umieram powoli, kawałek po kawałku bez nadziei na odrodzenie
a miało być tak ...
Podobne tematy
a co się stało ?
Napisz coś więcej będzie łatwiej Ci pomóc.
przepraszam ale chyba jeszcze nie mogę
przepraszam
elefantko, przesledzilam Twoje wątki, czytalam też ostatni i nawet się uśmiechnęłam że komuś udało się w związku naprawić to co zostało utracone. Wiesz sama że opisanie tu swojego bólu pomaga. Mimo ze jestem młoda, cierpie teraz niesamowicie, ale dzięki dziewczynom w podobnej sytuacji do mojej jestem spokojniejsza. odzyskuje pogodę ducha i wiare w to że jeszcze będzie między nami lepiej.
Trzymam kciuki żeby Tobie też się udało. Dasz rade, bo jestes kobietą. My jesteśmy jak feniks - odradzamy się z popiołów;)
Jesteśmy w separacji. Dałam szansę i wrócił po jednym warunkiem PRAWDA I SZCZEROŚĆ. Pytałam o inne kobiety i o wszystko co mogłoby mieć wpływ na nasz związek. Chciałam wiedzieć na czym stoję. Przeczytałam w jego telefonie rozmowę z siostrą która namawiała go do randek że podniecają go teraz wszystkie kobiety a szczególnie te które mniejszych rozmiarów ode mnie. Mi zawsze mówił że kocha mnie taką jaka jestem i że uwielbia moje ciało. Mam nadwagę. Jestem po prostu gruba. Pękło mi serce. Napisał mi list że mnie kocha ale chyba nie dane nam być razem i .... zostawił obrączkę. Wyszedł.
Elefantko,"czas leczy rany" i coś w tym musi być. Zobaczysz, że pewnego dnia spotkasz kogoś, kto będzie ciebie kochał i szanował, bo na to zasługujesz. To nie twoja wina, że tak się stało. nawet bez tej nadwagi też by cię zostawił. Niektórzy mężczyżni tak mają ale kiedyś moneta się odwróci i jeszcze będzie żałował, że tak ciebie potraktował. Głowa do góry, zajmij się jakimś hobby, zrób coś dla siebie, np. idż do masażystki, wyjedż z przyjaciółką na babski wypad, cokolwiek co by oderwało ciebie od czarnych myśli, żebyś nie popadła w depresję. polecam tobie forum pt. kobiece serca.pl mi trochę pomógł.
Ból jest jeszcze silny, rana taka świeża...wiem że boli..
ale / chodz to brzmi trywialnie/ czas pozwoli Ci stanać na nogi...
wierzę w to...
odezwij się...
Ból jest jeszcze silny, rana taka świeża...wiem że boli..
ale / chodz to brzmi trywialnie/ czas pozwoli Ci stanać na nogi...
wierzę w to...
Teraz cierpisz ale sama wiesz że życie w kłamstwie...byłoby jeszcze gorsze...
teraz przynajmniej będąc na samym ,,dole'' możesz na nowo się podnieść..
wyjdz do ludzi,,,spotkaj sie ze znajomymi...
żyj...
a w swoim czasie przyjdzie też powietrze...którego teraz Ci brak.
Potrzebujesz czasu aby odnaleźć i siebie i dobre strony tego rozstania...
Póki co skupiaj się na sobie.. Myśl o sobie, o tym co dobre dla Ciebie... Jego zostaw za sobą...
I postaraj pokochać siebie na nowo!:)
Podnosiłam się ponad rok. Nie mam siły na kolejny. Wolę to przeleżeć i przeczekać. Znam "procedurę" ona potwornie wyczerpuje. Wzloty i upadki, od euforii do depresji, od " świat jest piękny, dam radę" do " życie to kupa gówna, chcę umrzeć". Nie mam siły na to, zużyłam już całą.
Nie chcę innej miłości. Nie chcę żadnej miłości. Jest za droga. Nie stać mnie na nią.
Elefantka, co Ty opowiadasz? Jesteś niewiele starsza ode mnie. Mnóstwo życia przed Tobą. "Procedura", jak to nazwałaś się kończy. Pod warunkiem, że nie odświeżasz wrażeń pozwalając mężowi na kolejny powrót. Kobiety są silne, wytrzymasz te kilka miesięcy euforiodepresji. Nikt Ci nie kaze od razu pakować się w nowy związek. Ale pomyśl - dlaczego jakiś facet może marnować Ci życie? Nie ma takiego prawa, chyba, że sama mu to prawo dasz. Więc uwierz, że odejście faceta nie jest końcem Twojego życia. Żyłaś zanim go poznałaś i będziesz żyła po rozstaniu. Nawet, jeśli teraz wydaje Ci się to abstrakcją.
Nie cierpię bo mnie zostawił. Cierpię bo jestem głupia że znów dałam się oszukać. Wierzę zawsze i we wszystko. Nie umiem wyczuć kłamstwa. Dałam się oszukać jak dziecko. Jest zajebistym ojcem i wiem że mnie kocha ale tak jak powiedział nie jest nam dane. Wiem o tym. To wszystko jest takie przykre.
Elefantka,
Dziewczyny mają rację, nie pozwól po raz 3 wpuścić go do swojego życia. Nie pozwól się ranić. Dbaj o siebie, maluj się, modnie ubieraj może zapisz sie na jakiś fitness? ruch poprawia samopoczucie. chodzi mi o to, żeby on widział, że się dobrze czujesz. Jak on wyjdzie, płacz ile potrzebujesz. Wiem z innych postów, że masz 2 dzieci, czy możesz liczyć na czyjąś pomoc by pójść do pracy? chociaż na 1/2 etatu, żebyś wyszła do ludzi, nie siedziała i myślała. Elefantka, jak nie dajesz sobie rady z emocjami, poproś lekarza 1 kontaktu o leki na uspokojenie.Pomagają, poprawiają samopoczucie. Nie pozwól sobie na doła, albo przynajmniej pomóż sobie go zminimalizować. dziewczyny mają rację, pisząc, że będziesz jeszcze szczęśliwa. ![]()
Elefantka, znasz portal www. kobece serca.pl zajrzyj tam. trzymaj się cieplutko.
wiesz tez przegralam dzisiaj mnie zlamalo i to bardzo... ja mam rok juz za soba a no poprostu czuje jakby to bylo wczoraj.
przgralam .... zobaczylam ich zdjecie razem na portalu czulam jaby mi serce peklo tak samo jak rok temu... jestem mlodsza ale nie chodzi tutaj o wiek jesli jest ktos zraniony to boli tak samo... :(placze juz godzine kiedy mi przejdzie?
3maj sie ;*
i jeszcze podpisy moich znajomych ; Zakochani i to bardzo
ma gosc szczescie ja od roku nikogo nie poznalam moze mi dane byc samej.
Znam "procedurę" ona potwornie wyczerpuje. Wzloty i upadki, od euforii do depresji, od " świat jest piękny, dam radę" do " życie to kupa gówna, chcę umrzeć". Nie mam siły na to, zużyłam już całą.
Nie chcę innej miłości. Nie chcę żadnej miłości. Jest za droga. Nie stać mnie na nią.
Kurza stopa jak te slowa dzis do mnei pasuja...
To wlasnie czuje.