Witam
Szukałam podobnego tematu, ale niestety nie mogłam znaleźć, więc mam nadzieję, że się nie powtórzę.
Gdy jest impreza, jakiś wspólny wypad, czy nawet zwykłe wyjście na miasto wolę towarzystwo kolegów. Mam więcej znajomych płci męskiej i z nimi lepiej się dogaduję. Uświadomiłam sobie w czym tkwi problem - przy dziewczynach czuję się gorsza i na wierzch wychodzą wszystkie moje kompleksy. Wydaje mi się, że młode dziewczyny nie mówią o niczym innym jak odchudzanie, moda i chłopaki. A nie o tym powinno się rozmawiać na luźnym spotkaniu damsko - męskim. Czasami jest mi nawet wstyd za swoje koleżanki i za ich zachowanie. Z chłopakami można pożartować, pośmiać i na zupełnym luzie ponabijać się z siebie nawzajem.
Oczywiście są wyjątki, ale na palcach jednej ręki moge policzyć moje koleżanki, z którymi mogłabym "konie kraść", natomiast kolegów jest dużo dużo więcej.
Czy któraś z was też tak ma? Czy to wynika z tego, że jestem wredna i wolę trzymać sztamę z chłopakami, aby nabijać się z innych dziewczyn dlatego, że sama mam kompleksy? Nie chcę żeby tak było, a jednak zaczynam zastanawiać się nad tym...
Podobne tematy
Witam
Szukałam podobnego tematu, ale niestety nie mogłam znaleźć, więc mam nadzieję, że się nie powtórzę.
Gdy jest impreza, jakiś wspólny wypad, czy nawet zwykłe wyjście na miasto wolę towarzystwo kolegów. Mam więcej znajomych płci męskiej i z nimi lepiej się dogaduję. Uświadomiłam sobie w czym tkwi problem - przy dziewczynach czuję się gorsza i na wierzch wychodzą wszystkie moje kompleksy. Wydaje mi się, że młode dziewczyny nie mówią o niczym innym jak odchudzanie, moda i chłopaki. A nie o tym powinno się rozmawiać na luźnym spotkaniu damsko - męskim. Czasami jest mi nawet wstyd za swoje koleżanki i za ich zachowanie. Z chłopakami można pożartować, pośmiać i na zupełnym luzie ponabijać się z siebie nawzajem.
Oczywiście są wyjątki, ale na palcach jednej ręki moge policzyć moje koleżanki, z którymi mogłabym "konie kraść", natomiast kolegów jest dużo dużo więcej.
Czy któraś z was też tak ma? Czy to wynika z tego, że jestem wredna i wolę trzymać sztamę z chłopakami, aby nabijać się z innych dziewczyn dlatego, że sama mam kompleksy? Nie chcę żeby tak było, a jednak zaczynam zastanawiać się nad tym...
Ja tez tak miałam jak ty od zawsze wolałam towarzystwo chłopaków , a nie dziewczyn. Ale u mnie to było tylko dlatego ,że zawiodłam się na mojej przyjaciółce i nie umię już do dzisiaj zaufac żadnej dziewczynie. Ja nigdy nie czułam się zakompleksiona przy dziewczynach ale tak jak ty nie wiedziałam o czym z nimi gadac, Bo ile można słuchac o jednym i tym samym w koło Macieju. Z facetami jest inaczej tylko wtedy każdy zaczyna oceniac i mówi się ,że taka laska jest łatwa i wogóle. Niemartw się to nic złego , a co do kompleksów każdy je ma. Powinnaś czuc się dobrze sama ze sobą i to jest najważniejsze.
