netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak wygląda związek po nastu latach?

18 odpowiedzi6 929 wyświetleńzałożony przez klaudias, 22.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak wygląda związek po nastu latach?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1 Ostatnio edytowany przez Noelle (2011-02-22 14:51:37)

Temat: Jak wygląda związek po nastu latach?

Witam drogie forumowiczki. Natknęła mnie myśl i artykuł Link usunięty z powodu naruszenia regulaminu forum, aby przemyśleć niektóre sprawy. Zastanawiam się, czy ja za dużo wymagam, czy ja mam ten syndrom o którym jest mowa w artykule. Czy w związku po nastu, dziesięciu latach już nie można rozpalić tej iskry co na początku? Czy ważniejsze od motylków w brzuchu jest właśnie to, że się przyjaźnimy i po prostu jesteśmy razem. Że stawiamy życiu czoło we dwójkę? Podyskutujmy o tym przez chwilę. Może jeszcze jakiś pan by się dołączył? smile

2

Odp: Jak wygląda związek po nastu latach?

Jeśli chodzi o mnie to artykuł ten ukazał mi, że nasz związek ma jakąś tą siłę, że jeśli artykuł mówi prawdę to spełniamy wszystkie te podstawy o któych jest mowa. Zastanawia mnie tylko, czy nie cierpię na ten syndrom tzw. miłości romantycznej, czy faktycznie oczekuję zbyt wiele. Artykuł ten podsunął mi mój facet podkreślając właśnie ten fragment: ... Istnieją także osoby uzależnione od mitu tzw. miłości romantycznej. Oczekują od partnera nieustających "wysokich obrotów" i skupienia na sobie. Kiedy poziom pożądania spada, zaczynają czuć się niekochane, niedocenione, znudzone...

3

Odp: Jak wygląda związek po nastu latach?

Ja bardzo długo byłam uzależniona od 'fazy romantycznej'. Kiedy były 'mrówki w brzuszku', tęsknota, i ta cała burza hormonów, to byłam zadowolona. Ale w momencie, kiedy to znikało (najczęściej po 2-3 miesiącach), szukałam nowego obiektu westchnień. Nie oszukuję siebie- byłam szczeniakiem, i miałam prawo do szukania tego, na czym naprawdę mi zależy.

Teraz nadal jestem szczeniakiem, ale chyba bardziej dojrzałym. Mimo to, nadal ciężko mi zrozumieć, czym właściwie jest 'prawdziwa miłość'. Myślę jednak, że to składanka wielu elementów- troski, kompromisów, przywiązania, intymności, bliskości, akceptacji, zrozumienia, przyjaźni... pewnie da się jeszcze uzupełnić tę listę.

Kiedyś miłość kojarzyła mi się z ciągłą walką, może dlatego też nie chciałam wchodzić w te dalsze, bardziej dojrzałe etapy. Teraz jednak skłaniam się ku twierdzeniu, że miłość to praca. Ciężka, ale zawsze warta włożonego wysiłku. I nie wiem, jak widzą to mężczyźni, ale poszukiwanie i praca włożona w miłość to dla mnie, jako kobiety, jestem jednym z głównych celów w życiu.

4

Odp: Jak wygląda związek po nastu latach?

my po nastu latach jesteśmy innymi ludźmi.... więc związek też jest inny......

na pewno musi być i codzienność i święta...... jeśli w związku są dzieci... to nie mogą one przesłaniać całego świata.... i być na pierwszym planie...... rodzice muszą mówić jednym głosem i być konsekwentni

ludzie muszą być dla siebie ważni, muszą codziennie ze sobą rozmawiać i mieć o czym.... czyli muszą mieć każdy trochę swoje życie.... muszą umieć radzić sobie z kłopotami dnia codziennego i się wspierać.... muszą się zaskakiwać choć trochę.... i umieć ze sobą żartować....

udany związek to też ....regularny seks..... i dobrze jest codziennie przed spaniem się przytulić.... żaden spór nie jest wart tego, żeby jedna ze stron spała na kanapie.... smile ...kłócić też się trzeba nauczyć.... nie obrażać, ani nie ranić....

wszystkiego tego ludzie uczą się w związkach... latami.....

mój (związek) po więcej niż nastu latach jest ..... całkiem fajny..... smile

5

Odp: Jak wygląda związek po nastu latach?

ciekawi mnie co bedzie u mnie dalej ... niedługo bierzemy ślub:) jestesmy ze soba 5 lat do tej pory było cudownie nie mogłam narzekac, od ponad roku mieszkamy razem i nie ukrywam duzo sie zmieniło....

