. a np 7 tys podzielone np na 1200 to w przybliżeniu 6 miesięcy. Najpóźniej za 6 miesięcy więc możecie być bez długów. O ile Twój mężczyzna nie narobi następnych.
Vinnga tutaj napisała wiele mądrych rzeczy.
Po pierwsze i najważniejsze: Czy te dlugi są tylko i wyłącznie z przeszłości, a urosły przez odsetki, czy do tych starych dochodzą też jakieś nowe?
O ile te z przeszłości można wytłumaczyć głupotą młodości, popełnieniem błędu, o tyle jeśli dochodzą nowe to powinnaś to poważnie przemyśleć, gdyż świadczy to o tym, że Twój facet jest wyjątkowo nieodpowiedzialny. Jeśli mimo to, chcesz z nim być w sytuacji kiedy on ciagle nabija nowe długi to wyjście tylko jedno INTERCYZA.
Jesli to długi tylko z przeszłości, zdarzyło się - trudno. Dacie sobie radę - 7tyś to nie jest kosmiczna kwota, powolutku to spłacicie, nie powinno Wam to zając więcej jak rok. Chociaż ja i tak na Twoim miejscu zabezpieczyłabym się jakąś umową prawną, że pożyczasz mu pieniądze na spłatę długów. Wiesz, żeby nie okazało się później, że do ślubu nie dojdzie [różnie bywa w życiu], a Ty zostaniesz z np 4tyś strat.
TISHA TO WSZYSTKO JEST Z PRZESŻŁOSCI.... Z PRZED JAKICHS 4 LAT...SWIERZYCH DLUGÓW NIE MA NA CAŁE SZCZESCIE- WIEDZIAŁABYM O TYM BO TO JA OPŁACAM RACHUNKI ITP.
23 2011-03-01 18:31:09 Ostatnio edytowany przez niezapominajka85 (2011-03-01 18:34:48)
Myślę, że powinniście przełożyć ślub. To po pierwsze. Spłaćcie najpierw te długi, zdeklarowałaś się, że Mu pomożesz - ok. Nie ma w tym nic złego. Najważniejsze to to, że świeżych długów chłop nie robi. Bądź czujna i powiedz Ukochanemu, że pobierzecie się jak będziecie na - "0" ( zero ) . To będzie rozsądne rozwiązanie.
Trzymam za Was kciuki :*
_____________________________________________________
/ Miłość - to wybór drogi miłości i wierność wyborowi.. /
ślubujemy 18 czerwca 2011r.
oj nie długo przez kwotę 6 tyś. co poniektórzy każą jej zerwać zupełny kontakt z facetem...
ludzie...
zastanówcie się troszkę...to nie jest jakaś mega dług...
Dokładnie DORIS2727
Tragiedii nie ma.. trzeba podejść do tego jakoś po ludzku.
Przekładanie ślubu nie nazwałabym ludzkim rozwiązaniem...
Ty byś chciała brać ślub wiedząc, że sama musisz na niego wyłożyć bo narzeczonego nie stać? i jeszcze jego długi spłacasz? Wątpię.
28 2011-03-01 20:06:36 Ostatnio edytowany przez Doris2727 (2011-03-01 20:10:00)
Ty byś chciała brać ślub wiedząc, że sama musisz na niego wyłożyć bo narzeczonego nie stać? i jeszcze jego długi spłacasz? Wątpię.
cały mój slub i wesele było płacone przez rodzinę mojego męża...
Czym dla was jest Miłość????
liczy się to co kto ma do zaoferowania?
ile możemy zyskać?
dzisiejszy świat- opiera się na pieniądzach , wyrachowaniu ..ja jestem z innej epoki..
to moje tylko zdanie...
a piszę z własnego doświadczenia...
Ktos mi najbliższy ma ogromne długi...
ale to ie powód bym mu powiedziała..żegnaj
Przekładanie ślubu z powodu 6 tysięcy to najgłupszy pomysł, jaki można wymyslić. Niby co to ma dać? Czy 6 tys. to cena miłości?
Jeśli autorce tak bardzo zalezy na wejściu w nowe życie z kontem na zero to proponuję tańsze weselicho zrobić albo zrezygnowac z podóży poślubnej (o ile taka jest w planach). Tu większy problem jest w nastawieniu autorki (obsesyjny lęk przed zadłużeniem) niż w pieniądzach. Kiedy byłam biedną studentką to faktycznie 6 tys wydawało mi się dużą kwotą. Ale w momencie, kiedy zaczęłam pracować, nawet zarabiając niewiele - kwota ta wydaje się być śmiesznie mała. Kilka miesięcy zaciskania pasa i po sprawie. Nie umiałabym zaufać człowiekowi, który przełożyłby ślub ze mną z powodu tak smiesznej kwoty. Ten krok byłby poczatkiem końca naszego związku. Dla faceta to jeszcze większy cios. Jesli narzeczona przekłada ślub z powodu niewielkiego długu to co będzie w momencie, kiedy nastąpi trudny czas, będą dzieci, duże wydatki, powstaną nowe długi? Zarząda rozwodu? Litości...