Ja również wolę towarzystwo mężczyzn. Miałam tak od dziecka, zawsze miałam więcej kolegów niż koleżanek. Z facetami czuję się na luzie. Jestem sobą. Towarzystwo dziewczyn mnie nudzi. Nie mamy wspólnych tematów. Mam jedną przyjaciółkę i nie mam własnych koleżanek - wszystkie, z którymi się spotykam przy okazji jakiejś imprezy, czy spotkania na piwie, to koleżanki mojej przyjaciółki. Ja mam samych kolegów. Dobrze mi z tym ![]()
Ja niby koleżanki mam, ale jeśli przyjdzie do jakiejś imprezy, czy zwykłego wyjścia na piwo, to wolę gadać z chłopakami - wtedy jest śmiesznie, można na luzie pogadać itd. Gdy natomiast na imprezie znajdzie się jakaś dziewczyna (oprócz tych co mogę policzyć na palcach jednej ręki, co wspomniałam wyżej), to nie mam pojęcia o czym można gadać... o tym czy "nie rozmazał mi sie makijaż?" "nie wyglądam w tym grubo?". Wiem, ze to głupio zabrzmi, ale czasami nie dziwię się chłopakom, że twierdza iż z dziewczynami nie da się dogadać ![]()
Ja także wolę towarzystwo facetów. Może dlatego że w LO byłam w klasie informatycznej - 25 chłopaków, 6 dziewczyn. Czułam się świetnie z nimi, było wesoło, zawsze coś wykręcili śmiesznego. Z dziewczynami z klasy także się dogadywałam, bo wszystkie byłyśmy nastawione na męski sposób bycia, spędzania czasu itp. Teraz jestem niby na politechnice, ale typowo kobiecym kierunku. Jest tylko 20 facetów na całym wydziale. Na początku nie mogłam się odnaleźć do tej pory jest ciężko. Także mi się wydaje, że dziewczyny ciągle mówią o modzie, kosmetykach, facetach itp. Z chłopakami można się naprawdę pośmiać, a nie tylko śmiać się z nieudanego żartu koleżanki.
wiesz ja tez wole towarzystwo kumpli,na "przyjaciółkach" się wiele wiele razy zawiodłam,miałam i takie które zadzierały nosa i też czułam się przy ich gorsza jednak wole towarzystwo kumpli z innego powodu po prostu można z nim pożartować ,pogadać i nie ma w nich tyle zawiści co w kobietach.facet jak powie komplement nawet czysto koleżeńsko to można być pewna że to szczere jest ,a u większości kobiet coś się za tym kryje;)
Dziekuje wam za odpowiedzi
Wlaśnie duzo robi to, jeśli "koleżanka" nas zawiodła - mi się w sumie taka sytuacja nie zdażyła, ale rozumiem to. Chłopaki są szczerzy to bólu - i to własnie jest najlepsze w zwykłej, czystej znajomości... ![]()
ja zawsze wolałam towarzystwo moich kolegów niz koleżanek bo zawsze miałam dość babskiego gadania przez godzinę o odcieniu lakieru do paznokci albo o super sukience którą widziała dwa dni temu na wystawie - litości. Albo wiecznych narzekań na swoich facetów i ogólnych żalów.
Chłopaki zawsze żartuja, mozna luźno pogadac, zawsze jest cos ciekawego do zrobienia. I faceci tak nie obrabiają sobie tyłków i nie są zawistni.
Widze, że bardzo dużo dziewczyn uważa jak ja... to mnie troche pocieszylo ![]()
10 2011-02-22 22:14:15 Ostatnio edytowany przez Aaricia (2011-02-22 22:18:09)
Nie wiem dlaczego wy tak na te kobiety najeżdżacie. Nie wszystkie sa zawistne, obłudne, fałszywe, niektóre mają więcej tematów do rozmów niż najnowsze trendy kosmetyczne. Zasada jest prosta - jako bliższych znajomych dobieram osoby, które mi odpowiadają i z którymi się rozumiem. Mam wiele bliskich koleżanek, kilka z nich zasługuje na miano przyjaciółek. Gdybym miała wybierać to jednak też bym powiedziała, że wolę męskie towarzystwo. Ale nie dlatego, że babskie jest fe tylko dlatego, że kiedy przebywam w męskim towarzystwie to unosi się chemia. Mężczyźni mnie intrygują jako płeć odmienna, fascynuje mnie ich psychika i postrzeganie świata. Nawet w najbardziej kolezeńskim towarzystwie facetów są jakieś iskry - zaintrygowanie przeciwną płcią, da się wyczuć pewne "stroszenie piórek", cień flirtu. I to jest sedno tego, dlaczego kobiety wolą męskie towarzystwo, mimo, że żadna z dziewczyn nie chce się tutaj przyznać. Najbliżej prawdy jest autorka tego wątku - twierdzi, że nie lubi grona kobiet, bo czuje się gorsza. W towarzystwie mężczyzn nie ma konkurencji, wszystkie samce poświęcają uwagę tylko jej. Inna dziewczyna napisała, że dziewczyny są nieszczere - oczywiście, że lepiej brzmi komplement w wykonaniu mężczyzny niż kobiety - mężczyzna to przecież zwierzyna i męski komplement podnosi poczucie własnej wartości (przecież na tym świecie chodzi o przypodobanie się płci przeciwnej, a skoro podobam się koledze to znaczy, że generalnie podobam się facetom), a kobieta - rywalka. Kobiety kochają być adorowane, być w centrum uwagi - zwróćcie uwagę, że kobieta w towarzystwie mężczyzn ZAWSZE jest w centrum uwagi. Kiedy pojawiają się inne kobiety - o uwagę trzeba walczyć. A kobiety nienawidzą być w cieniu.