6 Ostatnio edytowany przez MagdaEM. (2011-02-22 16:12:04)

Odp: Jak wygląda związek po nastu latach?

Też się czasem zastanawiam jak to będzie za kilka lat. Nie chciałabym żeby miłość nam spowszedniała, chcę ciągle czuć to co teraz. Kiedyś tęskniłam za tym co było - za "motylkami w brzuchu", za uniesieniami i emocjami, który były bardzo silne. Kiedy zamieszkaliśmy razem część rzeczy się zmieniła. Myślałam nawet, że nie uda nam się, przeszliśmy przez przynajmniej dwa duże kryzysy w związku. Teraz wiem, że były nam one potrzebne. Po tym wszystkim jestem inna - inaczej patrzę na związek, na pewno bardziej dojrzale.

Wiem, że uczucie się zmienia, ewoluuje. Teraz mam wrażenie, że jestem z moim mężem od zawsze. Nie potrafię sobie przypomnieć jak było wcześniej. Jesteśmy ze sobą prawie 6 lat, w tym czasie bardzo dużo się działo. Wiem, że jestem na innym etapie niż moi znajomi. Myślę, że wiem czym jest miłość, wiem jak o nią dbać, czego oczekiwać. Mam nadzieję, że po latach miłość nadal będzie obecna między nami. Nie wyobrażam sobie żeby fundamentem związku było tylko przyzwyczajenie. Jesteśmy młodzi a czasem czujemy się jak stare dobre małżeństwo smile ale w pozytywnym sensie. Mam nadzieję, że to będzie trwać.

Katbe zauważyła, moim zdaniem, bardzo ważny aspekt. Należy umieć się kłócić, bo kłótnie też są potrzebne, ale te które przynoszą zmiany, a nie te które polegają tylko na wyrzucaniu sobie wad i wyciąganiu przeszłości.

7

Odp: Jak wygląda związek po nastu latach?

katbe nie zapomne jak zapytalam pare lat temu moja mame(takze 40+) czy ludzie w jej wieku uprawiaja sex...dobrze ze to bylo przez gg bo pewnie smiala sie ze mnie bardzo:P
ja patrze na wujki, citki, znajomych i szczeze mowiac w tych nastoletnich zwiazkach i wiecej nie  widze uczucia. owszem widze wspolny jakis kierunek, ale nie wspolna starania o zwiazek tylko o rzeczy materialne dom, samochod, nowe meble itd... nie widze nic wiecej. patrze na rodzicow i nie wiem dlaczego sa razem, moze temu ze po okolo 17latach malzenstwa i tulaczki kupili dom i teraz trudno byloby to podzielic, mysle dlaczego moji dziadkowie sa razem jak ciagle klocia sie i to przy wszystkich(choc mama mowi ze w dziecinstwie nigdy nie widziala klotni swych rodzicow)
a wiec gdzie tu milosc? mi tez sie udaje ze to z czasem sie wypala, ze ludzie sa razem dla biznesu-moze to za ostre slowo ale dla jakis tam zaleznosci, jak maja dzieci to niechce sie dzielic i walczyc o to, jak ma sie majatek to tez sie niechce rozchodzic bo za duzo zachodu poprostu albo po prostu nie ma gdzie sie odejsc...

