Nie wiem o co chodzi w tym temacie ale zwrócę uwagę na kilka rzeczy...
Fotografowałem lustrzanką od dziecka, jeszcze była to fotografia analogowa, więc zdjęcie musiało być perfekcyjne od momentu naciśnięcia spustu bo nie miałem ciemni. Kiedy upowszechniła się fotografia cyfrowa i lustrzanki cyfrowe, zrezygnowałem w ogóle z robienia zdjęć bo stwierdziłem że to do niczego nie prowadzi, poza tym że jest to trochę jak gitara- ograniczony instrument dobry do zawierania znajomości.
Znam się też trochę na malarstwie, od strony czysto praktycznej. Znam sporo malarzy amatorów. I śmiem twierdzić że oni są technicznie lepsi od absolwentów ASP bo nie pamiętam dzieła absolwenta ASP które by wskazywało na to że autor ma porządny warsztat malarski ,a wielu emerytowanych księgowych, górników itp. ma zupełnie dobry warsztat.
Ostatnio czytałem chyba w Wysokich Obacasach artykuł o sztuce współczesnej. Były tam pokazane trzy dzieła: Zdjęcie kilku osób w kołdrach stojących za płotem, w czerni i bieli (wymóg umiejętności zerowy, przekazu, przykro mi, nie zrozumiałem), następnie była instalacja trzech czarno-białych fotografii nagich ludzi (znowu, zero umiejętności, wartość estetyczna znikoma albo żadna, przekazu hmmm.... przykro mi, znowu nie zrozumiałem). Najbardziej mi się podobał z tego obraz przedstawiający trawnik i łódkę. Namalowane konturowo, bez perspektywy, ładna zieleń, umiejętności na poziomie, najwyżej utalentowanego ucznia gimnazjum, przekazu hmm, przykro mi, nie zrozumiałem :] Przypomniała mi się za to zeszłoroczna kampania bilboardowa sfinansowana przez ministerstwo kultury, polegająca na tym że jakaś "artystka" rzekomo przypatrywała się wnikliwie murom w mieście i na tej podstawie postanowiła na bilboardach w całym kraju umieścić napis "zimo wypierdalaj"
Za to przeprowadzający wywiad z panią kustosz muzeum, uwziął się na Matejkę... Na litość boską, Matejko miał rewelacyjny warsztat, i jak chciał coś obrazem czy postacią w obrazie przekazać (a malował właśnie po to żeby coś przekazać) to nie ma się wątpliwości o co chodzi, właśnie dzięki tej "przesadzonej" rzekomo ekspresji. Po tym się też pozna dobrego aktora, że nic nie mówi, nie ma żadnego rekwizytu ,a potrafi wszystko przekazać. Chciałbym zobaczyć tych nowoczesnych "artystów" jak robią taką "przesadzoną" ekspresję, tak dobrze jak Matejko :]
Tylko że do tego trzeba mieć warsztat i wykształcenie pozaartystyczne...
Na marginesie, do tego wszystkiego w wywiadzie rozbawiło mnie stwierdzenie pani kustosz że "sztuka dąży do Platońskich ideałów..." Szkoda że pani kustosz nie wie że Platon uważał artystów za szkodniki. :]