Dobrze to opisałaś. Tak jak napisałam na początku - w gronie kobiecym czuje się gorsza, ale to nie jest najwazniejszy powod dlaczego lubie przebywac w gronie meskim. Poprostu wsrod dziewczyn łapie doła - mowia o chłopakach, o tym kto sie komu podoba i jaki to mogą wybierac wsrod kolesi (tak, jestem zazdrosna). A w towarzystwie meskim poprostu zapominam o tym, ze jestem sama, ze kogos mi brakuje... Troche ciezkie do opisania...
Chyba rozumiem o co Ci chodzi. Męskie towarzystwo daje pewną namiastkę posiadania 'tego jedynego". Miedzy facetami czujesz się kobietą, czujesz te cienie chemii i feromonów. Jeśli jesteś samotna wśród dziewczyn nawijających o facetach można faktycznie się zdołować. Męskie towarzystwo w tym temacie nie dołuje, czasem któryś powie komplement, wykaże zainteresowanie - wszystko to, czego się oczekuje od swojego faceta w związku, tylko w dużo mniejszym, bo kolezeńskim stopniu. Ale kiedy się tego wlasnego faceta nie posiada, to takie namiastki nają ogromne znaczenie
Aarica napisalas wlasnie cos czego do konca nie bylam swiadoma, ale to szczera prawda... dzieki ;*
Ja sie z Aarcia nie zgadzam. Moi koledzy są moimi znajomymi od baaardzo dawna, każdy conajmniej od 5 lat i jesteśmy sobie równi, nikt nie traktuje mnie jak królewne w gronie chłopów, tym bardziej ze mam wspaniałego narzeczonego i nie potrzebna mi dodatkowa uwaga czy jakies flirty.
To są moi kumple, przyjaciele - nie musze walczyć o ich uwagę, o bycie w centrum zainteresowania bo jestem kobietą i mają koło mnie skakać.
Oczywiście nie generalizuje. Na to co pisze na pewno mają wpływ kobiety którymi sie otaczam i otaczałam. Ja jestem osobą bezkonfliktową i nigdy nie miałam jakis problemów z któraś z koleżanek ale byłam niejednokrotnie świadkiem jakis żalów, kłótni, problemów i innych niefajnych sytuacji których w gronie męskim nie ma.
Czasami jest tak,ze można lepiej sie porozumieć z facetami.Kobiety sa zazwyczaj zazdrosne i zawistne.Z facetem mozna o wszystkim pogadać,potrafi nieźle doradzić.Z kobietami bywa różnie.;)
To co pisze ffelicity, to rowniez prawda... Ja tez mam kolegow, z ktorymi znam sie od bardzo dawna i nigdy przenigdy nie przyszloby mi do glowy, ze z ktoryms z nim mogloby polaczyc mnie cos wiecej - ale jednak wole ich towarzystwo. Czasami jest nawet tak, ze wole isc na impreze ze starymi kumplami niż z mniej znanymi, ktorzy troche mnie "kreca". Wiec ciezko jest to wyjasnic ![]()
To prawda, że kiedy jestem w męskim towarzystwie, to mogę wyczuć tę "chemię", czasem pojawia się jakiś niezobowiązujący flirt, ale to raczej w przypadku nowszych znajomości. Jeśli chodzi o towarzystwo facetów, których mogę nazwać przyjaciółmi, to tej "chemii" nie ma. Na szczęście, bo chyba musiałabym zakończyć taką przyjaźń...
Jasne, że są kobiety, które mają ciekawsze tematy do rozmowy niż najnowsze cienie do powiek
ale mimo wszystko jakoś nie umiem przy kobietach czuć się na luzie. Zawsze moje zachowanie było bardziej męskie niż kobiece - dopiero uczę się być kobietą. Może dlatego wolę towarzystwo mężczyzn. Mam wrażenie, że na niektóre tematy ciężko porozmawiać z kobietami. Faceci są bezpośredni, nie obrażają się, są szczerzy - czasem nawet do bólu, ale to właśnie w nich cenię. Wydaje mi się, że faceci mają też większy dystans do siebie.