teraz o mnie...jestem w zwiazku ponad 4lata w tym ponad 2,5r po slubie...motylki?? oj nie nie czuje tego, nie pamietam czy wogole czulam to kiedykolwiek, moj maz jest dobrym czlowiekiem, lagodnym, pracowitym, tolerancyjnym(moge nieugotwac obiad, czy cos tam zaniedbac) a do tego kocha dzieci(w tym jedno dziecko nieswoje biologiczne) i wlasnie z tego powodu jestem tez wdzieczna ze zechcial nas w pakiecie(poznal mnie jak corka miala 2tyg)
z nim jest tak napewno...na stale, wiem ze nie zdradzi, ze nic nie wykreci, ze zawsze zadba o wsyztsko co mu powiem ze trzeba zrobic, ze nigdy nie odejdzie! ale to chyba tyle, tzn on mowi ze kocha i mysle ze tak jest, ale nie ma sexu(zadko) nie ma czulosci-a raczej nie wi ejak to okazac no i NIGDY NIE BYLISMY BEZ DZIECI tydzien rok jak inni...
zaraz sie rozplacze...
wczoraj ogladajac "M jak Mroczek" gdy dziadkowie sie pogodzili i sie przytulili, maz spytal-my tez tak bedziemy na starosc, odpowiedzialam nie! i tak mysle, nie da sie byc razem gdy sie zyje jak w rodzienstwie, musza wszystkie sprawy sie ukladac, aby zycie szlo rowno a nie jak jedna z dziedzin zyje kuleje to cale zycie tez koleje.

choc powiem szczeze, mam nadzieje ze sie myle, ze milosc istnieje i 10 i 20 i 40lat po slubie a nei tylko laczy ludzie wspolny majatek, dzieci i brak odwagi przed zaczynaniem od nowa

8

Odp: Jak wygląda związek po nastu latach?

A ja jestem żoną już 33 lata, całe dorosłe zycie. I gdy spoglądam na swoje życie to czuję, że to właśnie teraz jest nasz najlepszy czas, czas cieszenia się tym co udało nam się razem dokonać. Dzieci już dorosłe, wykształcone, niezależne. Urodził się nasz wnuk, niesamowite doświadczenie, wisienka na torcie naszego udanego życia! Za nami już burze, emocjonalne zawieruchy, trudny czas dojrzewania naszych dzieci, dorabiania się, zaciskania pasa. Czy tęsknię za młodością "durną i chmurną"? Nie, nie tęsknię za emocjonalnymi wzlotami i upadkami. Tak to juz jest, że z wiekiem pragniemy stabilizacji, spokoju i przewidywalności. Mąż jest dla mnie kimś najbliższym, kto zna mnie na wylot, a ja znam jego. Rozumiemy sie bez słów. Mamy dla siebie mnóstwo tolerancji i zrozumienia. Kazde z nas ma swoje pasje i wreszcie mamy CZAS i PRZESTRZEŃ by sie im oddawać do woli, On swojej elektronice, a ja książkom i ogrodowi.  Zawsze tak było, ale kiedyś były to chwile kradzione dzieciom, domowi, związkowi, teraz nic nas nie ogranicza. Ja już na emeryturze, mąż jeszcze pracuje, ale bez parcia na więcej, choć ma zawód, który ma duże możliwości. Mamy wszystko co nam potrzebne do szczęścia, dom na wsi, ogród, spokój i ciszę, możliwość podróży i siebie nawzajem. Nie ma nic przyjemniejszego dla starego małżeństwa niż zimowy wieczór przy kominku, czerwone wino i wspomnienia z podróży przez świat i życie. Cieszymy się tym co mamy, każdym dniem bez wielkich wydarzeń, stabilizacją. Czy to jest szczęście? Dla nas tak, choc może ktoś inny czegoś innego by pragnął. Ja nie zamieniłabym swojego życia i swojego męża na inne.

9

Odp: Jak wygląda związek po nastu latach?

Marena i Ciebie właśnie podziwiam smile Jak to się stało, że tak długo jesteście razem? Jak osiągnąć właśnie taki stan smile Zazdroszczę Ci maksymalnie. Niestety moi rodzice się rozstali i w moich najbliższych nie widzę właśnie szans na wspaniały długowieczny związek. Jak przeżyliście trudny okres 40 latka? Czy mąż był zawsze Tobie wierny i byliście zawsze szczęśliwi? Nie mówię tu o dzieciach, bo widzę, że faktycznie jesteście dobrymi rodzicami smile

10

Odp: Jak wygląda związek po nastu latach?