Ale nie jest nigdzie napisane, że muszą się rozstać. Wystarczy czytać całe zdania, a nie półsłówkami.
Dla niektórych osób 6 tyś. to mało i śmieszna kwota, a dla innych może być spora!Niech autorka posta sama się wypowie, bo każdy ma na ten temat inne zdanie i ma prawo je wyrazić.
Desire - a Ty kierujesz się sercem czy rozumem
??? Bo może warto spróbować to troszeczkę pogodzić? Intercyza żadna hańba a rozsądek podpowiada aby zabezpieczyć się przed ewentualną niefrasobliwością małżonka - by nie odbiło się to na dzieciach np. Dowiedz się o szczegóły co do intercyzy - przecież ona nie przekreśla pomocy dla męża w razie problemów - zmienia tylko twoją pozycję - tyle tej pomocy ile Cię stać i bez uszczerbku dla rodziny. Takie ubezpieczenie. A intercyza nie przekreśla istnienia również wspólnego dorobku, nie wszystko jest już oddzielne na zawsze - to zależy do ustaleń w intercyzie. Najlepiej dopytaj się się prawnika
A może taka intercyza dobrze by wpłynęła na poziom odpowiedzialności i sposób myślenia twojego partnera? Dotarło by do niego, że nie może wszystkiego zwalać na Ciebie i konsekwencje jego działań spadną głównie na jego barki. To tak na przyszłość - gdyby mu w trakcie małżeństwa wpadło do głowy robić jakieś długi za twoimi plecami
32 2011-03-02 12:43:35 Ostatnio edytowany przez Desire1987 (2011-03-02 12:54:57)
nIE ZAMIERZAM NIC PRZEKŁADAC I POTEM BUJAC SIE 2 LATA BO NIE BEDZIE TERMINU W KOSCIELE ALBO GDZIEKOLWIEK INDZIEJ...POZA TYM ZA WESELE PŁACA NASI RODZICE A NIE MY. Podrózy poslubnych nie planuje tak samo nie chce za bardzo przeznaczac prezentów na spłate długów ale jak nie bedzie wyjscia to tak zrobie .
Wczoraj zostało zablokowane konto bankowe mojego M- cała wypłata.
Dzwoniłam do ZUS z prosba czy mozna rozłozyc to na raty itp... - kobieta stwierdziła ze nie mozna bo kwota - blisko 4 tys zł jest za mała!!!
Kurde o co tu chodzi?! zajęli mu całe wynagrodzenie - na dobrą sprawe jedyny dochód jaki ma... - gdyby nie moja praca nie wiem jakby zył... i ona mówi ze nie rozłoza na raty bo za mała kwota?! Nie wiem juz co tu robic...musze pomyslec jak to załatwic... wydaje mi sie to chore i niezrozumiałe bo nawet komornik zajmuje tylko 60 % wynagrodzenia a nie 100%
33 2011-03-02 15:38:48 Ostatnio edytowany przez niezapominajka85 (2011-03-02 15:39:09)
No to skoro tak, to czym Ty się przejmujesz, spłacaj długi Ukochanego i planujcie swój ślub! ;-) Powodzenia i szczęścia.
Też mnie zdziwiła ta gadka, że nie można podzielić tej kwoty. My nie mieliśmy z tym problemów, chociaż nie był to ZUS, to wyprosiłam żeby rozłożono całą kwotę (2 tys.) na mniejsze raty. Po jakimś czasie przesłano nam druki do wpłat, w normalnych kwotach
Może przejdz się do tego ZUSU oczywiście z narzeczonym i pogadajcie z urzędnikami w cztery oczy.
hehe milka ja tam dym taki zrobie ze wióry polecą wiec moze lepiej zebym ja tam nie szła:) w sumie wczoraj pojawiłys ie nowe okolicznosci i lepsze perspektywy- jak chcą całosc- to będa mieli za jakies 2 miesiące co prawda ale całosc:) Ozyłam odzyskałam wiare ze damy rade a to juz jest krok do przodu.
nawet wczoraj broniąc mojego M mało nie wydrapałam oczu szwagrowi:) Powiedział cos pod adresem mojego M ze on nie wie jak mozna to tak zaniedbac wiec przypomniałam mu ze jeszcze nie dawno sam chwalił sie wezwaniami do zapłaty za ubezpieczenie OC - zamknął sie i chyba mu głupio było:)