To, że wolę spędzać czas w towarzystwie mężczyzn wynika pewnie z obu tych kwestii - "chemia" i bezpośredniość facetów.
A moze jest tez tak, ze wolimy spedzac czas w gronie meskim, bo wtedy bardziej nam zalezy na tym zeby sie nie klocic, ze bardziej zalezy nam na opini? Bo ja np czesciej przeprowadzam zlosliwe rozmowy z kolezankami, bo z kolegami poprostu nie da sie poklocic...
a ja mam w pracy taką dziewczynę,która nie potrafi w żaden sposób współżyć tj.rozmawiać,przebywać z kobietami...wyłącznie bez wyjątków kumpluje się z mężczyznami i wychodzi na to,że z nimi obgaduje inne kobiety i je wyśmiewa:-(
wiem,bo z czasem faceci mówią sobie i nam kobietom o tym,po czym odsuwają się od niej...
Faceci tez obgaduja dziewczyny i jesli w ich towarzystwie jest dziewczyna, a mimo tego oni obgaduja inne tzn ze maja do niej troche zaufania. Jesli przy mnie jest taka sytuacja, to ani nie bronie, ani nie nadaje razem z nimi, a w stosunku do dziewczyn nic im nie mowie o tym...
większość nastoletnich dziewczyn zachowują się w tych czasach jak ,, paniusie". chłopacy są inni.
dobrze mieć bliską koleżankę bo z chłopakami nie zawsze możesz o wszystkim porozmawiać... ![]()
22 2011-02-25 15:36:13 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-02-25 15:37:37)
Osobiście wielokrotnie nacięłam się na damskie przyjaźnie - w przyjaźń damsko męską nie wierzę - zawsze kończyła się w łóżku. Ostanim przykładem jest mój mąż - swego czasu przyjaciel i powiernik.
Co do kobiet - niestety w młodości pechowo natykałam się na dwulicowe zazdrośnice. Najpierw było super hiper, zwierzenia o dupie maryni, o uczuciach do chłopaka, etc. A jak tylko znikałam z pola widzenia - obgadywanie, naśmiewanie, podrywanie mojej sympatii. Wiele "przyjaciółek" w ten sposób się wykruszyło.
Jako młodziutka kobietka zawsze miałam powodzenie u chłopaków - dziewczyny mnie po prostu nie znosiły, więc jak w końcu znalazłam jakąś "przyjaciółkę od serca", zdrada bolała tym bardziej.
Kolegów mialam więcej to fakt ale nie dlatego że czułam się gorsza tylko dlatego że dziewczyny były małpowate.
Czytajac post Kriss nasunelo mi sie cos jeszcze. gdy dziewczyna kumpluje sie z chlopakami, to od razu wplywa to na zazdrosc wsrod innych dziewczyn. A jesli dziewczyna jest zazdrosna, to od razu jest zlosliwa, wkurzona itd. Wiec moral taki: mam duzo kumpli i jestem w paczce damsko meskiej z przewaga meska, to inne dziewczyny mnie nie lubia. A co za tym idzie - trudniej nawiazac z nimi przyjazn.
W moim przypadku tak jest - mam przyjaciolki, ale glownie z tej samej paczki, czyli takie, ktore rowniez wola towarzystwo chlopakow. Nie ukrywam, ze wiele dziewczyn (bardziej jeszcze w czasach liceum) poprostu mnie nie lubi wlasnie za kumplowanie sie z chlopakami.
Dziewczyny nie lubią takich, które kumplują się z chłopakami, bo są dla nich konkurencją. No i mogą je obgadywać z chłopakami ![]()
Nemezys - taka zazdrość jest charakterystyczna dla osób młodych, w czasach "paczek" i "kumplowania się". Kilka lat później co najwyżej inne dziewczyny zazdroszczą tego, że się dogadujemy z mężczyznami, a one się nawet z mężem nie umieją dogadać
Nie każdy rozumie, że dużo łatwiej dogadać się z kolegą niż z własnym facetem. Wobec kumpli ma się mniejsze oczekiwania, nie irytują ich zwyczaje (przecież nie musimy ich znosić pod jednym dachem)
No tak, dokladnie masz racje... Na chlopaka patrzy sie pod innym wzgledem, przykladowo - gdy chlopak sie upije i wyglupia, to mozna to potraktowac niezbyt fajnie, natomiast, gdy chlopak to mamy smiechu tylko ![]()