Wiesz Klaudias, szczęście nie jest stanem stałym. W życiu są chwile, że wzlatujesz pod niebiosa i takie, kiedy masz wrażenia, że jesteś w piekle. Gdy zrobisz bilans swojego życia po wielu latach, możesz powiedzieć czy wyszedł na plus czy na minus. Jesli na plus, to znaczy że masz szczęście.
Jak to się stało, że tak długo jesteśmy razem? Wiedzieliśmy od początku, że małżeństwo to NIE TYLKO bajka i będziemy zmagać się różnymi trudnościami. Mieszkaliśmy w pokoiku przy rodzicach z małym dzieckiem, potem znaleźliśmy mieszkanie daleko od naszych rodzin i musieliśmy radzic sobie sami w czasach, gdy zdobycie mleka w proszku dla dzieci było wyprawą po złote runo. Było ciężko, ale cieszylismy się każdym drobiazgiem. Tym, że udało się "zdobyć" masło albo kupić "na kartki" ładny kawałek mięsa. Nasze zycie było krzątaniną wokół spraw codziennych, bytowych. Nie mielismy czasu na grzebanie w swoich duszach i zastanawianie się nad tym, czy ON/ONa kocha naprawdę. To było oczywiste, że się kochamy, skoro wszystkie siły oddajemy rodzinie. Mieliśmy zadanie do wykonania - wychować i wykształcic nasze dzieci i nic nie było dla nas ważniejsze, nawet nasze wewnętrzne rozterki. Mieliśmy z mężem zawsze szacunek dla naszej wzajemnej odrębności, rozumieliśmy naszą "inność" i nie próbowaliśmy nigdy naginać partnera do naszych wyobrażeń. To się nazywa tolerancja. Mąż lubił wędkować, a ja przez "utonięcie" w książce notorycznie przypalałam ziemniaki. Nie robiłam mu awantur o to, że znika nad rzeką, ani on mnie, że znowu obiad niedobry. Nasze małżeństwo nie było więzieniem dla nikogo. Ufałam i ufam mężowi, a on mnie. Nigdy nie myslałam o zdradach, nie sprawdzałam, nie kontrolowałam, ani nie zaznałam kontroli z jego strony. Czy nigdy mnie nie zdradził? NIE WIEM i jeśli tak było (chociaż nic na to nie wskazuje), to  nie chce wiedzieć. Jakos tak zawsze było, że miałam PRZEKONANIE, że spelniamy swoje wzajemne oczekiwania.
Trudny wiek 40-latka? To było w czasach kiedy bardzo intensywnie pracowaliśmy zawodowo, mąż łapał każdą okazję by dorobić i ja też dwoiłam się i troiłam, żeby sprostać wszystkim obowiązkom. Nawet nie zauważyliśmy tego, że to trudny wiek.  Żyliśmy zwyczajnie, cieszyliśmy się sukcesami, razem stawialiśmy czoła problemom, które mieliśmy. Ciągle brakowało pieniędzy, dzieci dorastały, ale nasze pokolenie jest przyzwyczajone do samoograniczania się, bo wychowaliśmy się w czasach, gdy brakowało wszystkiego i zyło się siermiężnie. Nie mamy obrączek, bo przed laty sprzedaliśmy je na złom, zeby zrobić dzieciom Święta. Do tej pory nie kupiliśmy nowych, chociaż teraz nas juz stać.
W sumie gdy tak teraz opisuje moje małżeństwo to widzę, że przez te wszystkie lata skupieni byliśmy na zadanich, które dawało nam zycie, a mniej na swoich wnętrzach i analizowaniu tego co jest mędzy nami. Bylismy i jesteśmy zgranymi partnerami, łączy nas podobieństwo, nawet fizyczne. Mamy ten sam pogląd na zycie, te same priorytety, przekonania polityczne i stosunek do religii, nie było wątpliwości co do kierunku, w którym idziemy.  Mielismy szczęście, że nie dotknęły nas ciężkie choroby i nałogi, dziękuję za to Sile Wyższej!

Obserwuję współczesność, młode małżeństwa, które zaczynają życie we dwoje. Na wsi, w której żyję młodzi dostaja na poczatek piętro rodzicielskiego domu, a czasem swój dom. Pomoc rodziców we wszystkim, w umeblowaniu, kupnie samochodu, wychowaniu dzieci. To bardzo dużo, myślę, że ZA DUŻO! To rozleniwia, zniechęca do pracy. O czym marzyć, jeśli na początku ma się to, na co poprzednie pokolenia pracowały całe zycie? W moim odczuciu małżeństwo jednoczy wspólna praca, wspólne dorabianie się, wspolne pokonywanie problemów i wspólna radość z ich pokonania. I patrzenie na dzieci wspólnie dobrze wychowane.

