Sytuacja bez wyjścia...Chyba przegrałam swoje życie.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Sytuacja bez wyjścia...Chyba przegrałam swoje życie....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Sytuacja bez wyjścia...Chyba przegrałam swoje życie....

Witajcie. Niewiem od czego zacząć. Moje życie straciło dla mnie sens, nie potrafię znaleźć wyjścia z sytuacji. Potrzebuję psychologa bo wiem, że sama sobie nie poradze a z drugiej strony nie mam siły wyjść nawet do sklepu więc pójście gdziekolwiek odpada. A więc tak... Mam 25 lat dwójkę dzieci i męża alkoholika. Sytuacja wygląda w miarę normalnie gdy on nie pije. Stara się, szczerze mówiąc to robi w domu praktycznie większość, odwozi dziecko do przedszkola, załatwia wszystkie sprawy, robi zakupy, gotuje. Wszystko wygląda gorzej gdy zbliża się jego ciąg alkoholowy. Jakiś czas wcześniej zaczyna wchodzić na czat, zaczyna się pisanie smsów nie waidomo z kim, dziwne telefony - a gdy pije to zapewne mnie zdradza (chociaż on się wyrzeka, jednak moim zdaniem kłamie) ostatnio słyszałam przez telefon jakąś dziewczynę. Niewiem co robić. Cała sytuacja mnie przerasta. Ja wiem że często jestem dla niego wredna mimo ze się stara ale nie wyobrażam sobie życia bez niego. I wiem, że nawet gdybym zebrała w sobie wszystkie siły i go zostawiła to on tak długo i usilnie robilby wszystko żebym do niego wróciła że w końcu i tak bym uległa bo on nie potrafi odpuścić jeśli chodzi o nasz związek. No a gdy przestaje pić to mówi ze strasznie wszystkiego żałuje, że nie panuje wtedy nad sobą. Ja wiem, że może coś pomogłoby leczenie ale on już nie raz probował i zawsze po jakimś czasie przerywa:( Teraz kończę studia magisterskie - jestem na etapie kończenia pracy a ta cała sytuacja nie pozwala mi na jakąkolwiek naukę:( A i jeszcze jedno - zerwanie oznaczałoby moją wyprowadzkę na wieś, a tutaj mam możliwość znalezienia pracy, tu dzieci mają możliwość chodzenia do przedszkola, tu mam możliwość spotykania się ze znajomymi - tam siedziałabym sama w czterech scianach bez możliwości żadnej pracy...a swoje lata już mam więc nie mogę sobie na to pozwolić:( Nie wiem co robić':( Przegrywam swoje życie......

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Sytuacja bez wyjścia...Chyba przegrałam swoje życie....

masz 25 lat, studiujesz, nie pracujesz, masz dwójkę dzieci, twój mąż zdązył nie tylko popaśc w alkoholizm ale tez się wielokrotnie leczyć, ty z góry wiesz, co byś zrobiła, gdybys próbowała zmienić swoje życie, masz juz swoje lata, bo przeciez dwudziesto=pieciolatka po studiach to już seniorka, która pracy żadnej nie znajdzie..... na pewno pochodzisz także z rodziny alkoholowej i wyrwałas się ze wsi do miasta. chłopaka poznałaś tutaj, już pił, ale przymykałas oczy, bo wielka miłośc.. zgadza się?

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

3

Odp: Sytuacja bez wyjścia...Chyba przegrałam swoje życie....

No niestety ale się nieco mylisz bo nie pochodzę z rodziny alkoholowej. Moze własnie dlatego weszłam w ten zwiazek, ze nigdy wcześniej nie spotkałam się z czymś takim jak alkoholizm i nie wiedziałam czym on jest więc nie mogłam go zdiagnozować. W moim swiecie nie było alkoholików a on przez cały związek ze mną przed małżeństwem napił się może kilka razy i to albo ze mną albo ze znajomymi ale nigdy nie było tak że przeciągnęło się to choćby do kolejnego dnia więc nie miałam niestety możliwości tego zauważyć. COś się przełamało trochę po ślubie, niewiem z czego to wynikło... nie mógł się kamuflować wcześniej bo coś bym zauważyła bo przyjeżdzał do mnie co dzień. A nie napisałam że nie znajdę pracy wogóle ze względu na mój wiek, tylko nie znalazłabym pracy gdybym wyjechała na wieś bo tam nie mam z kim zostawic dzieci... a im dłużej z pracą będę zwlekac tym trudniej będzie mi ją znależć potem, chociaz juz teraz est ciężko.

