netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy to już koniec...

7 odpowiedzi3 220 wyświetleńzałożony przez niewiemco, 18.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to już koniec...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1 Ostatnio edytowany przez niewiemco (2011-02-18 11:03:53)

Temat: Czy to już koniec...

Witam Drogie panie i zapewne wścibscy panowie, nazywam się Piotr, mam 35 lat, moja żona Sylwia ma 25 lat, 3 lata po slubie, wspaniała córeczka Krysia 2,5 roczku.

Na wstępie dodam, iż nie jest moim celem zaglądanie do innych postów, szukam pomocy naprawdę i bardzo poważnie pomocy dla siebie i dla mojej żony, jeśli to forum kobiece zrozumiecie może moją żonę, a może nawet mnie.

Więc do rzeczy, nasze problemy nie są świeżą sprawą, kłócimy się mniej lub bardziej od samego początku, sięgającego jeszcze sprzed naszego ślubu - okłamywała mnie wtedy parokrotnie, ja to niestety wychwyciłem i coś we mnie pękło były to drobnostki, ale jeśli moja przyszła żona mnie kłamie coś jest nie halo, powiedzmy przymrużyłem oko i było do przodu, w sumie nie do końca irytowałem się piłem troszkę, zdażyło się poszarpywanie, wyzwiska sad odejścia, powroty. Będę dodawał na każdym kroku że naprawdę ją bardzo kocham !!! Ona zawsze do mnie wracała, mimo iż niby wybaczała, ciągle było wypominanie, ze źle coś zrobiłem, że jestem taki i owaki, jestem niemal przekonany że juz wtedy jeszcze przed ślubem nie dażyła mnie już miłością, ale jakimś jeszcze zauroczeniem, które pchnęło ja do małżeństwa. Czułem się i zresztą czuję do dzisiaj napiętnowany, naznaczony, ja rozumiem ją naprawdę że sprawiłem jej nieraz bół psychiczny a nawet fizyczny, ale starałem się prosiłem o wybaczenie, może i zapominała na chwilę, ale zło wracała ze zdwojoną siłą, agresja wyzwiska w moją stronę, w jej stronę, psycholog, psychiatra, rodzina. Moja rodzina wogóle w naszym życiu nie uczestniczy, jestem skłócony z nimi siostry, siostrzenica, w sumie ojciec też, z jej rodziną mamy kontakt, ale czuję się przez te wszystkie rzeczy które się wydarzyły jak wyrzutek, jak czarna owca - dobre bo powiecie że ciągle się nad sobą użalam, chcę stworzyc zarys swojej osoby, przepraszam jeśli to brzmi inaczej niż zamierzałem. Wrócmy do nas, nasze pożycie się nie układa, łóżko lezy na plecach i kwiczy, że tak powiem w żargonie, reasumując w sumie moje wypociny, powiedzcie mi drogie panie czy można wybaczyć swojemy mężowi, który naprawdę kocha, wczoraj usłyszałem rano gdy zapytałem że mnie kocha ale nie patrzyła na mnie, po 15 minutach gdy wyszla do pracy telefon - wiesz co w sumie nie wiem czy cię kocham...ja wiem ze jej uczucie do mnie wygasło, ma mnie naprawdę w d... nie interesuje się co ze mną, co ja mogę czuć, staram się zabierać nas do kina, na basen, jeździmy do jej rodziny kiedy tylko zechce, choć czuję się tam jak napisalem wyżej, robię drobne prezenty - ale za każdym razem słysze że jej nie znam co to za gówno kupiłem, ze woda śmierdzi, że kosmetyki do dupy, ze bielizna seksowna jest dla kurew nie dla żon..., wczoraj wieczorem w bezradności w chęci odgryzienia się za brak miłości powiedziałem , żeby oddała mi obrączkę sprzedam swoją i moją, bo po co one - dziecięce prawda sad głupi jestem, dodałem że ma mnie przeprosić i powiedzieć że to było kłamstwo, że powiedziała ze mnie nie kocha tak ot, bo się pomyliła - chciałem w to wierzyć, zasneliśmy, dzisiaj rano usłyszałem że ja mam ją przeprosić bo mam wiecej do stracenia żone i dziecko. Co począć czy przepraszać kogoś kto nie kocha mnie i kochać raczej już nie będzie.

Jeszcze raz przepraszam za chaos w mojej wypowiedzi, jeśli coś jest nie zrozumiałe, wyjaśnie dokladniej, opiszę, teraz wychodzę do pracy, czekam na opiekunkę do córeczki, może, nie wiem sam co może być dzisiaj sad

POZDRAWIAM, imiona zostały zmienione dla dobra stron

2

Odp: Czy to już koniec...