Syla, wypala się romantyczne zuroczenie z początków związku, ale gdy ludzie znajdą w swoim małżeństwie harmonię, równowagę, wspólny równy krok, to rodzi się tam coś głębszego, trwalszego, ma się poczucie dopełnienia, poczucie bezpieczeństwa, zrozumienia i akceptacji całej ciebie, ze wszystkimi zaletami i wadami, całej twojej niedoskonałości i cudowności. Nie wiem czy może być coś lepszego niż taka bliskość. Na początku, przez różowe okulary widac tylko to co cudowne. Potem, gdy spadną, dostrzegasz resztę i musisz mieć już coś więcej niz odlotowy seks, żeby to pokochać. Ja miałam pracowitość męża, jego zabieganie wokół rodziny, cierpliwość w tłumaczeniu małemu synkowi świata, zrobiony własnoręcznie z nieoheblowanych desek tapczan dla nas, jego zmęczenie po dodatkowych nocnych dyżurach za podwójne pieniadze potrzebne na nowe buty dla dzieci, jego wyrozumiałość dla mojego zmęczenia i znudzenia monotonią. I wiele innych rzeczy, które równoważyły to czego w mężu nie lubiłam. Teraz te wady są oswojone, udomowione, zwykle śmieszą, a nie irytują. Kpimy sobie z naszych wad nawzajem, bo to co nasz łączy jest większe i ważniejsze.

11

Odp: Jak wygląda związek po nastu latach?

marena wiem o czym mowisz, moj zwiazek dopuki byl byl narzeczenstwem powodowal wiele burz, teraz mysle ze to byly nadpobudliwa reakcja na jego bledy...nie umialam inaczej. sex byl zawsze w ilosci niewielkiej, mam 20pare lat i zawsze bylo co tydzien, teraz jest co 2 tyg wiec wiesz mi nie ma jakiejs namienosci i chyba nigdy nie bylo w dniu codziennym. po slubie stalo si etak jak mowisz stabilnie, on zawsze taki byl, taki napewno ze bedzie, ze nieodejdzie i niezdradzi, jakby niebylo miedzy nami to do tej pory tak mysle ze on nie odejdzie szybciej ja. wady...wiele zaakceptowalam, wiele zmienilismy i on i ja aby dalo sie razem zyc, ale nie umiem zyc bez sexu a raczej z ilscia malejaca, on i ja pracuje, oczywiscie ze jestem mu wdzieczna ze np przynosi mi wyplate i wie ze pujdzie w polowie na rachunki i czynsz, doceniam ze gdy mowie dzieciom trzeba kupic cos tam to bez zadnego "ale" mowi ze mam jechac i kupic. gdy mowie ze chcem odpoczac jeden dzien w miesiacu od dzieci i organizuje dzien ze to on z nimi zostaje, oczywiscie ze cenie gdy w okresie gdy ma chaltury(wiosna, lato jesten) to pracuje od 8 do 23 i 1 w nocy...cenie to ale ja uwazam ze pomagam mu w takim samym stopniu, wszelka kase jaka odlozy sie wydajemy na jego "zabawki" po prostu mu kupuje sobie odmawiajac, pomagam mu w pracy przy autach i wspieram go we wszystkim, w zakupie sprzetu do garazu, w decyzjach jakie auto brac do roboty, pomagam robic, znajduje mu czesci i wynajduje auta ktore wato kupic, wiec naprawde zyje jemu pomagajac, w domu obiad, posprzatane dzieci ogarniete. po porstu chcialabym cos w zamian, choc milosc ponoc "nieszuka poklasku" milosc, daje cos nie oczekujac nic w zamian....choc dla mnie to troche takie robienia z czlowieka osla co tyra.... rownowagi mi brakuje choc dochodze do wniosku ze rownouprawienia nigdy nie bedzie.
a stalosc w zwiazku to jest ciesze sie sie tym co ma sie? ja zawsze chcem wiecej-zauwazam ze to chyba zle, ale darze do jakiegos swego idealu i mysle ze nie jest przesadny.
poza tym zwiazke to ciagle starania o siebie...mysle ze to zatrudne do zrozumienia dla panow-przynajmniej dla mego

12

Odp: Jak wygląda związek po nastu latach?