4

Odp: Sytuacja bez wyjścia...Chyba przegrałam swoje życie....
myszeczka12345 napisał/a:

Moje życie straciło dla mnie sens, nie potrafię znaleźć wyjścia z sytuacji.

Z każdej sytuacji jest wyjście trzeba je tylko znaleźć albo się na nie zdecydować smile.

myszeczka12345 napisał/a:

Potrzebuję psychologa bo wiem, że sama sobie nie poradze a z drugiej strony nie mam siły wyjść nawet do sklepu więc pójście gdziekolwiek odpada.

Ty dokonujesz wyboru. Dokonałaś takiego, że nie chcesz iść do psychologa więc nie szukaj wymówek.

myszeczka12345 napisał/a:

Ja wiem że często jestem dla niego wredna mimo ze się stara ale nie wyobrażam sobie życia bez niego.

Dlaczego jesteś wredna? Zawsze tak było czy to frustracja przemawia przez ciebie w tej sytuacji?

myszeczka12345 napisał/a:

I wiem, że nawet gdybym zebrała w sobie wszystkie siły i go zostawiła to on tak długo i usilnie robilby wszystko żebym do niego wróciła że w końcu i tak bym uległa bo on nie potrafi odpuścić jeśli chodzi o nasz związek.

Nie wiesz tego co by było gdyby, tylko sobie wmawiasz, że tak będzie żeby nie podjąć radykalnych kroków. Tak jest bezpieczniej.

myszeczka12345 napisał/a:

No a gdy przestaje pić to mówi ze strasznie wszystkiego żałuje, że nie panuje wtedy nad sobą.

wymówki,wymówki,wymówki.

myszeczka12345 napisał/a:

Ja wiem, że może coś pomogłoby leczenie ale on już nie raz probował i zawsze po jakimś czasie przerywa:(

słabość,słabość,słabość

myszeczka12345 napisał/a:

Nie wiem co robić':( Przegrywam swoje życie......

Przede wszystkim bądź uczciwa wobec siebie i nie zasłaniaj się wymówkami żeby nic nie zrobić w tej sytuacji bo i tak nic nie przyniesie efektu. Zawsze jest wyjście z sytuacji tylko czasami są to wyjścia bardzo trudne i zmieniające nasze życie na zawsze. A zmian większość z nas się boi co jest naturalne ale czasami ten strach trzeba pokonać. Może rozmowa z mężem by pomogła ale taka w której stawiasz warunki do których musi się dostosować. Jeśli nie traci rodzinę. W najgorszym wypadku możesz się wyprowadzić na jakiś czas bo masz gdzie. Wtedy będziesz miała przynajmniej jasność sytuacji czy bardziej kocha was czy alkohol. Może to ci pomoże podjąć decyzję jak przegrasz w tej walce...

Jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu to po prostu zmień coś w swoim życiu.

5

Odp: Sytuacja bez wyjścia...Chyba przegrałam swoje życie....

Alkoholika nie zmienisz, on pije i będzie pić, a ty za to dla dobra dzieci powinnaś go zostawić, lepiej mieszkać na wsi samej niż w mieście z pseudo facetem.
25 lat to mało, młoda jesteś i jeszcze wiele może się w twoim życiu wydarzyć, pomyśl tylko czy chcesz marnować swoje życie z kimś takim.

6

Odp: Sytuacja bez wyjścia...Chyba przegrałam swoje życie....

Pijak zawsze będzie pił, złodziej zasze będzie kradł, i jeśli raz facet zdradził zawsze będzie zdradzał... Tak mi mówiła babcia, mama, ,,, i parę innych osób.
Myślę, że jesteś w takim stanie , że sama nie dasz sobie rady. ja tez to przeszlam, zaczynałam parę razy chodzic na wizyty do psychologa, psychiatry. I na jednym razie się skończyło,... bo nie pomogło, lecz ten proces nie jest na jeden raz, lecze sie juz pol roku i jestem zadowolona. Bez niej bym nieoprzytomniała na tyle.
Wiem, że ciężko zrobić ten krok, ale sama sobie tłumacze, że życie i tak jest ciężkie, po co je sobie jeszcze bardziej zatruwać.
Czas po tym wszystkim co każda z nas przeżyła, wyjść do ludzi i cieszyć się życiem, nie męczyć się z czymś co i tak nie ma szans.Ludzie się od tak nie zmieniają. Życzę powodzenia i podjęcia mądrej decyzji.