Myśle ,ze powinniście powaznie porozmawiac ,ale bez kłotni na spokojnie.Z tego co piszesz odnosze wrażenie ze potrafisz ja udezyć- czy to jest czeste,bo to boli najbardziej i cięzko jest to wybaczyć.Wiesz wybaczanie to coś co kobiety umieja robić ,pozostaje tylko kwestia ilości tych wybaczeń i wielkości tego co mamy wybaczyć.Milość kobiety jest bardzo silna zwłaszcza kiedy jest dziecko,ale narastające nieporozumienia ,a zwłaszcza agresja moga zniszczyć nawet najwieksza miłość.Mam wrazenie ze ona cię kocha ale ,nie chce tak dłuzej zyć.Porozmawiaj z nia spokojnie ,powiedzcie sobie czego ocekujecie od siebie na wzajem to powinno pomuc.Powodzenia.

3

Odp: Czy to już koniec...

Dobrze amazonko wnioskujesz, zdarzyło się w trakcie związku może 4 razy, czego bardzo żałuję...przy każdej kłótnie jest to wypominane, rozumiem że to boli kobietę, ale mnie również, mam sobie odrąbać ręce ? po 2,3 razie próbowałem popełnić samobójstwo, nieokreślę tego jaką presję, żal do siebie czułem że takie coś się zdarzyło...
Nie potrafimy spokojnie rozmawiać, ciągle słyszę czego ja nie robię, w czym jestem do dupy, co powinienem robić, jak powinienem robić, kiedy powinienem robić, ja nie mogę niczego od żony oczekiwać bo zawaliłem już za dużo, bo kiedyś miałem szansę, jak pytam do cholery jesli jesteśmy razem to razem musimy sobie dawać radość życia, czy może się mylę ?!

4

Odp: Czy to już koniec...

Witaj
Obydwoje odpowiedzcie sobie na najwazniejsze pytanie- czy to co czujecie do siebie to jest miłość i czy wyobrażacie sobie kolejne dni, miesiące i lata bez tej drugiej osoby...

Jeżeli wasze uczucia do siebie nawzajem to Miłość , i nie wyobrażacie sobie życia bez siebie - to zacznijcie wszystko od poczatku....
Przede wszystkim opierając się na wzajemnym szacunku i zaufaniu , które w zwiazku są ogromnie ważne...

Nie róbcie niczego dla Dziecka...
Ono nie chce patrzeć na wasze kłótnie i wasz brak szacunku do siebie...
Dziecko jest szczęśliwe jeżeli jego rodzice są szczęśliwi...

Jesteście dopiero 3 lata po ślubie...jeszcze wszystko przed wami...ale nie traccie  wiecej czasu,,,i zacznijcie walczyć o siebie!!!!
O waszą miłość....

5

Odp: Czy to już koniec...

Przykro mi z takiego obrotu sprawy w jakim się znajdujesz. Ale niestety oboje jesteście winni takiej sytuacji. Twoja żona uważa, że jesteś do niczego, za to jak sam przyznałeś okłamała Cię parę razy. Koleżanka powyżej świetnie wychwyciła, że kobiece serce potrafi wiele wybaczyć, jednak nie każdy umie żyć wiedząc, bądź mając w pamięci przykre wydarzenia - stąd możliwe wypominki. A czemu jesteś skłócony z rodziną, za sprawą małżonki? Czyżby też jej winą było to jak wyglądasz w oczach teściów i reszty?
Zapewne oboje chcecie dobra dla dziecka, więc zastanówcie się jak będzie najlepiej? Dziecko nie powinno być wychowywane w kłótniach, krzykach i braku poszanowania względem drugiej osoby.
Widzę, że radziliście się nawet pomocy specjalistów i chyba na dłuższą metę to nie pomogło... Nie wiem czy szczera rozmowa z żoną przyniesie coś dobrego, bo jak stwierdziłeś Twoja żona zaraz coś wypomina, krzyczy i trafiacie do kłótni. Ciężko, oj ciężko. Ranicie się psychicznie, a to nie dobre wyjście.
Dla obojga z Was to ciężka sytuacja i właśnie w ten oto sposób Twoja żona ukazuje, że ma dość kłótni i wyzwisk, a może i takiego życia. Ja bym poradziła się jeszcze raz specjalisty - innego, niech on postara się pomóc, są przecież poradnie małżeńskie wink może ktoś nauczy Was rozmawiać i wysłuchiwać na spokojnie bez kłótni i nerwów oraz wtrącanego żalu drugiej osoby... Wy dopiero zaczynacie swój staż małżeński, stawiacie małe kroki, jednakże ciężkie...

6 Ostatnio edytowany przez niewiemco (2011-02-18 22:11:38)

Odp: Czy to już koniec...

i

7 Ostatnio edytowany przez niewiemco (2011-02-18 22:12:08)

Odp: Czy to już koniec...

i

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to już koniec...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026