Hmm.. chciała bym żeby u mnie było tak samo jak u mareny7 choć mam za sobą dwa nieudane związki marzy mi się taka właśnie starość z mężczyzną do którego mam zaufanie. Właśnie taki związek i starość mi się marzy.

13

Odp: Jak wygląda związek po nastu latach?

Marena - podziwiam i gratuluję życiowej mądrości! Masz związek o jakim wiekszość ludzi marzy a udaje sie nielicznym. Ty masz to szczęście, że trafiliście na siebie z mężem i zgadzacie się w najważniejszych sprawach a przede wszystkim macie do siebie zaufanie. Wiem też że to nie przyszlo Wam łatwo, ot tak po prostu, tylko ciężko na to pracowaliście. Zazdroszczę!

Syla- chyba już tak jest, że to co dla innych byłoby szczęściem dla innych jest niespełnieniem. Ty masz wiele ale nie czujesz się do końca szczęśliwa, czegos Ci brakuje mimo że masz dobrego, dbającego o rodzine męża, poczucie bezpieczeństwa, zaufanie.Jesteś zmęczona i rozczarowana, niedoceniona. Myśle, że każdy czlowiek ma prawo i powinien dążyć do szczęścia w każdym aspekcie życia a seks jest na pewno ważny dla związku. Może brak seksu wynika ze zmęczenia i zapracowania męża? Co On na ten temat mówi?

Pozdrawiam Was dziewczyny!

14

Odp: Jak wygląda związek po nastu latach?

wiklina, dlatego tak jak mowie w dniu codziennym doceniam to co robi dla nas, moze wlasnie dlatego nie zostaje dluzna i mu pomagam i sytaram sie przejac obowiazki-uwazam ze robie wiecej i oczywiscie jemu jest z tym ok, mowie ze on pracuje a ja robie tylko cala reszte:P
co do sexu z czego to wnika? od lat niewiadomo, zadne rozmowy prozby grozby starania i wymyslanie nic nie daje. co on mowi?? nic, ze nie wiem dlaczego tak ma, ze bardzo mu sie podobam, ze jest zazdrosny gdy inni panowie mnie zaczepiaja ale nie wie czemu tak ma no i co do dnia codziennego-mysle ze lenistwo przez niego przemawia. mam wrazenie ze najbardziej na swiecie kocha samochody, ja aby z nim byc tez w to przeniklam zeby wogole mnie zauwazyl, zeby mnial o czym ze mna gadac...jest wychowany bez ojca, matka jest pijaczka mysle ze to spowodowalo ze nie umie byc mezczyzna. jest taki ze bedzie napewno zawsze a ja?? z braku sexu mysle o zdradzie, wiem ze nic to nei zmieni ale tak jestem juz zalamana i trudno mi wierzyc ze bede z nim nazawsze bo nie jestem szczesliwa.
powiecie ze sex to niewszystko, napewno macie racje, tylko sprobujcie po zrobieniu wszytskiego zeby sex byl wieczorem zobaczec dupe partnera jak spi i miejcie tak bardzo czesto i sex 4-5razy w miesiacu przy bardzo dobrych wiatrach.
moze jestem uzalezniona od sexu , moze z wiekiem to sie zmieni ale na ta chwile nie umiem zyc bez sexu,
a co do zmeczenia, niesamowite jest to ze teraz gdy pracuje 9h kochamy sie zadziej, a jak wraca po nocy to mu sie chce kochac czyli to nie zmeczenie. ponoc wysilek, sport powoduje ze jest w mezczyznei wiecej testosteronu i mysle czy to nie jest powodem, jego zamala ilosc-nie mowcie mi o lekarzy, namawiam od 2lat

15

Odp: Jak wygląda związek po nastu latach?

Cóż, chyba trzeba podstępnie zainwestowac w afrodyzjaki wink)
A może najpierw sama wybierz sie do seksuologa i przedstaw problem, przecież nie jest jedynym facetem na świecie z problemem niskiego libido.