7 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-04-25 12:24:55)

Odp: Sytuacja bez wyjścia...Chyba przegrałam swoje życie....

On sie nie zmieni, nie ludz sie. A dopoki Ty bedziesz na to pozwalala dopoty on bedzie Cie tak traktowal. Co to znaczy? A no to ze wyczul iz jestes slaba psychicznie i Cie zlamie. Przeprosi, powie ze zaluje, poplacze, pare dni bedzie mily, potulny i lagodny. Ale to tylko pozory. Ty bedziesz myslala ze cos zrozumial i ze wiecej tego nie zrobi ale to tylko do kolejnego ciagu, bo wszystko powtorzy sie na nowo. I tak w kolko. Ty bedziesz coraz slabsza, zaczniesz obwiniac go za swoj los a on zacznie obiniac Ciebie za to ze pije. Przykra jest ta prawda niestety.
Przeczytaj to.
http://www.malinski.pl/?inc=read&id=930

Pomoc moze Ci terapia dla wspoluzaleznionych.
Pozdrawiam

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma...

8

Odp: Sytuacja bez wyjścia...Chyba przegrałam swoje życie....

Moja rada jest taka- weź się w garść, zaciśnij zęby i odejdź od Niego. To bez sensu, szkoda dzieci, żeby wychowywały się z pijakiem. Takie osoby jak on musza same chcieć zmienić swoje życie, dla siebie. Wiem co mówię, żyłam z ojcem alkoholikiem. Co prawda zaczął pić jak byłam już dorosła. Próbowałam go zmienić, walczyłam z jago nałogiem, ale niestety przegrałam. Nasze relacje kończyły się coraz częstszymi awanturami (których przyczyną najczęściej był alkohol), aż w końcu wyciągnął na mnie rękę... To był pierwszy i ostatni raz. jednego wieczora spakowałam się i wyprowadziłam.Miałam co prawda wyrzuty sumienia, bo wiadomo to jednak bliska rodzina, a by w tym czasie na bezrobociu. Nie było mi lekko, ale z perspektywy czasu odczuwam dużą ulgę, że nie żyję z alkoholikiem.

9

Odp: Sytuacja bez wyjścia...Chyba przegrałam swoje życie....

hej,
przeczytałam uwaznie Twój pierwszy post.
Moim zdaniem odejść zawsze będziesz mogła, ale co nagle, to...no właśnie.
Nie rób żadnych gwałtownych ruchów. Skończ studia, to po pierwsze. Po drugie idż na terapie.

Powrót na wieś nie da Ci tych możliwosci co zycie w miescie, zreszta Ty to doskonale widzisz i wiesz. Skonczenie studiów , znalezienie pracy w miescie, zorganizowanie zycia/przedszkola dzieciom, Twoja praca...i wtedy ruch.
I terapia, terapia i jeszcze raz terapia.
Trzymaj się

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!

10

Odp: Sytuacja bez wyjścia...Chyba przegrałam swoje życie....
Sonia2012 napisał/a:

hej,
przeczytałam uwaznie Twój pierwszy post.
Moim zdaniem odejść zawsze będziesz mogła, ale co nagle, to...no właśnie.
Nie rób żadnych gwałtownych ruchów. Skończ studia, to po pierwsze. Po drugie idż na terapie.

Powrót na wieś nie da Ci tych możliwosci co zycie w miescie, zreszta Ty to doskonale widzisz i wiesz. Skonczenie studiów , znalezienie pracy w miescie, zorganizowanie zycia/przedszkola dzieciom, Twoja praca...i wtedy ruch.
I terapia, terapia i jeszcze raz terapia.
Trzymaj się

Dzięki za zrozumienie. No tak, terapia byłaby tu dobrym wyjściem. Tylko niestety ja należe do tych opornych i wszystkiego się boję. Ale na chwilę obecną innego wyjścia chyba nie widzę. Ciężkie to życie...

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Sytuacja bez wyjścia...Chyba przegrałam swoje życie....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018