To fragm. artykułu:
Jedną z przyczyn spadku libido może być poziom hormonów. Jeśli w tym zakresie jest w porządku, przyczyn możemy szukać gdzie indziej. Przyczyny psychologiczne to najczęściej zwykły stres i przemęczenie wynikające z codziennych trudności. Wtedy warto zastanowić się nad tym, co można zmienić w życiu, w pracy, żeby tego stresu było mniej i żeby partner miał więcej czasu na inne czynności, pomagające rozładować napięcie nazbierane w pracy. Inną psychologiczną przyczyną są konflikty w związku- często niewyjaśnione kłótnie, pretensje, żale (nawet te sprzed kliku lat). Związki z wieloletnim stażem zagrożone są nudą, codziennością i monotonią. To Brak zainteresowania życiem seksualnym może być też jednym z pierwszych objawów pojawiającej się choroby, takiej jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze czy depresja oraz przyjmowanych leków (na przykład leków przeciwdepresyjnych). Objawy te mogą być zwiększone poprzez palenie papierosów, picie dużych ilości alkoholu, brak ruchu, zła dieta, zaburzenia snu. 

Magdalena Bogdaniuk, seksuolog

16

Odp: Jak wygląda związek po nastu latach?

Marena bardzo się cieszę że mogłam przeczytać o takim związku jak twój smile

W moim związku nie ma naście jeszcze lat, jest równe 10. Oboje z mężem pochodzimy z niełatwych rozbitych rodzin. Jest w tym jakaś szkoła , jak nie postępować , jakaś nauka ale nie kłamiąc bagaż także.

Dodatkowo mamy zupełnie inne temperamenty,ja gadatliwa, ekspresyjna , a mąż jest opoka spokoju , moim wsparciem skałą.
Zaczynając wspólne życie nie mieliśmy nic, gdyby nie moja babcia  jedlibyśmy z papierowych talerzy.
Początek wiadomo wicie gniazda, stopniowe trudne, żadnych wakacji i zbytków.
Ale była więź jak ściśnięta pięść dwoje ludzi splecionych mocno.

Zawsze mamy w ważnych sprawach jedno zdanie, a gdy mąż ma inne a widzę że dobre popieram go całym sercem. To ja namawiałam go na rewolucje i zmianę zawodu mimo iż on zmian nie lubi.
On za to robił dużo bym mogła ja poznać  coś nowego, nowe miejsca nowe światy.

Nie mieliśmy wsparcia w nikim, więc opieraliśmy się  życiu wspólnie, owszem były i nie porozumienia i łzy.
Jednak nie było dnia gdybym, mogła powiedzieć ze to nie jest ten jedyny, właściwy.
Nie jest ideałem, ma swoje wady, jest zamknięty w sobie , zwłaszcza gdy go coś boli.
Nie szarżuje kupując bilet w nieznane bo jakoś tam nam będzie.
Nie kłóci się o wszystko , cichy grzeczny i normalny.

A ja nie oczekuje by mój cichy spokojny facet  był nagle  dusza imprezy, by zaskakiwał mnie milionem niespodzianek. Nie oczekuje by był szalony.

Szalona w tym związku jestem ja. to wystarczy bym miała i roześmiane życie i dziwne pomysły, i kolorowe sny. On jest moim dopełnieniem, czymś czego nie potrzeba namacalnie określać.

Jak pisze Marena gdy związek przejdzie ewolucje z burzy hormonów na stały wspólny tor jest czym fantastycznym. Nie do opisania jest poczucie  jedności, miłości i jej głębi.
To jaka kobietą , wreszcie kobieta się czuje przy mężu nie dały mi żadne pierwsze skowronki motylki ...

Mamy wiele problemów ale każdy je ma, nie mamy dzieci a on uwielbia dzieci  ale żyjemy  bez jakiegoś nerwowego  a co będzie dalej. Ja wiem ze z nim mi żadne kłopoty nie straszne.

Rozbraja mnie gdy ostatnio opisał mi historie kolego który odmówił urlopu bo szkoda mu było kasy.
Mąż mi wtedy powiedział" Zobacz ile on traci, życie to nie tylko praca kłopoty , pieniądze  to przede wszystkim bliskość. Wspólne pójście na spacer w deszczu gdy obok jesteś"

Czy mam prawo narzekać mając takiego męża? Uważam że nie, nasza miłość z płomiennej spalającej stała sie  czymś stałym dającym ciepło obojgu.

Wiecie że my nie możemy  funkcjonować gdy jedno jest daleko od drugiego? Ja np nie mogę zjeść obiadu nawet jak go wcześnie zrobię dopóki on nie wróci.
Bywa że wyjadę to on mówi że te dni są wycięte z jego życia.
Dopiero gdy wracam przytula się i mówi  wróciło moje serce więc mogę żyć.

Nie musi być tak co dzień bym czuła  się jak w bajce bo to życie nie bajka. Przed nami  nieznana przyszłość.
Kiedyś odejdę , lub on odejdzie taka jest kolej rzeczy  więc ciesze się każdym dniem który daje nam los by byc wspólnie.

Jednego mogę być pewna , nic nie zastąpi rozmowy w związku, nic . Trzeba rozmawiać o swoich lękach, marzeniach, o problemach i o fantazjach.
Nie musowo koniecznie  co dzień, ale znajdywać takie małe chwile   dla siebie  by dopytać o to co czuje ta druga strona.
Nie wszyscy mogą łatwo rozmawiać o uczuciach, mój mąż nie umiał. Ale wypracowałam własne metody by czuł że interesuje mnie jego zdanie, jego myśli.

W miłości  nie może być żądań ja chcę, ja potrzebuję , bo on tez potrzeby ma . Jeśli widzę że on spełnia moje prośby to ja mimo że on milczy dopytuje się o jego   marzenia.

17

Odp: Jak wygląda związek po nastu latach?

wiklina
kiedys kupilam w sexshopie drogie afrodyzjaki dla meza...byly 3 tabletki, dalam jedna nic to po jakis 2h dalam reszte 2szt i nic:)
sobie wyobrazasz zjadl wszystkie tabletki po ktorych mial byc demonem i nic-wrecz az niemozliwe:)
a co do wypowiedzi ktora umiescilas-maz zawsze tak mial ze niewiele potrzebowal-przede mna mial tylko jedna dziewczyne i to chyba bylo 2-3zblizenia. potem mial dziewczyne 2lata z ktora nic nie bylo bo ona miala takie zasady, inny by niewytrzymal a on tak. ponoc masturbowal sie takze raz w tygodniu mniej wiecej.
co do nalogow alkohol, papierosy zadnego ruchu poza praca(mimo to jest chudy) diet domowa, z tym ze nie lubi np ryby czy warzyw wiec dieta tez nienajlepsza stres, napewno jakies ma ale tak bylo zawsze i tak jak mowie przy ciezszej pracy jakos czesciej sie kochalismy, tylko dlaczego,czy temu ze wzrostalo mu od wysilku testosteron, czy temu ze czul sie dumny ze ma chature i sam doslownie tworzy auto tak mial rozbite, czy temu ze mial wyzuty sumienia ze nie ma go w domu? przy oststnim samochodzie jak robil(okolo 2tyg) kochalismy sie mniej wiecej co 2 dzien, tak dobrze nigdy nie bylo.
a jesli to wina testosteronu to znaczy ze to hormony, moze leki pomoga.
a co do seksuologa czytalam ze ponoc jak ktoras z pani poszla do specjalisty takze z problemem meza to seksuolog kazal jej wyjsc i wrocic z mezem, bo to on powinien przyjsc.
z mezem trudno sie dogadac, powiedzial ze rozmowy niepotrzbuje, ze u niego w domu nie bylo rozmowy-fakt zrobil cos zlego czy cos sie stalo to udawali ze nic sie niestalo, teraz robi to samo.

18

Odp: Jak wygląda związek po nastu latach?

Bycie razem ze soba a nie obok siebie tyle lat , jest sprawdzianem naszych deklaracji uczuciowych skladanych dawno dawno temu.  To jak wygrana na LOTERII ZYCIA. Marenie sie udalo wygrac z proza zycia i doczekac pieknej stabilizacji i 100% satysfakcji w spelnieniu sie. Serdeczne gratulacje i zyczenia wiecznej szczesliwosci i nigdy nie przemijajacego UCZUCIA. Wszystkiego dobrego. Chcialoby sie powiedziec JA TEZ TAK CHCE.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak wygląda związek po nastu latach?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026